To zabawne uczucie Tarah DeWitt 6,9

ocenił(a) na 1021 tyg. temu Ostatnio wybieram lektury losowo ze stosu hańby, ale kocioł losujący najwyraźniej podsuwa mi książki idealne na jesień.
W “To zabawne uczucie” pojawia się jedna z fajniejszych relacji między bohaterami, o jakich przyszło mi czytać. To wynika trochę z ich profesji, ale: dla nich nie ma tematów tabu. Nie boją się mówić, rozmawiają dużo i o wszystkim, a to przekłada się na to, że ich relacja staje się tak ciepła i zdrowa. I wiecie co, książkowych wyznań miłości czytałam już wiele, ale to pomiędzy Fee a Meyerem wzruszyło mnie wyjątkowo.
Meyer jest przekochany, tak uroczy w swojej czułości. Green flag, że hej 🫠 Autorce udało się stworzyć bohatera idealnego, razem z jego wadami. Na ogół zrzędliwy i cichy, ale też delikatny i uważny. Dostrzega w Fee każdą jej stronę, i wszystkie z nich kocha równie mocno. Ta scena z “parasolem”… Rany, Meyer.
Farley jest przykładem bohaterki, która głośno się śmieje, a w duchu cierpi najbardziej. Na scenie opowiada sprośne i niesmaczne żarty, ale poza nią boryka się z niepewnością i ma skłonność do zaniżania swojej wartości. Z czasem nabiera pewności siebie, przestaje opierać ją na innych – i choć Meyer nie miałby nic przeciwko byciu jej podporą, walczy też o to, by ona sama stanęła na nogach. Wiara we własne możliwości powoli w niej rozkwita, aż Fee staje się najlepszą wersją siebie.
Pojawiają się tu retrospekcje, ale poza tym, że dają jeszcze lepszy wgląd w uczucia bohaterów, stanowią też źródło odwołań do rozmów w “teraźniejszości”. Miło było obserwować, jak Fee i Meyer na chwilę wracają do tego, co było, żeby wyjaśnić sobie pewne rzeczy. Przez to ich związek nabrał jeszcze większej głębi… i dał Meyerowi kolejne szanse, żebym oddała mu większy kawałek serca.
Uwielbiam, kiedy książki doprowadzają mnie do łez z rozczulenia. W kilku momentach musiałam odłożyć książkę i z drżącą ze wzruszenia brodą przetworzyć to, co się działo. Było słodko, zabawnie, ale i z ukłonem w stronę życiowych przemyśleń. Do tego bez wielkich dram – w końcu wszystko da się rozwiązać rozmową. Kolejny ogromny plus.
Ta książka to moje nowe komfortowe miejsce. Jest stosunkowo krótka, mogłabym ją przeczytać w kilka godzin, ale tak bardzo nie chciałam, żeby się kończyła, że się nią delektowałam i czytałam ją powolutku, wręcz słowo po słowie. No i te motywy: single dad, age gap, fake dating, he falls first… Czułam się, jakby autorka zmiksowała moje ukochane tropy i stworzyła z nich idealnie wykonaną całość.
To jeden z tych tytułów, który w moich oczach zasłużył na znaczniki. Kiedyś przy okazji rereadu zużyję ich całą masę. A teraz zakończę tę recenzję hasłem znanym chyba wszystkim: “Ja chcę jeszcze raz”! Kocham i bardzo polecam 💙
Ocena: 5/5 🥃
– Magda