cytaty z książek autora "Henryk Grynberg"
A na nieznajomych można czasem bardziej liczyć, chociażby dlatego, że jest ich więcej.
Ciekawe, że kakao smakuje najbardziej, zanim się go spróbuje.
O uznanie u obcych nie dbał. Po co? Kiedy i tak decydujący głos miały pieniądze. Tylko o pieniądze zabiegał.
Pieniądze świadczą, że jest człowiekiem, pomyślał. A jeśli się zostaje przez to zabitym, to nie jak zwierzę! Za pieniądze - jak człowiek...
Polacy żyją między Wschodem a Zachodem i bardzo się dziwią, gdy na Wschodzie pojawi się ktoś od nich mądrzejszy, a na Zachodzie ktoś głupszy.
W 1939 Polska zmobilizowała milion żołnierzy, w tym co najmniej 130 000 Żydów, czyli całkiem proporcjonalnie. Poległo 70 000 w tym 7000 Żydów, a więc też proporcjonalnie. W Katyniu, Charkowie i Miednoje NKWD zamordowało 538 Żydów – sporo jak na nikłą liczbę Żydów w polskim korpusie oficerskim i policji.
Każdemu przeznaczona jest w życiu pewna ilość jedzenia, im szybciej zje, tym szybciej umrze.
Brzydcy Żydzi zostawali komunistami, a brzydkie Żydówki komunistkami, bo nie mieli wyjścia. Analogicznie brzydkie gojki zostawały antysemitkami.
Ameryka najpierw przybysza zachwyca, a potem szokuje, wzbudza opór. Wtedy trzeba wrócić do starego kraju, gdzie najpierw wszystko będzie się bardzo podobało, a potem już nic. I wtedy z ulgą "wraca się" do Ameryki.
Nie pominął oczywiście tego, że pracował kiedyś w radiu i - jak to miał w zwyczaju - opowiedział anegdotkę. Otóż pewnego razu potrzebny był odgłos wody padającej na blachę. Dźwiękowiec sypał ryż, potem groch, lecz nie dawało to pożądanego efektu. W końcu padł na pomysł, żeby lać wodę na blachę, i efekt okazał się doskonały. Z czego oczywiście wynikało, że najlepszy efekt w radiu daje prawda.
Polscy antysemici są przekonani, że Żydzi szczególnie interesują się Polską, ale trochę prawdy w tym jest. A to dlatego, że najwięcej Żydów pochodzi z Polski. Także ci, którzy twierdzą że pochodzą z Rosji lub Austrii , a nawet ci, którym się wydaje, że są z Niemiec lub Francji.
Cztery lata później nasz niezmordowany rzecznik przemawiał do prawicowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale nie tak śmiało. "I implore you, Mister President" - powtarzał raz po raz, błagając go, żeby nie jechał do Bitburga. Reagan słuchał go cierpliwie, uprzejmie i z wyrozumieniem, a potem poleciał i złożył wieńce - w Bitburgu i w Bergen-Belsen. W Bergen-Belsen, gdzie do pięciu dołów zepchnięto pięćdziesiat tysięcy niewolników, i w Bitburgu, gdzie do dwóch tysięcy mogił złożono dwa tysiące panów. W Bergen-Belsen, gdzie pięćdziesiąt tysięcy bezimiennych, i w Bitburgu, gdzie dwa tysiące z imionami, nazwiskami i rangami. W Bergen-Belsen, gdzie pięćdziesiąt tysięcy zagłodzonych, i w Bitburgu, gdzie dwa tysiące poległych. W Bergen-Belsen, gdzie pięćdziesiąt tysięcy bezbronnych, i w Bitburgu, gdzie dwa tysiące walecznych. W Bergen-Belsen, gdzie nie wiadomo, kto jest kto, i w Bitburgu, gdzie wiadomo, że SS. W Bergen-Belsen, gdzie powiedział: "Tu gdzieś leży Anna Frank", i w Bitburgu, gdzie ocierał się o groby jej morderców. W Bergen-Belsen, gdzie powiedział: "Nigdy więcej", i w Bitburgu, gdzie na szczęście nie powiedział nic. Później dowiedzieliśmy się, że Bergen-Belsen wcale nie było w planie podróży, że dodano je w ostatniej chwili - dla równowagi.
Wraz z alkoholem występował w niego [Hłaskę] Rosjanin, co często można było zauważyć u Polaków. Zaczynali pić jak Francuzi, a kończyli jak Rosjanie, którzy w nich wstępowali lub raczej wyłazili z nich, jak z Rosjan Tatarzy.
Niemców zobaczyłem pierwszy raz przed Dworcem Gdańskim, gdzie ustawili na nasypie kolejowym kuchnię polową i wydawali zupę i chleb. Był to pierwszy i ostatni raz, jak widziałem, że robili coś dobrego.
Gomułka był tu bardziej popularny niż w Polsce. I czemu nie? Wypuszczał Żydów, i to za darmo, pozwalał im zabrać ze sobą lodówki i pralki, przepuszczał "repatriantów" z Rosji – ilu jeszcze tak łaskawych faraonów mieli Żydzi w swojej historii?
Czasy są takie, mówiła, że ludzie wolą się nie znać. A na nieznajomych można czasem bardziej liczyć, chociażby dlatego, że jest ich więcej. Stąd i łatwiej o dobrego człowieka wśród nieznajomych niż wśród tych, których się zna...
- Uważaj, bo zdjęcie ci robią, ty...
- To co, bo ja się wstydzę, czy co?
- Ale później na świadka jesteś...
- Co na świadka? Co to ja, ojca ich udusiłem, czy co?
Żydzi, panie, po mojemu to takie same ludzie jak i my, nie? Ludzie ludzi to powinni ratować, a nie do grobu, panie...
Co się z nim stało? Zatłukli gdzieś tam w lesie. Ktoś poprowadził i wytłukli ich. A niewiele im już brakowało, bo to było w maju, a na żniwa już Ruskie przyśli.
- Czy mógłby mi pan powiedzieć..
- Ja nic nie powiem.
- Dlaczego?
- Dlatego, że ło.
- Nalej wódkę!
- A jak byście chcieli tu co odbierać, to ja siekierkę mam...
A gdzieś tam w lesie podobno wymordowali ich. Jakie ludzie, kurwa, naprowadzili... nase panie nase! Naprowadzali szkopów, kurwa ich mać, i bili.
Dziennik Łódzki" [dodał], że syjoniści "chcieli z naszego narodu stworzyć bezkształtną masę, magmę bez świadomości, więzi patriotycznych", ponieważ "takiemu narodowi łatwo wsiąść na kark i jego kosztem wieść pasożytnicze życie". Resztą wyjaśniła "Trybuna Mazowiecka": "Macki syjonistycznej ośmiornicy opleść miały naród polski, wyssać z niego wiarę we własną wartość, we własne możliwości, zneutralizować samodzielność myślenia, sparaliżować godność narodową, wypalić patriotyzm. W efekcie miał powstać naród głupi, ale posłuszny, rozbity, idący w myśl wskazań wybranych mędrców szkolonych w talmudzie".
Żeby tylko wyrzucali, ale sposób, w jaki to robili. Co innego, kiedy ci mówią: bardzo nam przykro, ale taki mamy nakaz. A co innego, kiedy robią to ochoczo, za pomocą bezczelnych kłamstw, prowokacji i z sadystyczną przyjemnością. Najobrzydliwsze zebrania odbywały się w Świerku, gdzie w taki właśnie sposób wyrzucono profesora Burasa i wszystkich asystentów, techników, bo wtedy fizyka to nie był zawód, tylko narodowość. Wszyscy wyjechali prócz Eryka Infelda, którego ojciec założył ten instytut.
Słyszałem tylko, że dwie krowy dał mu do przetrzymania, temu człowiekowi. Któremu? Temu co go zabił późnij.
Ni mam gdzie cię skryć, budynków ni mam takich dużych, żebym mógł cię gdzieś tam, ale, powiada, ci dam zjeść i biedaku idź sobie. A on odpowiada, panie Janie, jeść się nie chce ze strachu.
Panie, jakby ktoś oskarżył tutaj z naszych ludzi, że ten przetrzymywał, to amen, już go nie ma. A skarżyli? A tak, tak robili. Dajcie spokój... Tutaj ludzi uczciwych to mało było, panie.
Czy są jeszcze jacyś ludzie, którzy mogliby coś więcej powiedzieć? A są, ale nie chcą mówić. Dlaczego? A dlatego, że widzi pan, trochę partia była złodziei, tak wyraźnie powiedzieć i o tych sprawach, o tych bandach, co Polacy sobie i drugiem krzywdę robili, to oni się nie wydadzą.
Przyszedł Żyd do chłopa, co mu zostawił, gdzieś pod tłuszczem to było, to ten, dobrze oddam ci, zaprowadził Żyda do piwnicy, wziął go na klucz zamknął i poszedł, rozumiesz pan, po Niemców.
Widziałem i zaświadczam, że nawet na dnie zła spotyka się ludzi odważnych, którzy stawiają mu opór i są zawsze gotowi ratować to co w człowieku najlepsze.
Bo Niemiec dał cukru tam coś, jak chto wydał.(...) I wzięli ich i nie wiem, czy Niemcy po nich przyjechali, czy oni ich odwieźli. No i dali im tego cukru. A po wojnie to i wzięli za łeb. Od razu im mówili, nażreta się cukru za czyje krew!