Książka conajmniej dziwna... Język typowy dla pań z domu publicznego, czyli prosty, momentami wulgarny, ale nie to jest przeszkodą w czytaniu. Prawdziwym dramatem nie jest też to, że młode dziewczyny sprzedają się za pieniądze każdemu jak leci. Dramatem jest natomiast... składnia. Zdania pisane są w tak dziwny sposób, że do niektórych wraca się po 2-3 razy, żeby zrozumieć co autorka miała na myśli. Nie wiem, czy są to autentyczne wypowiedzi szanownych pań prostytutek, czy autor przerobił wszystko po swojemu.
Jeśli chodzi o samą treść - historie banalne, tendencyjne. Czy warto przeczytać? Jeśli pod reką nie ma nic innego, można ale nie jest to pozycja, którą czyta się z wypiekami na twarzy.
Książka jest specyficzna, o czym autorka uprzedza na wstępie. Czytałam ją z dużym zainteresowaniem, odkrywałam świat zupełnie mi nie znany a tak przecież niedaleki. Książka opowiada o tym, co się dzieje w ścianach agencji i poza nimi, dlaczego dziewczyny decydują się na taką drogę, kim są ich klienci, a nawet jak klienci postrzegają pracownice agencji. Dużym minusem są powtarzające się historie (albo ja trafiłam na wybrakowaną edycję).