cytaty z książek autora "Jean Jacques Rousseau"
Czuła dusza to złowieszczy upominek nieba. Ktokolwiek go otrzymał, może się spodziewać w życiu samych tylko trosk i boleści.
Jeżeli raz zastąpisz w jego umyśle rozumowanie przez autorytet, nie będzie więcej rozumował; stanie się po prostu igraszką cudzego zdania.
Człowiek dziki i człowiek żyjący w społeczeństwie tak dalece się różnią w najgłębszych swoich uczuciach i skłonnościach, że to, co dla jednego stanowi najwyższe szczęście, drugiego doprowadziłoby do rozpaczy. Pierwszy pragnie wyłącznie spokoju i wolności; chce on po prostu żyć i nie mieć nic do roboty.Obywatel, przeciwnie, wciąż czynny, oblewa się potem, miota, dręczy bez przerwy, by sobie znaleźć zajęcia, które jeszcze bardziej go zmęczą; trudzi się i mozoli do śmierci, nawet jej wybiega naprzeciw, byle tylko zdobyć środki do życia, albo wyrzeka się życia dla zyskania nieśmiertelności. Nienawidząc ich, przypochlebia się możnym, a gardząc nimi, bogatym; nie szczędzi nic, aby dopiąć zaszczytu znalezienia się na ich służbie; pyszni się swym poniżeniem i opieką, której od nich doznaje, i, dumny ze swej niewoli, wyniośle odzywa się o tych, którzy z nim nie dzielą tego zaszczytu.Ileż razy gnuśny ten dzikus wolałby umrzeć, niż żyć życiem tak strasznym, często nawet niezłagodzonym przyjemnością dokonania czegoś dobrego!
Nie znajdziecie takiego zła w moralności i polityce, w które nie byłby zamieszany pieniądz.
Miłość pozbawiona uczciwości traci swój największy powab; aby go należycie ocenić, trzeba sobie w nim upodobać i wywyższając kochaną osobę, samemu wznieść się w górę.
Biada człowiekowi głoszącemu moralność, której sam nie chce przestrzegać! Zaślepiony aż taką namiętnością, ponosi szybko karę obojętniejąc dla uczuć, którym poświęcił własny honor.
Chodzi nie tyle o to, aby dziecku przeszkodzić umrzeć, ile raczej o to, aby je nauczyć żyć. Żyć — nie znaczy to oddychać; żyć — to znaczy działać, to znaczy robić użytek ze swych narządów, uzdolnień, ze wszystkich części swego jestestwa, które dają nam poczucie istnienia. Nie ten człowiek żył najwięcej, który przeżył najwięcej lat, ale ten, który najwięcej odczuwał życie. Niejeden, którego pochowano w setnym roku życia, był już umarły od chwili narodzin. Lepiej by mu było zejść do grobu w młodości, gdyby był przynajmniej żył do owego czasu.
Obelgi to argumenty tych, którzy nie mają argumentów.
Człowiek zrodził się wolny (a wszędzie jest w kajdanach).
Najistotniejszą naszą umiejętnością jest być człowiekiem.
Łatwo ustanowić lepsze prawa, ale nie sposób ustanowić praw, którychby ludzkie namiętności nie nadużyły.
Potęgi niebieskie! Miałem duszę dla cierpienia, dajcie mi drugą dla szczęścia.
Pantery i lwy, które nazywacie dzikimi zwierzętami, idą z musu za swym popędem i zabijają inne zwierzęta, żeby żyć. Ale wy, stokroć dziksi ód nich, przezwyciężacie popęd swój bez konieczności, ażeby oddawać się okrutnym swym rozkoszom. Zwierzęta, które zjadacie, to nie te, które żywią się innymi zwierzętami; nie zjadacie tych zwierząt mięsożernych, ale je naśladujecie; głodni jesteście tylko tych stworzeń niewinnych i łagodnych, które nie krzywdzą nikogo, które przywiązują się do was, służą wam i które zjadacie w nagrodę ich usług.
Czy można znaleźć mądrość większą od życzliwości?
Nieskończona cisza prowadzi do smutku i przynosi obraz śmierci. Niezbędna jest wówczas pomoc rozśmianej wyobraźni.
Nie udzielaj nigdy uczniowi nauk słownych: powinien on otrzymywać je wyłącznie z doświadczenia; nie karz go, bo nie wie, co znaczy być winnym; nie zmuszaj go nigdy do przepraszania, bo nie umiałby obrazić cię. Jako pozbawiony wszelkiej moralności nie może zrobić nic, co by było moralnie złe i zasługiwało na karę lub naganę.
Istnieją barwy wesołe i barwy smutne: pierwsze z nich przypadają dzieciom bardziej do smaku; jest im też w nich bardziej do twarzy i nie wiem, dlaczegoby nie stosować tutaj tak naturalnej mody, ale z chwilą, kiedy wolą jaką materię dlatego, że jest bogata, serce ich hołduje już przepychowi, wszystkim kaprysom opinii; smak ten nie powstał w nich na pewno sam przez się. Trudno powiedzieć, do jakiego stopnia wybór ubrania i powody tego wyboru wpływają na wychowanie. Nie tylko zaślepione matki przyrzekają dzieciom stroje jako nagrodę; widuje się nawet nierozsądnych nauczycieli grożących uczniom grubszym i prostszym odzieniem jako karą. Jeżeli nie będziesz się lepiej uczył, jeżeli nie będziesz utrzymywał staranniej swoich rzeczy, ubierze się ciebie jak to chłopskie dziecko. Jest to tak, jak gdyby mówiło się im: Wiesz, że człowiek jest czymś tylko przez strój, że wartość jego polega jedynie na ubraniu. Czyż można się dziwić, że młodzież korzysta z tak mądrych nauk, że ceni jedynie strój i że o zasługach sądzi tylko na zasadzie powierzchowności?
Kto chce, będąc członkiem układu społecznego, zachować pierwszeństwo uczuć przyrodzonych, ten nie wie, czego pragnie. Zawsze w przeciwieństwie z samym sobą, zawsze wahający się między swymi skłonnościami a obowiązkami, nie będzie nigdy ani człowiekiem, ani obywatelem; nie będzie dobry ani dla siebie, ani dla innych.
Zamknijcie panicza i małego chłopaka wiejskiego w pokoju; pierwszy wszystko przewróci, wszystko połamie, zanim drugi ruszy się z miejsca. Dlaczegóż to, jeżeli nie dlatego, że pierwszy śpieszy, wyzyskać chwilę swobody, kiedy tymczasem, drugi, zawsze pewny swej wolności, nigdy nie śpieszy korzystać z niej.
(...) nie należy nigdy wymierzać dziecku kary jako kary, ale że powinna ona zawsze spadać na nie jako naturalny skutek złego postępku. W danym zatem przypadku nie będziesz deklamował przeciw kłamstwom, nie będziesz za nie karał dziecka ale postąpisz tak, żeby samo odczuło ciążące na sobie wszelkie złe skutki kłamstwa, jak to, że nie znajduje się wiary, kiedy się nawet powiedziało prawdę, lub że jest się pomimo tłumaczenia oskarżane o przestępstwo, którego się nie popełniło.
W pośpiechu, z jakim wychowuje się je [dzieci], prowadzi, uczy, nie znajduje się nigdy dosyć środków, żeby osiągnąć cel. Chce się ustanowić punkty oparcia w ich umyśle przez zasady bez podstawy, przez wskazówki bez tłumaczenia, i woli się, żeby umiały lekcje i kłamały, niż żeby były bez wykształcenia, ale prawdomówne.
Jedyna nauka moralności, która przystoi dzieciom, nauka najważniejsza w każdym wieku, polega na tym, żeby nigdy nikomu nie robić krzywdy.
Pytasz mnie — mówił Plutarch — dlaczego Pitagoras powstrzymywał się od mięsa zwierząt; ja natomiast zapytuję przeciwnie, jak mógł zdobyć się na odwagę pierwszy spośród ludzi, który zbliżył do ust zamordowane ciało, który zmiażdżył zębami kości umierającego zwierzęcia, który kazał przyrządzić da zjedzenia martwe ciała, trupy i pochłonął członki, co przed chwilą jeszcze beczały, ryczały, chodziły i widziały. Jak ręka jego mogła pogrążyć żelazo w sercu czującej istoty? Jak oczy jego mogły znieść morderstwo? Jak mógł patrzeć na zarzynanie, obdzieranie, kawałkowanie biednego, bezbronnego zwierzęcia? Jak mógł znieść widok drgającego jeszcze ciała? Jak zapach tego ciała nie przyprawił go o mdłości? Jak mógł nie uczuć wstrętu, obrzydzenia, przerażenia, kiedy przyszło mu dotykać ohydy tych ran, zrywać czarną i zaschłą krew, która je pokrywała?
Usiłując przekonać uczniów o obowiązku posłuszeństwa dodajesz do tego użycie siły, groźbę lub co gorsza — pochlebstwa. i przyrzeczenia. W ten sposób zachęcone nadzieją korzyści lub zmuszone siłą dzieci udają, że są przekonane rozumowaniem. Widzą doskonale, że ilekroć zauważysz to, posłuszeństwo przynosi im korzyść, a opór szkodę. Ale ponieważ nie żądasz od nich. niczego, co by było dla nich nieprzyjemne, ponieważ ponadto przykro jest zawsze spełniać cudzą wolę, przeto kryją się, aby robić tak, jak chcą, przekonane będąc, że robią dobrze, o ile nie wie się o ich nieposłuszeństwie; i gotowe są przyznać się, że robią źle, jeżeli to się wykryje, ze strachu przed większym jeszcze złem. Ponieważ zrozumienie obowiązku nie jest właściwe ich wiekowi, przeto nie ma na świecie człowieka, któremu udałoby się dać im go poznać; ale strach przed karą, nadzieja przebaczenia, naleganie, trudność znalezienia odpowiedzi wyciskają z nich wszelkie wyznania, których się żąda; sądzi się, że się je przekonało, gdy tymczasem znudziło się je tylko lub, onieśmieliło.
Co z tego wynika? Przede wszystkim to, że nakazując im obowiązek, którego nie odczuwają, wzbudzasz w nich opór przeciw swej tyranii i odwracasz od siebie ich miłość; że uczysz je ukrywania, fałszu, kłamstwa, ażeby w ten sposób mogły zdobyć nagrodę lub ujść kary; że wreszcie przyzwyczajając je do ukrywania pobudek tajemnych za pobudkami pozornymi wskazujesz im, jak nadużywać bezustannie twego zaufania, jak pozbawiać cię znajomości prawdziwego ich charakteru i jak wykpiwać się przy sposobności zarówno od ciebie, jak od innych próżnymi słowami.
Monarchowie chętnie zazwyczaj widzą szerzące się śród ich poddanych zamiłowanie zarówno do sztuk umilających życie, jak i do zbytku, o ile jego następstwem nie staje się wywóz pieniądza: poza tym bowiem, że jest to sposób na utrzymanie ich w tej potulności, która tak sprzyja niewoli, wiedzą oni doskonale, że wszelkie potrzeby, które lud sobie stwarza, są to coraz nowe kajdany, które sam na siebie nakłada.
Cnota nie zawiedzie nas nigdy w okolicznościach wymagających odwagi i poświęcenia. Gwałtowny atak wywołuje natychmiastowy opór - i my się skutecznie opierać będziemy, jak długo nieprzyjaciel będzie nas zmuszał do przywdziewania zbroi.
A więc nie próbujmy szukać w ksiązkach zasad i reguł, które znajdujemy z największą pewnością we własnym wnętrzu. Poniechajmy próżnych dysput filozofów o szczęściu i cnocie; czas przez nich trawiony na dociekanie, jakie być powinny, zużytkujmy tak, aby się stać dobrymi i szczęśliwymi, a zamiast śledzić próżne systemy, naśladujmy wielkie przykłady.
Odrzuć myśli o doskonałości, a stracisz zapał; odrzuć szacunek, a zniszczysz miłość. Jakże może uszanować nie szanującego się mężczyznę niewiasta? Jakże on sam będzie wielbił kobietę ulegającą podłemu uwodzicielowi? W ten sposób będą sobą nawzajem pogardzać, miłość przemieni się we wstydliwe spółkowanie, zginie honor i nie odnajdzie się szczęście.
Jedynym zadośćuczynieniem za miłość będzie obowiązek wiecznego kochania.