Coś ty ze mną zrobił?
- Lepiej nie mów o myśleniu, bo jeszcze rozboli cię ta tleniona głowa - odparł beznamiętnie Nathaniel i skrzywił się. - Jeśli podmieniliby twój mózg na torebkę Prady, nikt by się nawet nie zorientował.
- Ja przynajmniej mam co podmieniać, w przeciwieństwie do co poniektórych, Rocky - odwarknęła w jego stronę. - Może zamiast dawać ludziom w mordę, powinieneś zacząć czytać słownik. Światu wyszłoby to na dobre.
Tylko że gdy ona odeszła, Nate był po prostu zły. Na siebie, na nią, na wszystkich dookoła. A gdy odeszłaś ty, Nathaniel był w każdym calu rozbity. I uwierz mi, to o wiele gorsze uczucie niż gniew.
Zniszczyć drugiego człowieka jest zaskakująco łatwo. Wystarczy odpowiedni dobór słów. Naprawić go jest sto razy trudniej. Tobie się to udało i właśnie za to chcę ci podziękować. To ty naprawiłaś Nathaniela, podczas gdy nikt inny nie potrafił nawet pozbierać kawałków, na które się rozpadł.
Nate był jak leki i trucizna w jednym. Uzależniał mnie od siebie. Ratował mnie i niszczył. Otumaniał moje zmysły i odbierał mi zdolność racjonalnego myślenia.
Kiedy zdasz sobie sprawę, że wy już dawno nie jesteście "tylko znajomymi"?
Jego twarz pozostała beznamiętna. Zazdrościłam mu, bo czułam, że w moich oczach była wypisana każda myśl.
- To moja wina, że nas już nie ma.
Zresztą nas nigdy nie było.
Wiesz że podczas swojego wywodu obraziłaś mnie aż sześć razy?
Nienawidzę jej! Nie cierpię! Przysięgam, że wsadzę ten jej bordowy łeb do kibla i będę z satysfakcją patrzeć, jak się topi!
- Powiedział ci to przed czy po tym jak się...
- Nawet tego nie kończ.
Nie wiedziałam wtedy, jak nazwać ten stan. Zauroczenie? Pożądanie?
Obsesja?
- Podejrzewam, że masz mój numer na szybkim wybieraniu.
[...]
- Jesteś moją prywatną infolinią.
- Kurwa, tragedia - mruknęłam cicho pod nosem, wpatrując się w treść wiadomości.
Lena była kapitanem drużyny siatkarskiej, do której niestety dołączyłam.
- Zobaczyłaś swoje odbicie na wyświetlaczu? - zapytał ironicznie Nate, na co
przewróciłam oczami i wyprostowałam lewą rękę, wystawiając w jego stronę środkowy palec.
- Nie, twoje zdjęcie - odparłam, starając się, by mój głos brzmiał tak, jakbym tego
żałowała, a gdy usłyszałam ciche parsknięcie Sheya, uśmiechnęłam się półgębkiem.
Załóż jakąś koszulkę, spodnie, cokolwiek, błagam, bo kiedy stoisz przede mną w takim wydaniu, goły, z włosami potarganymi po seksie, to znów mam ochotę robić z tobą brzydkie rzeczy.
- Bardzo się cieszę, że przyjechałeś - wypaliłam, ale byłam w kompletnie innym świecie. W świecie, gdzie tłukłam samą siebie kijem baseballowym.
bo zawsze jest tak samo. zjawiasz się i wszystko się wali bo jestem jebaną idiotką i nie potrafię myśleć przy tobie racjonalnie.
Więc jedziemy się bawić i czcić człowieka, który wymyślił alkohol.
Wtedy zrozumiałam, że nieważne, gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach... pojechałabym za nim wszędzie.
Ale po co miałbym zwracać uwagę na inne kobiety, skoro najpiękniejsza stoi tuż przy mnie?
Byłam pewna, że gdy rozdawano umiejętności matematyczne, ja znajdowałam się w kolejce po pojemny żołądek. [...] Od godziny starałam się coś zrozumieć. Cokolwiek, ale przez te sześćdziesiąt minut jedyne, co zrobiłam, to złamałam dwa ołówki, zgubiłam długopis i rozwaliłam kątomierz.
A pantofel Parker przyjedzie za godzinę.
- Możemy iść. [...] - Dobrze wyglądam? - zapytałam, wskazując na siebie dłońmi.
Obserwowałam, jak przesuwa po mnie wzrokiem.
- Jeśli pytasz, czy wyglądasz jak po seksie, to tak. Tak wyglądasz.
Albo naprawdę cię nienawidzi, albo naprawdę mu zależy. Nie ma nic pomiędzy.
Nie zna Życia ten, kto po pijaku nie wchodził sam po schodach.
Staram się o tym nie myśleć... wiesz dlaczego? Bo rozsypałam się tak bardzo, że nikt już nie byłby w stanie mnie posklejać.
To był potworny ból. Ból, który rozrywał mnie od środka. Jakby ktoś z szyderczym uśmiechem zacisnął palce na moim sercu.
W którym momencie i jak bardzo musiałam zabłądzić, aby czuć bezpieczeństwo przy chłopaku, który był całkowitym zaprzeczeniem tego pojęcia?
Uciekłam od Nathaniela Sheya, podczas gdy wcześniej uciekłabym dla niego.
Wcale cię to nie boli - powtarzałam sobie.