cytaty z książki "Zarys rozkładu"
katalog cytatów
Wszelkie uczucia czerpią swój absolut z marności gruczołów.
Przyjrzyjcie się uważnie miłości: trudno o poryw tak szlachetny i zarazem tak podejrzany.
Dreszcze, które wzbudza, są tej samej jakości co uniesienia muzyczne, co łzy samotności i ekstazy.
To wzniosłość, ale taka, której nie da się oddzielić od dróg moczowych: poetyckie wzloty w sąsiedztwie ekskrementów, niebo gruczołów, świętość podległa otworom ciała...
Wystarczy chwila skupienia, by to upojenie rzuciło nas w nieczystości fizjologii, i jedna chwila zmęczenia - by stwierdzić, że z tych gorących uniesień nie wynika nic poza kilkoma rodzajami śluzu.
Rutyniarze rozpaczy, pogodzone ze sobą trupy, wszyscy żyjemy, a śmierć jest tylko dopełnieniem niepotrzebnej formalności.
Cielesność jest przerażająca: mężczyźni, kobiety, flaki, które kwiczą w ekstazie... nie chcę mieć już nic wspólnego z tą planetą, każda chwila jest tylko kolejnym głosem wrzuconym do urny mojej rozpaczy.
Żyć, to być ślepym na swoje rzeczywiste znaczenie.
(...) jesteśmy chorzy mimo braku choroby, potępieni mimo braku grzechu. Melancholia to egoizm pogrążony we śnie: nie dostrzegasz nic na zewnątrz siebie, zadnych przedmiotów miłości ani nienawiści, wciąż tylko to samo tęskne bagno, wciąż na nowo ten sam upadek potępionego w świecie bez piekła, nieustająca pasja umierania.
Oznaki życia: okrucieństwo, fanatyzm, nietolerancja. Oznaki dekadencji: łagodność, wyrozumiałość, pobłażliwość...
Sama w sobie każda idea jest obojętna, w każdym razie taka powinna być. A człowiek ożywia ją, przenosi na nią swój zapał i szaleństwo. Skazana, przemieniona w wiarę, osadzona w czasie przybiera kształt zdarzenia. W ten sposób dokonuje się przejście od logiki do epilepsji.
Każdy z celów ludzkiego istnienia, gdy poddać go gruntownej analizie, sprowadza je ostatecznie na scenę kabaretu lub do Kostnicy.
Gdyby nasi bliźni mogli poznać opinie, jakie mamy na ich temat, słowa takie jak "przyjaźń", "miłość", "przywiązanie" zostałyby raz na zawsze wykreślone ze słowników; a gdybyśmy my mieli odwagę stawić czoło wątpliwościom, które budzą się w nas nieśmiało w stosunku do nas samych, nigdy nie wyrzeklibyśmy słowa "ja" bez wstydu. Wszystko co żyje, bierze udział w tej maskaradzie, od troglodytów po sceptyków.
Cywilizacja zaczyna upadać, gdy jej jedyną obsesją staje się Życie.
Przed ostatnim trybunałem jedynie aniołowie zostaną uniewinnieni. Nigdy bowiem nie było człowieka, który nie życzyłby - choćby nieświadomie - śmierci komuś innemu.
Zdolność ubóstwiania jest przyczyną wszelkich zbrodni człowieka.
Wartości się nie kumulują: każde pokolenie ustanawia nowe, depcząc to, co było najistotniejsze dla pokolenia poprzedniego.
Człowieka głęboko wierzącego trudno odróżnić od wariata, tyle że jego wariactwo jest legalne, dozwolone; gdyby jego dziwactw nie usprawiedliwiała wiara, skończyłby w zakładzie.
Gdybyśmy, rodząc się, byli tak samo świadomi, jak jesteśmy, wychodząc z okresu młodzieńczego, jest więcej niż pewne, że w okresie wieku pięciu lat samobójstwo byłoby czymś zwyczajnym, a może nawet poważanym.
Tylko obłuda pozwala ludziom znosić siebie nawzajem. Gdy nie zgadzasz się na kłamstwo, natychmiast czujesz, jak ziemia ucieka ci spod nóg. Jesteśmy biologicznie zmuszeni do fałszu.
Czymże jest upadek, jeśli nie poszukiwaniem jakiejś prawdy i pewnością, że się ją znalazło?
Naprawdę samotny nie jest ten, kogo ludzie opuścili, lecz ten, kto cierpi pośród nich, kto włóczy swą pustynię po jarmarkach, z uśmiechem na przeżartej trądem twarzy demonstruje swe talenty, odgrywając komedię nienaprawialnego.
Jesteśmy zgrzybiałymi starcami, przytłaczają nas nasze dawne marzenia, na zawsze już utraciliśmy zdolność tworzenia utopii, jesteśmy ekspertami od znużenia, grabarzami przyszłości, przerażają nas kolejne wcielenia starego Adama. Drzewo Życia nie doczeka już wiosny, jego drewno wyschło na zawsze, a my zbijemy z niego trumny dla naszych kości, marzeń i bolączek.
Zdrowie: kluczowa broń przeciw religii. Gdyby znaleźć eliksir na wszystkie choroby, niebo znikłoby bezpowrotnie.
I'll join with black despair against my soul,
And to myself become an enemy.
Richard III.
Człowiek rodzi się powołany do zmęczenia: przyjęcie pozycji pionowej i tym samym ograniczenie swojej płaszczyzny oparcia naznaczyło go słabością obcą zwierzęciu, którym był wcześniej.
Zbawienie kończy wszystko; w nim kończy się również człowiek. Kto raz zbawiony śmiałby powiedzieć o sobie, że żyje?
Idea samobójstwa to coś najbardziej tonizującego spośród idei.
Według Mistrza Eckharta boskość poprzedza Boga, jest jego istotą i niezbadaną głębią. Cóż zatem znajdziemy w najintymniejszych głębiach człowieka i co określa jego substancję w przeciwieństwie do istoty boskości? To neurastenia; ona jest tym dla człowieka, czym boskość dla Boga. Żyjemy w atmosferze wyczerpania: wszelkie tworzenie, kształtowanie, produkowanie mniej jest znaczące samo z siebie, a bardziej ze względu na pustkę, która po nim przychodzi. Wszystkie nasze wysiłki są daremne, zawsze i nieuchronnie śmieszne, a boska, niewyczerpana głębia leży poza sferą naszych pojęć i doznań. Człowiek rodzi się powołany do zmęczenia: przyjęcie pozycji pionowej i tym samym ograniczenie swej płaszczyzny oparcia naznaczyło go słabością obcą zwierzęciu, którym dotychczas był. Na dwóch nogach taszczyć tyle materii i tyle obrzydzenia! Przez pokolenia gromadzone było to zmęczenie i przekazywane dalej; ojcowie zostawiają nam w dziedzictwie anemię, rezerwy zniechęcenia, potencjał rozkładu i energię umierania, która zaczyna przewyższać nasze życiowe instynkty. W ten sposób przyzwyczajeni do zanikania, zabezpieczeni kapitałem zmęczenia, pozwalamy, by w naszych rozsypujących się ciałach kwitła neurastenia, do której sprowadza się nasza istota.
Doktryna zbawienia ma sens tylko wówczas, kiedy wychodzi się od zrównania: istnienie – cierpienie.
Od Iliady do psychopatologii - oto cała droga człowieka...