cytaty z książek autora "Kamila Mikołajczyk"
Byłem w ciemności, ale ty mnie z niej uwolniłaś
Przestałem widzieć wszystko w czarnych barwach
Towarzyszył mi ból i gniew, dopóki ty się nie pojawiłaś
Teraz potrafię się uśmiechać, pierwszy raz po dwóch latach
Trzymam twoją dłoń i mam wszystko, czego potrzebuje
Już nie jestem sam, bo ty jesteś blisko
Patrze na ciebie i wiem co czuję
Przeadłem... Zdobyłaś moje serce, Śnieżynko.
-Uważaj, bo jeszcze pomyślę, że jesteś o mnie zazdrosny.
- Może jestem ?
Prawda jest taka, że gdyby tylko zechciała, mógłbym z nią być i każdego dnia ją uszczęśliwiać. Problem polega na tym, że tylko ja tego pragnę.
Opuszcza wzrok i mam wrażenie, że cała nagle maleje, jakby kuliła się w sobie.
- Daleko mi do ładnych. dziewczyn. Nie mam takich pięknych włosów jak Ashley albo idealnej cery jak Victoria. Jestem po prostu...nijaka.
Przykrywam zaciśnięte na poręczy palce Nellie swoją dłonią, chcąc dodać jej otuchy. Obserwuję ją z góry i czuję smutek na widok jej przygnębionej miny. Nie mogę tego pojąć, jak ta dziewczyna może być tak niepewna siebie?
- Nie jesteś nijaka zapewniam.
- Mówisz tak, by nie było mi przykro. Mam lustro i oczy.
-Ja też - wyrywa mi się, nim zdążę to przemyśleć.
-Ale ja jeszcze nie powiedziałam, że spotkamy się po raz drugi, a co dopiero więcej razy.
Posyłam jej cwany uśmieszek.
-Jeszcze-podkreślam. Po czym unoszę podbródek z dumą.-Mam dar przekonywania.
-Chyba szantażowania.
-Jak zwał, tak zwał. Ważne, że działa.
Nie zaznam upragnionego spokoju, dopóki nie podejmę właściwej decyzji. Nie podejmę właściwej decyzji, dopóki nie zaakceptuję własnych uczuć . Nie zaakceptuję własnych uczuć, dopóki nie zdołam ich zrozumieć , a nie dokonam tego, żyjąc dalej w kłamstwie i balansując pomiędzy przyciągającymi mnie dwoma mężczyznami.
...zawsze najbardziej samotna czuję się w tłumie.
- A ja byłem pewien, że dostanę dzisiaj od ciebie opierdolkę. Że mi tak
nagadasz, że potem przez miesiąc będę się bał do ciebie podejść, żebyś nie
urwała mi łba. A ty zamiast tego mi wybaczyłaś i jeszcze domagasz się,
bym uprawiał z tobą seks. Czy ja jestem w raju?
- Poznaję cię po głosie i... po prostu to czuję - mówię zgodnie z prawdą. - Ciebie i twoją obecność.
- Co ty w ogóle wyprawiasz? Po co tu przyjechałeś?
- Bo nie odbierałaś telefonu.
Burczę w rozdrażnieniu, przewracając oczami. Przynajmniej ściszył głos.
- Nie odjadę, dopóki ze mnie nie porozmawiasz - dodaje.
- Zwariowałeś? - syczę na niego ponownie.
- Na twoim punkcie.
Ty zawsze jako jedyny naprawdę mnie dostrzegałeś (…) Zawsze widziałeś więcej niż inni.
Stałem się lepszym człowiekiem od dnia, kiedy cię pokochałem, bo ty zagościłaś w moim sercu - najlepsza osoba, jaką znam.
Masz tak czasem, że czujesz tak dużo, że cię to aż przerasta? (…) Wszystko kłębi się w tobie, dusi cię i paraliżuje, a ty myślisz, że już dłużej nie wytrzymasz? Chcesz się od tego uwolnić, ale nie potrafisz i masz wrażenie, że zaraz wybuchniesz?
Co chcesz ode mnie usłyszeć? Wyznanie miłosne i obietnicę życia razem aż po grób? Czy to, że mi na tobie zależy? Bo zależy i nie traktuję naszej znajomości jak chwilowego romansu, ale też nie mogę ci zagwarantować, jak to wszystkie się zakończy, po prostu tego nie wiem.
Z każdą chwilą nasze ciała ogarnia coraz większe pożądanie. Całujemy się coraz intensywniej, tracąc rytm. Pochłaniamy swoje usta, wygłodniali, nie mogąc się nasycić smakiem swoich warg. Jakby hamujące nas dotychczas łańcuchy w końcu opadły, jakbyśmy przestali się kontrolować i pozbyli blokad.
Ja jestem saszetką. Adam kubkiem gorącej wody. I podobnie jak z herbatą, która zanurzam we wrzątku - im częściej spędzam czas z Adamem, tym więcej miejsca zajmuje w moim sercu.
- Nellie, zrozum to, twoje blizny nie określają twojej wartości ani nie są wyznacznikiem twojej urody. Nie myśl o nich jak o przy czynie swoich kompleksów, lecz jak o powodzie do dumy. One sa oznaką twojej siły, tego, co przeżyłaś. Uwierz mi, osoby, które cię znają i dla których jesteś ważna, nawet nie zwracają na nie uwagi. Bo patrzą na ciebie i na to, co masz tutaj.
Opuszcza dłoń, by wskazać delikatnie miejsce w okolicach mojego serca.
Znowu to robi. Znowu patrzy mi w oczy tak, jakby chciał zajrzeć do środka mojej głowy. Nieprzerwanie. Bez mrugnięcia okiem. A ja znowu tonę w bezdennym błękicie jego oczu, nie potrafiąc odwrócić wzroku. To powinno być zakazane. Takie publiczne zagłębianie się w czyjąś duszę za pomocą cholernie przenikliwego spojrzenia.
- Synku, czy Larissa jest na coś uczulona?
Przewracam oczami, słysząc kolejne pytanie mamy.
Tak. Na chamstwo, rasizm, prostactwo i przemoc.
- Nigdy o tobie nie zapomnę.
- Jax! Nie zostawiaj mnie! Jax!
Skarbieniu, nowa zasada. Nie uciekaj przed tym, co i tak ma nastąpić. Podejmij wyzwanie, weź to na klatę i nie pękaj, zanim coś się zacznie dziać. Daj mi telefon. (…) Przekonamy się, który przyjedzie pierwszy.
Myślisz, że tylko ja mieszam ci w głowie? – zaczyna Trevor, zyskując sto procent mojej uwagi. – Że tylko ty to czujesz? Tylko na ciebie działa nasza bliskość? To nie wiesz, co dzieje się ze mną, kiedy cię widzę. Kiedy tylko się pojawiasz. Kiedy czuję twoją obecność. Jesteś moją obsesją. Największą słabością. Pragnę cię od pierwszego momentu, kiedy cię ujrzałem.
Jak to jest, że ty, choć mnie nie znasz, widzisz tak dużo, a osoby, które znają mnie od zawsze, nie widzą nic?
Adam zdejmuje kask i palcami przeczesuje swoje czarne włosy. Z fascynacją obserwuję ruchy jego smukłych dłoni, nabierając ochoty, by poczuć je na swoim ciele. Najlepiej nagim ciele.
Jej dotyk działa na mnie jak melisa, relanium, walka z cieniem albo po prostu jak jeden buch palonego blanta.
Zrobiłbym wszystko... wszystko, kurwa, by była szczęśliwa.
- Masz rację. Niepotrzebnie marnuję czas. - Sięga po swoją koszulę, ale nawet jej nie zakłada. Od razu podchodzi do drzwi. - Oszukuj się dalej - mówi, po czym zatrzaskuje za sobą drzwi.
Zauważam, że czarnowłosy patrzy na mnie nieco ciemniejszymi niż zwykle oczami, mocno zaciskając szczękę. Wiem, co to znaczy, znam ten wzrok. Pożądanie rośnie we mnie do tego stopnia, że zaczynam się obawiać , czy zaraz nie wybuchnę. Zwłaszcza teraz, kiedy Adam wpatruje się we mnie tak intensywnie, prawie pieprząc mnie wzrokiem.
Prawda jest taka, że gdyby tylko zechciała, mógłbym z nią być i każdego dnia ją uszczęśliwiać. Problem polega na tym, że tylko ja tego pragnę" .
W moim sercu znalazło się również miejsce dla czarnowłosego mężczyzny, który sprawnie zburzył moje w miarę poukładane życie, wywierając na nie równocześnie zbawienny i destrukcyjny wpływ.