Nie umiem ocenić tej książki. W ogólnym rozrachunku nie podobała mi się, mimo, że niektóre przemyślenia są bardzo trafne. Nie da się ukryć jednak, że większość treści to dzielenie włosa na czworo, więc lektura jest bardzo męcząca...
Nie umiem ocenić tej książki. W ogólnym rozrachunku nie podobała mi się, mimo, że niektóre przemyślenia są bardzo trafne. Nie da się ukryć jednak, że większość treści to dzielenie włosa na czworo, więc lektura jest bardzo męcząca...
Rozbicie małości ludzkiej na czynniki pierwsze. Kto jest mały, a kto jest duży? Czy ty jesteś 'człowiekiem-nikt'? Ja jeszcze 'człowiekiem-Ja', ale się staram. Może kiedyś Ja i może kiedyś Wy, staniemy się niewidzialni.
Rozbicie małości ludzkiej na czynniki pierwsze. Kto jest mały, a kto jest duży? Czy ty jesteś 'człowiekiem-nikt'? Ja jeszcze 'człowiekiem-Ja', ale się staram. Może kiedyś Ja i może kiedyś Wy, staniemy się niewidzialni.
Zapis dialogu człowieka-nikt (oświeconego, wiedzącego) z człowiekiem-Ja (świadomie bądź nieświadomie nierozumiejącym świata, mimowolnym egoistą, przedstawicielem większości ludzkości, nazwanym tu Edwardem Stachurą).
To rozmowa pełna inspiracji systemami filozoficznymi Dalekiego Wschodu, jednocześnie grząska, narzucająca redefinicję fundamentalnych zagadnień, wywracająca je na drugą stronę, unieważniająca desygnaty, archetypy. Rysuje się w niej parafilozofia budująca na chaosie pojęciowym, który sama wprowadza, a który przedstawia jako ład. Dotyczy tego co jest, w tym człowieka, ale prześciga egzystencjalizm i idzie w kierunku egzystencjalnego nihilizmu („Bo kto śpi, nikomu krzywdy nie czyni, bo rozumiem nie-bycie i nie-czynienie” E. Stachura).
Reasumując – to książka ciężka gatunkowo, przewrotna, jedna z tych, które przeczytane sumiennie, pozostawiają trwałe piętno. Nie musi to dziwić, jeśli będziemy pamiętać o ciężkiej chorobie psychicznej autora. „Fabula rasa” to w gruncie rzeczy rozmowa wczesnego Stachury (Ja) ze Stachurą późnym (nikt), przy czym ten drugi jest nieporównywalnie bardziej depresyjny i – jak niestety pokazuje niedaleka od wydania książki przyszłość – zdeterminowany.
Zapis dialogu człowieka-nikt (oświeconego, wiedzącego) z człowiekiem-Ja (świadomie bądź nieświadomie nierozumiejącym świata, mimowolnym egoistą, przedstawicielem większości ludzkości, nazwanym tu Edwardem Stachurą).
To rozmowa pełna inspiracji systemami filozoficznymi Dalekiego Wschodu, jednocześnie grząska, narzucająca redefinicję fundamentalnych zagadnień, wywracająca...
- Czy ta książka jest dobra?
- Nietrafnym pytać jaka jest owa książka, skoro składa się ze słów napisanych przez człowieka-nikt. Słowa są puste. Człowiek jest materią. Książka to fakt. Gdyby powiedzieć z czego jest ta książka, to nadal jakby nic o niej powiedzieć. To jak powiedzieć, że woda to H2O. Nadal nie wiesz czym jest woda. Ta książka jest faktem, którego nie da się już skonstatować. Każda próba jej opisu skłamie na jej temat. Lepiej sięgnąć po nią samodzielnie i utopić się w niej, nie jak utopić się w wodzie, bo wtedy stajemy się wodą -czyli nie topimy się. Topimy się tylko na brzegu, tak jak topimy się wtedy, gdy nie sięgniemy po te książkę.
- Czy ta książka jest dobra?
- Nietrafnym pytać jaka jest owa książka, skoro składa się ze słów napisanych przez człowieka-nikt. Słowa są puste. Człowiek jest materią. Książka to fakt. Gdyby powiedzieć z czego jest ta książka, to nadal jakby nic o niej powiedzieć. To jak powiedzieć, że woda to H2O. Nadal nie wiesz czym jest woda. Ta książka jest faktem, którego nie da się...
To jest książka o samej esencji istnienia. O pozbyciu się iluzji, o niedualności (non-duality, adwajtawedanta). Nie wiem, czy warto ją polecać, bo na pewno nie każdy ją zrozumie, a co za tym idzie - doceni. Ale to jedna z niewielu książek, które są naprawdę ważne. I mogą wywrócić do góry nogami cały dotychczasowy światopogląd.
To jest książka o samej esencji istnienia. O pozbyciu się iluzji, o niedualności (non-duality, adwajtawedanta). Nie wiem, czy warto ją polecać, bo na pewno nie każdy ją zrozumie, a co za tym idzie - doceni. Ale to jedna z niewielu książek, które są naprawdę ważne. I mogą wywrócić do góry nogami cały dotychczasowy światopogląd.
Jest to jedyny polski autor jakiego znam, który nawiązuje do Krishnamurtiego i rozeznaje również te postać w twórczości Stachury, w szczególności tego właśnie tekstu. Jest to coś co pozwala zapoznać się z wschodnio religijno-filozoficznym pojęciem wolności. Być może ta książka jest nawet odpowiedzią na nadchodzące Europę przeludnienie.
Jest to jedyny polski autor jakiego znam, który nawiązuje do Krishnamurtiego i rozeznaje również te postać w twórczości Stachury, w szczególności tego właśnie tekstu. Jest to coś co pozwala zapoznać się z wschodnio religijno-filozoficznym pojęciem wolności. Być może ta książka jest nawet odpowiedzią na nadchodzące Europę przeludnienie.
Edward Stachura do dzisiaj pozostaje autorem, którego nie wszyscy rozumieją. A jeśli rozumieją i lubią jedno dzieło, to mają kłopot z odbiorem następnego. Jestem tego przykładem. Postanowiłam zmierzyć się z późniejszym dziełem autora pt.„Fabula rasa (rzecz o egoizmie)”. Wcześniej wiedziałam, że tworzenie tego utworu przypadło na nienajlepszy czas zdrowia psychicznego autora. Ta wiedza pomogła mi nie poddać się po pierwszych stronach utworu. Było ciężko. Trudno było znaleźć i zrozumieć przesłanie twórcy. Zrozumiałam, co wydawca miał na myśli pisząc do czytelnika we wstępie książki „ Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia”.
Autor w całym utworze zadaje same filozoficzne pytania, nt.; kim jestem, jak powstał świat, czym jest samotność, wolność, tajemnica, kim jest człowiek-ja i człowiek-nikt, czym jest pomoc, cierpliwość, miłość, kłamstwo, fakt, nawyk i prowadzi wiele innych podobnych rozważań. Autor próbuje zmierzyć się z odpowiedziami, które często przepełnione są rozczarowaniem i goryczą: „Ale żyć trzeba - mówił sobie ten człowiek - z kamieniem na sercu, ze szpilką w głowie, z ptakiem w piersiach, żyć jakoś trzeba. I tak było latami, latami, latami. (….) Ten człowiek zobaczył wtedy, że czarna bestia i biały baranek to nierozdzielność, to nierozłączność, to czarnobiała bestia; czarnobiała dla niepoznaki; zobaczył że czerń i przy czerni kontrastowa biel – to jedno. To jedna czerń. Więc bestia naprawdę była cała czarnoczarna.”
Czy ta sztuka udaje się pisarzowi ? Każdy czytelnik musi ocenić sam.
Edward Stachura do dzisiaj pozostaje autorem, którego nie wszyscy rozumieją. A jeśli rozumieją i lubią jedno dzieło, to mają kłopot z odbiorem następnego. Jestem tego przykładem. Postanowiłam zmierzyć się z późniejszym dziełem autora pt.„Fabula rasa (rzecz o egoizmie)”. Wcześniej wiedziałam, że tworzenie tego utworu przypadło na nienajlepszy czas zdrowia psychicznego...
Ze Stachurą zetknęłam się, mając lat 15 lub 16 przy okazji lekcji języka polskiego, kiedy omawialiśmy jego wiersz pt. "Prefacja". Wywarł on na mnie takie wrażenie, że po prostu odwrotu nie było. Zaczęło się grzebanie po bibliotekach i wyciąganie starawych już, szarych wydań jego poezji i prozy. I tak właśnie stałam się kolejną osobą, która uległa jego talentowi i osobowości. Początkowo, jako nastolatka, trochę byłam chyba podobna do tych rozmarzonych dziewcząt, szukających swojego miejsca, którym imponował poeta-włóczęga i jego wiersze. Trochę w tym było takiego romantycznego przekonania o podobieństwach między nami i poczucia wyjątkowości, że oto ja i Stachura. Ja taka młodziutka, a tu takie poważne sprawy, piękne wiersze i smutny życiorys. Wtedy też pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę. Czy to było za wcześnie? Chyba nie wszystko było dla mnie przyswajalne, choć nieskromnie powiem, że jakieś przebłyski zrozumienia się wówczas tliły. A to wiele chyba znaczy, bo "Fabula rasa" była dla mnie dość trudną lekturą i...dziwną.
A teraz jestem po ponownym przeczytaniu tej książki i po tych niemalże 20 latach stwierdzam już bardziej świadomie, odpowiedzialnie, że to książka wyśmienita. Jeśli ktoś wie, co jest w niej napisane, a raczej o czym ona jest, wie też, że Stachura może wcale nie chciałby przydługiej recenzji na ten temat. Słowa są w końcu tylko słowami i opis jest tylko opisem, nigdy tym, co chce opisać, ale parę zdań nakreślę. Ta książka jest dla wszystkich i o każdym. To rozmowa człowieka-nikt z człowiekiem-Ja. Wielki traktat o egoizmie. Kiedy wertuje się kolejne strony aż się w człowieku wszystko gotuje, bo wie, że czyta o sobie, a z drugiej trony tak paskudnie ciężko to przyznać. Ale kiedy już się przyzna, to idzie jak z płatka, słowo po słowie. To nie jest esej filozoficzny, a jakby trochę jest. Nie jest to też rzecz o religijności, ale czasem miałam wrażenie, że jest. Nie jest to poradnik, ale gdyby się zastosować do tego, by się sobie uważnie i bez różowych okularów przyjrzeć, to by się naprawdę mogło wiele zmienić. Cała ta książka jest czymś takim - wiadomo o co chodzi, napisano wszystko świadcząc o wielkiej i skrupulatnie prowadzonej obserwacji, a jednak to nie same warte zapamiętania sformułowania, bo największą wartością jest działanie tej książki na czytelnika. Ta książka faktycznie coś robi w środku.
Ze Stachurą zetknęłam się, mając lat 15 lub 16 przy okazji lekcji języka polskiego, kiedy omawialiśmy jego wiersz pt. "Prefacja". Wywarł on na mnie takie wrażenie, że po prostu odwrotu nie było. Zaczęło się grzebanie po bibliotekach i wyciąganie starawych już, szarych wydań jego poezji i prozy. I tak właśnie stałam się kolejną osobą, która uległa jego talentowi i...
Myślę sobie: gdybym mógł dostać odpowiedź na każde pytanie, o co bym pytał? Chyba wszyscy szukalibyśmy podobnych odpowiedzi: o życie, o śmierć, o świat, o Boga, o sens i tak dalej i tak dalej, zatem zadający pytania Stachura dobrze nas reprezentuje, bo właśnie o te rzeczy pyta. Zaś Odpowiadający w tym filozoficznym dialogu, z wielką cierpliwością odpowiada aż do momentu, w którym mu tej cierpliwości brakuje i sam zadaje pytanie: „dlaczego nie zapytasz o rzeczy naprawdę ważne?!”
Ale co to są, te rzeczy naprawdę ważne? Autor celnie wytyka nam, że szukamy ich w odpowiedziach odległych i wielkich, jakby nie mogły się znaleźć tu i teraz. Zaskoczeniem jest moment, gdy te pojawiają się w naszym życiu codziennym, w naszym zwykłym byciu. Tam szukać! Właśnie tam! Poznać siebie, zanim poznamy świat. A do książki Stachury raz na jakiś czas powracać, żeby sobie pewne rzeczy przypomnieć.
WERDYKT: CZY CZŁOWIEK CNOTLIWY WINIEN SIĘGNĄĆ? TAK, WINIEN. RAZ NA KWARTAŁ.
paweł.
W SKRÓCIE:
Myślę sobie: gdybym mógł dostać odpowiedź na każde pytanie, o co bym pytał? Chyba wszyscy szukalibyśmy podobnych odpowiedzi: o życie, o śmierć, o świat, o Boga, o sens i tak dalej i tak dalej, zatem zadający pytania Stachura dobrze nas reprezentuje, bo właśnie o te rzeczy pyta. Zaś Odpowiadający w tym filozoficznym dialogu, z wielką cierpliwością odpowiada aż do...
Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest lubieżnością, nie jest wstrzemięźliwością. W świecie słów słowo miłość nic nie znaczy. W świecie ludzi słowo miłość ocieka pożądaniem, chęcią posiadania, chciwością tych którzy chcą.
Miłość jest słońcem w świecie ciemności. Jaki sens i czy w ogóle cierpienie ma sens ? Gdyby cierpienie nie miało sensu to cały świat to wszystko zalała by jedna, jedyna ludzka łza pochodząca lecąca spadająca z ludzkich oczu. Jedna jedyna łza……….jedna łza…..
Nie zna smaku prawdziwego życia kto przez tunel samotności się nie przeczołgał.
A czymże zatem jest wolność ? Wolność jest rozumieniem. Tylko ten jest wolny kto w końcu zrozumie i pojmie……
Akt seksualny jest przeżyciem tak intensywnym , tak organicznym, że twoja świadomość zatraca się w nim zupełnie. I tak zaczyna się prawdziwy orgazm. Zaczyna się on w głowie, przelewa się niczym rzeka przez całe ciało, dotyka wszystkich nawet najmniejszych cząstek elementarnych w twoim ciele, sięga wyżej i dalej, sięga wtedy po wszystko dotyka nawet twojej duszy…..duszy, która na chwilę na moment opuszcza ciało, i staje obok ciebie patrząc na twoje, swoje ciało. Jesteś w innej świadomości. Jesteś w innym wymiarze. Endonorfiny osiągnęły niebezpiecznie wysoki poziom…..tak wysoki, że nie chce się nam wracać do tego świata do którego to musimy za chwilę za moment wrócić z powrotem. Dusza wraca……ciało się uspokaja….wycisza…….pozostaje wspomnienie …..jest to wszystko już przeszłością, reliktem wspomnienia…….kopaliną. A ty decydujesz się pamiętając ów niesamowite przeżycie zabawić się któregoś dnia czy też nocy na nowo, zabawić się w archeologa, który na nowo odkryje to co kiedyś już zostało odkryte, a dziś jest schowane ukryte..
Uwolnienie od wszystkich cierpień, przeżyć swoją własną śmierć i już nigdy, ale to nigdy już nigdy nie umrzeć i nie poddawać się śmierci. Przeżyć życie i przeżyć własną śmierć. Podróż absolut(na).
Przeciwieństwa bez siebie nie istnieją ? Światło jest początkiem, a czymże jest zatem ciemność ? Ciemność jest brakiem światła. Ciepło jest dobre. Zimno jest złe. Czymże jest zimno ? Zimno jest brakiem ciepła , ale czy jest jej przeciwieństwem ? Czymże jest dzień. Dzień jest świat światłem . Noc jest brakiem światła, brakiem ciepła przeciwieństwem. Czy może być noc bez dnia ? Czy może być dobro bez zła ? Czy byłby wtedy jakiś sens istnienia dobra jeżeli nie było by przeciwstawnej jej/ mu siły ? Co by było żeby nie było ewidentnej różnicy ? Drugiej szali ? Co by było ? Czy wtedy świat miałby jakiś sens, byłby jakiś porządek, czy byłby chaos przeciwieństwo ładu i porządku…..zatem…….zatem wszystko musi być przeciwności muszą być wtedy jest porządek, przynajmniej rozumiany przez ludzki rozum. Sam człowiek też jest zresztą i paradoksem i pełną przeciwności postacią.
Ludzie zbyt wrażliwi są niezrozumiani na tym świecie, świecie którzy stworzyli inni. Niedoceniani. Często niezrozumiani, wyszydzani, poniżani. Stany maniakalne. Stany depresyjne. Od euforii która pozwala nam unieść się w przestworza do łez tak dużych i tak długo trwających , że aż gnije dusza od środka, wpycha nas ten żal i to poczucie bezsensu do samego piekła.
Umarły już za życia. Życie na niby. To wszystko musiał przeżyć i żyć i codziennie męczyć się ze swoim alter ego Edward Stachura.
Codzienne poszukiwanie swojego ,, ja ‘’ Codzienna walka z samym sobą, ze swoim własnym ja. Walka wewnętrzna. Próba odnalezienia i zrozumienia samego siebie, jakże potrzebna, niezwykle potrzebna żeby zrozumieć innych ludzi. Ale im więcej pojmowałem samego siebie, tym więcej i tym częściej łapałem się na tym, przyłapywałem samego siebie, że mniej rozumiem ludzi. A jeżeli nawet rozumiałem ich to oni nie pojmowali mnie. Im więcej poznawałem ludzi tym mniej chciałem z nimi przebywać. Bo byli inni i ja byłem inni. Ja mogłem tą ich inność pojąć, dla dobra samego siebie i ich zaakceptować w jakimś stopniu, ale ci inni nie chcieli mnie całkiem zaakceptować.
Zawiedzione nadzieje. Niespełnione marzenia. Marzenia niewinne, marzenia szczere , prawdziwe , ale jakże nierealne do spełnienia w tymże świecie. Codziennie się rodzę na nowo i codziennie umieram i tak w kółko. Codziennie umieram i codziennie się na nowo odradzam niczym feniks z popiołów. Żal i smutek, ale i jest w środku nadzieja, że może, że kiedyś w końcu to wszystko odbędzie się tak jak ja tego chcę. Chcę tak niewiele, ale paradoksalnie i to, te moje niewiele okazuje się często, zbyt często jednak za dużo, jednak za wiele.
Codzienna walka z samym sobą, ze swoim może nie jednym alter ego, walka ze światem , walka z niespełnionymi marzeniami, walka ze smutkiem i żalem. Walka z nagonką, z pędzącymi myślami, które czasem nie chcą ustać, stanąć choć na moment, choć na chwilę.
Niespełniona miłość, niedościgniona, nie dotknięta Gałązka Jabłoni. Sen o wolności. Przyrzekam sobie ja…..Janek Pradera……przyrzekam sobie ja Robert P……nie dam się ! Przyrzekam Tobie dziewczyno moja Gałązko Jabłoni dopóki sił będę szedł, będę biegł nie dam się!
Połóż się wieczorem i obudź się rano. Co ja powiedział ? Położyłem się wieczorem i wstałem rano. Przecież to zmartwychwstanie. To cud. Babciu Oleńko przecież to cud. Tak tak to cud. Amen. Magnum opus. Amen . Opus dei.
Tabula rasa. Rozmowa z samym sobą. Ze swoim alter ego. Alter ego. Przechodzeń. Oskarżyciel i adwokat. Próba sił. Walka z samym sobą. Codzienna udręka. Codzienne piekło. Piekło i momentami raj. Równowaga, ale czy któraś w końcu szala zdobędzie przewagę, w którą stronę się waga życia przechyli…….w którą……..?
Walka z samym sobą, ze swoim ja. Kto tego nigdy nie przeżył ten nigdy tego nie pojmie i nie zrozumie. Świat który chcę żeby był piękny, ale świat żyje swoim życiem. Świat który albo przesadnie patrzy w przeszłość albo wręcz przeciwnie nie patrzy na nic i biegnie, biegnie naprzód….Ale ten świat niech choć na moment niech się on do cholery zatrzyma dopóki jest jeszcze czas.
Czas potrafi się czasem, ale to tylko czasem zatrzymać…….na jedną krótką chwilę…..tak wtedy to jest naprawdę coś wspaniałego. Na tym polega szczęście, żeby świat się dla nas zatrzymał w tym momencie.
Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest lubieżnością, nie jest wstrzemięźliwością. W świecie słów słowo miłość nic nie znaczy. W świecie ludzi słowo miłość ocieka pożądaniem, chęcią posiadania, chciwością tych którzy chcą.
Miłość jest słońcem w świecie ciemności. Jaki sens i czy w ogóle cierpienie ma sens ? Gdyby...
Niesamowita, żywa, jedyna w swoim rodzaju. Dla jednych piękna, dla drugich stek bzdur. Nie zapominajmy o tym, że Edward Stachura popełnił samobójstwo, więc należy utrzymywać zdrowy dystans do tego co czytamy.
Niesamowita, żywa, jedyna w swoim rodzaju. Dla jednych piękna, dla drugich stek bzdur. Nie zapominajmy o tym, że Edward Stachura popełnił samobójstwo, więc należy utrzymywać zdrowy dystans do tego co czytamy.
Małe drubble z przemyśleń utworzyłam. bo to książka, której tak samo jak usiąść i od początku do końca przeczytać się nie da, tak i jej opisać.
Świat nie jest stworzony, on wciąż się stwarza, jednakowo i człowiek każdego dnia powstaje, bo z nocą jakby umiera. Kochanowski napisał: "Śnie, który uczysz umierać człowieka". Niesprawiedliwym jest to, że jestem blisko siebie, ale wciąż mnie nie ma, i tak do ostatniej minuty życia. Uzależnienia: od dnia, pogody, nerwami podszytej miłości, papierosów i własnego ja. Ja które żyje ze mną, obok przygląda się mi - nikomu. Im szybciej żyję, tym szybciej przemijam w przedwcześnie wyrwanym płodzie świata. Doświadczam, choruję poznane, przekładam tory prowadzące do nikąd, by wreszcie gdzieś się zadziać. Wędrówka. Sparaliżowane istnienie mrowia, pędzącego do celu swojej przynależności. Nieskładnie myśli porzucam, pod prąd biegnę słowem, kierowana wątpliwością. Dzienność w nocy zasypia. Układam się w sny, w moje marzenia, koszmary, to coś co oglądam kiedy kinematograf NOC zaprosi mnie na seans do swojego łóżka. Wtedy z zamkniętymi powiekami poznaję obrazy jakich w dzień nie spotkam, nie uświadczę, nie zaznajomię pomieszkania w różnych ludziach, którzy we śnie są żywi. Kurtyna nocy opadnie, a na mnie dzień zamruga. Zajrzy w oczy pozwalając odrobinę przeżytego uratować. Kim jestem kiedy się budzę? Czy jeszcze siebie znam? Gdzie byłam nim dzień powstał i mnie do siebie zabrał. Na powrót sen jest składnikiem powietrza, którym oddycham.
Małe drubble z przemyśleń utworzyłam. bo to książka, której tak samo jak usiąść i od początku do końca przeczytać się nie da, tak i jej opisać.
Świat nie jest stworzony, on wciąż się stwarza, jednakowo i człowiek każdego dnia powstaje, bo z nocą jakby umiera. Kochanowski napisał: "Śnie, który uczysz umierać człowieka". Niesprawiedliwym jest to, że jestem blisko siebie, ale...
Stachura to mój przewodnik z młodości poprzez swój styl życia i piosenki. Zachwycony "Całą jaskrawością" - rewelacja! - wynudziłem się na Fabula rasa.
Starchura próbuje tu sięgnąć samego fundamentu bytu. No ale - z całym szacunkiem - jeśli się szuka tego typu rozważań, to lepiej czytać klasycznych filozofów.
Stachura to mój przewodnik z młodości poprzez swój styl życia i piosenki. Zachwycony "Całą jaskrawością" - rewelacja! - wynudziłem się na Fabula rasa.
Starchura próbuje tu sięgnąć samego fundamentu bytu. No ale - z całym szacunkiem - jeśli się szuka tego typu rozważań, to lepiej czytać klasycznych filozofów.
Przeczytałem znowu po... Trzydziestu Dwóch Latach...
Nie potrafię ładnie i klarownie opisać mojego poruszenia i wzruszenia, mojej wdzięczności, że przez wszystkie te lata towarzyszem mojego życia jest człowiek-nikt...
<< bo kocham braci moich: Lao-tse, Buddę i Jezusa
i kocham wszystkich ludzi i nie potępiam za [tekst nieczytelny] >>
;-)
Przeczytałem znowu po... Trzydziestu Dwóch Latach...
Nie potrafię ładnie i klarownie opisać mojego poruszenia i wzruszenia, mojej wdzięczności, że przez wszystkie te lata towarzyszem mojego życia jest człowiek-nikt...
<< bo kocham braci moich: Lao-tse, Buddę i Jezusa
i kocham wszystkich ludzi i nie potępiam za [tekst nieczytelny] >>
;-)
Gdybym był złośliwy - napisałbym, że ta książka to dowód na rozdwojenie jaźni pana S. Gdybym był konserwatystą - napisałbym, że ta książka to dowód na heretyckie zapędy pana S. Gdybym był pragmatykiem - oczekiwałbym, że to, co zostało przelane na papier, nie pozostanie już w głowie. I mimo, iż próbuję być również empatyczny - nie mogę pojąć, dlaczego na końcu tej drogi były tory i sznur.
Gdybym był złośliwy - napisałbym, że ta książka to dowód na rozdwojenie jaźni pana S. Gdybym był konserwatystą - napisałbym, że ta książka to dowód na heretyckie zapędy pana S. Gdybym był pragmatykiem - oczekiwałbym, że to, co zostało przelane na papier, nie pozostanie już w głowie. I mimo, iż próbuję być również empatyczny - nie mogę pojąć, dlaczego na końcu tej drogi były...
Bardzo dojrzała i głęboka, pełna wrażliwości i sposobów jej odkrywania. Ta ksiązka będzie jedną z trudniejszych którą przeczytasz (ale nie trudniejszych typu, imie róży czy perfekcyjna niedoskonałość Dukaja) ponieważ będzie ona uderzaćw okrywanie jednej z najpiękniejszych rzeczy jakie można w życiu odkryć - ciebie.
Bardzo dojrzała i głęboka, pełna wrażliwości i sposobów jej odkrywania. Ta ksiązka będzie jedną z trudniejszych którą przeczytasz (ale nie trudniejszych typu, imie róży czy perfekcyjna niedoskonałość Dukaja) ponieważ będzie ona uderzaćw okrywanie jednej z najpiękniejszych rzeczy jakie można w życiu odkryć - ciebie.
Z dotychczasowych trzech przeczytanych książek Steda(obok Cała Jaskrawość i Siekierezada) Fabula Rasa była dla mnie najtrudniejsza. To znaczy mniej więcej tyle, że trzeba przeczytać drugi raz i dojść do jej zrozumienia szlakiem, który proponuje autor. Nie jest to łatwe. Jak powiedział, nie wystarczy jej przeczytać, trzeba ją przeżyć, tę książkę i literaturę. A w niej bardzo łatwo można się potknąć o słowa, jak się w długiej wędrówce na szczyt potyka o wyboiste kamienie.
Choć nie zachwyciła, no nie musi zachwycać, dała cokolwiek do myślenia na początek o z deka mglistych dla mnie zamysłach autora. Ziarno niepewności, podważenie aksjomatów, czym jest życie, czym jest Ja, czym jest bycie żywym pośród umarłych tego świata. To, co mi przeszkadzało to pewność siebie, w dość stanowczych sądach, znajomości ostatecznej prawdy.
"Bo czym tak naprawdę jest życie, jeśli nie ciągłym poszukiwaniem, odkrywaniem siebie, pracą włożoną w samopoznanie i próbą odnalezienia odpowiedzi na najważniejsze nurtujące człowieka pytania? Bo czym jest życie, jeśli nie ciągłym wewnętrznym sporem, konfliktem nie do rozstrzygnięcia, dyskusją i powtarzaniem wciąż tych samych wątpliwości, które nie mogą zostać rozwikłane? Bo czym jest życie i czym ono tak naprawdę nie jest?"
Z dotychczasowych trzech przeczytanych książek Steda(obok Cała Jaskrawość i Siekierezada) Fabula Rasa była dla mnie najtrudniejsza. To znaczy mniej więcej tyle, że trzeba przeczytać drugi raz i dojść do jej zrozumienia szlakiem, który proponuje autor. Nie jest to łatwe. Jak powiedział, nie wystarczy jej przeczytać, trzeba ją przeżyć, tę książkę i literaturę. A w niej...
Więcej na: http://elzbietarogalska.blogspot.com/2017/08/recenzyjka-fabula-rasa-edward-stachura.html
Książka ciekawa w całości: treści i formie zapisu. Nie znajdziesz tam typowej fabuły, narracji, opisów czy dialogów.
Tezy: Wszystko to człowiek, człowiek to nikt, wszystko to nikt, wszystko jest dla wszystkich = nikt jest dla nikogo, wszystko jest możliwe = nikt jest możliwe.
Powiedziałabym, że to specyficzny monolog rozumowania siebie.
Więcej na: http://elzbietarogalska.blogspot.com/2017/08/recenzyjka-fabula-rasa-edward-stachura.html
Książka ciekawa w całości: treści i formie zapisu. Nie znajdziesz tam typowej fabuły, narracji, opisów czy dialogów.
Tezy: Wszystko to człowiek, człowiek to nikt, wszystko to nikt, wszystko jest dla wszystkich = nikt jest dla nikogo, wszystko jest możliwe = nikt jest...
Nie można czytać Stachury, dopóki nie udzieli się milczącej zgody na to, że stanie za czytelnikiem i będzie mu wciąż spoglądał przez ramię tymi wodnistymi oczami. A w takim wypadku lepiej cokolwiek wiedzieć o tym milczącym towarzyszu spędzonych nad książką wieczorów.
Edward Stachura był poetą i wędrowcem. Studiował filologię francuską, a następnie rzucił się pod pociąg. Kolej jednak postanowiła darować mu życie, w zamian odbierając dwa palce. Po Stachurę wyciągały się inne, zdrowe, pięciopalczaste dłonie, chcąc wyciągnąć go na powierzchnię, wskutek czego podjął nawet desperackie próby nauki pisania ręką zdrową. Ale - tak przynajmniej myślę - w pewnej chwili się przestraszył. Uciekł, zniknął - po to, by powiesić się we własnym mieszkaniu, nie pozwalając nawet światu poznać dokładnej daty zgonu.
"Fabula rasa" to dialog, który prowadzi Człowiek-Nikt i człowiek, który... być może Nikim się (nie) stanie. Nie ukrywam, że zapis rozmowy jest dość ciężkostrawny - pomimo zgrabnej żonglerki słowem i intrygującymi próbami przelania na papier myśli. Stachura doskonale wybrał formę: są to pytania i odpowiedzi. Pytania, jakie większość z nas sobie od czasu do czasu zadaje. Różnica polega na tym, że zaraz potem pijemy kawę i biegniemy do pracy - bohaterowie "Fabuli..." skazani są na tę rozmowę; także przez siebie nawzajem, bo żaden z nich nie jest w stanie jej przerwać. W pewnym momencie czytelnik z przerażeniem odkrywa, co mogło się dziać w umyśle autora - a także każdego, kto zbyt długo patrzył prosto w słońce albo wyłącznie w chodnik pod swoimi stopami.
I musi pilnować swojego umysłu. I zastanowić się, czy też mieszka na poddaszu.
Nie można czytać Stachury, dopóki nie udzieli się milczącej zgody na to, że stanie za czytelnikiem i będzie mu wciąż spoglądał przez ramię tymi wodnistymi oczami. A w takim wypadku lepiej cokolwiek wiedzieć o tym milczącym towarzyszu spędzonych nad książką wieczorów.
Edward Stachura był poetą i wędrowcem. Studiował filologię francuską, a następnie rzucił się pod pociąg....
Zastosowałam się do pierwszych zdań na wstępie i nie przeczytałam tej książki.
Odkryłam ją.
Właściwie to nie tylko ją, ale i Stachurę.
Szczerze odkryłam też coś znacznie ważniejszego, bo odkryłam również i siebie.
Siebie głównie dlatego, bo wtopiłam się w te wszystkie myśli zawarte na kartkach i zrozumiałam, że mnie to dotyczy.
O mnie i do mnie to wszystko.
Nie ściemniam, ale jestem poruszona.
Wielka jest siła tej książki. Mocny przekaz i znaczenie treści. Pytań i odpowiedzi. Człowieka "Ja" i człowieka "Nikt".
Odkryłam, ale mało mi bardzo i dlatego dalej będę wracać do tej chwili sam na sam z książką "Fabula rasa", gdzie wciąż na nowo rozumiejąc coraz więcej ukrytych niewiadomych będę wyruszać w drogę... Tu i teraz...
Nie mogę ocenić inaczej czegoś, co z pewnością nie okazało się jednorazową przygodą i nigdy nie pójdzie w niepamięć już następnego dnia.
"Życie po śmierci jest dla tych, którzy umierają przed śmiercią, to znaczy, którzy umierają za życia."
Tym samym Stachura żyje i pewnie wielu innych też... Uwielbiam!
Zastosowałam się do pierwszych zdań na wstępie i nie przeczytałam tej książki.
Odkryłam ją.
Właściwie to nie tylko ją, ale i Stachurę.
Szczerze odkryłam też coś znacznie ważniejszego, bo odkryłam również i siebie.
Siebie głównie dlatego, bo wtopiłam się w te wszystkie myśli zawarte na kartkach i zrozumiałam, że mnie to dotyczy.
O mnie i do mnie to wszystko.
Nie...
Fabula rasa - traktat filozoficzny Edwarda Stachury jest być może jego najważniejszą książką. Pisany na przestrzeni kilkunastu lat, aż do śmierci, stanowi sumę poglądów na temat istoty życia, a przede wszystkim ludzkiego poznania.
W dialogicznej, wręcz katechizmowej formie czytelnikowi zostają niemalże objawione prawdy, które można uznać za ostateczne: "W książkach nie ma mądrości", "nie ma żadnej tajemnicy" - "wszystko jest jawne", a najważniejsza to "jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie". I na tym właśnie samopoznaniu koncentruje się główny wątek rozumowania. Ludzie nieświadomi siebie, ogarnięci egoizmem z jednej strony, a na przeciwko nich ludzie-nikt, ludzie-miłość, tacy jak np. Jezus - świadomi siebie, uważni, wyzwoleni z pętów Ja. "Jasne widzenie" tego jacy jesteśmy naprawdę ma doprowadzić do wyzwolenia z lęków i sprawić, że "nie do zranienia zdrowie, nie do uwięzienia wolność, nie do opisania piękno, szczęście, żywa nieśmiertelność" są dla nas.
Czyżby zatem nowa religia? Nowy zakon? I tak i nie, bo mamy odrzucenie wszelkiego Boga i anachoretyzmu, ale też ideę, która ma wyzwolić wszystkich. Jest w tym coś z buddyzmu, zresztą pada w tekście: "pojawiasz się, żeby cierpieć".
Odarcie z egoizmu, duchowa przemiana poprzez obserwację i bycie uważnym - takie oto słowa ma dla czytelnika Stachura przed rozstaniem z tu-i-teraz.
Jeżeli brać tę książkę bardzo poważnie, mamy oto sposób na wspaniałe życie, ucieczkę z ziemskiego piekła. Jeżeli komuś uda osiągnąć się stan odarcia ze swojego Ja, pewnie tak się stanie. Tylko czy to w pełni możliwe? Stachura odpowiedziałby: "wszystko jest możliwe".
Skoro wszystko jest możliwe, to warto chociaż spróbować pozbawić się złudzeń, co będzie łatwiejsze z takim przewodnikiem jak Edward Stachura.
Fabula rasa - traktat filozoficzny Edwarda Stachury jest być może jego najważniejszą książką. Pisany na przestrzeni kilkunastu lat, aż do śmierci, stanowi sumę poglądów na temat istoty życia, a przede wszystkim ludzkiego poznania.
W dialogicznej, wręcz katechizmowej formie czytelnikowi zostają niemalże objawione prawdy, które można uznać za ostateczne: "W książkach nie ma...
Pewnie obrażę autora i wielu intelektualistów...Mam dylemat czy uznać tę książkę za dobrą czy jednak za nadmuchany intelektualnie balon...Bum...Przykro mi...
Pewnie obrażę autora i wielu intelektualistów...Mam dylemat czy uznać tę książkę za dobrą czy jednak za nadmuchany intelektualnie balon...Bum...Przykro mi...
„Wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem – usiłują opisać”- zdanie to, jedno z pierwszych wydaje mi się być kluczowym i choćby dla niego warto było przeczytać tę książkę. Spotkałam się z zarzutami do „Fabula rasy”, że jest ona jedynie zbiorem sofizmatów. Możliwe, ale myślę, że to celowy zabieg. Pokazuje jak paradoksalne jest wszystko co nas otacza. Cały świat, my sami, nasze życie i wszystko co robimy. Paradoksalne dla naszych ciasnych umysłów, niezdolnych by pojąć to, co niewysłowione. Aby pokazać jak niebezpieczna jest „pułapka słów” Stachura celowo sam wpędza w nią czytelnika odpowiedziami na pytania Człowieka – Ja. Pokazuje jak ogromnie różni się od siebie prawdziwe rozumienie od znajdowania czegoś logicznym. Niestety autor obnaża się także z braku dystansu do siebie. To prawda, że w „Fabula rasie” jest dla siebie bezlitosny, ale dla siebie z przeszłości, a nie obecnego. Teraz jest na jedynej słusznej drodze i nie pozostawia miejsca na żadne wątpliwości czy polemikę. Czyni go to w moich oczach niewiarygodnym. Pozostawia to we mnie pewien niesmak towarzyszący mi zawsze gdy mój rozmówca wyznaje te same poglądy co ja, ale w sposób dla mnie nie do zaakceptowania, nieautentyczny i nieszczery. Jest to przykre uczucie, bowiem znakomita większość myśli Człowieka – nikt niejednokrotnie wcześniej pojawiła się w mojej głowie. Nie mogę się z nim nie zgodzić, ale jednocześnie nie wierzę mu.
„Wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem – usiłują opisać”- zdanie to, jedno z pierwszych wydaje mi się być kluczowym i choćby dla niego warto było przeczytać tę książkę. Spotkałam się z zarzutami do „Fabula rasy”, że jest ona jedynie zbiorem sofizmatów. Możliwe, ale myślę, że to celowy zabieg. Pokazuje jak...
Najbardziej niesamowita, mroczna, niepokojąca i dająca do myślenia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Polecam, ale nie biorę odpowiedzialności za doznany stały uszczerbek na zdrowiu psychicznym... bo po przeczytaniu nic już nie jest takie samo...
Najbardziej niesamowita, mroczna, niepokojąca i dająca do myślenia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Polecam, ale nie biorę odpowiedzialności za doznany stały uszczerbek na zdrowiu psychicznym... bo po przeczytaniu nic już nie jest takie samo...
Nie umiem ocenić tej książki. W ogólnym rozrachunku nie podobała mi się, mimo, że niektóre przemyślenia są bardzo trafne. Nie da się ukryć jednak, że większość treści to dzielenie włosa na czworo, więc lektura jest bardzo męcząca...
Nie umiem ocenić tej książki. W ogólnym rozrachunku nie podobała mi się, mimo, że niektóre przemyślenia są bardzo trafne. Nie da się ukryć jednak, że większość treści to dzielenie włosa na czworo, więc lektura jest bardzo męcząca...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozbicie małości ludzkiej na czynniki pierwsze. Kto jest mały, a kto jest duży? Czy ty jesteś 'człowiekiem-nikt'? Ja jeszcze 'człowiekiem-Ja', ale się staram. Może kiedyś Ja i może kiedyś Wy, staniemy się niewidzialni.
Rozbicie małości ludzkiej na czynniki pierwsze. Kto jest mały, a kto jest duży? Czy ty jesteś 'człowiekiem-nikt'? Ja jeszcze 'człowiekiem-Ja', ale się staram. Może kiedyś Ja i może kiedyś Wy, staniemy się niewidzialni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapis dialogu człowieka-nikt (oświeconego, wiedzącego) z człowiekiem-Ja (świadomie bądź nieświadomie nierozumiejącym świata, mimowolnym egoistą, przedstawicielem większości ludzkości, nazwanym tu Edwardem Stachurą).
To rozmowa pełna inspiracji systemami filozoficznymi Dalekiego Wschodu, jednocześnie grząska, narzucająca redefinicję fundamentalnych zagadnień, wywracająca je na drugą stronę, unieważniająca desygnaty, archetypy. Rysuje się w niej parafilozofia budująca na chaosie pojęciowym, który sama wprowadza, a który przedstawia jako ład. Dotyczy tego co jest, w tym człowieka, ale prześciga egzystencjalizm i idzie w kierunku egzystencjalnego nihilizmu („Bo kto śpi, nikomu krzywdy nie czyni, bo rozumiem nie-bycie i nie-czynienie” E. Stachura).
Reasumując – to książka ciężka gatunkowo, przewrotna, jedna z tych, które przeczytane sumiennie, pozostawiają trwałe piętno. Nie musi to dziwić, jeśli będziemy pamiętać o ciężkiej chorobie psychicznej autora. „Fabula rasa” to w gruncie rzeczy rozmowa wczesnego Stachury (Ja) ze Stachurą późnym (nikt), przy czym ten drugi jest nieporównywalnie bardziej depresyjny i – jak niestety pokazuje niedaleka od wydania książki przyszłość – zdeterminowany.
Zapis dialogu człowieka-nikt (oświeconego, wiedzącego) z człowiekiem-Ja (świadomie bądź nieświadomie nierozumiejącym świata, mimowolnym egoistą, przedstawicielem większości ludzkości, nazwanym tu Edwardem Stachurą).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo rozmowa pełna inspiracji systemami filozoficznymi Dalekiego Wschodu, jednocześnie grząska, narzucająca redefinicję fundamentalnych zagadnień, wywracająca...
- Czy ta książka jest dobra?
- Nietrafnym pytać jaka jest owa książka, skoro składa się ze słów napisanych przez człowieka-nikt. Słowa są puste. Człowiek jest materią. Książka to fakt. Gdyby powiedzieć z czego jest ta książka, to nadal jakby nic o niej powiedzieć. To jak powiedzieć, że woda to H2O. Nadal nie wiesz czym jest woda. Ta książka jest faktem, którego nie da się już skonstatować. Każda próba jej opisu skłamie na jej temat. Lepiej sięgnąć po nią samodzielnie i utopić się w niej, nie jak utopić się w wodzie, bo wtedy stajemy się wodą -czyli nie topimy się. Topimy się tylko na brzegu, tak jak topimy się wtedy, gdy nie sięgniemy po te książkę.
- Czy ta książka jest dobra?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Nietrafnym pytać jaka jest owa książka, skoro składa się ze słów napisanych przez człowieka-nikt. Słowa są puste. Człowiek jest materią. Książka to fakt. Gdyby powiedzieć z czego jest ta książka, to nadal jakby nic o niej powiedzieć. To jak powiedzieć, że woda to H2O. Nadal nie wiesz czym jest woda. Ta książka jest faktem, którego nie da się...
To jest książka o samej esencji istnienia. O pozbyciu się iluzji, o niedualności (non-duality, adwajtawedanta). Nie wiem, czy warto ją polecać, bo na pewno nie każdy ją zrozumie, a co za tym idzie - doceni. Ale to jedna z niewielu książek, które są naprawdę ważne. I mogą wywrócić do góry nogami cały dotychczasowy światopogląd.
To jest książka o samej esencji istnienia. O pozbyciu się iluzji, o niedualności (non-duality, adwajtawedanta). Nie wiem, czy warto ją polecać, bo na pewno nie każdy ją zrozumie, a co za tym idzie - doceni. Ale to jedna z niewielu książek, które są naprawdę ważne. I mogą wywrócić do góry nogami cały dotychczasowy światopogląd.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to jedyny polski autor jakiego znam, który nawiązuje do Krishnamurtiego i rozeznaje również te postać w twórczości Stachury, w szczególności tego właśnie tekstu. Jest to coś co pozwala zapoznać się z wschodnio religijno-filozoficznym pojęciem wolności. Być może ta książka jest nawet odpowiedzią na nadchodzące Europę przeludnienie.
Jest to jedyny polski autor jakiego znam, który nawiązuje do Krishnamurtiego i rozeznaje również te postać w twórczości Stachury, w szczególności tego właśnie tekstu. Jest to coś co pozwala zapoznać się z wschodnio religijno-filozoficznym pojęciem wolności. Być może ta książka jest nawet odpowiedzią na nadchodzące Europę przeludnienie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek Nikt to napisał ale każdy powinien przeczytać. Polecam
Człowiek Nikt to napisał ale każdy powinien przeczytać. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdward Stachura do dzisiaj pozostaje autorem, którego nie wszyscy rozumieją. A jeśli rozumieją i lubią jedno dzieło, to mają kłopot z odbiorem następnego. Jestem tego przykładem. Postanowiłam zmierzyć się z późniejszym dziełem autora pt.„Fabula rasa (rzecz o egoizmie)”. Wcześniej wiedziałam, że tworzenie tego utworu przypadło na nienajlepszy czas zdrowia psychicznego autora. Ta wiedza pomogła mi nie poddać się po pierwszych stronach utworu. Było ciężko. Trudno było znaleźć i zrozumieć przesłanie twórcy. Zrozumiałam, co wydawca miał na myśli pisząc do czytelnika we wstępie książki „ Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia”.
Autor w całym utworze zadaje same filozoficzne pytania, nt.; kim jestem, jak powstał świat, czym jest samotność, wolność, tajemnica, kim jest człowiek-ja i człowiek-nikt, czym jest pomoc, cierpliwość, miłość, kłamstwo, fakt, nawyk i prowadzi wiele innych podobnych rozważań. Autor próbuje zmierzyć się z odpowiedziami, które często przepełnione są rozczarowaniem i goryczą: „Ale żyć trzeba - mówił sobie ten człowiek - z kamieniem na sercu, ze szpilką w głowie, z ptakiem w piersiach, żyć jakoś trzeba. I tak było latami, latami, latami. (….) Ten człowiek zobaczył wtedy, że czarna bestia i biały baranek to nierozdzielność, to nierozłączność, to czarnobiała bestia; czarnobiała dla niepoznaki; zobaczył że czerń i przy czerni kontrastowa biel – to jedno. To jedna czerń. Więc bestia naprawdę była cała czarnoczarna.”
Czy ta sztuka udaje się pisarzowi ? Każdy czytelnik musi ocenić sam.
Edward Stachura do dzisiaj pozostaje autorem, którego nie wszyscy rozumieją. A jeśli rozumieją i lubią jedno dzieło, to mają kłopot z odbiorem następnego. Jestem tego przykładem. Postanowiłam zmierzyć się z późniejszym dziełem autora pt.„Fabula rasa (rzecz o egoizmie)”. Wcześniej wiedziałam, że tworzenie tego utworu przypadło na nienajlepszy czas zdrowia psychicznego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe Stachurą zetknęłam się, mając lat 15 lub 16 przy okazji lekcji języka polskiego, kiedy omawialiśmy jego wiersz pt. "Prefacja". Wywarł on na mnie takie wrażenie, że po prostu odwrotu nie było. Zaczęło się grzebanie po bibliotekach i wyciąganie starawych już, szarych wydań jego poezji i prozy. I tak właśnie stałam się kolejną osobą, która uległa jego talentowi i osobowości. Początkowo, jako nastolatka, trochę byłam chyba podobna do tych rozmarzonych dziewcząt, szukających swojego miejsca, którym imponował poeta-włóczęga i jego wiersze. Trochę w tym było takiego romantycznego przekonania o podobieństwach między nami i poczucia wyjątkowości, że oto ja i Stachura. Ja taka młodziutka, a tu takie poważne sprawy, piękne wiersze i smutny życiorys. Wtedy też pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę. Czy to było za wcześnie? Chyba nie wszystko było dla mnie przyswajalne, choć nieskromnie powiem, że jakieś przebłyski zrozumienia się wówczas tliły. A to wiele chyba znaczy, bo "Fabula rasa" była dla mnie dość trudną lekturą i...dziwną.
A teraz jestem po ponownym przeczytaniu tej książki i po tych niemalże 20 latach stwierdzam już bardziej świadomie, odpowiedzialnie, że to książka wyśmienita. Jeśli ktoś wie, co jest w niej napisane, a raczej o czym ona jest, wie też, że Stachura może wcale nie chciałby przydługiej recenzji na ten temat. Słowa są w końcu tylko słowami i opis jest tylko opisem, nigdy tym, co chce opisać, ale parę zdań nakreślę. Ta książka jest dla wszystkich i o każdym. To rozmowa człowieka-nikt z człowiekiem-Ja. Wielki traktat o egoizmie. Kiedy wertuje się kolejne strony aż się w człowieku wszystko gotuje, bo wie, że czyta o sobie, a z drugiej trony tak paskudnie ciężko to przyznać. Ale kiedy już się przyzna, to idzie jak z płatka, słowo po słowie. To nie jest esej filozoficzny, a jakby trochę jest. Nie jest to też rzecz o religijności, ale czasem miałam wrażenie, że jest. Nie jest to poradnik, ale gdyby się zastosować do tego, by się sobie uważnie i bez różowych okularów przyjrzeć, to by się naprawdę mogło wiele zmienić. Cała ta książka jest czymś takim - wiadomo o co chodzi, napisano wszystko świadcząc o wielkiej i skrupulatnie prowadzonej obserwacji, a jednak to nie same warte zapamiętania sformułowania, bo największą wartością jest działanie tej książki na czytelnika. Ta książka faktycznie coś robi w środku.
Przeczytajcie, jeśli nigdy nie mieliście okazji.
https://www.facebook.com/763113954070746/photos/a.763157744066367/1044839659231506/?type=3&theater
Ze Stachurą zetknęłam się, mając lat 15 lub 16 przy okazji lekcji języka polskiego, kiedy omawialiśmy jego wiersz pt. "Prefacja". Wywarł on na mnie takie wrażenie, że po prostu odwrotu nie było. Zaczęło się grzebanie po bibliotekach i wyciąganie starawych już, szarych wydań jego poezji i prozy. I tak właśnie stałam się kolejną osobą, która uległa jego talentowi i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW SKRÓCIE:
Myślę sobie: gdybym mógł dostać odpowiedź na każde pytanie, o co bym pytał? Chyba wszyscy szukalibyśmy podobnych odpowiedzi: o życie, o śmierć, o świat, o Boga, o sens i tak dalej i tak dalej, zatem zadający pytania Stachura dobrze nas reprezentuje, bo właśnie o te rzeczy pyta. Zaś Odpowiadający w tym filozoficznym dialogu, z wielką cierpliwością odpowiada aż do momentu, w którym mu tej cierpliwości brakuje i sam zadaje pytanie: „dlaczego nie zapytasz o rzeczy naprawdę ważne?!”
Ale co to są, te rzeczy naprawdę ważne? Autor celnie wytyka nam, że szukamy ich w odpowiedziach odległych i wielkich, jakby nie mogły się znaleźć tu i teraz. Zaskoczeniem jest moment, gdy te pojawiają się w naszym życiu codziennym, w naszym zwykłym byciu. Tam szukać! Właśnie tam! Poznać siebie, zanim poznamy świat. A do książki Stachury raz na jakiś czas powracać, żeby sobie pewne rzeczy przypomnieć.
WERDYKT: CZY CZŁOWIEK CNOTLIWY WINIEN SIĘGNĄĆ? TAK, WINIEN. RAZ NA KWARTAŁ.
paweł.
W SKRÓCIE:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę sobie: gdybym mógł dostać odpowiedź na każde pytanie, o co bym pytał? Chyba wszyscy szukalibyśmy podobnych odpowiedzi: o życie, o śmierć, o świat, o Boga, o sens i tak dalej i tak dalej, zatem zadający pytania Stachura dobrze nas reprezentuje, bo właśnie o te rzeczy pyta. Zaś Odpowiadający w tym filozoficznym dialogu, z wielką cierpliwością odpowiada aż do...
Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest lubieżnością, nie jest wstrzemięźliwością. W świecie słów słowo miłość nic nie znaczy. W świecie ludzi słowo miłość ocieka pożądaniem, chęcią posiadania, chciwością tych którzy chcą.
Miłość jest słońcem w świecie ciemności. Jaki sens i czy w ogóle cierpienie ma sens ? Gdyby cierpienie nie miało sensu to cały świat to wszystko zalała by jedna, jedyna ludzka łza pochodząca lecąca spadająca z ludzkich oczu. Jedna jedyna łza……….jedna łza…..
Nie zna smaku prawdziwego życia kto przez tunel samotności się nie przeczołgał.
A czymże zatem jest wolność ? Wolność jest rozumieniem. Tylko ten jest wolny kto w końcu zrozumie i pojmie……
Akt seksualny jest przeżyciem tak intensywnym , tak organicznym, że twoja świadomość zatraca się w nim zupełnie. I tak zaczyna się prawdziwy orgazm. Zaczyna się on w głowie, przelewa się niczym rzeka przez całe ciało, dotyka wszystkich nawet najmniejszych cząstek elementarnych w twoim ciele, sięga wyżej i dalej, sięga wtedy po wszystko dotyka nawet twojej duszy…..duszy, która na chwilę na moment opuszcza ciało, i staje obok ciebie patrząc na twoje, swoje ciało. Jesteś w innej świadomości. Jesteś w innym wymiarze. Endonorfiny osiągnęły niebezpiecznie wysoki poziom…..tak wysoki, że nie chce się nam wracać do tego świata do którego to musimy za chwilę za moment wrócić z powrotem. Dusza wraca……ciało się uspokaja….wycisza…….pozostaje wspomnienie …..jest to wszystko już przeszłością, reliktem wspomnienia…….kopaliną. A ty decydujesz się pamiętając ów niesamowite przeżycie zabawić się któregoś dnia czy też nocy na nowo, zabawić się w archeologa, który na nowo odkryje to co kiedyś już zostało odkryte, a dziś jest schowane ukryte..
Uwolnienie od wszystkich cierpień, przeżyć swoją własną śmierć i już nigdy, ale to nigdy już nigdy nie umrzeć i nie poddawać się śmierci. Przeżyć życie i przeżyć własną śmierć. Podróż absolut(na).
Przeciwieństwa bez siebie nie istnieją ? Światło jest początkiem, a czymże jest zatem ciemność ? Ciemność jest brakiem światła. Ciepło jest dobre. Zimno jest złe. Czymże jest zimno ? Zimno jest brakiem ciepła , ale czy jest jej przeciwieństwem ? Czymże jest dzień. Dzień jest świat światłem . Noc jest brakiem światła, brakiem ciepła przeciwieństwem. Czy może być noc bez dnia ? Czy może być dobro bez zła ? Czy byłby wtedy jakiś sens istnienia dobra jeżeli nie było by przeciwstawnej jej/ mu siły ? Co by było żeby nie było ewidentnej różnicy ? Drugiej szali ? Co by było ? Czy wtedy świat miałby jakiś sens, byłby jakiś porządek, czy byłby chaos przeciwieństwo ładu i porządku…..zatem…….zatem wszystko musi być przeciwności muszą być wtedy jest porządek, przynajmniej rozumiany przez ludzki rozum. Sam człowiek też jest zresztą i paradoksem i pełną przeciwności postacią.
Ludzie zbyt wrażliwi są niezrozumiani na tym świecie, świecie którzy stworzyli inni. Niedoceniani. Często niezrozumiani, wyszydzani, poniżani. Stany maniakalne. Stany depresyjne. Od euforii która pozwala nam unieść się w przestworza do łez tak dużych i tak długo trwających , że aż gnije dusza od środka, wpycha nas ten żal i to poczucie bezsensu do samego piekła.
Umarły już za życia. Życie na niby. To wszystko musiał przeżyć i żyć i codziennie męczyć się ze swoim alter ego Edward Stachura.
Codzienne poszukiwanie swojego ,, ja ‘’ Codzienna walka z samym sobą, ze swoim własnym ja. Walka wewnętrzna. Próba odnalezienia i zrozumienia samego siebie, jakże potrzebna, niezwykle potrzebna żeby zrozumieć innych ludzi. Ale im więcej pojmowałem samego siebie, tym więcej i tym częściej łapałem się na tym, przyłapywałem samego siebie, że mniej rozumiem ludzi. A jeżeli nawet rozumiałem ich to oni nie pojmowali mnie. Im więcej poznawałem ludzi tym mniej chciałem z nimi przebywać. Bo byli inni i ja byłem inni. Ja mogłem tą ich inność pojąć, dla dobra samego siebie i ich zaakceptować w jakimś stopniu, ale ci inni nie chcieli mnie całkiem zaakceptować.
Zawiedzione nadzieje. Niespełnione marzenia. Marzenia niewinne, marzenia szczere , prawdziwe , ale jakże nierealne do spełnienia w tymże świecie. Codziennie się rodzę na nowo i codziennie umieram i tak w kółko. Codziennie umieram i codziennie się na nowo odradzam niczym feniks z popiołów. Żal i smutek, ale i jest w środku nadzieja, że może, że kiedyś w końcu to wszystko odbędzie się tak jak ja tego chcę. Chcę tak niewiele, ale paradoksalnie i to, te moje niewiele okazuje się często, zbyt często jednak za dużo, jednak za wiele.
Codzienna walka z samym sobą, ze swoim może nie jednym alter ego, walka ze światem , walka z niespełnionymi marzeniami, walka ze smutkiem i żalem. Walka z nagonką, z pędzącymi myślami, które czasem nie chcą ustać, stanąć choć na moment, choć na chwilę.
Niespełniona miłość, niedościgniona, nie dotknięta Gałązka Jabłoni. Sen o wolności. Przyrzekam sobie ja…..Janek Pradera……przyrzekam sobie ja Robert P……nie dam się ! Przyrzekam Tobie dziewczyno moja Gałązko Jabłoni dopóki sił będę szedł, będę biegł nie dam się!
Połóż się wieczorem i obudź się rano. Co ja powiedział ? Położyłem się wieczorem i wstałem rano. Przecież to zmartwychwstanie. To cud. Babciu Oleńko przecież to cud. Tak tak to cud. Amen. Magnum opus. Amen . Opus dei.
Tabula rasa. Rozmowa z samym sobą. Ze swoim alter ego. Alter ego. Przechodzeń. Oskarżyciel i adwokat. Próba sił. Walka z samym sobą. Codzienna udręka. Codzienne piekło. Piekło i momentami raj. Równowaga, ale czy któraś w końcu szala zdobędzie przewagę, w którą stronę się waga życia przechyli…….w którą……..?
Walka z samym sobą, ze swoim ja. Kto tego nigdy nie przeżył ten nigdy tego nie pojmie i nie zrozumie. Świat który chcę żeby był piękny, ale świat żyje swoim życiem. Świat który albo przesadnie patrzy w przeszłość albo wręcz przeciwnie nie patrzy na nic i biegnie, biegnie naprzód….Ale ten świat niech choć na moment niech się on do cholery zatrzyma dopóki jest jeszcze czas.
Czas potrafi się czasem, ale to tylko czasem zatrzymać…….na jedną krótką chwilę…..tak wtedy to jest naprawdę coś wspaniałego. Na tym polega szczęście, żeby świat się dla nas zatrzymał w tym momencie.
Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest lubieżnością, nie jest wstrzemięźliwością. W świecie słów słowo miłość nic nie znaczy. W świecie ludzi słowo miłość ocieka pożądaniem, chęcią posiadania, chciwością tych którzy chcą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiłość jest słońcem w świecie ciemności. Jaki sens i czy w ogóle cierpienie ma sens ? Gdyby...
Niesamowita, żywa, jedyna w swoim rodzaju. Dla jednych piękna, dla drugich stek bzdur. Nie zapominajmy o tym, że Edward Stachura popełnił samobójstwo, więc należy utrzymywać zdrowy dystans do tego co czytamy.
Niesamowita, żywa, jedyna w swoim rodzaju. Dla jednych piękna, dla drugich stek bzdur. Nie zapominajmy o tym, że Edward Stachura popełnił samobójstwo, więc należy utrzymywać zdrowy dystans do tego co czytamy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam problem z ta ksiazka,takze bez oceny
Mam problem z ta ksiazka,takze bez oceny
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałe drubble z przemyśleń utworzyłam. bo to książka, której tak samo jak usiąść i od początku do końca przeczytać się nie da, tak i jej opisać.
Świat nie jest stworzony, on wciąż się stwarza, jednakowo i człowiek każdego dnia powstaje, bo z nocą jakby umiera. Kochanowski napisał: "Śnie, który uczysz umierać człowieka". Niesprawiedliwym jest to, że jestem blisko siebie, ale wciąż mnie nie ma, i tak do ostatniej minuty życia. Uzależnienia: od dnia, pogody, nerwami podszytej miłości, papierosów i własnego ja. Ja które żyje ze mną, obok przygląda się mi - nikomu. Im szybciej żyję, tym szybciej przemijam w przedwcześnie wyrwanym płodzie świata. Doświadczam, choruję poznane, przekładam tory prowadzące do nikąd, by wreszcie gdzieś się zadziać. Wędrówka. Sparaliżowane istnienie mrowia, pędzącego do celu swojej przynależności. Nieskładnie myśli porzucam, pod prąd biegnę słowem, kierowana wątpliwością. Dzienność w nocy zasypia. Układam się w sny, w moje marzenia, koszmary, to coś co oglądam kiedy kinematograf NOC zaprosi mnie na seans do swojego łóżka. Wtedy z zamkniętymi powiekami poznaję obrazy jakich w dzień nie spotkam, nie uświadczę, nie zaznajomię pomieszkania w różnych ludziach, którzy we śnie są żywi. Kurtyna nocy opadnie, a na mnie dzień zamruga. Zajrzy w oczy pozwalając odrobinę przeżytego uratować. Kim jestem kiedy się budzę? Czy jeszcze siebie znam? Gdzie byłam nim dzień powstał i mnie do siebie zabrał. Na powrót sen jest składnikiem powietrza, którym oddycham.
Małe drubble z przemyśleń utworzyłam. bo to książka, której tak samo jak usiąść i od początku do końca przeczytać się nie da, tak i jej opisać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat nie jest stworzony, on wciąż się stwarza, jednakowo i człowiek każdego dnia powstaje, bo z nocą jakby umiera. Kochanowski napisał: "Śnie, który uczysz umierać człowieka". Niesprawiedliwym jest to, że jestem blisko siebie, ale...
"W książkach nie ma mądrości", mówi książka, zgrabnie obrazując własną myśl.
"W książkach nie ma mądrości", mówi książka, zgrabnie obrazując własną myśl.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStachura to mój przewodnik z młodości poprzez swój styl życia i piosenki. Zachwycony "Całą jaskrawością" - rewelacja! - wynudziłem się na Fabula rasa.
Starchura próbuje tu sięgnąć samego fundamentu bytu. No ale - z całym szacunkiem - jeśli się szuka tego typu rozważań, to lepiej czytać klasycznych filozofów.
Stachura to mój przewodnik z młodości poprzez swój styl życia i piosenki. Zachwycony "Całą jaskrawością" - rewelacja! - wynudziłem się na Fabula rasa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStarchura próbuje tu sięgnąć samego fundamentu bytu. No ale - z całym szacunkiem - jeśli się szuka tego typu rozważań, to lepiej czytać klasycznych filozofów.
Przeczytałem znowu po... Trzydziestu Dwóch Latach...
Nie potrafię ładnie i klarownie opisać mojego poruszenia i wzruszenia, mojej wdzięczności, że przez wszystkie te lata towarzyszem mojego życia jest człowiek-nikt...
<< bo kocham braci moich: Lao-tse, Buddę i Jezusa
i kocham wszystkich ludzi i nie potępiam za [tekst nieczytelny] >>
;-)
Przeczytałem znowu po... Trzydziestu Dwóch Latach...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie potrafię ładnie i klarownie opisać mojego poruszenia i wzruszenia, mojej wdzięczności, że przez wszystkie te lata towarzyszem mojego życia jest człowiek-nikt...
<< bo kocham braci moich: Lao-tse, Buddę i Jezusa
i kocham wszystkich ludzi i nie potępiam za [tekst nieczytelny] >>
;-)
Gdybym był złośliwy - napisałbym, że ta książka to dowód na rozdwojenie jaźni pana S. Gdybym był konserwatystą - napisałbym, że ta książka to dowód na heretyckie zapędy pana S. Gdybym był pragmatykiem - oczekiwałbym, że to, co zostało przelane na papier, nie pozostanie już w głowie. I mimo, iż próbuję być również empatyczny - nie mogę pojąć, dlaczego na końcu tej drogi były tory i sznur.
Gdybym był złośliwy - napisałbym, że ta książka to dowód na rozdwojenie jaźni pana S. Gdybym był konserwatystą - napisałbym, że ta książka to dowód na heretyckie zapędy pana S. Gdybym był pragmatykiem - oczekiwałbym, że to, co zostało przelane na papier, nie pozostanie już w głowie. I mimo, iż próbuję być również empatyczny - nie mogę pojąć, dlaczego na końcu tej drogi były...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dojrzała i głęboka, pełna wrażliwości i sposobów jej odkrywania. Ta ksiązka będzie jedną z trudniejszych którą przeczytasz (ale nie trudniejszych typu, imie róży czy perfekcyjna niedoskonałość Dukaja) ponieważ będzie ona uderzaćw okrywanie jednej z najpiękniejszych rzeczy jakie można w życiu odkryć - ciebie.
Bardzo dojrzała i głęboka, pełna wrażliwości i sposobów jej odkrywania. Ta ksiązka będzie jedną z trudniejszych którą przeczytasz (ale nie trudniejszych typu, imie róży czy perfekcyjna niedoskonałość Dukaja) ponieważ będzie ona uderzaćw okrywanie jednej z najpiękniejszych rzeczy jakie można w życiu odkryć - ciebie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ dotychczasowych trzech przeczytanych książek Steda(obok Cała Jaskrawość i Siekierezada) Fabula Rasa była dla mnie najtrudniejsza. To znaczy mniej więcej tyle, że trzeba przeczytać drugi raz i dojść do jej zrozumienia szlakiem, który proponuje autor. Nie jest to łatwe. Jak powiedział, nie wystarczy jej przeczytać, trzeba ją przeżyć, tę książkę i literaturę. A w niej bardzo łatwo można się potknąć o słowa, jak się w długiej wędrówce na szczyt potyka o wyboiste kamienie.
Choć nie zachwyciła, no nie musi zachwycać, dała cokolwiek do myślenia na początek o z deka mglistych dla mnie zamysłach autora. Ziarno niepewności, podważenie aksjomatów, czym jest życie, czym jest Ja, czym jest bycie żywym pośród umarłych tego świata. To, co mi przeszkadzało to pewność siebie, w dość stanowczych sądach, znajomości ostatecznej prawdy.
"Bo czym tak naprawdę jest życie, jeśli nie ciągłym poszukiwaniem, odkrywaniem siebie, pracą włożoną w samopoznanie i próbą odnalezienia odpowiedzi na najważniejsze nurtujące człowieka pytania? Bo czym jest życie, jeśli nie ciągłym wewnętrznym sporem, konfliktem nie do rozstrzygnięcia, dyskusją i powtarzaniem wciąż tych samych wątpliwości, które nie mogą zostać rozwikłane? Bo czym jest życie i czym ono tak naprawdę nie jest?"
Z dotychczasowych trzech przeczytanych książek Steda(obok Cała Jaskrawość i Siekierezada) Fabula Rasa była dla mnie najtrudniejsza. To znaczy mniej więcej tyle, że trzeba przeczytać drugi raz i dojść do jej zrozumienia szlakiem, który proponuje autor. Nie jest to łatwe. Jak powiedział, nie wystarczy jej przeczytać, trzeba ją przeżyć, tę książkę i literaturę. A w niej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej na: http://elzbietarogalska.blogspot.com/2017/08/recenzyjka-fabula-rasa-edward-stachura.html
Książka ciekawa w całości: treści i formie zapisu. Nie znajdziesz tam typowej fabuły, narracji, opisów czy dialogów.
Tezy: Wszystko to człowiek, człowiek to nikt, wszystko to nikt, wszystko jest dla wszystkich = nikt jest dla nikogo, wszystko jest możliwe = nikt jest możliwe.
Powiedziałabym, że to specyficzny monolog rozumowania siebie.
Więcej na: http://elzbietarogalska.blogspot.com/2017/08/recenzyjka-fabula-rasa-edward-stachura.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa w całości: treści i formie zapisu. Nie znajdziesz tam typowej fabuły, narracji, opisów czy dialogów.
Tezy: Wszystko to człowiek, człowiek to nikt, wszystko to nikt, wszystko jest dla wszystkich = nikt jest dla nikogo, wszystko jest możliwe = nikt jest...
Stachura życiem. I tyle.
Stachura życiem. I tyle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie można czytać Stachury, dopóki nie udzieli się milczącej zgody na to, że stanie za czytelnikiem i będzie mu wciąż spoglądał przez ramię tymi wodnistymi oczami. A w takim wypadku lepiej cokolwiek wiedzieć o tym milczącym towarzyszu spędzonych nad książką wieczorów.
Edward Stachura był poetą i wędrowcem. Studiował filologię francuską, a następnie rzucił się pod pociąg. Kolej jednak postanowiła darować mu życie, w zamian odbierając dwa palce. Po Stachurę wyciągały się inne, zdrowe, pięciopalczaste dłonie, chcąc wyciągnąć go na powierzchnię, wskutek czego podjął nawet desperackie próby nauki pisania ręką zdrową. Ale - tak przynajmniej myślę - w pewnej chwili się przestraszył. Uciekł, zniknął - po to, by powiesić się we własnym mieszkaniu, nie pozwalając nawet światu poznać dokładnej daty zgonu.
"Fabula rasa" to dialog, który prowadzi Człowiek-Nikt i człowiek, który... być może Nikim się (nie) stanie. Nie ukrywam, że zapis rozmowy jest dość ciężkostrawny - pomimo zgrabnej żonglerki słowem i intrygującymi próbami przelania na papier myśli. Stachura doskonale wybrał formę: są to pytania i odpowiedzi. Pytania, jakie większość z nas sobie od czasu do czasu zadaje. Różnica polega na tym, że zaraz potem pijemy kawę i biegniemy do pracy - bohaterowie "Fabuli..." skazani są na tę rozmowę; także przez siebie nawzajem, bo żaden z nich nie jest w stanie jej przerwać. W pewnym momencie czytelnik z przerażeniem odkrywa, co mogło się dziać w umyśle autora - a także każdego, kto zbyt długo patrzył prosto w słońce albo wyłącznie w chodnik pod swoimi stopami.
I musi pilnować swojego umysłu. I zastanowić się, czy też mieszka na poddaszu.
Nie można czytać Stachury, dopóki nie udzieli się milczącej zgody na to, że stanie za czytelnikiem i będzie mu wciąż spoglądał przez ramię tymi wodnistymi oczami. A w takim wypadku lepiej cokolwiek wiedzieć o tym milczącym towarzyszu spędzonych nad książką wieczorów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdward Stachura był poetą i wędrowcem. Studiował filologię francuską, a następnie rzucił się pod pociąg....
Zastosowałam się do pierwszych zdań na wstępie i nie przeczytałam tej książki.
Odkryłam ją.
Właściwie to nie tylko ją, ale i Stachurę.
Szczerze odkryłam też coś znacznie ważniejszego, bo odkryłam również i siebie.
Siebie głównie dlatego, bo wtopiłam się w te wszystkie myśli zawarte na kartkach i zrozumiałam, że mnie to dotyczy.
O mnie i do mnie to wszystko.
Nie ściemniam, ale jestem poruszona.
Wielka jest siła tej książki. Mocny przekaz i znaczenie treści. Pytań i odpowiedzi. Człowieka "Ja" i człowieka "Nikt".
Odkryłam, ale mało mi bardzo i dlatego dalej będę wracać do tej chwili sam na sam z książką "Fabula rasa", gdzie wciąż na nowo rozumiejąc coraz więcej ukrytych niewiadomych będę wyruszać w drogę... Tu i teraz...
Nie mogę ocenić inaczej czegoś, co z pewnością nie okazało się jednorazową przygodą i nigdy nie pójdzie w niepamięć już następnego dnia.
"Życie po śmierci jest dla tych, którzy umierają przed śmiercią, to znaczy, którzy umierają za życia."
Tym samym Stachura żyje i pewnie wielu innych też... Uwielbiam!
Zastosowałam się do pierwszych zdań na wstępie i nie przeczytałam tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdkryłam ją.
Właściwie to nie tylko ją, ale i Stachurę.
Szczerze odkryłam też coś znacznie ważniejszego, bo odkryłam również i siebie.
Siebie głównie dlatego, bo wtopiłam się w te wszystkie myśli zawarte na kartkach i zrozumiałam, że mnie to dotyczy.
O mnie i do mnie to wszystko.
Nie...
Fabula rasa - traktat filozoficzny Edwarda Stachury jest być może jego najważniejszą książką. Pisany na przestrzeni kilkunastu lat, aż do śmierci, stanowi sumę poglądów na temat istoty życia, a przede wszystkim ludzkiego poznania.
W dialogicznej, wręcz katechizmowej formie czytelnikowi zostają niemalże objawione prawdy, które można uznać za ostateczne: "W książkach nie ma mądrości", "nie ma żadnej tajemnicy" - "wszystko jest jawne", a najważniejsza to "jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie". I na tym właśnie samopoznaniu koncentruje się główny wątek rozumowania. Ludzie nieświadomi siebie, ogarnięci egoizmem z jednej strony, a na przeciwko nich ludzie-nikt, ludzie-miłość, tacy jak np. Jezus - świadomi siebie, uważni, wyzwoleni z pętów Ja. "Jasne widzenie" tego jacy jesteśmy naprawdę ma doprowadzić do wyzwolenia z lęków i sprawić, że "nie do zranienia zdrowie, nie do uwięzienia wolność, nie do opisania piękno, szczęście, żywa nieśmiertelność" są dla nas.
Czyżby zatem nowa religia? Nowy zakon? I tak i nie, bo mamy odrzucenie wszelkiego Boga i anachoretyzmu, ale też ideę, która ma wyzwolić wszystkich. Jest w tym coś z buddyzmu, zresztą pada w tekście: "pojawiasz się, żeby cierpieć".
Odarcie z egoizmu, duchowa przemiana poprzez obserwację i bycie uważnym - takie oto słowa ma dla czytelnika Stachura przed rozstaniem z tu-i-teraz.
Jeżeli brać tę książkę bardzo poważnie, mamy oto sposób na wspaniałe życie, ucieczkę z ziemskiego piekła. Jeżeli komuś uda osiągnąć się stan odarcia ze swojego Ja, pewnie tak się stanie. Tylko czy to w pełni możliwe? Stachura odpowiedziałby: "wszystko jest możliwe".
Skoro wszystko jest możliwe, to warto chociaż spróbować pozbawić się złudzeń, co będzie łatwiejsze z takim przewodnikiem jak Edward Stachura.
Fabula rasa - traktat filozoficzny Edwarda Stachury jest być może jego najważniejszą książką. Pisany na przestrzeni kilkunastu lat, aż do śmierci, stanowi sumę poglądów na temat istoty życia, a przede wszystkim ludzkiego poznania.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dialogicznej, wręcz katechizmowej formie czytelnikowi zostają niemalże objawione prawdy, które można uznać za ostateczne: "W książkach nie ma...
Pewnie obrażę autora i wielu intelektualistów...Mam dylemat czy uznać tę książkę za dobrą czy jednak za nadmuchany intelektualnie balon...Bum...Przykro mi...
Pewnie obrażę autora i wielu intelektualistów...Mam dylemat czy uznać tę książkę za dobrą czy jednak za nadmuchany intelektualnie balon...Bum...Przykro mi...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem – usiłują opisać”- zdanie to, jedno z pierwszych wydaje mi się być kluczowym i choćby dla niego warto było przeczytać tę książkę. Spotkałam się z zarzutami do „Fabula rasy”, że jest ona jedynie zbiorem sofizmatów. Możliwe, ale myślę, że to celowy zabieg. Pokazuje jak paradoksalne jest wszystko co nas otacza. Cały świat, my sami, nasze życie i wszystko co robimy. Paradoksalne dla naszych ciasnych umysłów, niezdolnych by pojąć to, co niewysłowione. Aby pokazać jak niebezpieczna jest „pułapka słów” Stachura celowo sam wpędza w nią czytelnika odpowiedziami na pytania Człowieka – Ja. Pokazuje jak ogromnie różni się od siebie prawdziwe rozumienie od znajdowania czegoś logicznym. Niestety autor obnaża się także z braku dystansu do siebie. To prawda, że w „Fabula rasie” jest dla siebie bezlitosny, ale dla siebie z przeszłości, a nie obecnego. Teraz jest na jedynej słusznej drodze i nie pozostawia miejsca na żadne wątpliwości czy polemikę. Czyni go to w moich oczach niewiarygodnym. Pozostawia to we mnie pewien niesmak towarzyszący mi zawsze gdy mój rozmówca wyznaje te same poglądy co ja, ale w sposób dla mnie nie do zaakceptowania, nieautentyczny i nieszczery. Jest to przykre uczucie, bowiem znakomita większość myśli Człowieka – nikt niejednokrotnie wcześniej pojawiła się w mojej głowie. Nie mogę się z nim nie zgodzić, ale jednocześnie nie wierzę mu.
„Wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem – usiłują opisać”- zdanie to, jedno z pierwszych wydaje mi się być kluczowym i choćby dla niego warto było przeczytać tę książkę. Spotkałam się z zarzutami do „Fabula rasy”, że jest ona jedynie zbiorem sofizmatów. Możliwe, ale myślę, że to celowy zabieg. Pokazuje jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej niesamowita, mroczna, niepokojąca i dająca do myślenia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Polecam, ale nie biorę odpowiedzialności za doznany stały uszczerbek na zdrowiu psychicznym... bo po przeczytaniu nic już nie jest takie samo...
Najbardziej niesamowita, mroczna, niepokojąca i dająca do myślenia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Polecam, ale nie biorę odpowiedzialności za doznany stały uszczerbek na zdrowiu psychicznym... bo po przeczytaniu nic już nie jest takie samo...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie znam się na prozie E. Stachury, ale tę książkę pochłonęłam.
Od czasu do czasu, odrobinka filozofii mi nie zaszkodzi ;)
Nie znam się na prozie E. Stachury, ale tę książkę pochłonęłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd czasu do czasu, odrobinka filozofii mi nie zaszkodzi ;)
Lekcja życia.
Lekcja życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to