cytaty z książki "Król z bliznami"
katalog cytatów
Wszystko, co warte wysiłku, zaczyna się od złego pomysłu.
- To mi podejrzanie przypomina wygnanie.
- Ty mówisz wygnanie, a ja mówię przedłożone wakacje.
- Powinniśmy wysłać to do Ketterdamu, żeby nauczał Kaza Brekkera i resztę jego potępieńców - zaproponowała Zoya.
Nikołaj się skrzywił.
- Wtedy na pewno skończyłby jako męczennik.
Większość z nas potrafi ukrywać swoje największe krzywdy i tęsknoty, w ten sposób udaje nam się przetrwać kolejny dzień. Udajemy, że ból nie istnieje, że składamy się z blizn, zamiast z ran.
Razem zbudują nowy świat. Ale najpierw muszą spalić stary.
-Witamy z powrotem, Wasza Wysokość. Nie ma o czym meldować, chociaż piekielnik podpalił las za jeziorem
-Nie brzmi to szczególnie strasznie
-O ile się nie mylę, minister obrony wylądował w ogniu. Ale nie odniósł żadnych obrażeń.
- Wszystko dobrze, dopóki nikt nie podpalił ministra finansów.
- Spóźniłeś się - powiedziała Zoya.
- Jestem królem - odpowiedział Nikołaj - co znaczy, że to wy jesteście za wcześnie.
Nadzieja była wiatrem, który nadlatywał znikąd, napełniał żagle i niósł do domu.
- Albo to, albo egzekucja moja ty gołąbeczko. Wybieraj. I spójrz na to z innej strony: ceną, jaką zapłacisz za uniknięcie stryczka, będzie życie w luksusie i moje olśniewające towarzystwo.
- Dobrze się zastanów - poradziła księżniczce Zoya. - Szubienica będzie szybsza i mniej bolesna.
Wszyscy opłakują pierwszy kwiat.
Kto zapłacze po innych, które opadną?
Zostanę tu, by dla was śpiewać, długo po tym, jak wiosna przeminie.
Strach jest jak feniks. Możesz tysiąc razy patrzeć jak płonie, a mimo to znów wróci.
[Nikołaj] postanowił wrócić do podróżowania. [...]
- Lud mógłby zapomnieć, jaki jestem przystojny.
- Wątpię. Twoja twarz jest na pieniądzach.
- Jeśli my nie będziemy marzyć, kto nas w tym wyręczy?
- Błogosławieństwo i przekleństwo to dwa słowa określające jedno i to samo.
Jeśli słuchasz słów człowieka, możesz odkryć, czego chce. Sztuka polegała na tym, żeby zajrzeć mu w serce i odkryć jego potrzeby.
- Jesteś królem, nie musisz się do nikogo zalecać. Od tego jest tron, klejnoty i tytuł, a kiedy już się ożenisz, królowa stanie się twoją sojuszniczką.
- Albo ucieknie z krzykiem ze ślubnego alkierza i powie ojcu, że zacząłem od miłosnego slubania płatka jej uszu, a potem spróbowałem pożreć całe ucho. Mogłaby zapoczątkować wojnę.
- Nieprawda, Nikołaju, bo zanim wy dwoje złożylibyście przyśięgi, oczarowałbyś ją tak, że pokochałaby ciebie i wtedy stałbyś się jej problemem.
- Nawet mój urok osobisty ma swoje granice.
Jeśli tak, to Zoya się jeszcze z nimi nie zetknęła. Rzuciła królowi powątpiewające spojrzenie.
- Przystojny mąż-potwór, który włożył jej koronę na głowę? To idealna bajka dla dziewczyny chodzącej z głową w chmurach. Mogłaby cię zakuwać przed nocą w kajdany, całować słodko o poranku i Ravka byłaby bezpieczna.
- Dlaczego ty nigdy nie całujesz mnie słodko o poranku?
Nikt nie chce oglądać z bliska cudzego cierpienia.
Łatwo jest pewnie dumać nad naturą wszechświata, siedząc bezpiecznie w swoim pałacu, z dala od małostkowych i okrutnych ludzkich spraw.
Nigdy nie miałem talentu do usychania z tęsknoty. Chociaż lubię popisywać się swoim profilem, popatrując żałośnie z okna.
- O ile się nie mylę, minister obrony wylądował w ogniu. Ale nie odniósł żadnych obrażeń.
- Wszystko dobrze, dopóki nikt nie podpali ministra finansów.
-Mów, Nazyalensky. Kiedy tak zaciskasz usta, wyglądasz, jakbyś się kochała z cytryną.
-Szczęśliwa cytryna - odpowiedziała Zoya, pociągając nosem.
- Daj mu jedmą kroplę tego przed snem i drugą, jeśli będzie miał jakieś kłopoty. Jedna więcej i istnieje spore ryzyko, że go zabijesz.
- Dobrze wiedzieć. Królobójstwo nie znajduje się na liście moich ulubionych zbrodni.
Usta Genyi drgnęły w uśmieszku.
- Chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie chciałaś zabić Nikołaja?
- Och, pewnie, że chciałam. Nie chcę tylko, żeby to przespał.
Zwracanie na siebie uwagi było łatwe. Mężczyźni patrzyli na nią i chcieli wierzyć, że pod okrywającym ją pancerzem dostrzegają dobrą, miłą i życzliwą dziewczynę, która objawi im się, jeśli tylko dać jej szansę. Świat był jednak okrutny dla miłych dziewcząt.
- Zoyu, nie mogę zalecać się do przyszłej żony, jeśli istnieje ryzyko, że zamienię ją w kolację.
Miała już dość tych cudów, dość strachu, który codziennie jej towarzyszył, miała już wyżej uszu chorych historii, kończących się cierpieniem tych, którzy ośmielili się być odważni, dziwni albo silni.
- Od tego masz emisariuszy, żeby zajmowali się kwestiami państwowymi - zaoponowała Zoya. - Ambasadorów, podwładnych.
- Lud mógłby zapomnieć, jaki jestem przystojny.
- Wątpię. Twoja twarz jest na pieniądzach.
Każdy grzbiet książki był drzwiami, które szeptały: "Wejdź, wejdź. Oto kraina, której nigdy dotąd nie widziałeś. Oto miejsce, gdzie możesz się bawić, gdy się nudzisz, odpocząć, gdy świat wydaje się nieżyczliwy".
To było nie w porządku. Zmuszał ją do udziału w grze, w której nie mogła zwyciężyć. A ona zawsze zwyciężała.
[...] Był próżny.
- Albo sprytny. Ludzie cenią piękno i odruchowo na nie reagują.
- Czy to jest ta część opowieści, w której giniemy śmiercią bohaterów?
- Nie - odparł. - W tej części król Ravki kapituluje, a miłość, która nigdy nas nie połączyła trwa wiecznie w pieśniach i balladach.
-Wszyscy opłakują pierwszy kwiat-wyrecytowała półgłosem.
' Kto zapłacze po innych, które opadną?".