cytaty z książek autora "Laura Imai Messina"
Aby być szczęśliwym, należy przede wszystkim umieć sobie to wyobrazić.
- Mama wyjaśniła mi, że właśnie na tym polega szczęście. Przychodzi, kiedy z czegoś małego robimy coś wielkiego.
Wszystko, czego dotyka ból, zostaje wyniesione do rangi wspomnienia: pozostawi ślady w pamięci, którą przyjemność ledwo muska.
Każdy wiek na swój sposób kłamał! Sztuka polegała na tym, by bez uszczerbku przebrnąć przed dzieciństwo i towarzyszący mu brak umiaru w wyobrażaniu sobie kolejnych żyć, w darze od losu".
Bez względu na to, jak bardzo byśmy się starali, ludzi nie można nauczyć się raz na zawsze.
(…) każde prawdziwe uczucie powinno mieć swój początek i koniec samo w sobie. Radość nie powinna zależeć od reakcji zewnętrznego świata, a szczęście od nikogo innego.
Uczucie, zasiane na samym początku z pieczołowitą troską, urosło i z biegiem lat obrodziło taką obfitością kwiatów i owoców, że jego podtrzymanie nie wymagało już większego wysiłku.
- W dziecięcym umyśle rzeczy widzialne i niewidzialne niewiele się od siebie różnią. Moja matka twierdziła, że to właśnie dzięki temu dzieci potrafią lepiej uporządkować swój świat, umieścić na tej samej płaszczyźnie życie i śmierć.
- Wzrusza mnie wysiłek, jaki w to wkładają. Te ich maleńkie listy są przepiękne.
- Świat dziecka przepełnia poezja.
Choć czas mija, wspomnienie tych, których kochamy, nigdy się nie zestarzeje. To my się starzejemy.
W dniu swoich jedenastych urodzin, kiedy maleńka nieznajoma stanęła bosa i przemoczona w progu jego domu, zrozumiał, że relacjami międzyludzkimi rządzi asymetria wzajemności, nienazwana niesprawiedliwość, na którą wszyscy się godzili i której wszyscy się dopuszczali.
Już od dziecka momenty rozłąki działały na nią kojąco, zostawiały swoiste uczucie czułości wobec tego, z czym się rozstawała, zupełnie jakby dystans pogłębiał zażyłość: obie strony stawały się częścią czegoś, co właśnie zaczynało się kruszyć.
Ludzie grzęzną we wspomnieniach z dzieciństwa, wyjaśniła Risie, ale przede wszystkim zakochują się w tym, co w młodości skłoniło ich do ucieczki z tego miejsca, w czasie, który płynie tu wolniej, w dniach, w które właściwie nic się nie dzieje, w morzu, które zmienia kolor tylko wtedy, gdy przyglądamy mu się uważnie, w miłości niedającej wielkiego wyboru. - Za młodu boimy się spokoju, bronimy się przed nim, jakby był najgorszym, co może nas spotkać. Za to w dorosłym życiu gonimy za nim, niczym za mamidłem - mówiła dalej staruszka, a Risa mierzwiła swoje włosy. - Tam, w świecie, mają tyle możliwości, niezliczone okazje poznania tysięcy osób, ale często nie zakochują się właśnie dlatego, że wybór jest za duży.
Wystarczy choćby znak, pretekst, by zdarzyło się coś niezwykłego.
Już od dziecka momenty rozłąki działały na nią kojąco, zostawiały swoiste uczucie czułości wobec tego, z czym się rozstawała, zupełnie jakby dystans pogłębiał zażyłość: obie strony stawały się częścią czegoś, co właśnie zaczynało się kruszyć.
Jeśli nie będziesz chodzić, nie upadniesz" - mawiała matka Risy - "co oznacza, że jeśli zaczniesz chodzić, bez wątpienia nie raz się przewrócisz".
Kiedy nie znasz wszystkich faktów, unikaj oceniania. (54).
Ludzie grzęzną we wspomnieniach z dzieciństwa, wyjaśniła Risie, ale przede wszystkim zakochują się w tym, co w młodości skłoniło ich do ucieczki z tego z miejsca, w czasie, który płynie tu wolniej, w dniach, w które właściwie nic się nie dzieje, w morzu, które zmienia kolor tylko wtedy, gdy przyglądamy mu się uważnie, w miłości niedającej wielkiego wyboru.
- Ale dlaczego właściwie pracujesz jako listonosz, tato?
- Bo lubię tę pracę.
- A dlaczego ją lubisz?
- Bo uczy miłości do ludzi, nie tylko tych, których znasz, ale i tych, o których nie wiesz nic.
Dorastała, a jej niezwykła wyobraźnia, zdolność słuchania innych i wyciągania wniosków sprawiły, że stała się młodą kobietą, która mimowolnie się wyróżniała i z łatwością torowała sobie drogę przez życie, wspomagana siłą swojej wewnętrznej ciszy i dociekliwością. Nie zadowalała się odpowiedziami, to przede wszystkim pytania pozwalały jej cieszy się życiem.
- Nigdy nie dowiedziałam się, na jakie zaburzenie cierpiała, czy była to choroba dziedziczna, czy też nabyta w wyniku jakiego wypadku – wymamrotała Risa, uprzedzając pytania, których Takuto pewnie nigdy nie odważyłby się jej zadać. – Ale dała mi też wiele piękna i za to jestem jej wdzięczna. Nauczyła mnie patrzenia na świat inaczej niż inne matki, zasiała we mnie przekonanie, że to, czego nie widać, czego nie można dotknąć i co nie zostało nazwane, może być dużo bardziej istotne niż to, co widoczne, namacalne i opisane właściwym hasłem w słowniku.
Jednak piękne rzeczy trzymane w ukryciu zachodzą pleśnią. (64).
Dorośli nie potrafią pocieszać dzieci, ponieważ ich światy są zbyt od siebie odległe. (84).
Dzieci nie mogą pocieszać dorosłych, bo ci im na to nie pozwalają. (84).
- Więcej rzeczy na małej przestrzeni. W ten sposób nie musisz szukać szczęścia nie wiadomo jak daleko. (137).
Yui zrozumiała, że każde nieszczęście pokrywa gruba warstwa radości. Że nosimy w sobie odciski ludzi, którzy nauczyli nas, jak kochać, jak być szczęśliwym i nieszczęśliwym zarazem. Tych kilku ludzi, którzy pokazali, jak rozróżniać uczucia i wyodrębniać sfery szarości- bo choć sprawiają ból, jednocześnie czynią nas one wyjątkowymi i niepowtarzalnymi.
W momencie, gdy zobaczył, z jaką czułością chłopiec podchodził do tych przedmiotów, uczucia, które sam starał się odsunąć od siebie jak najdalej, powróciły i zaczął wszystko sobie przypominać.
Często, aby wyeliminować wszelkie potencjalne zagrożenia, nie ryzykował i przeskakiwał od razu na koniec. Nawet w przypadku filmów i seriali chciał od razu wiedzieć, na czym polega główna intryga. Fakt, że podobna taktyka nie miała zastosowania w przypadku ludzi i życiowych wyborów, irytował go. Wszystko, co nowe, dla Shūichiego oznaczało ryzyko.
..samotność we dwoje może przerodzić się w przyjaźń...
Shuichi latami ćwiczył się w sztuce pozwalania rzeczom płynąć, zamiast je chwytać, uczył się radzić bez nich, czuć mniej.
wszystko w istocie sprowadzało się do szukania na zewnątrz tego, co miało się w środku.