WOJNA TROJAńSKA Rodney Castleden 6,4

ocenił(a) na 25 lata temu Pozostaje tylko głośno westchnąć. Castleden obiecuje oddzielenie ziaren od plew, ale z ust wystaje mu zbyt wiele tych drugich. W zasadzie się nimi dławi. Powielanie korfmannowskich i schliemannowskich pobożnych życzeń jest niezwykle "twórcze". Jak na kogoś, kto historykiem nie jest, a jedynie "znawcą mitów i legend" Rodney wydaje się być zbyt pewny siebie, ale w końcu gra va banque. I tu jest pies pogrzebany. Autor zakłada, że mit o Troi nie jest mitem, legendarna wojna nie jest legendarna, a czarne jest białe. Źródła, np. hetyckie, jeśli nawet wartościowe z punktu widzenia historiografii, dopasowuje zgodnie z korfmannowskimi założeniami do (nie)swoich teorii i wykłada niczym prawdę objawioną. Truizmów na napisanie książki nie wystarczy, więc można (a czemu nie?) nawet i dwukrotnie, w różnych rozdziałach, streścić greckie eposy opiewające tytułowy konflikt (Iliada, Mała Iliada, Kypria, Odyseja). Tak, dwukrotnie, nie przywidziało Ci się.
Nie znajdziesz tu, czytelniku, wartości naukowych. Więcej tu opowiastek z pogranicza historii alternatywnej i fantastyki - swego rodzaju "historii intencjonalnej". Jeśli kochasz historię, ale i cenisz fakty, to omijaj ten koncert życzeń, najlepiej szerokim łukiem