Jeżeli czuję ból, to znaczy, że mogę czuć, prawda?
Trudno jest żyć - łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic - tyle tylko, że cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.
Wszyscy jesteśmy trochę szaleni, dzięki temu jesteśmy ludźmi.
Chciałem cieszyć się każdą przeklętą chwilą, aż do momentu, gdy będzie za późno.
Czas był dla mnie najcenniejszą rzeczą na świecie, a ja oddałem go jej. Ponieważ zakochałem się w tej dziewczynie. Bo zależało mi na niej. Chciałem ofiarować jej coś, dzięki czemu mnie zapamięta; nawet jeśli z czasem te wspomnienia zbledną. Czas... cóż za przerażające słowo.
Czasami mamy wrażenie, że Bóg postawił na nas krzyżyk, gdy tak naprawdę daje nam drugą szansę.
Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają-nigdy.
Kto by pomyślał, że ten facet ma serce? I to takie dobre? Oto kolejny przykład na to, co nam umyka, kiedy nie patrzymy uważnie.
Bez względu na to, jak bardzo będziesz się bać, nadal możesz walczyć. Możesz zdecydować, że wejdziesz w płomienie i pokonasz lęki.
Czas płynie tak szybko - moje ciało to czuję, moja dusza tego nienawidzi, a serce pęka każdego dnia.
-To nie jest sprawiedliwe.
-Nowotwory nie są sprawiedliwe.- mruknąłem.-Nikt nam nie obiecał, że życie będzie sprawiedliwe.
-Powinno być.
-Tato,- mój głos był zachrypnięty.- Życie nie jest sprawiedliwe, ale bycie żywym? Bycie żywym jest niebem. Bycie żywym jest darem. Każda droga jest inna, z jakiegoś powodu taka jest nasza. Im wcześniej to zaakceptujemy, tym wcześniej przestaniemy płakać i zaczniemy żyć.
Może nic mi się nie śniło dlatego, że choć raz w życiu moje życie przypominało piękny sen.
-Dzięki za troskę. Następnym razem,gdy jakaś dziewczyna wskoczy ci do łóżka,nie omieszkam jej ostrzec.Wiesz, w ramach podziękowania za twoją opiekuńczość.
Gabe wzruszył ramionami i poszedł do kuchni.
-I tak wszystkie muszą podpisać zgodę na publikację zdjęć.
Chcę więcej, ale ludzie rzadko dostają to, czego chcą.
- Nie jestem taka - szepnęła.
- Jaka?
- Taka. - Policzki miała zaróżowione. - Nie sypiam z chłopakami.
- A, o to chodzi. - Uśmiechnąłem się, widząc, jak bardzo jest zakłopotana. - Ja też.
- Słucham?
- Ja też nie sypiam z chłopakami. Nie jestem taki. A więc kiedy mamy już za sobą tę dość szczególną rozmowę, możemy zostać przyjaciółmi. - Znowu wziąłem ją za rękę.
..Może wbrew temu, czego tak
bardzo się obawiałam, wcale
nie spowijała mnie ciemność.
Może sama ją zaprosiłam,
nawet o tym nie wiedząc?..
Nienawidziłam tego uczucia, że tracę nad wszystkim kontrolę. Zwykle pomagały mi lekarstwa, ale w tamtej chwili miałam wrażenie, że jego oczy proszą mnie, żebym skoczyła razem z nim w ciemność, a ja nie byłam pewna, czy jestem na to gotowa.
W rzeczywistości chciałem czegoś więcej. Sęk w tym, że ludzie nie zawsze dostają to, czego chcą.
Wow, gdzie ty byłeś, kiedy miałam w szkole edukację seksualną? – Dobrzy gracze wiedzą, o czym mówią, co? – drażniłam się z nim. – Tylko ci najlepsi. – Przesłał mi pocałunek i podniósł rękę. Lisa przybiła z nim piątkę. Widząc to, westchnęłam teatralnie. – O co ci chodzi? – Wzruszyła ramionami. – On naprawdę ma w tej kwestii spore doświadczenie. – A ty skąd o tym wiesz? Jesteście przecież kuzynami. Pamiętasz? – My w rodzinie nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. – Lisa pokiwała głową. – No i to coś znaczy, jeśli trzy dziewczyny ze stowarzyszenia oceniają faceta w skali od jednego do dziesięciu. Zgadniesz, na ile oceniły Gabe’a? – Na pięć? – Uniosłam brwi. Gabe spiorunował mnie wzrokiem. – Jedenaście – odparła z dumą Lisa. – Specjalnie dla niego poszerzyły skalę. – Pewnego dnia zostanę pewnie prezydentem – oświadczył z uśmiechem Gabe i wypiął pierś.
– Nie wiem dlaczego, ale czuję potrzebę, żeby ci pogratulować twojego skakania z kwiatka na kwiatek.
Naucz się na pamięć całej książki i wtedy porozmawiamy. – Poważnie? – Posłał mi szelmowski uśmiech. – Wiesz, że byłem cudownym dzieckiem? Grałem na pianinie. Interesowałem się muzyką. Mało brakowało, a zamiast grać w futbol, zostałbym muzykiem. Mam pamięć fotograficzną. Więc nie prowokuj mnie, bo z nudów mogę się nauczyć na pamięć całej książki.
Jak tam treningi? – Ma na myśli futbol – szepnęła Lisa. – Ćśśś, to jak patrzenie na małego żółwika, który próbuje dostać się do wody. Albo zostanie pożarty, bo nie ma pojęcia o sporcie, albo dotrze do oceanu i odkryje, że jest prawdziwym mężczyzną.
– W porządku. – Weston nas zignorował. – Brutalne, jak zawsze, ale szykuje się naprawdę dobry sezon. – Myślisz, że zdobędziecie puchar? – Gabe wydawał się szczerze zainteresowany.
-Dobry Boże, żółwikowi się udało! – szepnęła mi do ucha Lisa.
-Myślałem, że słyszałem, jak krzyczysz moje imię. Mój błąd.
-Wow, usłyszałeś to aż na szóstym piętrze?
-Co mogę powiedzieć? To dar.
-Kombinacja super słuchu i prześladowania, i jesteś zwyczajnym psycholem.
Powiedziałem jej, że chcę zmienić jej świat. Nie przewidziałem, że to wstrząśnie mną.
Cześć jestem Weston, zabijam potwory dręczące moją seksowną dziewczynę. Dzięki temu może przesypiać noc.
Ja, no… Nie zastałam opiekunki roku? Włamałeś się do jej gabinetu? – Po pierwsze… – Mówiąc to, podniósł palec. – Czuję się urażony, że pomyślałaś, iż muszę włamywać się do pokoi dziewczyn. Wierz mi. Ja pukam, one otwierają i wchodzę do środka. To proste.
Tyle, że drzewa nie są ciepłe. I nie mają jedno-, dwu-, trój-, cztero-, sześcio-, dobry Boże, ośmio-? Ośmiopaków? Czy ja na prawdę dotykałam czyjegoś ośmiopaka? I, słodki Jezu liczyłam. Dotknęłam każdego mięśnia. A moja ręka zatrzymała się na brzuchu obcego faceta. Cofnęłam ją i zamknęłam oczy.
-Przepraszam, czy ty właśnie liczyłaś mięśnie mojego brzucha?
-Życie jest pełne trzech.
-Trzech?
-Gdybym, powinienem i mogłem.- Czubkiem palca przeciągnął wokół mojej twarzy.- Ludzie wierzą, że mają wpływ na to, co się im przytrafia, gdy tak naprawdę.. życie biegnie własnym torem i czasami jest za późno. A czasami za wcześnie. Bywa, że dokonujemy złych wyborów, ale bywa i tak, że nasze wybory okazują się dobre. Mówimy tak, gdy coś idzie nie po naszej myśli. Nie kwestionujemy naszych decyzji, jeśli wszystko układa się, jak trzeba. Zaczynamy je kwestionować, gdy wszystko się wali.
-Nie jestem taka.
-Jaka?
-Taka. - Jej policzki zaróżowiły się. - Nie puszczam się z chłopakami.
-Oh, taka. - Uśmiechnąłem się szeroko z jej zażenowania. - Ja też nie.
-Hę?
-Nie puszczam się z chłopakami. Nie jestem taki. Więc teraz, kiedy mamy omówioną tę ważną kwestię, możemy być przyjaciółmi.