Chciałam mu uwierzyć, więc uwierzyłam.
- Otocz się tymi, którzy zawsze będą cię kochać - zaczęłam. - Bez względu na twoje błędy i wady. Stwórz rodzinę, która będzie uważać cię za piękniejszego każdego dnia, nawet gdy twoje włosy posiwieją. Bądź światłem, które rozpali czyjś lampion.
Strach to tylko gra, Shiori" - powtarzałam sobie raz za razem. ,,Wygrywasz, jeśli grasz".
- Przyzwyczaiłaś się do tego, że ludzie cię nie doceniają, więc chcesz udowodnić swoją wartość. Nie pozwól, by to doprowadziło cię do zguby. Przyjmij pomoc, kiedy jej potrzebujesz.
Tam, gdzie znajduje się prawdziwe piękno, znajdą się również siła, odwaga i wytrzymałość.
- Nie. - Wciąż miał posępna minę. - Chcę, byś wiedziała, że niektóre podróże się kończą, ale ta nie. Ta cię zmieni. Nieodwracalnie.
- Czy nie wszystkie podróże nas zmieniają?
Jesteśmy związani, pamiętasz? Jeśli nie masz serca, oddam ci połowę mojego. Jeśli nie masz ducha, połączę twój z moim.
- Dlaczego mi powiedziałaś? Czy mogę podejrzewać, że w końcu się do mnie przekonałaś?
Posłałam mu moje najgroźniejsze spojrzenie. Edan miał talent do irytowania mnie.
- Jestem lojalna wobec cesarza. Służysz mu, więc ci powiedziałam.
- A już myślałem, że to przez wzgląd na moją sympatię i naszą kwitnącą przyjaźń.
- Lubiłam cię bardziej, kiedy miałam cię za eunucha. - mruknęłam.
Był na wpół rozbawiony, na wpół obrażony.
- Miałaś mnie za eunucha?
- Wysoko postawionego eunucha. - Zadarłam nos. - Takiego, który ubiera się ponad swoją pozycję.
- Jestem zbyt przystojny na eunucha - zaprotestował.
- Nie możesz się poddać, nawet nie próbując.
Zawsze wybiorę ciebie. Jesteś światłem, które rozpala mój lampion.
Czas płynie tak strasznie wolno, kiedy nie ma nic do czytania.
Bo czymże był chaos, jeśli nie nożem przecinającym tkaninę przeznaczenia?
- Ludzie zobaczą to, co chcą zobaczyć.
Naprawię cię - przyrzekłam cicho perle. - Zabiorę cię do domu".
Bez względu na cenę.
Przyszłość mignęła mi przed oczami - zobaczyłam siebie uwięzioną w zamku Bushianów, poślubioną z lordem bez twarzy i zamkniętą w pokoju, w którym szyłam do końca swoich dni.
Gdybym miała wybór między tym a porwaniem przez demony, wybrałabym demony.
Wszyscy mamy swoje sekrety. Pewnego dnia dorobisz się własnych, Shiori.
Magia to dzika, nieokiełznana energia, która nas otacza.
(...) Wiem kiedy się wycofać z honorem (...) To coś czego człowiek uczy się z wiekiem.
To zdumiewające, że syn pasterza i prosta tkaczka, rozdzieleni przez wieki spadających gwiazd, się odnaleźli.
Na razie wystarczy mi gwiazd. Zabierz mnie do morza.
- Wasza Wysokość, te suknie są mitem - wyrzuciłam z siebie. – Nie da się uprząść nici ze słońca, ani z księżyca…
- A próbowałeś?
Przełknęłam gulę w gardle.
- Nie, Wasza Wysokość.
- Wiem, że wielu próbowało uszyć te trzy suknie i poniosło klęskę. Módl się, by ciebie spotkał inny los.
Nie tylko ponieśli klęskę. Wszyscy zniknęli albo zginęli, goniąc za niemożliwym. I po co? Wokół tych sukien krążyło tyle legend. Niektórzy mówili, że Amana spełni życzenie - każde, nawet najbardziej niemożliwe - krawca, który zdoła je uszyć. Inni, że suknie obudzą niewypowiedzianą moc, która sprowadzi na nas koniec świata.
Powstrzymałam się przed wzdrygnięciem.
- Tak, Wasza Wysokość.
Magia istniała, naprawdę istniała, a świadomość, że jakimś cudem się nią posłużyłam, przepełniła mnie zachwytem i strachem.
Zaczęłam odliczać dni, niepewna tego, co nadejdzie.
W przyszłości czeka nas wiele prób i nieporozumień(...) Na pewno będziemy się kłócić i czasami będę zbyt zły, żeby za tobą biec. A co dopiero z tobą.(...) Ale wierzę, że ostatecznie zawsze będziemy się wspólnie śmiać.
- Mam się z tobą zakładać? Smoki nie są znane z dotrzymywania słowa.
- Zawsze dotrzymujemy słowa - oznajmił. - Dlatego tak rzadko je dajemy.
Co za tortura, widzieć go tak wyraźnie, a jednak nie móc go dotknąć.
- Co cie trapi w nocy? (...)
- Duchy i demony (...) I za mało książek.
– Nigdy nie widziałem, żebyś się rumieniła, patrząc na perłę.
– Jasno świeci – powiedziałam szybko. – Robi mi się ciepło na twarzy.
Zadrwił z mojego kłamstwa.
– Przynajmniej twój ludzki lordzik nie wskoczył za nami do morza. Po tym jak robił do ciebie maślane oczy, myślałem, że to zrobi. Zanim przepłynąłby rafę, dopadłyby go rekiny.
Zamknęłam torbę.
– Naprawdę, rekiny?
– Dziadek zatrudnia ich cały pluton.
Bez wspomnień jesteśmy tylko pustymi łupinami.
Cokolwiek zapamięta historia - czy przyrówna nas do słońca i księżyca, którym wolno spotkać się tylko raz do roku, czy po prostu do chłopaka i dziewczyny dotkniętych magią gwiazd - los zatańczył, by nas połączyć.