cytaty z książki "Noc poślubna"
katalog cytatów
Odwróćcie spojrzenia, mnie tu przecież nie ma.
Może faktycznie coś pomylił? Kilka minionych tygodni było istnym armagedonem. Chcąc wszystko podomykać, by potem móc wyjechać w podróż poślubną, niemal nie nocował w domu. Do tego ogarniał jeszcze kwestie związane ze ślubem. Mógł o czymś zapomnieć albo popełnić gdzieś błąd.
Z wyglądu pizda, ale wszyscy teraz tak wyglądają.
On też miał ochotę zdjąć ten głupi surdut, który wybrały dla niego żona i teściowa. Prążkowana kamizelka, na którą się uparły, grzała lepiej niż bielizna termiczna. Plecy i wszystko to, co było pod nią, miał już całkiem mokre. Wiedział jednak, że nie może.
Masz być po prostu dla niego milszy. Nie chcę być żoną nieudacznika, który unosi się honorem, rujnując przy okazji swoją przyszłość. I uśmiechaj się, na litość boską, ludzie patrzą.
Muzyka gładko zmieniła się w jeden ze współczesnych, znanych wszystkim przebojów. Spojrzał na Justynę. Uśmiechała się, lecz widać było, że jest wściekła.
Z biegiem czasu kobieta, zwłaszcza gdy ma już dziecko, zaczyna rozumieć, że ładne mięśnie, zadziorny charakter i ogień w łóżku nie do końca wystarczają.
Może nie jesteś za wyględny, ale przynajmniej porządny z ciebie chłop. Chociaż czasem pierdoła, to fakt.
Stefan dość często angażował się w różne szemrane interesy. Nie lubił pracować, ciągle szukał okazji żeby zarobić, a się nie narobić.
Kamil był w szoku. W życiu by nie przypuszczał, że w przeszłości jego rodziny działy się aż tak dramatyczne wydarzenia.
Jego żona nie wróciła jeszcze z toalety. Kingi, jej świadkowej, też oczywiście nie było. Michał, jak widział, dokonywał cudów na parkiecie. Sprawiał wrażenie, jakby chciał właśnie wygrać finał "Tańca z gwiazdami". Jego partnerka wydawała się nieco przerażona.
Wiadomość była lakoniczna, składała się wyłącznie z dwóch zdań. Przeczytał ją w zasadzie jednym rzutem oka:
"Morderca wraca na miejsce zbrodni. Nawet jeśli minęło trzydzieści lat".
Jesteś facetem, inaczej do tego podchodzisz. Każda kobieta, czy się do tego przyznaje, czy nie, marzy o swoim idealnym ślubie albo go sobie przynajmniej wyobraża. A ten nie jest idealny ani trochę. To jakaś popieprzona katastrofa. Wszystko od początku idzie źle.
Ślub i wesele to ogromne, skomplikowane przedsięwzięcie. Niemal jak operacja wojskowa. Coś musi w nim pójść nie tak, nie ma wyjścia. Chodzi po prostu o to, by go przetrwać i nie dać się pokonać.
Znalazł trupa. Wisielca. Człowieka powieszonego na gałęzi w parku. Nie widział dobrze jego twarzy, lecz raczej na pewno był to mężczyzna.
Chce ci powiedzieć, synu, że wesele jest momentem przejścia. W dawnych, ludowych, wywodzących się jeszcze z pogańskich czasów obrzędach śpiewano na nim takie same pieśni, co na pogrzebie. Młodzi umierają w jego trakcie, by potem narodzić się na nowo już jako zupełnie ktoś inny. Porzucają rodziców i wyzwalają się spod ich władzy.
Wyobraził sobie wisielca, a nad nim postać w bieli kucającą na gałęzi, z której zwisał sznur. Nieboszczyk się kołysał, śmierć wyglądała jak sęp. Niemal widział, jak wyciąga swą kościstą szyję, gotowa zacząć wydziobywać mu oczy.
Poczuł panikę. Po raz pierwszy znalazł się w takiej sytuacji. Nie lubił lasu, wolał otwartą przestrzeń. Zwłaszcza tak nieprzeniknionego jak tu. Jeszcze te wszystkie historie... Duchy, strzygi, upiory... Naprawdę tak mało potrzeba, by zacząć wierzyć w te idiotyzmy?
Stefan Kawecki nie lubił ludzi. Gardził nimi. Byli dla niego mierzwą, czymś, co przeszkadza w drodze do celu. Czy dotyczyło to tez jego córki? Pytanie pozostawało otwarte. Na pewno jednak odnosiło się do jego zięcia.
Jesteście siebie warci. Ty i mój kochany ojczulek. Najwyraźniej popełniłam ten błąd, że wybrałam mężczyznę, który za bardzo go przypomina. Czyli też ma mnie w dupie.
Życie, gdy na nie spojrzeć z odpowiedniej perspektywy, jest samo w sobie jedną wielką halucynacją. Substancje psychoaktywne tylko ją nieco modyfikują i pozwalają czasami mieć na nią pewien wpływ.
Za bardzo to wszystko wymyślne. Jakieś srezy-majonezy, diabli wiedzą co. Powinna być kiełbasa, zimne nóżki, jajka w sosie tatarskim, baleron. Do dupy takie wesele, tak jak i ślub był do dupy.
Mógł się tego spodziewać, a jednak się nie spodziewał. Miał wrażenie, jakby ktoś uderzył go obuchem w głowę. Nie chciał już więcej nic wiedzieć, żałował, że się obudził. Lepsze już tamte zmory niż to, co tu usłyszał.
O co tu mogło chodzić? Żydowska obrączka? Skąd tu się wzięła? To jakiś znak, sygnał, przesłanie? Jeśli tak, to co mogło znaczyć?
A więc facet. Rzadko leżał z facetami. Choć i to się zdarzało, czemu nie? Czasem je się mięso, czasem brukiew. Na przednówku i szczur jest kurczakiem. A przednówków było w jego życiu aż nadto.
Rozpoznał ją po głosie. Tereska, jego piękna Tereska. Tak śliczna jak wtedy, gdy ją po raz pierwszy zobaczył. Tylko stara i brzydka, jak parchata krowa.
Zawahał się. Miała rację. W Boga może i wierzył, a może i nie, ale kościół to kościół, inna sprawa. Takich rzeczy nie wolno lekceważyć.
Tacy oni są. Mocni w gębie. A jak co, to kobieta musi potem sprzątać. Latać z miotłą i ze szmatą za panami świata.
Niech już więc będzie gadanie. Tego i tak się nie uniknie. Zawsze ktoś będzie obgadywał, jeśli nie za to, to za tamto. Jak się puszczasz - źle, jak za cnotliwa jesteś - też źle. Jak ci mąż spierdolił, a ty go wciąż uważasz za męża - źle, bo trzeba być idiotką. Ale jakbyś spróbowała gdzie indziej szczęścia poszukać, to tez cię rozszarpią, bo przecież masz ślubnego.
A najgorzej już wtedy, kiedy jesteś lepsza od nich. Ładniejsza - to najgorzej. Mądrzejsza - tego nie darują. Jak ci się lepiej powodzi, jak dzieci się lepiej uczą, jak poszły na studia, pracę mają dobrą, a ty, choć sama, lepiej sobie radzisz od nich - no to już obraza na całego.
A największą twoją winą jest zawsze ich nieszczęście - mąż pijak, syn leniwy, córeczka idiotka. Choćby ci resztę wybaczyli, za to będą nienawidzić. I gdy ci się wreszcie noga powinie, uznają to za sprawiedliwą karę.