Granica między przemocą usankcjonowaną prawem wojny a zbrodnią zamazywała się w takich wypadkach niemal zupełnie, co utrudniało trzeźwy osąd sytuacji. Jest on tym większym wyzwaniem, że historiografie naszej części Europy (inaczej niż tutejsi poborowi) chętnie zaciągały się na służbę wychowania patriotycznego, przemilczając winy swoich i tropiąc zbrodnie sąsiadów. Tymczasem, o ile można się pokusić o taką moralną ocenę w wypadku dłuższych okupacji i systematycznej przemocy, o tyle w sytuacji tak niestabilnej jak na przykład w Galicji Wschodniej, nie ma do tego wystarczających podstaw.
Granica między przemocą usankcjonowaną prawem wojny a zbrodnią zamazywała się w takich wypadkach niemal zupełnie, co utrudniało trzeźwy osąd...
Rozwiń
Zwiń