cytaty z książki "Może pora z tym skończyć"
katalog cytatów
Myśl jest rzeczywistością. Czyny mogą być udawane.
Poznawanie kogoś przypomina układanie niekończących się puzzli. Najpierw dopasowujemy najmniejsze elementy i w trakcie tego procesu uczymy się o sobie coraz więcej.
Dowolne wspomnienie za każdym razem, gdy je przywołujemy, staje się czymś odrębnym. Nie ma charakteru absolutnego. Historie oparte na faktach częściej mają więcej wspólnego ze zmyślaniem niż z rzeczywistością. A my stale przywołujemy i na nowo opowiadamy zarówno fikcje, jak i wspomnienia. Jedne i drugie są odmianami opowieści. Poprzez opowieści się uczymy. Pojmujemy siebie nawzajem. Ale rzeczywistość zachodzi tylko raz.
Chciałabym chyba, żeby ktoś mnie poznał. Naprawdę poznał. Lepiej niż ktokolwiek inny, może nawet lepiej, niż ja siebie znam.
Przeświadczenie, że do końca życia najlepiej nam będzie z jedną osobą, nie jest immanentną egzystencjalną prawdą. To wiara, a my jedynie pragniemy by okazała się prawdą.
(...) dwiema najważniejszymi zasadami udanej komunikacji są:
Po pierwsze: nie komplikować prostego, nie upraszczać skomplikowanego.
Po drugie: nie wdawać się w rozmowę ze z góry przyjętą strategią bądź rozwiązaniem.
W bezsenne noce (...) marzę, żeby móc wyłączyć myśli niby lampę. Chciałabym, niczym mój komputer, dysponować poleceniem zamknięcia systemu.
Poznawanie kogoś przypomina układanie niekończących się puzzli. Najpierw dopasowujemy najmniejsze elementy i w trakcie tego procesu uczymy się o sobie coraz więcej.
Nie przeszkadza mi wyjątkowość (...). Nawet jeśli coś jest wyjątkowo wyjątkowe. Lubię rzeczy, które są inne.
To jednak niesamowite, że związki między ludźmi powstają i trwają, mimo tego ograniczenia - że nigdy nie wiemy wszystkiego. Że nigdy nie będziemy mieli pewności, co naprawdę chodzi po głowie drugiej osobie. Ani kim naprawdę ta druga osoba jest. Nie możemy robić, co nam się żywnie podoba. Musimy się zachowywać w określony sposób. Mówić to, co należy powiedzieć. Ale myśleć możemy o wszystkim.
Ludzie mawiają o zdolności przetrwania. Znoszeniu tego, tamtego, wszystkiego, o ruszeniu dalej, o byciu silnym. Ale dla człowieka samotnego są to rzeczy niewykonalne. Na bliskości z innymi wybudowane jest każde jedno życie. Gdy jest się samotnym, wszystko sprowadza się do najzwyklejszej walki o przetrwanie.
Co możemy począć, gdy nikogo przy sobie nie mamy? Gdy już spróbowaliśmy żyć zdani tylko i wyłącznie na siebie? Co możemy począć, stale samotni? Gdy nikogo przy nas nie ma i nigdy nie będzie? Czy życie ma wówczas jakikolwiek sens? Czym wobec tego jest dzień, tydzień, rok? Czymże jest całe życie?
U kresu nie możemy wyprzeć się tego, kim jesteśmy, kim byliśmy, dokąd trafiliśmy. Nie ma znaczenia, kim chcielibyśmy się stać, skoro było to nieosiągalne.
Ustawicznie przegapimy rzeczy najważniejsze. Aż zdarzy się coś takiego, że stają się niemożliwe do zignorowania.
(...) będę mogła się wycofać, zacząć od nowa, podjąć jeszcze jedną próbę. Początek od początku.
Nikt nie podejrzewa, że może znaleźć się w takiej sytuacji. Obserwowany, prześladowany, zniewolony, samotny. O takich rzeczach się słyszy. Czyta od czasu do czasu. (...) Perspektywa zetknięcia się z czystym złem jest wstrząsająca. Ale dopóki to nie my jesteśmy celem, wszystko gra. Zapominamy o tym. Idziemy dalej. Nie nam się to dzieje. Spotyka tylko innych.
Dowolne wspomnienie za każdym razem, gdy je przywołujemy, staje się czymś odrębnym. Nie ma charakteru absolutnego. Historie oparte na faktach częściej mają więcej wspólnego ze zmyśleniem niż z rzeczywistością. A my stale przywołujemy i na nowo opowiadamy zarówno fikcję, jak i wspomnienia. Jedno i drugie to odmiany opowieści. Poprzez opowieści się uczymy. Pojmujemy siebie nawzajem.
Sens mego istnienia sprowadza się do tego, że życie stawia mi jakieś pytanie. Albo odwrotnie: twoja jestem pytaniem skierowanym do świata, pytaniem, na które sam muszę udzielić odpowiedzi, gdyż w przeciwnym razie będę zdany na to, co świat zechce mi odpowiedzieć.
/K. Jung/.
Najatrakcyjniejsze na tym świecie jest połączenie pewności siebie i nieśmiałości. Zmieszanych w odpowiednich proporcjach. Zbyt dużo tego lub tamtego i wszystko stracone.
Chcę pojąć samego siebie i zaakceptować, jak postrzegają mnie inni. Chcę dobrze się czuć we własnej skórze.
Drobne gesty sprawiają, że w lepszym świetle postrzegamy i siebie i innych. Drobiazgi nas łączą. Wydają się wszystkim. Wiele od nich zależy. Nie są wcale odległe od religii i Boga.
Poznawanie kogoś przypomina układanie niekończących się puzzli. Najpierw dopasowujemy najmniejsze elementy i w trakcie tęgo procesu uczymy się o sobie coraz więcej.
(...) szczęście i spełnienie opierają się na obecności innych, nawet jeśli jest to tylko jedna osoba.
Sens mojego istnienia sprowadza się do tego, że życie stawia mi jakieś pytanie. Albo odwrotnie: to ja jestem pytaniem skierowanym do świata, pytaniem, na które sam muszę udzielić odpowiedzi, gdyż w przeciwnym razie będę zdany na to, co świat zechce mi odpowiedzieć.
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak wielką składamy ofiarę, wyrzekając się osamotnienia, niezależności. (...) W gruncie rzeczy funkcjonowanie w parze wydaje się praktyczną niemożliwością. Prawda? Znaleźć drugiego człowieka, z którym będzie się do kresu dni? Wspólnie starzeć i zmieniać z wiekiem? Widywać się dzień w dzień, reagować na różne nastroje i potrzeby?
Jak mamy zyskać poczucie doniosłości i celu, nie odczuwając więzi z czymś większym niż nasze życie?
Może stąd wiemy, kiedy związek jest prawdziwy - gdy ktoś uprzednio z nami niezwiązany poznaje nad w sposób dotychczas niewyobrażalny i niemożliwy.
Powiedział mi, że lubi to zdjęcie, bo jest na nim on, choć pod względem fizycznym radykalnie różni się od dziecka, które na ni widzi. Nie chodzi mu tylko o to, że wygląda inaczej, ale każda uchwycona na obrazie komórka obumarła, została zrzucona i zastąpiona nową. Dziś Jake jest dosłownie innym człowiekiem.
Drobne gesty sprawiają, że w lepszym świetle postrzegamy i siebie, i innych.
Drobiazgi nas łączą.
Czy małe przełomowe czyny są wystarczające? Drobne gesty sprawiają, że w lepszym świetle postrzegamy i siebie, i innych. Drobiazgi nas łączą. Wydają się wszystkim. Wiele od nich zależy.