17 w skali Beauforta Caroline Wahl 8,3

" 17 w skali Beauforta" to idealna książka na świąteczny czas! Mocno mnie poruszyła 🥹
Juz w zeszłym roku pozycja "22 długości" zapadła mi w pamięć, pojawiła się w topce i siedzi w głowie do dziś. Tamta była o Tildzie, starszej siostrze, która odważyła się żyć, zostawiając w rodzinnym domu młodszą siostrę i mamę alkoholiczkę. Druga część to dzieje Idy, młodej kobiety, którą dręczą wyrzuty sumienia. Która żyje tylko siłą rozpędu, która ma w sobie tyle bólu, gniewu, buntu, złości i determinacji żeby się odciąć. Ale czy potrafi? Trudna relacja z matką kładzie się cieniem na jej życiu, dodajmy, że z matką, której już nie ma. Z matką, której duch tkwi pod powiekami córki niczym cierń pod paznokciem.
Najpiękniejsza w tej powieści jest narracja. Niby surowa, a zachwycajaca, niby ascetyczna, a trafiająca do serca, pióro powściągliwe, a wywołujące drżenie w okolicach serca! Magia, co to książka robi z głową. To tytuł nie tylko o dojrzewaniu, to książka o szukaniu swojej drogi, o pędzie do samozagłady, kiedy wyrzuty sumienia nie pozwalają żyć. Życie to strata, to ból, to rozpacz. Życie to pociąg, który nie pyta, tylko jedzie swoim tempem i trybem. A Ida? Nie wie czy jedzie czy wysiada, czy ma bilet. Nie wie dokąd zmierza, ani z kim. Przypadek powoduje, że trafia do Marianne i Knuta, ale przecież nie ma przypadków. To Pan Bóg, przechadzający sie incognito prowadzi ją do ludzi, którzy mogą jej pomóc, ofiarować bezwarunkową miłość i przyjaźń. Coś ją zżera od środka, coś ją chwyta i ciągnie na dno. Czy chłopak poznany przypadkiem stanie sie kotwicą ktora sprawi, że znajdzie bezpieczną przystań?
Podsumowując, piękna, choć trudna. Przerażająca ogromem emocji i zachwycająca skalą uczuć do jakich zdolny jest człowiek. Czasem to ból, to cierpienie, to strach - ale zawsze ludzkie uczucie, świadczące o empatii, miłości, odczuwaniu i zdolności do poświęceń. Bolesna, melancholijna, książka o tym, jak wiele można znieść i wciąż powstawać z kolan. Mocno polecam!9/10!