cytaty z książek autora "Tadeusz Różewicz"
Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od
czego jest nadrealizm, metafizyka, poetyka snów.
Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności
Kaleczą się i dręczą milczeniem i słowami, jakby mieli przed sobą jeszcze jedno życie.
Szukamy ciepła nawet w kubku z gorącą herbatą, w zaparowanych oknach, bo tak bardzo tęsknimy za ciepłą duszą...
Leżałem w ubraniu na łóżku i myślałem o tym, że stoją tu różne meble, leżą książki, wiszą obrazy, ale to wszystko nie ma sensu. Ja też tu leżę i tez nie mam sensu.
-Minęło piętnaście lat, jak wyszedłeś z domu. Nie dałeś znaku życia.
-Tak.
-Nie zostawiłeś adresu.
-Nie miałem.
-Mówiłeś, że idziesz po papierosy.
-Papierosy kupiłem.
A jak wyjdzie śmiesznie? Ludzie się pośmieją i koniec. Wielkość nie boi się śmieszności.
Wszystko jest na zewnątrz, są jakieś twarze, drzewa, obłoki, umarli... ale to wszystko tylko przepływa przeze mnie. Widnokrąg zamyka się. Najlepiej widzę, kiedy zamknę oczy. Z zamkniętymi oczyma widzę miłość, wiarę, prawdę...
ciągle mnie pytają
co pan myśli o Bogu
a ja im odpowiadam
nieważne co ja myślę o Bogu
ale co Bóg myśli o mnie
[Jest taki pomnik]
Ludzie to kupa zwierząt pełzająca po gównie. Ja zakochałem się w samochodzie.
Ciągle milczał i wszyscy myśleli, że milczy o czymś. A on milczał, ot tak sobie, milczał, bo nie żył. Może zresztą żył, ale nie tutaj. Może nawet kochał, ale nie ich.
Odejdę więc nie podzieliwszy się żadną mądrością ani okrzykiem rozpaczy; zresztą nic mnie złego nie spotkało. Nic mi się na głowę nie wali. Odejdę, ponieważ doszedłem do wniosku, że mogę tu być jutro, a mogę też nie być.
Zaraz zrobimy kawę. Wprawdzie nie mam kawy, filiżanek i pieniędzy, ale od czego jest nadrealizm, metafizyka, poetyka snów.
Może wejdziesz do łóżka. Porozmawiamy.
To,co w naszym domu było najdroższe i najpiękniejsze,to Mama.
Pięknych rzeczy nie trzeba dotykać.
Tak trudno się rozstać z twarzami,człowiek chciałby patrzeć i patrzeć.
- Bo widzi wujek... Szkoda mówić... Klaskałem. Okrzyki wydawałem.
- Jakże to "klaskałem"?
- Właśnie klaskałem.
- Wszyscy klaskali.
- Co mnie wszyscy obchodzą. Myślę o sobie. Klaskałem.
(...)
- Ja wiem, że wielu klaskało, ale oni już zapomnieli. Teraz zajmują się markami samochodów albo bawią się na balach maskowych, a ja ciągle jeszcze składam ręce i tamto klaskanie klaszcze we mnie. We mnie jest czasem takie ogromne klaskanie. Jestem pusty jak bazylika w nocy. Klaskanie, wujku, klaskanie...
Dziennikarz: Czy pan zdaje sobie sprawę z tego, że w wypadku wojny wodorowej zginie ludzkość?
Bohater: /prawie wesoło/ Oczywiście, oczywiście.
Dziennikarz: I co pan zrobi, żeby nie dopuścić do wybuchu?
Bohater: /śmieje się/ Nic.
Kiedy matka odwróci oczy od swojego dziecka dziecko zaczyna błądzić i ginie w świecie pozbawionym miłości i ciepła.
BOHATER
Kiedy zacząłem chodzić do szkoły, zmieniły się moje marzenia, chciałem być podróżnikiem, milionerem, poetą albo świętym.
SEKRETARKA
A teraz?
BOHATER
Teraz zawsze jestem sobą. Tak długo wędrowałem, zanim doszedłem do siebie.
Widzi pani, jestem zbyt prymitywny. Wszystkie nieporozumienia między mną i światem wywodzą się z tego, że jestem prymitywny i chcę poważnie traktować życie. Taki byłem, bo teraz to nie wiem, jaki jestem. Podobnie jak większość ludzi. A już najgorsi są ci, co o tym myślą. Przeklęta gadanina, gdyby ludzkość razem ze mną zamknęła na wieki olbrzymią jadaczkę. Niech te dwa miliardy umilkną na jeden dzień i wszystko odzyska swój blask.
Kruche jest nasze życie/kruche miłości/słowa/wiersze/kruszeją góry//opoka/zamienia się/w piasek//tylko kruche ciasteczko/firmy nadzieja/nadaje sens/życiu pewnej/kobiety
Wy siebie tak bardzo kochacie. Ta baba bardziej kocha swego pieska niż mnie, człowieka. Bo to jej piesek. Ona swoją ślepą kiszkę kocha bardziej od całej ludzkości.
Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora.
Czasy są niby duże, ludzie trochę mali.
Że też w tym kraju każdy kelner jest filozofem i każdy filozof kelnerem.
Ponieważ siebie mam za nic i patrzę na siebie często z nienawiścią, więc dlaczego mam poważać i kochać innych ludzi?
ta staruszka która / ciągnie na powrozie kozę / jest potrzebniejsza / i cenniejsza / niż siedem cudów świata / kto myśli i czuje / że ona jest niepotrzebna / ten jest ludobójcą ["W środku życia"]