cytaty z książki "7 nawyków skutecznego działania"
katalog cytatów
Ludzie sukcesu mają nawyk robienia rzeczy, których ci, co w życiu osiągają niewiele, robić nie lubią. To nie znaczy, że oni na pewno lubią je robić, jednak ich chęć i niechęć podporządkowane są sile ich celu.
Przyjacielu, kochać to czasownik. Miłość, uczucie, to owoc tego czasownika. Zatem kochaj ją. Służ jej. Poświęcaj się. Współczuj. Doceniaj. Utwierdzaj ją. Czy jesteś gotów to robić?
Gdybym miał w jednym zdaniu ująć to, co w stosunkach międzyludzkich najważniejsze, powiedziałbym: Staraj się najpierw zrozumieć innych, potem być zrozumiany.
Kiedy czasami zdam sobie sprawę z olbrzymich konsekwencji całkiem małych rzeczy... nie mogę odeprzeć myśli... że małych rzeczy nie ma.
Nie chodzi o to, by nadawać priorytety temu, co masz w planie, ale by planować zgodnie z priorytetami.
Każdy sądzi, że widzi rzeczy takie, jakie są, że jest obiektywny. Tak nie jest. Widzimy świat przez pryzmat tego, jacy jesteśmy lub jak nas uwarunkowano, byśmy go widzieli. Otwierając usta, aby opisać, co widzimy, właściwie opisujemy siebie samych, własną percepcję, własne paradygmaty.
Nasze przyzwolenie na to, co się nam przytrafia, rani nas znacznie bardziej niż to, co się z nami dzieje.
Spójrz na wady innych ze współczuciem, nie oskarżeniem. Nie ma znaczenia to, czego inni nie robią ani co powinni robić. Ważna jest twoja samodzielnie wybrana reakcja na daną sytuację i to, co ty powinieneś robić.
Nasze postrzeganie może być całkowicie odmienne. A przecież żyjąc z naszymi paradygmatami przez lata, myślimy, że są to 'fakty', i powątpiewamy w zalety umysłu ludzi, którzy tych faktów nie widzą.
Nie zdołamy zrozumieć, jak inni postrzegają i odczuwają siebie i otaczający ich świat, dopóki nie uświadomimy sobie, jak widzimy samych siebie (a przez to innych). Nieświadomi, przenosić będziemy własne intencje na ich zachowania i nazywać siebie obiektywnymi.
Mamy tendencję do wnioskowanie z naszej autobiografii (projekcja) o potrzebach i pragnieniach innych ludzi. Przypisujemy nasze intencje ich zachowaniom. Uznajemy coś za depozyt emocjonalny na podstawie naszych potrzeb i pragnień, tych dzisiejszych lub tych, które mieliśmy w podobnym wieku czy w zbliżonej sytuacji. Jeśli inni nie przyjmują naszych wysiłków jako wkłady, często uznajemy, że nasze dobre intencje zostały odrzucone, i przestajemy się starać.
Albert Einstein zauważył: " Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy".
To, co przychodzi nam zbyt łatwo, nisko cenimy. Tylko wysoka cena nadaje rzeczom wartość.
Zbyt częste lub za długie wakacje, za dużo filmów, za wiele telewizji czy gier komputerowych - za dużo nie zorganizowanego wolnego czasu, kiedy działa się po linii najmniejszego oporu, jest stopniowym marnowaniem życia. Zdolności drzemią, talenty się nie rozwijają, umysł i duch popadają w letarg, a w sercu panuje pustka. Gdzie jest bezpieczeństwo, przewodnictwo, mądrość i moc? Gdzieś w małych wartościach skali, w przelotnej przyjemności...
Postawa „przegrana-wygrana" postrzegana jest w negocjacjach jako kapitulacja - rezygnacja lub poddanie się. W stylu kierowniczym objawia się przyzwalaniem i pobłażliwością. „Przegrana-wygrana" zakłada chęć pozostania sympatyczną osobą, nawet jeśli „sympatyczni są na szarym końcu". Ludzie myślący kategoriami „wygrana-przegrana" uwielbiają ludzi o mentalności"przegrana-wygrana", gdyż ci stanowią dla nich znakomitą pożywkę. Kochają ich słabości i wykorzystują je. Te słabości uzupełniają ich własną siłę.
Podejście od wewnątrz mówi, że zwycięstwa publiczne muszą być poprzedzone zwycięstwami prywatnymi, że spełnianie obietnic danych innym musi być poprzedzone dotrzymywaniem obietnic sobie. Za próżne uważa ono stawianie osobowości przed charakterem i za bezowocne poprawianie stosunków z innymi bez wcześniejszego doskonalenia siebie.
Praca od wewnątrz jest procesem - nieustającym procesem odnowy opartym na naturalnych prawach rządzących postępem i rozwojem człowieka. Jest wznoszącą się spiralą wzrostu, prowadzącą do coraz wyższych form odpowiedzialnej niezależności i do dającej dobre efekty współzależności.
(...) dwoje ludzi, patrząc na tę samą rzecz , może różnie ją postrzegać, i oboje mają rację. Nie jest to kwestia logiki, lecz psychiki.
Mamy tendencję do wnioskowania z naszej autobiografii (projekcja) o potrzebach i pragnieniach innych ludzi. Przypisujemy nasze intencje ich zachowaniom. Uznajemy coś za depozyt emocjonalny na podstawie naszych potrzeb i pragnień, tych dzisiejszych lub tych, które mieliśmy w podobnym wieku czy w zbliżonej sytuacji. Jeśli inni nie przyjmują naszych wysiłków jako wkłady, często uznajemy, że nasze dobre intencje zostały odrzucone, i przestajemy się starać.
Mówiąc słowami Frankla: „Każdy ma w życiu swoje powołanie, właściwą misję. (...) Dlatego nikogo nie można zastąpić ani też powtórzyć niczyjego życia. Zarówno zatem zadanie dla każdego z nas, jak i szansa jego wypełnienia są niepowtarzalne".
Ludzie proaktywni traktują słowo „kochać" jak czasownik. Kochać to robić coś: poświęcać się, dawać siebie, jak matka dająca życie noworodkowi. Jeśli chcesz poznać miłość, obserwuj ludzi, którzy poświęcają się dla innych, nawet dla tych, którzy ich ranią lub nie odwzajemniają miłości. Jeśli jesteś rodzicem, przypatrz się swojej miłości do dzieci, dla których się poświęcasz. Miłość jest wartością, która się potwierdza poprzez pełne miłości działanie. Ludzie proaktywni podporządkowują uczucia wartościom. Miłość to uczucie, zatem można je wskrzesić.
Szczere przeprosiny są depozytem; powtarzane, interpretowane jako nieszczere są pobraniem z konta. A jakość związku daje temu wyraz. Co innego zrobić błąd, a co innego nie przyznać się do niego. Wybacza się błędy, ponieważ ich źródłem jest umysł - są błędnym sądem. Trudniej jednak wybaczyć błąd serca, niedobrą intencję, złe motywy, niepokorne usprawiedliwianie się i tuszowanie popełnionego błędu.
Wnikliwy słuchacz empatyczny szybko odczytuje głębię duszy. Okazując akceptację i wiele zrozumienia, wzbudza w ludziach takie zaufanie, że w poczuciu bezpieczeństwa odsłaniają warstwę po warstwie, aż do miejsca, gdzie leży prawdziwy problem. Ludzie chca, aby ich rozumiano. Bez względu na to, ile czasu trzeba zainwestować, zwróci się on z nawiązką, jeśli efektem bedzie wypracowanie właściwego zrozumienia problemu i zbudowanie wysokiego konta emocjonalnego, które powstaje, kiedy ludzie czują się rozumiani.
Jeśli chcesz aby coś zostało zrobione, powierz to człowiekowi zajętemu.
Wkraczamy w życie innych, staramy się naprawić je dobrymi radami, ale jakże często zapominamy o tym, aby nie spieszyć się z diagnozą, aby najpierw naprawdę zrozumieć, na czym polega problem. Gdybym miał w jednym zdaniu ująć to, co w stosunkach międzyludzkich jest najważniejsze, powiedziałbym: Staraj się najpierw zrozumieć innych, potem być zrozumiany. Ta zasada jest kluczem do skutecznej komunikacji pomiędzy ludźmi.
Jeśli moje poczucie bezpieczenstwa zależy od mojej sławy lub od tego, co posiadam, moje życie będzie w stanie ciągłego zagrożenia i ryzyka, że mogę stracić to, co mam, mogą mi to ukraść lub może się to zdewaluować. Czuję się też gorszy, gdy mam do czynienia z kimś, kto jest bogatszy ode mnie lub ma wyższy status. Przebywając w towarzystwie kogoś, kto nie jest tak bogaty, sławny czy ma niższy status społeczny, czuję się kimś lepszym. Moje poczucie wartości wciąż się zmienia, nie mam bowiem punktu zakotwiczenia dającego mi poczucie stałości, nie mam też ustalonego sposobu bycia. Ciągle próbuję chronić i ubezpieczać to, co posiadam - środki materialne, bezpieczeństwo, pozycję czy reputację.
Techniki i zachowania, które w stosunkach międzyludzkich liczą się naprawdę, to te, które niemal naturalnie wypływają z prawdziwie niezależnego charakteru. Zatem budowa wszelkich stosunków z innymi zaczynać się powinna w naszym wnętrzu, w naszym kręgu wpływu lub w naszym charakterze. Stając się niezależni - proaktywni, skoncentrowani na prawidłowych zasadach, powodowani wartościami oraz zdolni do zorganizowania i wykonywania planu zgodnego z naszymi priorytetami - możemy wybrać współzależność, to znaczy zdolność do budowy wartościowych i owocnych stosunków z innymi.
Złota reguła mówi: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Przekładając na twierdzenie pozytywne - postępuj wobec innych tak, jak chciałbyś, aby oni postępowali wobec ciebie. Myślę jednak, że w głębszym znaczeniu chodzi o zrozumienie indywidualności innych, tak jak ty sam chciałbyś być zrozumiany, i wtedy dopiero traktowanie ich zgodnie z tym zrozumieniem.
Jakże ważna jest odrobina dobroci i uprzejmości. Małe nieuprzejmości, lekka nieżyczliwość, cień braku szacunku powodują duże straty na koncie emocjonalnym. W związkach z ludźmi małe rzeczy są rzeczami wielkimi.
Dotrzymywanie zobowiązań Dotrzymywanie obietnic i zobowiązań jest wielkim depozytem na koncie, niedotrzymywanie wielkim dla niego uszczerbkiem. Tak naprawdę, nie ma chyba większego nadużycia emocjonalnego niż obiecanie komuś czegoś, co jest dla niego ważne, i niewywiązanie się z tej obietnicy. Kiedy obiecasz coś następnym razem, nie będzie Ci wierzyć.
Spójność wewnętrzna zawiera szczerość, ale jest czymś więcej. Szczerość to mówienie prawdy - dostosowywanie naszych słów do rzeczywistości. Spójność to dostosowywanie rzeczywi stości do naszych słów - innymi słowy, dotrzymywanie obietnic i spełnianie oczekiwań. To wymaga spójnego charakteru, jedności - przede wszystkim ze swoim"ja", ale także z życiem. Jednym z najważniejszych przejawów uczciwości wewnętrznej jest lojalność w stosunku do nieobecnych. Postępując w ten sposób, budujemy zaufanie w tych, którzy są obecni. Broniąc tych, których nie ma, zachowujesz zaufanie tych, którzy są.