Czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej.
Błogosławiony ten, którego obszczekują kretyni, bo nie do nich należeć będzie jego dusza
Isabella to jedyna niezepsuta istota na tym gównianym świecie (…). Gdyby nie ona, zasługiwałby tylko, by go podpalić i pozwolić mu spłonąć, tak żeby nawet popioły nie zostały.
Na twarz jego nie sposób było patrzeć bez bólu, bo była jedną wielką raną (...) .
- Choroba nigdy nie jest błogosławieństwem, Ferminie.
- A czy on sam wie, że jest, że tak powiem, dotknięty chorobą?
- Wariatowi zawsze wydaje się, że wariatami są inni.
W młodości widzimy świat takim, jakim powinien być, a na starość takim, jaki jest.
[...] tworząc książkę, autor pisze list do siebie samego po to, by opowiedzieć sobie rzeczy, o których inaczej nigdy by się nie przekonał.
Szybka śmierć jest przywilejem przysługującym nikczemnikom.
Jeszcze nie odebraliśmy lekcji o tym, że Diabeł po to stworzył młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił starość, byśmy mogli za te błędy płacić.
Pedro twierdzi, że pisarza poznaje się po śladach atramentu, jakie zostawia za sobą, że człowiek, którego oglądamy, to tylko pałuba, a prawda zawsze ukrywa się w fikcji.
(...) w sztuce komercyjnej, a każdy utwór zasługujący na miano dzieła sztuki prędzej czy później staje się komercyjny, głupota tkwi zawsze w spojrzeniu odbiorcy.
Być może osądzam niewinnych, a furia i ból, które pożerają mnie od środka, zupełnie mnie zaślepiły. W ciągu kilku ostatnich miesięcy nauczyłam się nienawidzić i z przerażeniem myślę, że odejdę z tego świata z sercem przepełnionym goryczą.
Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić.
Przysięga, której się nie łamie, nie zasługuje na miano przysięgi.
Zostało naukowo udowodnione, że każde paromiesięczne niemowlę bezbłędnie i instynktownie wyczuwa ów moment nad ranem, kiedy jego rodzicom wreszcie udaje się zapaść w długo oczekiwany i upragniony sen, by w tej właśnie sekundzie ryknąć z całych sił, kradnąc im tym samym co najmniej pół godziny ciągłego wypoczynku.
- Blizny zawsze bolą, prawda?
- Raz bolą, raz nie bolą, tak mi się przynajmniej wydaje.
Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prowokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart.
Bo tutaj książki, o których nikt już nie pamięta, książki które zgubiły się w czasie, żyją nieustającą nadzieją, iż pewnego dnia trafią do rąk nowego czytelnika, że zawładnie nimi nowy duch.
- Telewizja, mój kolego, to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieć, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart.
Rzecz w tym, że mężczyzna [...] rozgrzewa się jak żarówka: trzask, prask i już jest rozżarzony do czerwoności, i kolejne trzask prask lub pstryk, jak kto woli, i w sekundę jest jak sopel lodu. [144]
Telewizja to pożywka służąca do ogłupiania i otumaniania ludzi.
,,Stały rozkład zajęć jest szafarzem natchnienia.
Gdyby potrafił lepiej kłamać, nie uczyłby algebry i łaciny, tylko pracowałby w kurii, w gabinecie kardynała, a do kawy zajadałby się świeżo pieczonymi pączkami.
Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
Armia, małżeństwo, kościół i bank: oto czterech jeźdźców Apokalipsy.
...wszystkie książki ,każdy tom,który tu widzisz, ma duszę.Duszę swojego autora,a także duszę tych ,którzy go czytali i o nim marzyli.Za każdym razem,kiedy książka przechodzi z rąk do rąk,kiedy ktoś nowy zaczyna ja czytać,jej duch rośnie i staje się potężniejszy..
Upadek sprawiedliwych zawsze jest na rękę tym, którzy najwięcej im zawdzięczają. Nie tych, którzy chcą nas pognębić, ale tych, którzy nam spieszą z pomocą, zdradzamy, choćby tylko po to, by nie przyznać się do długu wdzięczności jaki wobec nich mamy.
W moim świecie wielkie nadzieje żyją tylko na stronach książki.