Stał tam, opierając się dłonią o drewniane skrzydło otwartych drzwi, Robert Wierzbicki. Blady, zgarbiony, wyglądał jak ktoś, kto nagle się wybudził z koszmaru i jeszcze nie do końca dotarło do niego, że to był tylko sen.
Stał tam, opierając się dłonią o drewniane skrzydło otwartych drzwi, Robert Wierzbicki. Blady, zgarbiony, wyglądał jak ktoś, kto nagle się w...