cytaty z książki "Stramerowie"
katalog cytatów
Wojna to nuda. Właściwie najlepiej pasowałoby do niej "straszna nuda". Ale wszyscy myślą, że "straszna nuda" to po prostu wielka nuda, a wojna była i straszna i nudna jednocześnie.
Wszystkie choroby biorą się z nerwów i tylko jedna z radości: syfilis.
Bije was nie dlatego, że jest silny. Tylko słaby.
Czy każdy z nas z rodzeństwa Stramerów, jest taki, jak się urodził? Czy charakter to los?
Jest dobrze, ale nie beznadziejnie.
Śmiech daje nam złudną przewagę nad sytuacją i przeciwnikiem. Ale w rzeczywistości ta śmieszna broń sprawia tylko, że jesteśmy łatwiejszą ofiarą. Szybciej niż inni godzimy się z przegraną i jeszcze winę za nią bierzemy na siebie.
Hesio często myślał, że wciąż jest tym kim był w dzieciństwie, i jednocześnie nie jest. Tak jak świat wciąż jest tym, czym był przed wojną, i jednocześnie nie jest.
Myślałem naszym ojcu. Najchętniej jak on rzuciłbym wszystko w cholerę, dostał kataru żołądka i nie wstawał z łóżka. Co mnie obchodzi ta cała wojna? Wstanę, jak się skończy.
Zamiast walczyć na ulicach, walczono o nazwy ulic.
Od razu poczułem, że wracają mi siły, jakbym odżył.
Jak ten ich Jezus na Wielkanoc. No co? Też Żyd.
Słusznie się mówi, że po wojnie na największym warszawskim placu Nieznanego Szmuglera. Gdyby nie szmuglerzy, ludzie dawno padaliby z głodu. To prawdziwi bohaterowie tej wojny.
Szedł lekkim krokiem, oglądał kolorowe choinki w witrynach sklepowych i uśmiechał się do przechodniów, z których nikt by się nie domyślił, co jest przyczyną tego szczęścia. Że jest szczęśliwy, bo właśnie został wywalony z pracy.
- Dlaczego sześć milionów zginęło, a ta moja szóstka wygrała los na loterii? - zapytałby pewnie i sam sobie zaraz odpowiedział: - Proste. Właśnie dlatego, że to ja wyciągnąłem ten szczęśliwy los.
Najpierw ludzie narzekają na czasy, w których się urodzili, a potem przez resztę życia za nimi tęsknią.
- Mam do pana stosunek muzyczny - mówił.
- Co, Żydku?
- Gwiżdżę na pana.
- Nie szkoda ci Stramera? (...)
- Szkoda to jest umrzeć.
A co, gdyby jeszcze ktoś tym rozbawionym Austriakom powiedział, że Stasiek elektryk to nie Polak, ale Żyd? Taka sama różnica jak między zającem a kotem. Jak się nie wie, to smakuje tak samo.
Przespali tam dwie noce, też oddzielnie, każde w swojej trumnie.
- Tylko się nie przyzwyczajajcie.