cytaty z książki "Burn the Hell. Runda trzecia"
katalog cytatów
-Bo tylko ja pokażę ci świat, który chcesz widzieć.
Kurwa, przysięgam, że chcę cię teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Wiem, że mnie nie kochał. Że byłam tylko narzędziem w jego rękach. Ale gdyby stanął teraz obok mnie i powiedział, że mam spalić to miejsce razem z wami wszystkimi, bez zastanowienia wyciągnęłabym zapalniczkę.
- [...] Wynik to siedemnaście pierwiastków trzeciego stopnia z pięciuset dwunastu, prawda? [...]
- Wynik to trzy.
Gdy byłam blisko niego, rzeczywistość stawała się nieistotna, bo nie było nic bardziej realnego niż on.
Ja muszę jeszcze wyprowadzić kurz na spacer i powycierać psa, więc uciekam.
Czy było okej?
Czy słowem "okej" można było określić totalny chaos, który znowu we mnie panował?
Czy zawsze najlepsze wspomnienia były również tymi najboleśniejszymi?
- I tak nie zdam.
- Zdasz.
***
- Clark, ty nie zdasz.
Pozwól mi na to, żebym tej nocy znów cię zrujnował.
- Nie rozumiem, czemu nie lubisz swoich urodzin. Trzeba się z nich cieszyć!
- Jak można się cieszyć z dnia, w którym zaczęło się swoją marną egzystencję prowadzącą jedynie do niechybnej śmierci po wielu latach rozczarowań, żalu i smutków? Dla mnie to raczej powód do stypy niż okazja do hucznej zabawy.
Przeznaczenie i karma najwidoczniej miały za zadanie zniszczyć mi życie. Tylko to wyjaśniałoby to, co mi się przytrafiało. Przebrzydłe suki.
Jednak idiotyzm cię pokonał, co?
Wasza relacja była ważna dla was obojga, tylko że... mieliście różne definicje ważności.
-A dalej już tylko piekło.
Tamtego dnia moje życie zjechało na zupełnie inny tor. Na tor, przez który wszystko wywróciło się do góry nogami. W między czasie z rozklekotanego pociągu, którym była moja egzystencja, odpadło kilka wagonów, hamulce przestały działać, a maszynista dał nogę. Ale mimo wszystko wciąż jakoś jechałam.
Uzyskanie stabilizacji w pojedynkę jest satysfakcjonujące, ale dojście do tego z osobą, którą się kocha i chce się spędzić resztę życia, wydaje się jeszcze lepsze.
Czułam, że przy nim nikt mnie nie skrzywdzi. Trochę szkoda, że znów zapomniałam o tym, że osobą, która krzywdziła mnie najbardziej, był właśnie on. Ale chwilowe poczucie szczęścia rekompensowało nawet największe krzywdy.
Dziś jesteśmy inni niż wczoraj. Jutro będziemy inni niż dziś. Ale i tak skończymy w piekle, bo piekło na nas czeka.
- A co ma wspólnego Shey z matematyką? [...] - W sumie to nawet ma sens. Pewnie w swoim życiu często liczył, ile razy coś spieprzył.
- Jestem w szkolnej drużynie siatkarskiej [...]
- Jak ty w ogóle tam trafiłaś? - zapytał rozbawiony moją niedolą. - Zgubiłaś się w drodze do KFC czy co?
-Zniszczyć drugiego człowieka jest zaskakująco łatwo. Wystarczy odpowiedni dobór słów. Naprawić go jest sto razy trudniej. Tobie się udało i właśnie za to chcę ci podziękować. To ty naprawiłaś Nathaniela, podczas gdy nikt inny nie potrafił nawet pozbierać kawałków, na które się rozpadł.
- A gdyby do mnie nie przyjechał? Gdyby miał to gdzieś?
- I tak by przyjechał.
- Skąd wiesz? [...]
- Bo chce być z tobą przed każdą walką.
Igrałam z ogniem, choć byłam przesiąknięta benzyną.
Książe w czerwonym mustangu uratował księżniczkę z zamkniętej wieży? Och, jakie to dramatyczne!
I nawet nie wiem dlaczego ci to wszystko piszę. Może dlatego że mnie to wkurwia a może dlatego że właśnie zeruję kolejnego szota.
- Mam pierwszą chemię. Przecież ja się zajebię - jęknął Theodor. - Albo najpierw naszą nauczycielkę. Tak, to lepszy pomysł. Potem odstrzelę ministra edukacji, a na samym końcu siebie.
- Oboje wiemy, że tego chcesz.
- Niby dlaczego?
- Bo tylko ja pokażę ci świat, który chcesz widzieć.
Oczekujesz, że będę mówił o sobie, podczas gdy ty nigdy tego nie robisz. (…) ciągle chcesz więcej, pakując się w nie swoje sprawy, ale prawda jest taka, że to ja nie znam ciebie. Pozwoliłem zostać ci ze sobą po walce, a ty nie chciałaś mnie nawet do siebie dopuścić wczorajszej nocy, kiedy ci pomogłem. A ja nie będę o to prosił, bo taki nie jestem. Oczekujesz czegoś ode mnie, nie dając nic w zamian. Nie ja jestem tu egoistyczny. Ty jesteś. I może chciałaś wydostać się z tej otoczki zarozumiałej dziewczynki z dobrego domu, ale ta otoczka nigdy nie wydostanie się z ciebie. Bo taka już jesteś.
- Lepiej nie mów o myśleniu, bo jeszcze rozboli cię ta tleniona głowa - odparł beznamiętnie Nathaniel i skrzywił się. - Jeśli podmieniliby twój mózg na torebkę Prady, nikt by się nawet nie zorientował.
- Ja przynajmniej mam co podmieniać, w przeciwieństwie do co poniektórych, Rocky - odwarknęła w jego stronę. - Może zamiast dawać ludziom w mordę, powinieneś zacząć czytać słownik. Światu wyszłoby to na dobre.