cytaty z książki "Piękni i przeklęci"
katalog cytatów
Wyobraźni miał tyle, że nie potrafił nawet podtrzymać rozmowy
Tak rodzi się zażyłość. Najpierw każde z nas ukazuje się w jak najlepszym świetle - śliczny, gotowy produkt retuszowany blagą, półprawdą i humorem. Potem trzeba dodać więcej szczegółów, więc maluje się drugi portret, potem jeszcze trzeci - tu znikają te najlepsze rysy - i wreszcie prawda wychodzi na jaw: połączone płaszczyzny tych kilku obrazów zdradzają nas bezlitośnie; malujemy dalej ale tego, co tworzymy nikt już nie kupi. Pozostaje pokrzepiać się nadzieją, że nasze żony, dzieci i współpracownicy zadowolą się pierwszymi, pochlebionymi portretami
Wszyscy mamy dusze należące do różnych epok.
Wiedział nareszcie, czego chce, ale dowiedziawszy się tego, miał wrażenie, że utracił to na zawsze.
Nie ma piękna bez wzruszenia, a wzruszenia bez poczucia, że wszystko przemija: ludzie, nazwiska, książki, domy - że to wszystko obróci się w proch... że jest śmiertelne...
Wszystko, co piękne, rośnie, aż osiągnie pewną wysokość, a potem więdnie, opada i gnije, a wtedy ulatują zeń wszystkie wspomnienia.
Klasyka — mówił Anthony — to udane książki, którym udało się przeżyć reakcję następnego okresu czy pokolenia. Jeśli tak, to przetrwają, jak styl w architekturze. W miejsce płynącego z mody poklasku uzyskały swego rodzaju nobilitację...
Nie wierzę, że ktokolwiek na świecie potrafi przyznać się, że jest czymś nietrwałym, zbytkiem, niekoniecznym złem. Bardzo niewielu spośród ludzi, którzy mówią o bezsensie życia, potrafi powiedzieć głośno o bezsensie tego, że sami istnieją. Może myślą, że głosząc zło życia w jakiś sposób ratują z tej ruiny coś własnego – ale nikomu się to nie uda, nawet nam...
Czas płynie, na każdym kroku zawierając nowe kompromisy z tym, co było kiedyś.
D:Założę się, że siedzicie tu od godziny i gadacie o gorzale
A: Ale nam, mój gołowąsie, nie urywa się film
M: My nigdy nie bierzemy do siebie przygodnie napotkanych pań.
A: I ogólnie rzecz biorąc wydawane przez nas przyjęcia, charakteryzują się pewną wykwintnością.
D: Nie ma chyba głupszych facetów od tych, którzy chwalą się, że mają mocne głowy! Wiecie, co Was gubi? Obaj należycie do osiemnastego wieku. Stara angielska, szlachecka szkoła: pić po cichu, aż się nie spadnie pod stół, bez najmniejszej przyjemności. 'Bo to nie uchodzi'.
Dziwna jest — tak kompletnie głupia, że aż rozczulająca.
Przez całą drogę w gęstniejącą ciemność zachodu siedziała skulona po swojej stronie siedzenia, od czasu do czasu przerywając milczenie jedynie suchym, pojedynczym szlochem. Anthony wyglądał przez okno, a jego umysł rozważał tępo zmieniającą się powoli ocenę tego, co zaszło.
Dopiero ostatnio odkryła, że mimo całego uwielbienia, jakie miała dla niego, mimo swej zazdrości, służalczości i dumy, głęboko nim pogardza — a pogarda ta niepostrzeżenie połączyła się w jedno z innymi uczuciami... Taka była jej miłość, ta żywotna, kobieca iluzja, która pokierowała nią pewnej kwietniowej nocy wiele miesięcy wcześniej.
Czasem wydawało mu się, że oszaleje, jeśli nie zostanie na chwilę całkiem sam — kilka razy nienawidził jej z całego serca.
mimo to otaczała je atmosfera samotności. Choć dorastał w samotności, ostatnio nauczył się jej starannie unikać – w ciągu ostatnich kilku miesięcy, kiedy nie był z nikim umówiony na wieczór, spieszył zawsze do jednego z klubów, szukając towarzystwa. Tak, bez wątpienia jest tutaj samotnie.
Nadchodził jeden z tych momentów, kiedy czuł się bardzo samotny, kiedy zwykł był włóczyć się po ulicach lub siedzieć bez żadnego celu, pogrążony w depresji, gryząc czubek ołówka. Przygnębiony, bez żadnego promyka nadziei, nie mogąc dać upustu swym uczuciom, czuł, jak mija mu życie – jałowe i beznadziejne – a jedyną pociechą było przekonanie, że tak naprawdę nie miał nic do stracenia, bo wszelkie wysiłki i osiągnięcia były równie bezwartościowe.
Nie należy niczego żałować ani opłakiwać – trzeba żyć i traktować siebie nawzajem zgodnie z kodeksem honorowym i szukać szczęścia uparcie i za wszelką cenę.
– Jeżeli sami nie będziemy się o siebie troszczyć, nikt inny tego nie zrobi, Anthony – powiedziała pewnego dnia. – Byłabym idiotką, gdybym udawała, że mam jakiekolwiek zobowiązania wobec świata, a jeżeli chodzi o opinię, jaką mają o mnie inni, po prostu wcale mnie to nie obchodzi.
(...) czasem dwie dusze stworzone są razem i kochają się w sobie nawzajem jeszcze przed urodzeniem.
Czyż wszyscy autorzy, którzy na trwale zadomowili się na literackim Parnasie, od Szekspira po Marka Twaina, nie znajdowali czytelników tak wśród wybranych, jak i wśród mas?
— Życie i tak może nauczyć tylko jednego...
— Czego?(...)
— Że nie potrafi nauczyć niczego.
(...) życie jest takie ciężkie.(...) Takie ciężkie, takie cholernie ciężkie(...) Rani tylko ludzi i rani, aż wreszcie rani ich tak, że już tego nie czują. A to jest najgorsze ze wszystkiego.
... natknął się jednak na Glorię. Spotkanie było bardzo krótkie. Pozdrowili się, ale żadne z nich nie słyszało, co mówi drugie.
Wzrok jego padł na dwoje innych spacerowiczów — i w tej samej, przerażającej chwili dziewczyna przeistoczyła się w Glorię.
Osłupiał. Tamtych dwoje podeszło bliżej. Dostrzegła go. Oczy jej rozszerzyły się. Uśmiechnęła się uprzejmie. Poruszyła wargami. Nie dzieliło go od niej więcej niż pięć stóp.
— Dzień dobry — wymamrotał bezwiednie.
Gloria — szczęśliwa, piękna i młoda — i do tego z mężczyzną, którego dotąd nie widział na oczy!
Oboje wiedzieli, że najlepsze chwile miłości mają już za sobą — ale trwali przy tym, co im pozostało.
Anthony przekonał się, że żyje z bezwzględnie samolubną dziewczyną o straszliwie napiętych nerwach; Gloria już po miesiącu wiedziała, że jej mąż to skończony tchórz w obliczu każdego z miliona widm stwarzanych przez jego wyobraźnię.
Szczególnie drażnił go jej brak poczucia sprawiedliwości. Potem zauważył jednak, że jeśli coś ją zainteresowało, to on nudził się tym czymś szybciej, nie ona. Nie, brakowało mu w niej czegoś innego: owego pedantycznego poczucia celu, poczucia porządku i dokładności, widzenia życia jako układanki o tajemniczo powiązanych kawałkach; później dopiero zrozumiał, że taka cecha byłaby w niej całkowicie absurdalna.
Ona, zdawałoby się, najmądrzejsza i najlepsza z wszystkich kobiet świata, stała się ciężką, błyszczącą kotarą, która zasłoniła mu słońce.
I nagle Anthony wiedział już, czego chce — chce narzucić swą wolę tej chłodnej nieczułej dziewczynie, jednym wspaniałym posunięciem uzyskać nad nią pełnię władzy — tego tylko pragnął.
Zwycięzca staje się niewolnikiem swych łupów.
To wszystko. Było wspaniale znać cię, było przedziwnie, cudownie. Ale nic z tego nie będzie...