cytaty z książki "Nasza wojna"
katalog cytatów
Jedyną rysą na tak radosnym obrazie wiktorii państw centralnych był zupełny drobiazg: defilada silnych i zwartych germańskich herosów przed obliczem wielkiego wodza nie odbywa się na Polach Elizejskich, tylko na rynku w Ostrołęce...
Granica między przemocą usankcjonowaną prawem wojny a zbrodnią zamazywała się w takich wypadkach niemal zupełnie, co utrudniało trzeźwy osąd sytuacji. Jest on tym większym wyzwaniem, że historiografie naszej części Europy (inaczej niż tutejsi poborowi) chętnie zaciągały się na służbę wychowania patriotycznego, przemilczając winy swoich i tropiąc zbrodnie sąsiadów. Tymczasem, o ile można się pokusić o taką moralną ocenę w wypadku dłuższych okupacji i systematycznej przemocy, o tyle w sytuacji tak niestabilnej jak na przykład w Galicji Wschodniej, nie ma do tego wystarczających podstaw.
Lud skłonny jest znieść cierpliwie każde wyrzeczenie, nikt nie potrafi jednak wytrzymać, że kto inny ma nieco więcej niż on sam.
Tylko Niemcy wierzyły jeszcze, że wojnę w ogóle można zakończyć zwycięstwem.
Zjednoczenie narodu w obliczu zagrożenia, moralna przewaga nad wrogiem, obrona słusznej sprawy i wiara w szybkie zwycięstwo - lato 1914 roku wydaje się piękne i wzniosłe (40).
Kochani sojusznicy" byli zdeterminowani. Nie uznali tureckiej kapitulaji przed Grekami i kontynuowali marsz na Saloniki. Kiedy stanęli pod miastem, zażądali od Tahsina Paszy poddania tureckiego garnizonu. Ten miał im odpowiedzieć, że, niestety, do dyspozycji miał tylko jedne Saloniki i już je poddał Grekom (59).
W armii Rennenkampfa podjęto na przykład dramatyczną decyzję, by przemalować konie na zielono(94).