Kantata

Okładka książki Kantata
Klaudia Zacharska Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A. horror
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Wydawnictwa Videograf S.A.
Data wydania:
2021-03-23
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-23
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378358176
Tagi:
Literatura polska powieść grozy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Powroty Aleksandra Bednarska, Jarosław Dobrowolski, Sylwester Gdela, Lidia Gręda, Adrian Iwaniak, Paulina Kajoch, Adam Loraj, Jakub Luberda, Krzysztof Marciński, Kornel Mikołajczyk, Agnieszka Mohylowska, Sara Osiecka, Marek Pieczara, Rafał Pietrzyk, Paulina Rezanowicz, Iwona Serej, Aleksandra Woźniak, Klaudia Zacharska, Ewa Zwolińska
Ocena 9,0
Powroty Aleksandra Bednarsk...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
328
171

Na półkach:

Moi Drodzy
🎸Niedawno dostaliście ode mnie recenzję SEPII, która jest moim patronatem (jednym z najlepszych). Teraz przyszła pora cofnąć się nieco, żeby zobaczyć, jak wyglądał debiut Autorki. Ja wiem, większość z Was pewnie już go czytała, ale jeśli ta powieść jest taka dobra, jak mi się obiło o uszy, to może warto dać jej drugą młodość? I może właśnie (nieskromnie powiem) uczyni to moja recka? 😁 Chociaż w malutkim stopniu? Maciupeńkim? Tycim tycim? O ile oczywiście ta książka na to zasługuje. No cóż, przekonajmy się.
🎸Początek znakomity. Autorka tak świetnie opisuje stan fizyczny bohaterki, że sam, czytając, poczułem zmęczenie i mroczki przed oczami. Gdybym zaczął od Kantaty, wiedziałbym, czego spodziewać się w Sepii. Języka idealnie oddającego zarówno stan ducha jak i stan fizyczny bohaterów. Języka umiejętnie kreślącego klimat, emocje, które również i tu są podstawą. Klimat i emocje, który ten klimat tworzą. Oooo jak się cieszę, że nie przyszło mi na myśl odłożyć Kantatę do szuflady. Dziękuję @videograf.sa , że zadbaliście o moją rozrywkę, mój czas, moje emocje.
🎸Mamy małe miasteczko (aha!) o intrygującej nazwie Kalie. Sielskość anielskość na każdym kroku. Wspomnienia z dzieciństwa. Znajome twarze tu i ówdzie. Nostalgia, ale "zabarwiona żalem i strachem." Dom o orzechowych ścianach, ta niespieszność, to dzieciństwo. Uwielbiam takie wycieczki w przeszłość (starość nie radość) i Klaudia kupiła mnie tym od samego początku.
🎸Bohaterki. Niesamowite studium charakterów. Świetnie opisane postaci, idealna Karolina i buntownicza Kinga. Ubierająca się tak, jak lubię. Kolejny plus 😏 Łączące je więzi. Ponownie mocno i umiejętnie wyeksponowana warstwa obyczajowa, co tak bardzo doceniam, szczególnie w powieściach grozy. Tak tak, Stefan, skrzywiłeś mnie kompletnie.
🎸Od razu na dzień dobry Autorka zaskoczyła mnie kierunkiem tej powieści. W książkach lubię być zaskakiwany, odwrotnie niż w życiu. A ta drastyczna różnica charakterów obu sióstr, ich odmienne podejście do życia, ich pragnienia i priorytety zaskakują i tworzą idealną mieszankę, idealny materiał na powieść. A teraz dodajmy do tego jeszcze grozę...
🎸Bardzo, ale to bardzo doceniam u Klaudii przemycone tu i ówdzie pewne prawdy życiowe, które, choć wydają się oczywiste, niejednokrotnie nam wszystkim umykają. Takie właśnie potężne drobiazgi czynią książkę wartościową i wypychają ją poza ramy gatunku.
"– Normalna rodzina to taka, gdzie ludzie dbają o siebie nawzajem, kochają się i wspierają. To, kto był w ciąży, nie ma tu znaczenia /.../"
🎸Zawsze w książkach pociągały mnie sprawy i tajemnice z przeszłości. Dawne wydarzenia, których echa wywierają wpływ na działania bohaterów. Które determinują ich zachowania, stosunek do świata i ludzi, codzienne życie. Dostaję to tutaj i to kolejny wielki plus tej powieści.
🎸Miało być o grozie. Posłuchajcie - groza jest wszechpotężna. Sceny opisywane przez Klaudię są straszne nie tym kiczowatym, przerysowanym strachem, który tak łatwo wietrzeje z głowy. Strach, który tworzy, wręcz maluje Autorka jest uczuciem głębokim, mrocznym, sięgającym głęboko. Jest to strach, który nocą nie pozwala spojrzeć w lustro, który powstrzymuje przed zerknięciem w ciemną noc przez okno. To jest groza, która najdrobniejszym szelestom pod łóżkiem nadaje inny, rzeczywisty wymiar. Przerażenie, które nie pozwoli Wam otworzyć drzwi szafy w nocy, w obawie przed czychającym tam POTWOREM.
🎸Czytałem Sepię, to wiem już, co Klaudia potrafi uczynić słowem. Teraz widzę, że umiała to robić już wcześniej, tworząc właśnie Kantatę. Wzbudzanie silnych emocji jest najwyraźniej wizytówką Autorki. A ja to uwielbiam. Wspaniałe jest, gdy czytam i dreszcz niepokoju, strachu przebiega mi po plecach. Doświadczyłem tego w Kantacie wiele razy.
🎸Jest tu liźnięcie brutalności w formie, która mnie nigdy nie raziła, nie jako sztuka dla sztuki, ale uzasadniona przez fabułę. Ale to absolutnie nie ona gra główne skrzypce, chociaż również ma do odegrania swoje fragmenty. Podstawą jest nastrój. Nastrój wciągający bez reszty, oplatający mackami przerażenia. A to wszystko w codzienności, w zwykłym życiu, kontrastujące z obyczajową opowieścią w tle. "To lubię, rzekłem, to lubię" 😊
🎸Uwielbiam nawiedzone domy, bezsłoneczne cienie, skrzypienie zawiasów, nagły oddech za plecami. To wszystko podnosi mi ciśnienie i to właśnie Klaudia mi daje w swojej książce. Niesamowicie klimatyczne zjawiska nadprzyrodzone, kojarzące mi się z horrorem gotyckim, czasem z powieściami Herberta, ogarniające mrokiem jasny skądinąd świat codzienny, wgryzające się delikatnie, a potem coraz mocniej w psyche. Nie mam słów!
🎸I ta niezwykła mała. Stanowiąca niesamowicie mocny punkt tej powieści. W Sepii też dziecko odgrywało istotną rolę i widzę, że to może być swego rodzaju znak rozpoznawczy w twórczości Autorki (tuż obok silnych emocji). A ja jestem jak najbardziej za!
🎸Cóż jeszcze? Ano ta niezwykła, intensywna atmosfera żywej muzyki, rocka, rock and rollowego życia, koncertów - bomba! Załapiecie ten klimat tak mocno, że od razu nabierzecie ochoty na jakiś mocny koncert i vipowską wizytę w garderobie muzyków. Klaudia opisała to tak świetnie, tak barwnie, że niesamowicie łatwo się w tym pogrążyć i zapomnieć o świecie. Jeśli słuchacie dużo muzyki, raczej tej mocniejszej - wpadniecie w nastrój po same uszy!
🎸Na koniec dwa słowa o finale, bez spoilerów. Moi Drodzy, finał rozbił mnie na kawałeczki. Finał mnie powalił, finał mnie wzruszył, dawno tak mocno nie przeżyłem zakończenia książki. Ok, powiem to - Stefan, Klaudia umie w zakończenia! Czy Wam się to zakończenie spodoba - nie wiem, ale wiem na pewno, że nie pozostawi Was obojętnymi. Chyba że macie serce z kamienia.
🎸Przyznam się Wam - nie oczekiwałem aż tak znakomitej powieści grozy. Brałem poprawkę na debiut, brałem poprawkę na to, że warsztat Autorki poprawił się od tamtego czasu (gdyż Sepia dostarczyła mi takich właśnie przeżyć na bardzo wysokim poziomie). Jestem zaskoczony. Kantata zamiotła moje nędzne, niedowierzające resztki pod łóżko, czyniąc je świetną, dietetyczną karmą dla czających się tam potworów. Ooo, oooo jakież to jest świetne!
🎸Ta powieść dostaje ode mnie 9/10 i UZJ (Uncelkowy Znak Jakości) 💥 Moi Państwo, to jest (czy też był) DEBIUT! O jak pragnę zdrowia, takie debiuty to prawdziwa rzadkość na tym łez padole. Tym bardziej raduje się moje serce, że mogłem w końcu się z nim zapoznać. I że jestem patronem najnowszej książki Klaudii - Sepii, która oddziaływuje na emocje równie mocno. Obie te książki bierzcie bez wahania, to rewelacyjne, nastrojowe, klimatyczne powieści grozy! Brawo!
PS. Te oczy robią wrażenie!

Moi Drodzy
🎸Niedawno dostaliście ode mnie recenzję SEPII, która jest moim patronatem (jednym z najlepszych). Teraz przyszła pora cofnąć się nieco, żeby zobaczyć, jak wyglądał debiut Autorki. Ja wiem, większość z Was pewnie już go czytała, ale jeśli ta powieść jest taka dobra, jak mi się obiło o uszy, to może warto dać jej drugą młodość? I może właśnie (nieskromnie powiem)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
283
271

Na półkach: ,

„Kantata” bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła, bo wprawdzie widać, że to debiut, ale nieoczekiwanie znalazłam się w połowie książki i nie mogłam jej odłożyć. Główna bohaterka jest całkiem ciekawie skonstruowaną postacią, a jej historia opowiadana jest przez autorkę bardzo umiejętnie, dawkowana po kawałku, podsyca ciekawość i podkręca napięcie. No i w końcu te fragmenty gdzie ma być strasznie, naprawdę straszą. Słabością jest styl pisania, powtórzenia (zwłaszcza pytania „jak minął dzień” ) i skupianie się na niektórych wątkach, które potem nic nie wnoszą (po co nam wiedza, że kelnerka dzień wcześniej zabalowała i nie może doszukać się paru godzin ze swego życia?). Ale to są rzeczy do wypracowania, a Klaudia Zacharska ma niewątpliwie potencjał, żeby zrobić całkiem spore zamieszanie w polskiej literaturze grozy.

„Kantata” bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła, bo wprawdzie widać, że to debiut, ale nieoczekiwanie znalazłam się w połowie książki i nie mogłam jej odłożyć. Główna bohaterka jest całkiem ciekawie skonstruowaną postacią, a jej historia opowiadana jest przez autorkę bardzo umiejętnie, dawkowana po kawałku, podsyca ciekawość i podkręca napięcie. No i w końcu te fragmenty gdzie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
67
64

Na półkach:

Co tu się cholera porobiło? "Kantata" mnie wessała, wymemłała, potem wypluła i w emocjonalnej rozsypce pozostawiła. Pani Klaudio, tak się nie robi. Każdy ma jakieś swoje granice – a Pani doprowadziła mnie tą opowieścią na dno mojej rozpaczy – Pani wie o co chodzi, tak się nie robi.
Ale po kolei...
W tej historii poznajemy kilka osób. Tytułową "Kantatę"czyli *Kingę – młodą, zbuntowanym, pełną roku i bardzo bezpośrednią wokalistkę popularnej kapeli rockowej, a prywatnie młodszą siostrę Karoliny; *Karolinę – starszą siostrę Kantaty, która powraca do miejscowości, w której obie się wychowały. Odkupuje rodzinny dom, który po pewnym zdarzeniu z przeszłości opuściły wraz z matką wiele lat temu, by teraz zamieszkać w nim ponownie i wychowywać adoptowana córkę Maję; *Maję – adoptowaną przez Karolinę dziewczynkę pełną dziewczęcego uroku, ale także niepokoju, który przejawia nie do końca zrozumiałe przez innych zachowania; *Wiktora – ratownika medycznego, który pojawił się w życiu Kantaty przez splot dziwnych zdarzeń i towarzyszy jej w późniejszych etapach tej historii.
Wszyscy ci bohaterowie mają w tej opowieści swoje istotne miejsce, a Autorka każdą i każdego z nich "ubrała w odpowiednie buty" dając bardzo mocne i wyraziste cechy. Wszyscy bardzo mi to pasowali i dzięki nim tę opowieść chłonąłem, czułem całym sobą stając się jednym z nich.
Czytając "Kantatę" odpłynąłem. Koszmary, halucynacje, niewyjaśnione zjawiska stały się moimi. Siadając do czytania zerkałem czy na przykład za mną nie stoi regał z książkami, a udając się na kawę do kawiarni wybierałem taką, gdzie mogłem znaleźć stolik blisko wyjścia, bo tylko wtedy czułem się bezpiecznie.
Fabuła książki już od pierwszych zdań przyniosłem nie do opowiadanej historii. Czułem ten mrok, absolutna cisza ogarnęła mnie, a szare drobinki pyłu unoszące się w powietrzu osiadały na moim ciele pokrywając mnie ciężkim płaszczem lęku i przerażenia. Na moich plecach pojawiły się krople potu, bicie serca przyspieszyło, a oddech rwał się i palił w przełyku. Dla tej książki przepadłem, straciłam grunt pod nogami...
Ta opowieść wywołała we mnie emocjonalne tsunami, a w pewnym momencie doprowadziła do totalnego rozpadu. W książce pojawiło się pewne zdarzenie (nie mogę tu o nim pisać), które doprowadziło mnie do łez – czułem w tym momencie, że się zapadam, że "tkwię zamknięty w trzewiach Ziemi, oddzielony od nieba tonami piasku i skał". Był we mnie ogromny żal, bo nie tak miało być, bo nie było we mnie zgody na to, co się to wydarzyło (i Autorka o tym wie, bo od razu do niej o tym napisałem).
Klimat emocjonalnego napięcia wywołała we mnie również ta ciągle powtarzająca się niepewność – coś się wydarzyło w przeszłości, coś co było bolesnym doświadczeniem Kantaty, coś czego Autorka nie chciała zdradzić od razu i to mi się podobało. To zbudowało we mnie ciekawość, dzięki której ta opowieść jeszcze bardziej mnie wciągnęła.
"Kantata" jest jedną z tych książek, które zostaną ze mną na zawsze. Tak pani Klaudio. Gratuluję Autorce tak wspaniałego debiutu (2021) i cieszę się ogromnie, pomimo mojego emocjonalnego zniszczenia, że mogłem poznać tą historię.
A Ciebie zapraszam do sięgnięcia po tę opowieść. Wiem, jestem tego pewien, że to będzie dla Ciebie pełne emocji doświadczenie. "Nie żałuję żadnej chwili. Ty też nie żałuj. Pamiętaj o nich. A potem unieść brodę i staw czoło światło. Bo on tam jest i ma wiele do zaoferowania. Walcz o swoje marzenia..."

Co tu się cholera porobiło? "Kantata" mnie wessała, wymemłała, potem wypluła i w emocjonalnej rozsypce pozostawiła. Pani Klaudio, tak się nie robi. Każdy ma jakieś swoje granice – a Pani doprowadziła mnie tą opowieścią na dno mojej rozpaczy – Pani wie o co chodzi, tak się nie robi.
Ale po kolei...
W tej historii poznajemy kilka osób. Tytułową "Kantatę"czyli *Kingę – młodą,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
739
88

Na półkach: , ,

Kantata, to jeden z tych nielicznych debiutów, o których mogę powiedzie, że nie czuje się, że to debiut. Zapytacie pewnie: jaki więc zapach mają debiuty? Tego nie wiem, ale wiem, że debiutanci mają nieznośną potrzebę nadmiernego rozpisywania się, skupiania się na rzeczach i wątkach, na których skupiać się nie warto. I nie wiem czy w tym przypadku to Klaudia Zacharska potrafiła się pohamować czy może, to zasługa dobrej redaktorki... Nie wnikam w to, bo dla mnie jako czytelnika, nie jest to ważne. Ważny jest efekt końcowy, a ten jest więcej niż zadowalający. Tutaj nie ma niepotrzebnych wątków, a akcja prze do przodu niczym lodołamacz po Wiśle. Nie jest to jednak szarża. Kantata, to przedstawicielka tego niespiesznego tempa grozy, który tak bardzo lubię i poszukuję niczym dzieciak krążków tazo w chipsach (jak młodzi "nie znajo", to niech se "wyguglujo", ja jestem stary i mam prawo do wspomnień). Klaudia Zacharska potrafi dawkować grozę, jest jak doświadczona pielęgniarka podająca morfinę, z tym że Jej powieść nie znieczula. Wręcz przeciwnie, Kantata jest pełna emocji. To opowieść o trudnych powrotach, jeszcze trudniejszej przeszłości i wyborach, których dokonujemy każdego dnia, a które nie zawsze są dobre. To także opowieść o dążeniu do szczęścia i spełnieniu marzeń; o poświęceniu i starych demonach, które nigdy nie umierają, a co najwyżej pokrywają się kurzem, pajęczyną i trwają tak w uśpieniu, czekając na dogodny moment, aby wrócić.

Groza w powieści Zacharskiej nie wali po łbie, jak maczeta Jasona. Jest raczej subtelna, choć potrafi wywołać ciary. Ale Kantata, to przede wszystkim świetnie napisana historia z ciekawymi bohaterami, a właściwie bohaterkami, bo jednak dominują tu kobitki. Całkiem - co muszę podkreślić - fajne kobitki o nie byle jakich osobowościach, z przeszłością i ciężkim bagażem doświadczeń.

Naprawdę z wielką przyjemnością czytałem tę powieść i z chęcią dałem się porwać opisanym tu wydarzeniom. Jakoś podświadomie czułem, że Kantata spełni moje oczekiwania, ale nie spodziewałem się, że ta powieść będzie aż tak dobra. Dlatego cieszę się, że wreszcie przeczytałem tę książkę i teraz mogę ją Wam polecić. Radzę też zapamiętać nazwisko Klaudii Zacharskiej, bo coś czuję, że ta dziewczyna opowie nam jeszcze niejedną znakomitą historię.

💀 Całą recenzję przeczytacie na blogu Mroczne Strony:
https://mroczne-strony.blogspot.com/2022/05/kantata-klaudia-zacharska.html

Kantata, to jeden z tych nielicznych debiutów, o których mogę powiedzie, że nie czuje się, że to debiut. Zapytacie pewnie: jaki więc zapach mają debiuty? Tego nie wiem, ale wiem, że debiutanci mają nieznośną potrzebę nadmiernego rozpisywania się, skupiania się na rzeczach i wątkach, na których skupiać się nie warto. I nie wiem czy w tym przypadku to Klaudia Zacharska...

więcej Pokaż mimo to

avatar
180
131

Na półkach:

Tytułowa Kantata jest niesamowicie charyzmatyczną wokalistką popularnej kapeli rockowej, wielbiona przez tłumy fanów, rozchwytywana przez mężczyzn, siejąca wokół siebie kontrowersję. Pewnego dnia wraca w rodzinne strony, by spotkać się ze swoją siostrą, która zdecydowała się na adopcję kilkuletniej Mai. Dziewczynka była już kilkukrotnie odprawiana z kwitkiem przez rodziny, które uprzednio zdecydowały się nią zaopiekować. Zrządzeniem losu, w ich domu zaczynają się dziać niewyjaśnione zjawiska, kobiety prześladuje niebywały pech. Nocne mary, halucynacje, omamy...

Klaudia Zacharska jako debiutantka na scenie polskiej grozy radzi sobie całkiem nieźle. Na pochwałę zasługują wszystkie mroczne sceny zawarte w tejże historii. Autorka potrafi umiejętnie prowadzić swoją prozę, niezwykle sugestywnie opisuje wszelakie zjawiska paranormalne, jak również wymowne i brutalne elementy gore. Tajemnica z przeszłości, mistyczna postać sieroty, lekko zakreślone tło obyczajowe - wszystko zmierzało w kierunku niezapomnianej przygody, nie dowierzałam, że tak dobrze mi się wgryza w tę historię. Aż bańka pękła.

UWAGA MILIONY SPOILERÓW:
Powieść została poprowadzona w kierunku, który w moim odczuciu popsuł ten mroczny, duszny klimat, zmiażdżył napięcie i nie doprowadził do momentu, w którym suspens powinien wystąpić. Miłość przejęła stery, romans przytłoczył i wleciała nietypowa dla horroru scena rodem z "High School Musical". Dlaczego to się wydarzyło? Tego nie wiem. Później wszystko wraca do normy, znów robi się groźnie, dreszcze przechodzą po plecach.... I bach, zaś to zakończenie...

Za autorkę trzymam kciuki, gdyż w tej grozie jest ogromny potencjał. Tę książkę oczywiście polecam, szczególnie tym, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z grozą, nie mają nic przeciwko sielankowemu romansowi w grozie. Mi się tej historii wyjątkowo przyjemnie słuchało, pomimo faktu, iż lektorka czasami brzmiała jak tzw. Ivonka.

Tytułowa Kantata jest niesamowicie charyzmatyczną wokalistką popularnej kapeli rockowej, wielbiona przez tłumy fanów, rozchwytywana przez mężczyzn, siejąca wokół siebie kontrowersję. Pewnego dnia wraca w rodzinne strony, by spotkać się ze swoją siostrą, która zdecydowała się na adopcję kilkuletniej Mai. Dziewczynka była już kilkukrotnie odprawiana z kwitkiem przez rodziny,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Świetna książka, którą się lekko i szybko czyta. Moim zdaniem debiut całkiem udany. Choć przykro się kończy i łezka mi się w oku zakręciła, to jednak uważam, że książka jest warta polecenia, bo właśnie wpływa na emocje, a tego od ciekawej książki bym oczekiwała. Mnie nie wystraszyła, ale zaciekawiła i wciągnęła. Ciekawie połączone wątki metafizyczne z prozą i trudami codziennego życia. Szczególnie kwestia na pozór nie widocznych dolegliwości, a jednak prowadzących do tragedii została mocno podkreślona. Ciekawa jestem kolejnej książki Klaudii Zacharskiej i mocno kibicuję, aby pomyślała o thrillerze psychologicznym, bo czuję w tym kierunku niezły potencjał :)

Świetna książka, którą się lekko i szybko czyta. Moim zdaniem debiut całkiem udany. Choć przykro się kończy i łezka mi się w oku zakręciła, to jednak uważam, że książka jest warta polecenia, bo właśnie wpływa na emocje, a tego od ciekawej książki bym oczekiwała. Mnie nie wystraszyła, ale zaciekawiła i wciągnęła. Ciekawie połączone wątki metafizyczne z prozą i trudami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2
1

Na półkach:

Na co dzień raczej obcuję z głęboko zakorzenionymi w swoim kanonie horrorami, od szaleństwa w powieściach Lovecrafta, przez nieskończoną kreatywność SCP aż po te bardziej amatorskie acz nieznające granic eksperymentów nad ludzkim strachem redditowych "nosleepstories". Kantata była dla mnie bardziej stonowaną i lekką lekturą, mimo to nie nudziłem się.

Po pierwsze rzucają się w oczy dialogi i główne postacie. Książka bardzo powoli daje nam się z nimi zapoznać i śledzić dużą część ich "codziennego" życia. Przyjdzie nam przeżywać romanse, matczyną miłość czy po prostu imprezy. Po jakimś czasie dochodzi do momentu gdzie mocną częścią historii nie jest to co straszy i zakłóca spokój bohaterów, lecz sam strach o tych bohaterów z którymi przyjdzie nam dobrze się zapoznać i pewnie polubić napędza troskę o ich zdrowie lub życie. W pewnych momentach udało mi się zapomnieć że czytam horror, ale w sumie te spokojne perypetie czytało się przyjemnie więc to raczej kwestia stylu niż radykalne złamanie formuły horroru.

Same sceny "gore" są całkiem przemyślane, opisy napędzają wyobraźnię, sam motyw bardziej przypomina amerykański styl horrorów, podbity o psychodelię i halucynację. To, wraz ze strachem o dobrze poznanych podczas fabuły bohaterów działa zaskakująco dobrze.

Nie robiąc spoilerów dostajemy książkę na parę wieczorów która jest zgrabną kompletną historią z satysfakcjonującym finiszem. Dla fana grozy raczej przyjemna odskocznia od ciężkich przepełnionych skomplikowanymi konceptami strachu tytułów. Dla tych bez dużego stażu w tym kręgu w sumie także przyjemna pozycja na start. Z racji owej przystępności zapewne mój egzemplarz ucieszy jeszcze parę osób w niedalekiej przyszłości.

Zasłużone 8/10. Mam nadzieję że jeszcze przyjdzie mi się spotkać z innymi tytułami Klaudii Zacharskiej.

Na co dzień raczej obcuję z głęboko zakorzenionymi w swoim kanonie horrorami, od szaleństwa w powieściach Lovecrafta, przez nieskończoną kreatywność SCP aż po te bardziej amatorskie acz nieznające granic eksperymentów nad ludzkim strachem redditowych "nosleepstories". Kantata była dla mnie bardziej stonowaną i lekką lekturą, mimo to nie nudziłem się.

Po pierwsze rzucają...

więcej Pokaż mimo to

avatar
332
160

Na półkach:

„Kantata” – Klaudia Zacharska

Kinga jest wokalistką rockowej kapeli, jej pseudonim to „Kantata”. Kilkanaście lat temu opuściła rodzinny dom, w którym wydarzyła się tragedia. Nie ma dobrych wspomnień. Jej siostra – Karolina odkupuje rodzinny dom, gdyż chce wychować w nim adoptowaną córkę Maję. W porównaniu do siostry ma dobre wspomnienia z dzieciństwa. Na prośbę siostry Kinga postanawia pomóc w wychowaniu Mai.
Maja to 9 letnia sierota, która nie może znaleźć nowego domu. Za każdym razem, gdy trafi się jakaś rodzina, to Maja powraca do domu dziecka. Będzie wspólnym elementem układanki. Od czasu adopcji zaczynają dziać się rzeczy niewytłumaczalne i straszne.
Czy koszmary sprzed lat powrócą? Co z tym wszystkim wspólnego ma Maja?
Książka grozy, dzieją się tu zjawiska nadprzyrodzone. Atmosfera gęsta, która przyprawia o dreszcze, a w dodatku ta mała dziewczynka, która zamiast rozluźnić atmosferę, robi wszystko aby bardziej zgęstniała.
Całość jest ze sobą spójna, wszystkie wątki są dokładnie przemyślane. Czytając każdą kolejną stronę czułam, że coś się stanie, dreszcz emocji towarzyszył mi na każdym słowie przeczytanym w tej powieści.
Autorka wykreowała bohaterów, którzy dodatkowo stwarzali aurę tajemniczości. Zakończenie jest zaskakujące, ale to właśnie ono wszystko nam wyjaśnia.
Uważam ta pozycję za oryginalny debiut. Dawno nie czytałam książki, która jest tak mroczna i wywołuje ciarki na całym ciele.
Pobudza wyobraźnię w takim stopniu, że bezsenność gwarantowana.

„Kantata” – Klaudia Zacharska

Kinga jest wokalistką rockowej kapeli, jej pseudonim to „Kantata”. Kilkanaście lat temu opuściła rodzinny dom, w którym wydarzyła się tragedia. Nie ma dobrych wspomnień. Jej siostra – Karolina odkupuje rodzinny dom, gdyż chce wychować w nim adoptowaną córkę Maję. W porównaniu do siostry ma dobre wspomnienia z dzieciństwa. Na prośbę siostry...

więcej Pokaż mimo to

avatar
255
248

Na półkach:

Wolę chwalić niż ganić, ale niestety tu coś nie zagrało. Rozumiem, że to był debiut i mam nadzieję, że jeśli następna książka zostanie wydana będzie lepiej. Dialogi jak z podstawówki, postaci sztuczne, papierkowe. Słuchałam i czytałam jednocześnie więc jako bonus dostałam wybitnie wkurzający głos lektorki wraz z jej nieudolnymi próbami modulacji głosu. Oj umęczyła mnie lektura. No i grozy jak na lekarstwo.

Wolę chwalić niż ganić, ale niestety tu coś nie zagrało. Rozumiem, że to był debiut i mam nadzieję, że jeśli następna książka zostanie wydana będzie lepiej. Dialogi jak z podstawówki, postaci sztuczne, papierkowe. Słuchałam i czytałam jednocześnie więc jako bonus dostałam wybitnie wkurzający głos lektorki wraz z jej nieudolnymi próbami modulacji głosu. Oj umęczyła mnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1238
783

Na półkach: , ,

Są takie okładki książek, które na długo zostają mi w głowie. Wystarczyło, że raz spojrzałam na okładkę książki „Kantata” i wiedziałam, że chcę przeczytać tę książkę. Mimo że mijały miesiące to nadal pamiętałam o tej okładce. Musiałam w końcu ją przeczytać. Byłam bardzo ciekawa zawartości. Przeczuwałam, że może być coś mrocznego, co przemówi do mojego gustu czytelniczego.
Książka „Kantata” bardzo szybko mnie wciągnęła. Poczułam się zaciekawiona treścią i chciałam się dowiedzieć co stanie się dalej. Pojawił się pierwszy dreszczyk na skórze i bardzo fajny klimat. Tak dobrze zaczęło mi się czytać tę książkę, że nie chciałam jej odkładać. Gdyby nie senność to zapewne czytałabym ją dalej. Drugiego dnia nie popełniłam tego błędu i zabrałam się za jej czytanie wcześniej. Dzięki temu mogłam się dowiedzieć wszystkiego co chciałam.
W książce „Kantata” oprócz mrocznego klimatu pojawia się także wątek paranormalny. Często mam z nimi problem, bo wplatane w historie, które przypominają nasze realne życie, wydają mi się bardzo sztuczne. A tutaj autorka umiejętnie go połączyła ze wszystkimi wydarzeniami. Nie poczułam żadnej sztuczności, a rozwiązanie zagadkowych wypadków wydało się bardzo realne i innego sobie nie wyobrażam.
„Kantata” to książka, która przyciągnęła mnie do siebie okładką. Jednak treść wywarła na mnie większe wrażenie i to ono zostanie ze mną na dłużej.

Są takie okładki książek, które na długo zostają mi w głowie. Wystarczyło, że raz spojrzałam na okładkę książki „Kantata” i wiedziałam, że chcę przeczytać tę książkę. Mimo że mijały miesiące to nadal pamiętałam o tej okładce. Musiałam w końcu ją przeczytać. Byłam bardzo ciekawa zawartości. Przeczuwałam, że może być coś mrocznego, co przemówi do mojego gustu czytelniczego....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kantata


Reklama
zgłoś błąd