cytaty z książki "Shadowman. Pierwszy w historii FBI portret psychologiczny seryjnego mordercy"
katalog cytatów
To często popełniany błąd: przekonanie, że tacy ludzie wyglądają lub zachowują się inaczej niż my, tak jakbyśmy mogli ich od razu poznać po dzikim spojrzeniu, rozwichrzonych włosach czy dziwacznym sposobie mówienia. Nie, oni są tacy jak my, są jednymi z nas: są zwyczajni i niezauważalni, a więc nieuchwytni. I przez to jeszcze bardziej przerażający - i jeszcze bardziej pociągający.
Nawet potwory mają w sobie odrobinę światła.
Przeszłość Manhattanu była zatem zupełnie zwyczajna - podobnie jak tysięcy innych małych miasteczek, których nikt nie uczynił sławnymi. Nawet deprawacja była tu zwyczajna.
Nasze potwory są eteryczne. Są cieniami.
Jak się zmruży oczy, to w każdym cieniu coś się rusza...
Za każdą ścianą kryją się jakieś tajemnice.
Ludzie zabijają tak, jak żyją... i żyją tak, jak zabijają.
Psychopaci nie są tak prości, jak przedstawia ich Hollywood w wysokobudżetowych produkcjach. Nie tylko u Meirhofera występowały niepokojące różnice w doborze ofiar. Indywidualność wygrywa ze wzorem. Istotną rolę odgrywają także okoliczności, wiek i problemy rozwojowe. Skupienie się na wzorze działania może doprowadzić do "widzenia tunelowego".
Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy był fakt, że do chwili samobójstwa Davida Meirhofera założona przez Tetena i Mullany'ego Jednostka Nauk Behawioralnych nie stworzyła jeszcze nawet określenia "seryjny morderca". Wcześniej psychopatyczni zabójcy byli nazywani "wielokrotnymi zabójcami" czy "masowymi mordercami" - co mówiło więcej o liczbie ich ofiar niż o wewnętrznych demonach, które popychały ich do działania.
Tym samym w ciągu niecałych dziesięciu minut David Meirhofer zaznał więcej miłosierdzia i sprawiedliwości, niż Susie i Sandy doznały ze strony mordercy. Od tej chwili za każdym razem, kiedy pojawiał się w sali sądowej, był chroniony przez Boga, prawo i światło dnia bardziej niż one. Po jego stronie stała także zasada domniemania niewinności - ich niewinność skazała je na śmierć.
Z tymi zdjęciami jest jednak tak samo jak ze wspomnieniami: nigdy nie przedstawią całej prawdy, bo to fotograf decyduje, co chce ci pokazać. Zdjęcia ukazują coś, czego już nie ma.
Istniało jednak w tych zbrodniach coś intrygującego, coś, z czym się wcześniej nie spotkali: przestępca porwał siedmioletnią dziewczynkę i dziewiętnastoletnią kobietę. Jedna z ofiar wyglądała na przypadkową, drugą najwyraźniej wybrał świadomie. A jeśli rzeczywiście zabił obie, skremował, a popiół i resztki kości rozsypał? Jak udało mu się nie zwrócić niczyjej uwagi w tak słabo zaludnionym miejscu, zwłaszcza w sytuacji, kiedy policja przeszukiwała całe hrabstwo?
Czy ten mężczyzna - bo prawie na pewno był to mężczyzna - mógł wnieść coś nowego do wiedzy na temat psychologii przestępców?
Co więcej: czy to mogła być pierwsza otwarta sprawa prowadzona przez FBI, w której można by sprawdzić, czy profilowanie psychologiczne może być użyteczne albo wręcz cenne?
Życie i śmierć nie zawsze dają się ładnie wyjaśnić.
Czy ta maszyna potrafi rozróżniać różne poczucia winy? Martwiła się także tym, że może jej podświadomość wie coś, czego świadoma pamięć nie potrafi przywołać.
Jeden z właścicieli domów podejrzewał dziwną matkę i jej syna, którzy wynajmowali od niego mieszkanie i zostawili je w fatalnym stanie... piętnaście lat wcześniej. Ktoś doniósł na sąsiada, który pisał wiersze o seksie. Podejrzliwy gospodarz powiedział FBI, że nowy właściciel sąsiedniego rancza nie zna się na krowach (co na pewno oznaczało, że coś ukrywa!).
Dopiero w 1983 roku profilerom powierzono zadanie wspierania organów ścigania także w śledztwach dotyczących przestępstw z użyciem przemocy, niebędących sprawami federalnymi, w których wyczerpano wszystkie tropy i poszlaki.
Ale prawo to żywa istota, która nieustannie ewoluuje, dostosowując się do środowiska.
To jeszcze jedna irytująca strona historii seryjnych morderców: zbyt wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.
Złowroga i ponura wiedza o wielu wydarzeniach miała już na zawsze pozostać w martwym mózgu.
Każda tajemnica.
Każda łaska, której nie okazał swoim ofiarom.
Każde przeprosiny, które mógł wygłosić.
Każde pocieszenie, które mogło wynikać z jego zeznań.
Każda odpowiedź na każde niezadane pytanie.
Każdy brudny kawałeczek jego chorej duszy.
Każde wspomnienie czasów, kiedy jeszcze taki nie był.
Każda zwykła myśl, która nie była myślą potwora - jeśli w ogóle takie były.
I jakakolwiek szansa na to, że ktoś mógłby wreszcie zdobyć nad nim kontrolę.
Wszystko przepadło.