cytaty z książki "Dżiny"
katalog cytatów
Bo wybaczenie to jedyna rzecz, która pomaga na samotność. Bo wybaczenie innym to jedyny sposób, by inni wybaczyli tobie. Byś mogła wybaczyć sama sobie.
Przecież macierzyństwo nie dobiega końca. Ono nie kończy się nigdy. Matki nie mogą iść na chorobowe, matki nie przechodzą na emeryturę. Dzieci pozostają dziećmi.
(...) każde z twoich dzieci ma własną osobowość.(...) one nie są gałęziami, które z ciebie wyrastają.(...) decyzji nie podejmują ani dla ciebie, ani przeciwko tobie, lecz wyłącznie dla siebie samych.
(...) myślała, że miłość polega wyłącznie na przyjemnych myślach i uczuciach wobec drugiej osoby. Wcale tak jednak nie jest. Jaka szkoda, że gorzka prawda dociera do niej dopiero teraz – do Sevdy, której imię oznacza miłość i która nigdy nie miała pojęcia, co tak naprawdę kryje się pod tą nazwą. Że miłość to zawsze również spory, nieustanna tęsknota za czymś więcej, obrażanie się na to, że nic nie może być idealne. Że nigdy nie jest się wystarczająco dobrym. Że nigdy nie jest się zadowolonym ze stanu rzeczy.
Bo wybaczenie to jedyna rzecz która pomaga na samotność. Bo wybaczenie innym to jedyny sposób, by inni wybaczyli tobie. Byś mogła wybaczyć sama sobie.
W życiu nie wolno się zbytnio cieszyć. ... Tylko Wszechmogący wie, co wydarzy się nazajutrz.
Czy szaleństwo nie jest najgorszą rzeczą, która może dopaść człowieka? Największym lękiem? Tak, dużo większym od tego przed śmiercią, bo gdy nie żyjesz, nie masz się już czego obawiać. Tak naprawdę nie ma niczego bardziej przerażającego od szaleństwa, utraty zaufania we własny rozum i percepcję, niemożności wyrwania się ze stanu zapętlenia; od życia bez uczestniczenia w nim w pełni.
Pewnego dnia budzisz się i czujesz staro. I nic już na to nie poradzisz. Ciesz się młodością tak długo, jak to tylko możliwe!
Pewnego dnia budzisz się i czujesz staro. I nic już na to nie poradzisz. Ciesz się młodością tak długo, jak to tylko możliwe!
I znów wzeszło słońce, całkowicie obojętne na to, że właśnie dobiegło końca czyjeś życie, a rodzina jest w całkowitej rozsypce.
Na weselach szczerość jest niepożądana. Nikt nie przychodzi na wesele, nie krzywi się i nie mówi: Nienawidzę tego życia, a swoją drogą panna młoda zdradza ideały przyświecające feministkom. Zamiast tego wszyscy z przyklejonymi uśmiechami rozmyślają o pięćdziesięciu innych rzeczach, które mogliby robić w tej chwili, zamiast siedzieć w dusznej sali, słuchać dudniącej muzyki i zjadać pieczonego kurczaka z papierowych talerzyków i odgrywać rolę statystów w tym tanim przedstawieniu dla pary, która najpóźniej za dwa lata i tak się rozwiedzie.
(...) być może nie należy współczuć tym, którzy usiłują wypełnić pustkę za pomocą rytuałów i historii, lecz tym, którzy ową pustkę stawiają na piedestale i hołdują jej, a przez to tracą jakikolwiek kontakt z ludźmi wokół i ich potrzebami. Kogo bowiem stać na empatię wobec innych, jeśli bez reszty skupia się na tragizmie własnej egzystencji? Jak przeciwstawiać się niesprawiedliwościom, jeśli i tak nic nie ma żadnej wartości? I jak w ogóle uznać, że życie ma jakiś sens, skoro neguje się wszystko, co się na nie składa?