cytaty z książki "Lepiej niż w filmach"
katalog cytatów
Najlepiej wyglądasz, kiedy jesteś sobą.
Czasami za bardzo trzymamy się tego, czego nam się wydaje, że pragniemy, przez co omija nas niesamowitość tego, co rzeczywiście moglibyśmy mieć.
Miej w sobie na tyle odwagi, aby iść na całość.
- Od wrogów do kochanków. Klasyczny motyw.
- Dobry boże, tobie się to podoba. – Zmrużył oczy, nachylił się i poklepał mnie po głowie. – Ty biedna, zdezorientowana fanko miłości. Powiedz mi szczerze: sądzisz, że ten film jest powiązany z rzeczywistością?
Moją spuścizną była świadomość, że miłość zawsze wisi w powietrzu, zawsze wchodzi w grę i zawsze warto o nią walczyć.
- Co oglądasz?
- Wydawało mi się, że prawidłowe pytanie brzmi: "Co masz na sobie?".
Uwierz mi, czasami tą osobą z największym «potencjałem magicznego wieczoru» jest ktoś, kogo w ogóle się nie podejrzewa. Czasami może to być ktoś, kogo znasz od zawsze, a kogo tak naprawdę nie zauważałeś.
Odepchnęłam go od siebie i skupiłam się na "porządnym chłopaku", podczas gdy świat był pełen nie tylko ludzi solidnych i godnych zaufania oraz tych z zamiarami budzącymi wątpliwości. Było w nim także miejsce dla osób pokroju Wesa, chłopaków, którzy przełamywali schematy i rozprawiali się ze stereotypami.
Było tak, jakbym nigdy nie obejrzała żadnej komedii romantycznej. To dopiero komedia pomyłek.
I gdy tak siedziała, brocząc, zaczęłam się zastanawiać, czy wszechświat nie wysyła mi wiadomości. Byłam większą optymistką niż większość ludzi i całym sercem wierzyłam w przeznaczenie, skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że to nie sygnały ostrzegawcze.
Nic dobrego nie dzieje się po północy.
- Myliłam się w każdej kwestii. Tak bardzo się cieszę, że Michael wrócił, ale tylko dlatego, że dzięki temu mogłam poznać prawdziwego ciebie. Przez cały ten czas byłeś tuż obok, po sąsiedzku, a ja nie miałam pojęcia, jaki jesteś niesamowity-szepnęłam do siebie.
Dużo o niej myślałam, każdego dnia, i gdybym zaczęła trochę to ograniczać, byłoby łatwiej.
Ale czy wtedy ona coraz bardziej by znikała, prawda?
Bo gdy tak siedzieliśmy w samochodzie Wesa, dotarło do mnie, że życie jest nieprzewidywalne. Bez względu na to, jak wiele czyni się planów i jak bardzo się stara być ostrożnym, zawsze może namieszać coś, czego zupełnie się nie przewidzi.
Ale najbardziej nienawidzę tego, że cię nie potrafię nienawidzić. Nawet nie troszkę, nawet nie ciut" - Zakochana Złośnica.
- Od wrogów do kochanków, oto nasz motyw, Buxbaum.
-Wdzięk i elokwencja to zdecydowanie za mało, Libby Loo. Te rzeczy zawsze znikają i dlatego nigdy, ale to nigdy nie powinno się wybierać bad boya".
Wes Bennett wiedział, jaka jestem naprawdę, i świadomość tego dawała mi sporo radości. Wolności.
Tak już było z przyjaciółmi z sąsiedztwa. Wychowywało się razem z nimi, biegało po rozgrzanych chodnikach i wołało do siebie ponad świeżo przystrzyżonymi trawnikami, jednak kiedy się dorosło, było się tylko znajomymi, na temat których miało się wiedzę na poziomie bardzo podstawowym.
Bez względu na to, jak wiele czyni sie planów i jak bardzo sie stara być ostrożnym, zawsze może namieszać coś, czego zupełnie sie nie przewidzi.
Wolę kłócić się z tobą niż kochać się z kimkolwiek innym" - Pretty Man, czyli chłopak do wynajęcia.
Zdecydowanie mam wystarczająco pieniędzy, aby wrócić do tej dekady, gdyby stało się tak, że znaleźlibyśmy dziurę w kontinuum czasoprzestrzeni. Dziękuję.
- Jest ładna, ale jej twarz się nie rozjaśnia, kiedy opowiada o muzyce. Jest zabawna, ale nie tak, aby w reakcji na jej słowa parskało się napojem.
- To dziwne, że czasami jest sobie taki cent i wydaje ci się, że go nie potrzebujesz i że nawet go nie lubisz, nie?
(...)
- A potem pewnego dnia budzisz się i nagle dostrzegasz jak niesamowite są te centy. Jak mogłeś wcześniej tego nie widzieć, no nie? Są to n a j l e p s z e m o n e t y e v e r. Lepsze od wszystkich innych razem wziętych. Ale ty byłeś nieuważny i straciłeś swojego centa, i tak byś chciał sprawić, aby twój cent zrozumiał, jak bardzo żałujesz, że go nie doceniałeś, ale jest za późno, bo go zgubiłeś. Wiecie?
- No bo przecież mówi się, że kardynały to...
- Ludzie, którzy nie żyją?
Lekko się wzdrygnął.
- Próbowałem ująć to ciut delikatniej, ale owszem.
- Nie wiem, czy kupuję to całe gadanie o powrocie pod postacią ptaka, ale to mimo wszystko miła myśl.
- Myliłam się w każdej kwestii. Tak bardzo się cieszę, że Michael wrócił, ale tylko dlatego, że dzięki temu mogłam poznać prawdziwego ciebie. Przez cały ten czas byłeś tuż obok, po sąsiedzku, a ja nie miałam pojęcia, jaki jesteś niesamowity .
Czasami za bardzo trzymamy się tego, czego nam się wydaje, że pragniemy, przez co omija nas niesamowitość tego, co rzeczywiście mogliśmy mieć.
Co to za impreza, jeśli nikt cię nie obrzyga? - rzuciłam. Usłyszałam, że Michael chichocze i poczułam się tak, jakbym tę akurat potyczkę wygrała.
Zaciągnęłam się. Aromat wiśni był przyjemny i cygaro nie okazało się równie paskudne jak papieros, ale i tak ogólnie smakowało beznadziejnie.
Wes przyglądał mi się z półuśmiechem.
- Dobrze tak sobie puścić dymka - rzuciłam, a moim słowom towarzyszył wydostający się z ust dym.
- Dobre cygaro nie jest złe - dodałam.
Wybuchnął głośnym śmiechem. Nie dało się nie dołączyć do niego, kiedy tak śmiał się z odchyloną głową. Gdy w końcu przestał, zaciągnął się i oświadczył:
- Możesz je już zgasić, Buxbaum.
- Och, dzięki Bogu.
Jak miałam spamiętać, co powiedziałam komu? Kłamanie było czymś niefajnym, a na dodatek trudno za nim nadążyć.