cytaty z książek autora "Marcel Woźniak"
Zabójstwo dokonane na tych ludziach nie zasługuje na jakiekolwiek usprawiedliwienie, nie jest to możliwe. Nie wrócimy im życia. Chodzi o coś innego. Chodzi o pamięć, ponieważ morderca zabija dwa razy. Pierwsza śmierć ma miejsce wówczas, kiedy zabójca popełnia morderstwo. Druga śmierć jest wtedy, gdy sprawca próbuje zatuszować ślady tej zbrodni, wymazać ją z historii. Nie mogliśmy powstrzymać tej pierwszej śmierci, ale rzecz w tym, by powstrzymać tę drugą.
Kameleon pozostaje kameleonem, a Żyd pozostaje Żydem! Tak jak kameleon zmienia swój wygląd w zależności od potrzeb, tak Żyd zmienia swój wygląd, aby nikt go nie mógł rozpoznać. Jak kameleon zmienia kolor w zależności od potrzeb, tak Żyd zmienia swoje imię. Naród niemiecki nauczył się z historii. Zna Żydów i zna żydowskie niebezpieczeństwo, dlatego walczy bezlitośnie z wrogiem świata. Dlatego naszym obowiązkiem jest bezwzględna walka ze wszystkim co jest żydowskie...
Psy idą do piachu tak samo, jak ludzie.
Jeśli liczy pan na Poczet Królów Polskich, to muszę pana rozczarować. Wszyscy z mojego portfela abdykowali.
Żyd. To brzmi jak wyrok śmierci.
Felix to anioł, nie człowiek. Anioł śmierci.
Na gonitwę myśli najlepsza jest praca!
Tak się robi na tym świecie, synu, że słucha się silniejszych. Kto jest silniejszy, ten najwidoczniej lepiej wie, jakie siły miotają tym światem. Skoro jest silny, znaczy, że przeciwstawił się im, stoi mocno na nogach i może innym dać wsparcie.
Kalichlorek, kalichlorek wszędzie grzmi! - śpiewają mu w Wielkanoc za oknem dzieci. - Kładą ci pod okno i pod drzwi. Strzela stary, młody, student, rzeźnik, dziad, musisz słuchać, jakeś tu wpadł!
Prawdziwy Niemiec powinien być: blondwłosy jak Hitler, wysoki jak Goebbels, szczupły jak Goering i cnotliwy jak Rohm.
Dziecko wojny włóczęgę ma w nogach i samo idzie, bez pomyślunku.
Ale jestem smutkiem. Tak to już chyba jest z ludźmi, którym pękło serce.
Pięć dni później Klaus Barbie jest żonaty. Panną młodą jest Regine Willms, krępa, dwudziestotrzyletnia córka pracownika poczty z Osburga. Regine nie kuleje i chodzi prosto. nosi chustki. Nie okłamuje go. Zamiast kapeluszy Pachnie często cebulą. Jej palce, gdy go dotyka, pachną cebulą. Tak, Regine w niczym nie przypomina Charlotte Dietze, tej, która nazwała go bękartem. Suka. Na front Klaus rusza tuż po ślubie. Historia lubi się powtarzać, jego ojciec zrobił podobnie.
Barbie pyta ponownie. -André, będzie tylko gorzej. Powiedz mi, co wiesz o kulawej. Co wiesz o kulawym szpiegu. Wiem, że ta kanadyjska ździra jest w Lyonie. André Frossard milczy. Złożył przysięgę, gdy wstępował w szeregi Armée secrète. Będzie milczeć. Barbie jest dalej opanowany. Daje znać i André Frossard laduje w lodowatej wodzie. Ale tym razem sekundy zamieniają się w minuty. André ma wrażenie, że jego głowa umarła, jego serce pękło. To niemożliwe, żeby to wytrzymać. Nie boi się śmierci, ale boi się jej momentu. Bólu i strachu u kresu życia. Wije się, wymachuje nogami, lecz na próżno. Barbie ponownie go wyciąga. -Ja mam czas - mówi Klaus. André Frossard dyszy, nie może złapać tchu, jest fioletowy na twarzy.
Jest mi cholernie smutno, wiesz? A mówiąc dokładniej: jestem smutkiem. Czuję go w twarzy, w zagryzanych nerwowo ustach, w szczęce zaciskającej się bez uprzedzenia, w spiętych mięśniach...
Tydzień wcześniej czy później, wszyscy zostaniecie zlikwidowani.
Zabicie jednej osoby daje jej większą władzę niż wybijanie na maszynie do pisania raportu o śmierci choćby i tysiąca Żydów. Jeśli zabity ogrodnik jest całym narodem żydowskim, to jej palec na spuście jest całą artylerią nazistowską. A ona nią teraz dyryguje.
Kobieta – jako niedoścignione marzenie. Miłość – jako największe szczęście w życiu.
Te zapiski (…) upamiętnią jego życie, bo na wojnie dziś żyjesz, a jutro nie.
Strzelaj dalej im w głowy, a będziesz obryzgany jak na świniobiciu. Lepsze jest serce. Oczywiście, trudniej trafić, ale podobno nie próżwałeś na strzelnicy, więc na pewno sobie poradzisz.
III Rzesza działa niczym najlepszy mechanizm, maszyna licząca, w której nie ma miejsca na błąd. Jak ten zegarek (…) Pan również nie jest błędem, profesorze, ale konkretnym elemetem równania.
Pana zniknięcie pozostanie na zawsze tajemnicą. Nierozwiązanym zagadnieniem matematycznym.
Zapowiadali im ważną misję, tymczasem pracują jak zwykli urzędnicy, tyle że zamiast maszyn do pisania mają pistolety, a zamiast dokumentów stemplują kulami ludzi.
Dzisiaj w Londynie,
dzisiaj w Londynie wesoła nowina
Bo tysiąc bombowców,
bo tysiąc bombowców leci do Berlina
Hamburg się pali, Berlin się wali
Gestapo ucieka, Hitler się wścieka
Polacy strzelają, Niemcy uciekają
Cuda, cuda o-gła-szają.
Nasze życie jest też tym, jak uczestniczymy w życiu innych ludzi. Małe gesty nabierają rangi wielkich czynów, a ciche słowa stają się po latach cegiełką. Nasze lektury – zaprawą życiową. (…) przecież historia to także to, jak czyjeś życie żyje w naszym życiu. Powtarzając opowieść o kimś innym, rezonujemy na rzeczywistość, jak kamień tworzący kręgi po wpadnięciu do wody.
Mówi się, że morderca wraca na miejsce zbrodni. Cóż. Wraca na nie także detektyw.
Najcięższym zarzutem przeciw memu domowi jest to, że nie budził we mnie ambicji – wspomni po latach Lolek – Drugim, nieco lżejszym, że nie stanowił dla mnie nigdy autorytetu intelektualnego, nie dawał intelektualnych podniet.