cytaty z książek autora "Klaudia Zacharska"
Wspomnienia, które przez całe lata trzymała pod kluczem, przypuściły gwałtowny szturm na jej świadomość i musiała wykorzystać całą siłę woli, by ponownie zamknąć je w klatce na dnie mózgu.
Ale umysł ludzki działa w taki sposób, że czasem ze strachu robi się rzeczy, których nie chce się robić." .
Nie można się poddawać tylko dlatego, że dalsza walka jest niełatwa. Życie jest pełne trudności i wyzwań. 9...) Ciągle coś jest nie tak, ciągle się czegoś boimy i obawiamy się, że popełnimy błąd i przegramy. Ale nie wolno po prostu zaakceptować porażki. Nie wolno się poddawać. Trzeba walczyć do samego końca." .
To głęboka depresja, która zmienia postrzeganie świata. Niekoniecznie odbiera uśmiech i siłę, by wyjść z domu, ale napędza człowieka w paskudny, niemożliwy do odparcia sposób. W pewnym momencie uczucie złości jest jak narkotyk. Pozwalasz mu sobą sterować, odpychasz każdą inną emocję, szczególnie pozytywne, bo kiedy zaczynasz czuć się lepiej, masz wyrzuty sumienia. To spirala, bo wściekasz się na siebie, że się wściekasz, a potem wściekasz się jeszcze bardziej." .
Uśmiechała się przy tym błogo, bo naprawdę lubiła chwilę takie, jak ta - kiedy pozwalała porwać się cudzym opowieściom, odrywając się od własnych myśli i przeżyć." .
Są pewne scenariusze, o których rozmyślam od dnia, kiedy się poznaliśmy. A ty, cóż, ty jesteś kobietą bez serca.
Panowie łaskawie się odpieprzą, ale pani musi wiedzieć, że jej przyjaciel może jeszcze dostać po gębie, jeśli nie będzie się zachowywał.
Moje dziecko pewnie urodziłoby się od razu z tatuażem.
Wiem, że Maja będzie najwspanialszym dzieckiem na świecie i pokocham ją jak nikogo, ale… nie pomyślałabym nigdy o adopcji, gdybym mogła zajść w ciążę.
Normalna rodzina to taka, gdzie ludzie dbają o siebie nawzajem, kochają się i wspierają.
Chcę, żebyś nauczyła ją, jak ważne jest bycie sobą – ciągnęła Karolina. – Żebyś nauczyła ją, że bycie kimś oryginalnym nie jest złe, jeśli tylko jest się szczęśliwym.
Potrafisz rozpętać piekło i wyjść z tego zwycięsko.
Zamierzała zostać matką i wcielała swój plan w życie.
Szklana trumna nabierała ciężkości, wbijała się nie tylko w jej dłonie, nogi i ramiona, ale też w klatkę piersiową, unieruchamiając ją, uniemożliwiając zaczerpnięcie tchu.
Jest jedną z tych dziewczyn, o których cholernie trudno przestać myśleć.
Cisza została zmącona i gdyby ktokolwiek się tam wówczas znajdował, byłby rozdarty między ulgą a przerażeniem na myśl o tym, co też może zbliżać się do niego w tym przerażającym miejscu.
Ciemność wypełniła się zapachem strachu i zdawała się pulsować w rytm bicia serca biegnącego.
Przeżyła tu mnóstwo dobrych chwil i chciała o nich pamiętać, ale wszystkie zostały przyćmione tamtego dnia, kiedy świat stanął na głowie.
Czas jest zabawnym urządzeniem – pomyślała rozbawiona. – Najpierw pędzi na złamanie karku, ale potem zwalnia, jakby hamowany balastem przeżytych przez człowieka lat.
Z moją zabaweczką zabawa jest dużo zabawniejsza.
Ona lubi uciekać z łóżka, kiedy facet jeszcze śpi.
Z reguły po tygodniu znajomości ona jest z powrotem sama, a teraz po tygodniu przywiozła cię tutaj. Cholera… .
Odgłos gitary narastał, a skradające się przyjaciółki zwolniły i pochyliły się odruchowo. W pewnej chwili Pola zatrzymała się, obejrzała i zachichotała. - Wyglądamy jak szpiedzy z kreskówek - wyszeptała. - Przygarbione i zaczajone. River się uśmiechnęła. I spoważniała sekundę później, gdy do muzyki gitary, napływała ku nim coraz wyraźniej, dołączył śpiew. Czysty dziewczęcy głos, którego nie znały.
Pola sięgnęła dłonią w stronę najbliższej, ale jej palce przeniknęły przez czarną nutkę jak przez powietrze. Sapnęła ze zdumieniem i spojrzała na Maję. Napotkała jej wzrok, skupiony i niepewny. W chabrowych oczach lśnił lęk. - Nie są prawdziwe - powiedziała. - Pająki też nie były. życia. Zamrugała i wtedy wszystkie nuty znikły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pola spojrzała w dół i zobaczyła je na dywanie, nieruchome i pozbawione Oddychała szybciej niż zwykle, ale nie bała się. Była zachwycona.
Normalna rodzina to taka, gdzie ludzie dbają o siebie nawzajem, kochają się i wspierają. To, kto był w ciąży, nie ma tu znaczenia.
Potwór rósł w siłę. Widziały to od tygodni, nabierał mocy i realności. Bezkształtna masa, która przerażała swoim wyglądem, ale też umykała przed światłem, stawała się z czasem bardziej materialna i odporna. Slepia i paszcza to jedno, lecz przecież ostatnio demon nauczył się formować kończyny.
Zawsze wiedziała, że robale potrafią przeciskać się przez ciasne szczeliny, takie, z których istnienia człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy - ale to już była przesada.
Tylko pogoda... bezczelna pogoda, sterowana przez najwredniejsze z kosmicznych sił, wciąż mogła wszystko zepsuć. Bo co za frajda z jedzenia waty cukrowej, jeżdżenia karuzeli albo rzucania do celu, jeśli człowiekowi pada na głowę?
Zupełnie się tego nie spodziewała. Plan był prosty: iść pod dom, wyczuć magię i wrócić. Dokładnie to zamierzała zrobić, bo dobrze wiedziała, jak niebezpieczne jest dla niej przebywanie w Limbo. Dlatego chciała załatwić sprawę jak najszybciej i zapomnieć o tym miejscu.
Rzeczywistość uderzyła w nią nadmiarem bodźców.