Kokaina blokuje wchłanianie neuroprzekaźników przez mózg, czego wynikiem jest ciągła przyjemna stymulacja – człowiek doznaje uczucia euforii, przypływu energii oraz zwiększonej pewności siebie. Kokainiści potrafią mówić godzinami, wskutek podwyższonej wrażliwości na bodźce fizyczne czerpią większą satysfakcję z seksu i prawie nie potrzebują jedzenia ani picia. Zarazem kokaina powoduje przyśpieszony puls, pobudzenie ruchowe, a nawet psychozy.
Uważam, że system byłby efektywniejszy, gdybyśmy stając w obliczu naprawdę trudnej sprawy, mogli zasiąść wszyscy razem: detektywi, prokuratorzy, patolodzy, toksykolodzy, specjaliści kryminalistyki, specjaliści batalistyki, specjaliści od analizy śladów krwawych... i wspólnie przedyskutować fakty. Niestety w dzisiejszych czasach to się bardzo rzadko zdarza.
Śmierć naszła ofiary niespodziewane i stanowiła nieoczekiwany gwałtowny kres spokojnego i zapewne zwyczajnego, by nie rzec: wręcz nudnego życia. Wszystkich w prosektorium bardzo to poruszyło, nie mogliśmy jednak poddać się uczuciu przerażenia czy choćby niepokoju. Medyk sądowy nie może ulec szokowi. Naszym zadaniem jest odkrycie prawdy z zawodową beznamiętnością.
Nawet Pam, będąc sekretarką zakładu medycyny sądowej, orientowała się, jak bardzo pogmatwane bywają sprawy zabójstw. Właśnie dlatego wraz z resztą zespołu dla odprężenia często oddawała się lekturze kryminałów: morderca pozostawia w nich czytelne ślady i wszystkie elementy układanki wskakują koniec końców na swoje miejsce. Schludna pod względem fabularnym fikcja literacka nie mogłaby się bardziej różnić od niepoukładanej rzeczywistości, w której podczas śledztwa odkrywa się liczne wersje prawdy, fakty pozostające ze sobą w sprzeczności oraz odmienne ich interpretacje.
Wszyscy zawsze chcą poznać dokładny czas zgonu. I wszystkim się wydaje, że medyk sądowy jest w stanie go podać. Co tylko świadczy o tym, jak wielka przepaść dzieli rzeczywistość od społecznych oczekiwań wobec nas. Uważam, że winę za to ponoszą telewizyjne paradokumenty policyjne. Prawda bowiem jest taka, że iż dokładny czas zgonu jest niezwykle trudny do ustalenia.
Nie do wiary, jak bardzo ludzkie ciało przypomina tuszkę wiszącą u rzeźnika, gdy je oprawić do kości. I jak bardzo podobne do steku są ludzkie mięśnie.
Na ogół nie sprawia to problemów. Kapka czegoś przypominającego galaretkę z czerwonych porzeczek w mózgu? Udar krwotoczny. Choroba układu krążenia? Ją poświadcza się poprzez rozcinanie naczyń wieńcowych, które okazują się wyłożone miażdżycowymi złogami, bądź przez otwarcie osierdzia i namierzenie przyblokowanej zastawki albo delikatnego cienia świadczącego o głodnym tlenu mięśniu sercowym. Takie na przykład nerki można łatwo odsłonić i szybko przebadać, tak samo jak płuca, śledzionę, wątrobę, drogi żółciowe, pęcherzyk żółciowy, trzustkę, żołądek i jelita. Z kolei na serce trzeba więcej czasu, podobnie jak na krtań, gardło, tchawicę i oskrzela.
Wpatrzyłem się w twarz nieboszczyka, której nijaki wyraz zaświadczał o długiej nieobecności właściciela. Co ten człowiek widział w swoim życiu? Jaką wiedzę posiadł? Niegdyś stanowił część tego samego świata, na którym ja teraz przebywałem, lecz ów świat od roku dalej dziarsko kroczył przed siebie, mimo że staruszek już nie żył.