Ministerstwo Prawdy Carlos Augusto Casas 6,8

James Bond pijał Vesper Martini wstrząśnięte, nie zmieszane, tymczasem “Ministerstwo Prawdy” mną nie wstrząsnęło, ponadto czuję się zmieszana. Przez wzgląd na liczne opinie sugerujące iż Carlos Augusto Casas stworzył powieść będącą hołdem dla książki “Rok 1984” Orwella, postawiłam książce niemałe oczekiwania. Z perspektywy czasu sądzę, że popełniłam błąd.
***
Za sprawą “Ministerstwa Prawdy” przeniosłam się do nieodległej przyszłości, roku 2030. W hiszpańskiej stolicy władza jest wówczas sprawowana przez urząd zapewniający pozorny ład i harmonię. Rzeczywistość ma jednak zupełnie inne, przerażające oblicze. Tytułowe Ministerstwo Prawdy wręcz ocieka fałszem i korupcją, a zanurzone po czubki głów w cyfrowym świecie społeczeństwo, poddane jest niemalże całkowitej kontroli. Ułatwiająca i uprzyjemniająca życie technologia staje się zarazem śmiertelnym zagrożeniem dla wolności.
***
Zasadniczą postacią w książce “Ministerstwo Prawdy” jest Julia Romero, młoda i ambitna, ale zagubiona w swoich emocjach studentka dziennikarstwa. W obliczu niespodziewanej i nad wyraz podejrzanej śmierci swojego ojca, Julia decyduje się podjąć dziennikarskie śledztwo. Niebłahe to wyzwanie, ale prowadzone przez dziewczynę dochodzenie szczegółowo obrazuje działalność Gabriela Romero, będącą istotnym, a nawet wiodącym wątkiem tej opowieści. Ojciec Julii przedsięwziął bowiem próbę obnażenia bezprawnych działań Ministerstwa Prawdy, w związku z czym znalazł się w potężnej niełasce władzy, stracił pracę oraz żonę, zyskując jednocześnie niewdzięcznego życiowego towarzysza, potocznie nazywanego alkoholizmem. Znacząco zaskoczyło mnie w jak boomerski sposób zostało na stronach książki przedstawione pokolenie Gabriela Romero. Wziąwszy pod uwagę zarówno wiek bohaterów, jak i linię czasu, można śmiało wywnioskować, iż nie są to osoby na tyle dojrzałe, aby dotyczyło ich tak olbrzymie cyfrowe wykluczenie.
***
Carlos Augusto Casas niewątpliwie podjął próbę stworzenia dystopijnej, pesymistycznej wizji przyszłości. Podobnie jak w powieści “Rok 1984”, autor zwrócił uwagę na ogromny wpływ przekazów medialnych w procesie przejmowania kontroli nad społeczeństwem. Zagadnienia takie jak totalitaryzm, fałszujący rzeczywistość język, propaganda zostały w tej książce podjęte, jednakże uważam, że dość nieudolnie. Oczywiście, zgadzam się, że inwigilacja może stanowić potężne narzędzie w rękach władzy. Masowa propaganda i manipulacja nierzadko prowadzi do sytuacji skrajnie niebezpiecznych, generujących ogromną niesprawiedliwość i rozwarstwienie społeczne. Odniosłam jednak wrażenie, że nawiązania do “Roku 1984” to raczej próba przyciągnięcia czytelnika, podpięcia się pod niewątpliwy sukces brytyjczyka, Georga Orwella, a nie hołd dla jego twórczości.
***
Nie czuję by była to szczególnie poruszająca i głęboka lektura. Bohaterowie zostali przedstawieni dość płasko i stereotypowo, a postać Poety okazała się być szczególnie drażniącą i infantylną. Jednocześnie nie żałuję czasu spędzonego z tą książką i nie przekreślam jej definitywnie, gdyż mimo wszystko historia jest dynamiczna, co sprawia, że czyta się ją wyjątkowo szybko. Ponadto język jest nieskomplikowany i przystępny, choć kwiecistość niektórych wypowiedzi odbiera im krzytnę wiarygodności. Co ważniejsze, “Ministerstwo Prawdy” skłania do rozmyślań nad współczesnością i niekiedy niepokojącym kierunkiem postępu technologicznego.
***
Książkę wypożyczyłam z księgozbioru MBP Wrocław.