cytaty z książki "Nie jestem twoim Polakiem. Reportaż z Norwegii"
katalog cytatów
Przypominam sobie słowa pisarki Beate Grimsrud: "Pomyśl, że w każdym ciele zamknięty jest człowiek. Życie, historia, teraźniejszość i nadzieja. Powinno się przez chwilę pobyć w kimś innym".
Właściciel zaprosił nas, by pokazać nam mieszkanie, ale nie zdążyłam nawet otworzyć ust, a już musiałam stamtąd wyjść ze łzami w oczach.
– Strasznie przepraszam, że nie ma w tej chwili prądu – zaczął właściciel, rozkładając ręce. – Ci głupi Polacy pewnie odcięli kabel podczas pracy.
Nie był to jedyny raz, kiedy z trudem przełykałam komentarze na temat polskości.
– Mam w ogrodzie wielu Polaków, są tacy tani – poinformowała mnie moja rodzinna pani doktor przy pierwszej wizycie.
Rozmawiamy też o wspólnym znajomym, który wspina się w Alpach i na północy Norwegii. Jego specjalnością są zamarznięte wodospady i rozmowy, które nagle zamarzają:
– Z Polski? Słuchaj, kran mi się zepsuł.
Wkrótce właścicielka dostała list od grupy sąsiadów, w którym pisali, że „źle reagują” na moje nazwisko na skrzynce pocztowej. „Doprowadzi ono do spadku cen mieszkań w całej kamienicy” – argumentowali i prosili o jego usunięcie.
Był piątek, siedzieliśmy w tureckim barze w Oslo, a kiedy podeszłam, by zamówić kolejkę, barman spojrzał na mnie i powiedział:
– Mogę powiedzieć to tylko tobie, bo nie jesteś Norweżką.
Napięcie, zaraz potem oplecione nicią porozumienia. Moja nieprzynależność stała się nagle przynależnością.
– Chcesz wiedzieć, jak czuję się w Norwegii? – zapytał i zrobił pauzę, która jeszcze podkręciła atmosferę. – Czuję, jakbym siedział w lodówce otoczony przez warzywa.
Parsknęliśmy śmiechem.
Podczas pracy nad tą książką spotykam wiele kobiet z wykształceniem uniwersyteckim, którym doradcy w urzędzie dla bezrobotnych zalecali lub doradzali podjęcie pracy sprzątaczki. Niezależnie od kierunku studiów, niezależnie od doświadczenia zawodowego, zainteresowań, ambicji czy poziomu znajomości norweskiego i innych języków.
Polak dostał zawału podczas pracy na placu budowy. Nie wezwano karetki, tylko brygadzistę. Mężczyzna zmarł. Inny został uderzony przez przełożonego, kiedy zaprotestował przeciw pracy o świcie w sobotę, bo ten czas chciał spędzić z żoną, która była w zaawansowanej ciąży. Od uderzenia upadł na plecy, a prześwietlenie pokazało złamane żebro.
Po pierwsze, trzeba skończyć z D-nummerem (tymczasowym numerem identyfikacyjnym). Trzeba od razu przyznawać stały numer albo chociaż po pół roku niech to się dzieje automatycznie. Jak w Niemczech, gdzie wystarczy się raz zarejestrować. Bo to, że masz tylko numer tymczasowy, ma często dramatyczne konsekwencje: nie przysługuje ci lekarz pierwszego kontaktu, po trudnym porodzie w państwowym szpitalu dostajesz przerażająco wysoki rachunek, a podczas pandemii nagle nie możesz wjechać do kraju, w którym mieszkasz, pracujesz i płacisz podatki. D-nummer jest po to, by ciąć koszty i zredukować odpowiedzialność norweskiego państwa za tych pracowników.
Polki w Norwegii pracują najczęściej jako sprzątaczki. Badania z 2010 roku pokazują, że w Oslo prawie 60 procent z nich wykonywało ten zawód, przy czym przed emigracją tylko 1 procent z nich pracował na podobnym stanowisku.
47 procent Polek w Norwegii ma wyższe wykształcenie. Średnia wśród Norweżek to 45 procent.
Pandemia jasno pokazała, jak bardzo Norwegia jest zależna od imigrantów zarobkowych. Uwidoczniła też, że prestiż twojego zawodu i twój poziom pensji mają niewielki związek z tym, jak potrzebna społeczeństwu jest twoja praca.