cytaty z książek autora "Joanna W. Gajzler"
Inność, nieważne, jak by się przejawiała, zawsze będzie komuś przeszkadzać. Jedyne, co możemy zrobić, to się na to nie godzić.
- Jedziemy poszukać rannego smoka.
- Dobra. To ja zadzwonię do kwiaciarni, żeby zaczęli robić wiązanki na wasze groby.
Tyś niewinna jak nie obesrana łąka.
Tajemnica jest ciekawa tylko do momentu, w którym się ją odkryje. Po tym zostaje już tylko rozczarowanie.
W odpowiednich okolicznościach nawet pająki mogą wydawać się urocze.
- Aa, zaraz tam bestii - powiedziała staruszka. - Nie każde zwierzę to bestia. - A nie każda bestia to zwierzę - dodała Florka. Ksiądz popatrzył na nią, kiwając głową. - Tak, niestety tak. Byłoby dużo prościej, gdyby każdą bestię można było poznać po rogach, kopytach czy płonących oczach.
Problemy nie istnieją, są tylko sprawy, którymi trzeba się zająć.
Czasem trzeba coś rozgrzebać. Nawet w zagojonej ranie może się zbierać ropa.
-Los jest jak pajęczyna. Poszczególne nici są ze sobą powiązane, rozwidlają się lub scalają, mogą się zerwać lub zostać połączone. Nic nie jest pewne i niezmienne.
On mnie zabije, jak się obudzi. Dobrze, zróbmy z dupy jesień średniowiecza. mu.
Przytulił ją jak pluszową maskotkę, poklepał po głowie i powiedział rozczulony:
– Ooo, tyś niewinna jak nieobsrana łąka!
- To niezbyt miłe traktowanie klienta - zauważył -Chciałem się tylko dowiedzieć, z jakiego rodzaju usług mogę skorzystać.
- Z wyjścia za drzwi. Usługa darmowa.
Jest kiepsko zakonserwowana. Tak to się kończy, gdy za wskrzeszanie biorą się partacze. Utrzymanie jej w tym stanie wymaga sporo wysiłku.
Czy pytanie o nieumarłość było równie nie na miejscu co wypytywanie o rasę i narodowość?
Mierzyły się wzrokiem tak, jakby jedna była agresywnym psem, a druga pełnym pogardy kotem.
Dzisiaj słyszałem, jak krzyczy na swoją córkę, bo ta chyba jej powiedziała, że ma się pozbyć Jagódki. „To nie żmija, żmiję żem czterdzieści lat temu na świat wydała!" - przedrzeźnił starszą panią. - "Żebym ciebie się nie pozbyła!".
- Potrzebujemy apartamentu?
– Z tobą mogę spać nawet w kartonie.
Mówi się, że trzeba być trochę szalonym, by mieszkać na Tia Nari, wyspie niesionej na grzbiecie konia. Tak przynajmniej mówiła legenda – jedna z wielu, jakie przekazywano z pokolenia na pokolenie.
Odprowadziła wzrokiem pracowników, którzy wzięli rumaki za uzdy i skierowali je ku stajniom, by pozwolić im na zasłużony odpoczynek. Jutro znów czekał je dzień pełen pracy. Ciekawe, zastanawiała się w duchu, czy ich serca wciąż biły w rytm magmy tętniącej w wulkanie Kinoa, czy ich dusze pamiętają, jak brzmi pod kopytami dudnienie ziemi nienależącej do nikogo.
Opiekunka zachichotała niczym klasyczna wiedźma.
-On mnie zabije, jak się obudzi. Dobrze, zróbmy mu z dupy jesień średniowiecza.
- W życiu nie kierujemy się uprzedzeniami.
- Chyba że wobec hodowców buldogów - dodał Bastian, uśmiechając się z przekąsem.
- Ja tam się nie znam, ale wydawało mi się, że nekromancja nie jest dziedziną weterynarii.
- Cóż, nie jest nielegalna (..) Przynajmniej dopóki nikogo nie zabijasz albo nie zmieniasz w zombie.
Nigdy więcej, pomyślała.
Nigdy więcej nie postawi nogi w kościele.
Nie dlatego, że przestała wierzyć w Boga - wciąż uważała, że Bóg jest dobry. To ludzie pluli nienawiścią, a wiarą wycierali sobie gęby.
Psyche i duch przedmiotu to dwie różne rzeczy. W psyche czy też duszy zawierają się intelekt, wspomnienia i osobowość. Duch jest częścią ciała, jego niematerialną esencją, która wpływa na materialną manifestację swojego istnienia. Przez porozumienie się z nim można na niego wpływać, kształtować go. Ducha ma wszystko, zarówno żywe organizmy, jak i przedmioty i fenomeny w rodzaju wiatru czy ognia.
... Dostrzegała w tym metaforę, która zupełnie jej nie odpowiadała. Nie chciała się od nikogo uzależniać, by czuć się całością. Nie żeby była typem samotniczki, wręcz przeciwnie, ale nie potrafiła sobie wyobrazić, że musiałaby polegać na czyjejś pomocy, by móc funkcjonować, by móc żyć. Po chwili zdała sobie sprawę, że... udało jej się to..
Magia jednak nie jest cudotwórcza. Każdy, kto myśli, że zaniedbywanego tygodniami zwierzaka wyleczy machnięcie różdżką, wyjdzie z lecznicy rozczarowany .
Przez jedenaście lat życia burek wyhodował sobie grubą warstwę kamienia, który z trudem utrzymywał w miejscu kilka zębów chwiejących się jak samoocena Florki w kryzysowych sytuacjach.
- Nie wydaje się nieszczęśliwy. Na moje oko zachowuje się, jakby nawet nie zauważył, że umarł.
Zabiorę cię we wszystkie góry świata, choćby miały nas zeżreć smoki.
– No dobra, to jaki jest plan? Wygonicie go i wypuścicie do lasu, żeby poszedł być niebezpieczny gdzie indziej?