Najlepiej rozpocząć tę opinię słowami: Tę książkę napisał artysta i to widać.
Historia przedstawia nam dwójkę nieszczęśliwie zakochanych młodych osób, melancholię ich życia, wszystkie wzloty i upadki z jakże barwnej perspektywy głównego bohatera rozpaczającego nad swoją stratą.
Rachatłukum jest prawdziwą literacką eskapadą w świat odrealnionego, a jednak poniekąd trafnego światopoglądu Wolkersa i z pewnością jest to wyprawa, podczas której wielu polegnie.
I jeśli ktoś ma poddać się wobec niecodzienności tej książki, to oprócz braku akapitów i dialogów, oprócz dziwnych konstrukcji zdaniowych i niezrozumiałego przekazu, odrzucić go może w sposób szczególny jedna rzecz.
Seks.
Seks w Rachatłukum jest wszechobecny, można by powiedzieć, że występuje praktycznie co dwie strony. Powiedzieć, że jest go tu za dużo, to jak nie powiedzieć nic. Nie są to jednak poetyckie i barwne opisy aktu dającego życie z fizycznego połączenia dwóch ukochanych sobie istot.
O nie.
Seks u Wolkersa to czysto zwierzęce, upadlające, odrażająco pociągające w swojej naturze zachowanie. To zbiór określeń i opisów w pełni ekstatycznych, fantazyjnych, pornograficznych wręcz. Autor nie bawi się w półśrodki w nazewnictwie chociażby organów płciowych. Pełno tu wulgaryzmów, rynsztokowego podejścia do tematu, a pragnienia głównego bohatera są miejscami tak obrzydliwe, że co wrażliwsi mogliby zwymiotować. Ja sam często mogłem jedynie zbywać je śmiechem wobec poziomu głupoty i degeneractwa, jaki prezentowały.
Czy znaczy to jednak, że Rachatłukum to przeseksualizowane badziewie i czysta fantasmagoria niewyżytego autora?
O dziwo - nie.
Ostatecznie w tym szaleństwie jest metoda. I choć uważam, że Wolkers w wielu aspektach przesadził, książka jako tako się broni. Jest przekaz, który kryje się pod litrami płynów ustrojowych czy mięsistych krągłości. W Rachatłukum panuje pewien niewysłowiony klimat, pewna abnormalna narracja, która naprawdę potrafi wciągnąć, a jednocześnie jej treść boleśnie i trafnie oddaje prozę życia.
Postaci drugo- i trzecioplanowe często wydają się płaskie i jednowymiarowe, a jednak jest w nich jakaś głębia, jakieś ukryte znaczenie, którego jednak my, oczami protagonisty, nie chcemy zauważać. Zupełnie jak nie chcemy zauważać ich w ludziach, którzy stoją na naszej drodze. A jeżeli już chcemy, często nie jest to nam dane na zbyt długo.
Wreszcie główna dwójka zakochanych, tak bardzo absurdalnie pochłonięta przez własną przypadkową miłość, jest pewną alegorią naszych własnych myśli i pragnień, które kryją się gdzieś wewnątrz nas. Okrutnym ukazaniem bezmyślności i naiwności miłości młodych ludzi. Miłości, którą życie z całych sił stara się deptać.
Rachatłukum to wyjątkowo brutalna i obrzydliwa, choć wciąż poetycka opowieść o życiu. O tym, jak łatwo można wszystko zyskać, a potem to stracić. Jak mnogość opcji myślenia, inni ludzie i niepojęte siły rzeczywistości wpływają na nasze życie. Jak bardzo nie umiemy czasem odciąć się od przeszłości i przez to tracimy z oczu naszą przyszłość. I jak bardzo tragiczna może być koncentracja życia wokół jednej osoby.
Jeżeli więc miałbym powiedzieć, czy Rachatłukum jest obsceniczną wersją Romea i Julii, powiedziałbym, że absolutnie nie. Tu dzieje się o wiele więcej niż u Szekspira, bohaterów nie dzieli tylko rodzinna waśń. Tu dzieli ich całe spektrum nieszczęść i absurdu, w którym przychodzi im walczyć o własne szczęście.
Książka Wolkersa jest z pewnością jedną z ciekawszych, jakie miałem okazję przeczytać. I jeśli nie straszna wam wszechobecna ohyda, niepohamowany żadną moralnością seks, niestandardowa forma książki czy do bólu życiowe, prostolinijne i dziwne przedstawienie świata i jego mieszkańców to moim zdaniem warto ją przeczytać. Warto, by spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy. I wczytując się pomiędzy obleśnymi scenami w przykre historie i odkrywając niecodziennych bohaterów, odkryć czym dla was będzie Rachatłukum i jego tragikomiczne love story, którego orgastyczności z pewnością na długo nie zapomnę.
Najlepiej rozpocząć tę opinię słowami: Tę książkę napisał artysta i to widać.
Historia przedstawia nam dwójkę nieszczęśliwie zakochanych młodych osób, melancholię ich życia, wszystkie wzloty i upadki z jakże barwnej perspektywy głównego bohatera rozpaczającego nad swoją stratą.
Rachatłukum jest prawdziwą literacką eskapadą w świat odrealnionego, a jednak poniekąd trafnego...
Przeczytałam dobrze ponad trzydzieści lat temu. Niektóre zdania, fragmenty zdań wbiły mi się w pamięć na stałe. Kilku z tych zapamiętanych wolałabym nigdy nie przeczytać.
Mimo że cały czas mam ten dawno temu przeczytany egzemplarz Rachatłukum, nikomu go nie pożyczam i hołubię niemalże jak relikwię, to nie zdecydowałabym się (nie odważyła) teraz przeczytać go ponownie. Bałabym się, że może ona się zestarzała, może ja i straciłabym wspomnienie tej najpiękniejszej historii miłosnej jaka kiedykolwiek została napisana.
Przeczytałam dobrze ponad trzydzieści lat temu. Niektóre zdania, fragmenty zdań wbiły mi się w pamięć na stałe. Kilku z tych zapamiętanych wolałabym nigdy nie przeczytać.
Mimo że cały czas mam ten dawno temu przeczytany egzemplarz Rachatłukum, nikomu go nie pożyczam i hołubię niemalże jak relikwię, to nie zdecydowałabym się (nie odważyła) teraz przeczytać go ponownie....
Cóż to była za podróż. Historia miłosna w pełnym przekroju. Od pierwszego spotkania kierując się oczyma, poprzez pełny namiętności i fantazji okres cielesnej fascynacji, aż po... po żal, smutek, złość, i bezwzględną miłość zakorzenioną w najgłębszych czeluściach serca.
Cóż to była za podróż... Początek szokujący. Mogłoby się wydawać, że jest to książka bazująca na wulgarnej sensacji. Nic bardziej mylnego. Ta książka nie jest wulgarna w bezpośrednim tego słowa znaczeniu. Jest po prostu szczera. Opisy zbliżeń, można powiedzieć eksperymentów, spontaniczności w seksualności są po prostu szczere. Narrator nie jest wulgarny - on to opisuje tak jak widzi, takim językiem jaki stosuje na co dzień. Nie jest ordynarny - widać to szczególnie w opisach zbliżeń z Olgą. Zdrobnienia jakie stosuje wobec słów, uznanych powszechnie za wulgarne, pokazują jego szczere, autentyczne uczucie do umiłowanej kobiety - pojawiają się w tej formie tylko w odniesieniu właśnie do niej.
Tempo akcji także jest wybitnym odzwierciedleniem jego przejść. Z początku wszystko zdaje się dziać szybko. Mimo nieco wymieszanej chronologii, daje się odczuć to bębniące w żyłach staccato. Później wszystko to gdzieś spowalnia, wkrada się powtarzalna codzienność, rutyna. Później przychodzi złość, wszystko znów nagle przyspiesza. By później zwolnić poprzez depresyjny stan zobojętnienia, rezygnacji, pogodzenia się. I w końcu, po ostatni dryg serca w końcowych chwilach... Ahh. Cóż to była za podróż...
Krótka książka a tyle wartości. Przy końcu świeczki w oczach. Część Pań będzie być może zgorszona stylem, jednakże w odniesieniu do Panów - polecam każdemu. Kawał znakomitej, zrozumiałej dla płci męskiej literatury.
Wow
Cóż to była za podróż. Historia miłosna w pełnym przekroju. Od pierwszego spotkania kierując się oczyma, poprzez pełny namiętności i fantazji okres cielesnej fascynacji, aż po... po żal, smutek, złość, i bezwzględną miłość zakorzenioną w najgłębszych czeluściach serca.
Cóż to była za podróż... Początek szokujący. Mogłoby się wydawać, że jest to książka bazująca na...
Tak po prostu. 10 gwiazdek. Nie za sceny erotyczne. Nie za kwieciste opisy. I nie za ekranizację, która swoją drogą była bardzo dobra. Ale za to autentyczność, prawdziwe uczucie, losy życiowe które powodują że dwoje ludzi przeznaczonych sobie całkowicie się gubi. I zakończenie które całkowicie odwraca i zgniata butem całą tą lekką erotyczną frywolność z pierwszej połowy. Przepiękne. Dla mnie to książka ponadczasowa.
Tak po prostu. 10 gwiazdek. Nie za sceny erotyczne. Nie za kwieciste opisy. I nie za ekranizację, która swoją drogą była bardzo dobra. Ale za to autentyczność, prawdziwe uczucie, losy życiowe które powodują że dwoje ludzi przeznaczonych sobie całkowicie się gubi. I zakończenie które całkowicie odwraca i zgniata butem całą tą lekką erotyczną frywolność z pierwszej połowy....
Powieści erotyczne w ostatnim czasie ścigają się i wygryzają wzajemnie z kryminałami o uwagę tych, którzy nie uciekają na widok drukowanego tekstu. Co prowadzi do przedziwnej sytuacji, że trzeba brać poprawkę na tzw. „bestsellery”, ponieważ oba gatunki bardzo mocno deprecjonują słowo pisane w ostatnim czasie. Więc postanowiłem cofnąć się i zajrzeć do książki skandalicznej, ale napisanej już jakiś czas temu. Wybór padł na „Rachatłukum” Jana Wolkersa.
Naturalnie cała „kontrowersja” związana jest ze scenami seksu oraz językiem opisu tychże. Mamy do czynienia z historią mocnego uczucia początkującego rzeźbiarza do rudowłosej Olgi. Temperatura ich związku jest wysoka, a erotyczne igraszki dalekie od powściągliwych. Również jeśli chodzi o język ich opisu, który ochoczo korzysta z wulgarności, a jest to działanie planowe. Dodajmy, że rzecz dzieje się latach 60. w Holandii, a więc pewna obrazoburczość i kontestacja drobnomieszczaństwa jest w ten kontekst wpisana.
Dodatkowo autor swoją opowieść komplikuje dając nam obraz związku, który nagle się rozpada, a potem przeradza w uczuciową tragedię. No i ja tego nie kupuję. Nie chodzi o sam język, ale o miałkość i powszedniość tej historii. Mam nieodparte wrażenie, że jeśli byśmy obdarli „Rachatłukum” z pikanterii scen erotycznych to w środku niewiele by już zostało. Jeśli ktoś chce poszukać bohatera, który twarzą wyciera trotuar, ale robi to w sposób dalece głębszy niż bohater tej książki, niech sięgnie po Michela Houellebecqa.
Powieści erotyczne w ostatnim czasie ścigają się i wygryzają wzajemnie z kryminałami o uwagę tych, którzy nie uciekają na widok drukowanego tekstu. Co prowadzi do przedziwnej sytuacji, że trzeba brać poprawkę na tzw. „bestsellery”, ponieważ oba gatunki bardzo mocno deprecjonują słowo pisane w ostatnim czasie. Więc postanowiłem cofnąć się i zajrzeć do książki skandalicznej,...
Książkę przeczytałam po obejrzeniu filmu na kanale na YT "bukbuk" z K.Bosakiem.
Książka jest specyficzna. Warto przed lekturą przeczytać krótką biografię autora, ponieważ książka zawiera elementy biograficzne. To z czym mi się ta książka kojarzy po przeczytaniu jej kilka tygodni temu, to seks i przemijanie.
"Rachatłukum" to zbiór opowiadań. Jak wspomniałam wcześniej w dużej mierze są to opowiadania dotyczące seksu, język jakim operuje autor jest brutalny, szczery, wulgarny, codzienny. Bohater wspomina utwory muzyczne, konkretne kawałki, które mogą towarzyszyć lekturze.
Nie da się jednak ukryć, że dość długo czytałam książkę Wolkersa. Czym to było spowodowane? Nie wiem. Styl książki jest specyficzny: ani zły ani zachwycający. Nie da się jednak ukryć, że książka zapada w pamięć. Warto zaryzykować.
Książkę przeczytałam po obejrzeniu filmu na kanale na YT "bukbuk" z K.Bosakiem.
Książka jest specyficzna. Warto przed lekturą przeczytać krótką biografię autora, ponieważ książka zawiera elementy biograficzne. To z czym mi się ta książka kojarzy po przeczytaniu jej kilka tygodni temu, to seks i przemijanie.
"Rachatłukum" to zbiór opowiadań. Jak wspomniałam wcześniej w...
"Absolutnie genialny harlequin dla facetów, pełen łez, spermy, potu, krwi, bluzgów, pasji i niedokończonej miłości." - napisał pewien mężczyzna, i tą krótką, a konkretną polecajką sprawił, jak widzicie, że sięgnęłam po wspomnianą książkę.
Teraz mogę napisać swoją polecajkę tej męskiej historii, która jest jedną z lepszych historii miłosnych jakie czytałam. Jej największą zaletą jest ten bezimienny rzeźbiarz, główny bohater, żywy i realny w swoich emocjach i przeżyciach opisywanych bez patosu i nadęcia. Ta miłość odnaleziona tak nagle i cały ból i szczęście z nią związane.
Książka obchodzi w tym roku okrągłe, 50 urodziny, mogę się jedynie domyślać, jakie emocje wzbudzały jej pierwsze wydania, myślę, że nawet dziś, to, jak otwarcie Autor pisze w niej o seksie, będzie u wielu siało zgorszenie...
Jeżeli ktoś sięgając po nią odnajdzie tutaj tylko obsceniczny język i pornografię, to z tego miejsca bardzo mu współczuję, ponieważ zamknięty umysł to straszna, przerażająca rzecz...
"Absolutnie genialny harlequin dla facetów, pełen łez, spermy, potu, krwi, bluzgów, pasji i niedokończonej miłości." - napisał pewien mężczyzna, i tą krótką, a konkretną polecajką sprawił, jak widzicie, że sięgnęłam po wspomnianą książkę.
Teraz mogę napisać swoją polecajkę tej męskiej historii, która jest jedną z lepszych historii miłosnych jakie czytałam. Jej największą...
W Rachatłukum narratorem jest bezimienny, główny bohater, który snuje wspomnienia, miesza przeszłość z teraźniejszością, ubiega fakty, a cały swój monolog poświęca miłości swojego życia, rudowłosej Oldze. Historia ich miłości jest pełna wulgaryzmów, wyuzdanych scen, ale też pełna opisów trywialnej codzienności, błogości chwil, tkliwego i prostego szczęścia.
Rachatłukum, fabularnie, ma wszystkie cechy, by stać się zwykłym rozdzierającym romansidłem, które zakończeniem wyciska nam łzy w oczach. Jednak świetna, bezpośrednia, wulgarna, dosadna i dosłowna narracja, sprawiają, że opowieść ta jest czymś więcej niż wyciskaczem łez. Prostota i nazywanie rzeczy po imieniu, tak jak człowiek mówi, tak jak wszystko w rzeczywistości wygląda sprawiają, że nie znajdziemy w niej wzniosłego patosu, ale historię, z którą bardzo łatwo się zjednoczymy. Jest ona na wskroś prawdziwa, niewymuszona, choć czasem takie wydają się metafory jakich używa narrator do jej przedstawienia i zobrazowania. Jest to też jedna z piękniejszych książek o miłości jaką dane było mi czytać. O tym wszystkim, co z miłością i jej ogromem się wiążę. Wspólnym spędzaniem chwil, namiętnością, porozumieniem bez słów, ale i też rozstanie, poczuciem straty, uczuciem poza zdradą, poza byciem razem.
Cudownie czyta się też anegdoty, które przytacza bohater. Zarówno te dotyczące jego wspólnego życia z Olgą, jak i te dotyczące jego teścia, które są wyjątkowo zabawne. Historie o wszystkich przygarniętych przez nich zwierzakach od kota zaczynając na mewie kończąc, są zachwycające w swej prostocie. Zobrazowany przez niego lęk Olgi do posiadania dzieci, zarówno budzi zrozumienie, jak i jego brak, przyczyny tego lęku wydają się irracjonalne, a z drugiej strony są bardzo ludzkie. Wolkers w moim odczuciu jednocześnie zna kobiety bardzo dobrze, świetnie interpretuje ich zachowanie, i zupełnie nic o nich nie wie. Ta dwoistość wydaje się naturalna i wywołała u mnie coś na kształt zaufania do autora.
Jan Wolkers w tej krótkiej powieści zmieścił historię dużego kalibru. I można przyczepić się, że język zbyt dosadny, że narracja pierwszoosobowa, że brak dialogów, że przedstawienie teściowej zbyt stereotypowe. Tylko czy bez tej pierwszoosobowej relacji tak bym odczuła siłę tęsknoty i uczucia żywionych przez bohatera do Olgi? Czy bez tej dosadności dalej tak by mnie ta historia poruszała? Myślę, że nie. Gorąco polecam
W Rachatłukum narratorem jest bezimienny, główny bohater, który snuje wspomnienia, miesza przeszłość z teraźniejszością, ubiega fakty, a cały swój monolog poświęca miłości swojego życia, rudowłosej Oldze. Historia ich miłości jest pełna wulgaryzmów, wyuzdanych scen, ale też pełna opisów trywialnej codzienności, błogości chwil, tkliwego i prostego szczęścia.
Książka o miłości, o szczęściu bycia razem. I nagle ona, miłość jego życia odchodzi do innego, świat się wali... . Autor pokazuje to wszystko bardzo wyraźnie, nie przebierając w słowach, opisy seksu są bardzo dosadne, niczym nie upiększone, czasami wulgarne... Czytając, czasami czułam niesmak...
Książka o miłości, o szczęściu bycia razem. I nagle ona, miłość jego życia odchodzi do innego, świat się wali... . Autor pokazuje to wszystko bardzo wyraźnie, nie przebierając w słowach, opisy seksu są bardzo dosadne, niczym nie upiększone, czasami wulgarne... Czytając, czasami czułam niesmak...
(...) Rachatłukum jest powieścią, do której wróciłam po 15 latach. Na nowo wydana w audiobooku pozwoliła wrócić do emocji, które przeżywałam w wieku 17 lat. No i zachwyciła mnie chyba jeszcze bardziej niż w czasach licealnych, gdy po raz pierwszy miałam ją w rękach. Nie na darmo na Wikipedii ma ona status najchętniej czytanej książki przez licealistów. Dosadne, miejscami brutalne opisy fascynacji erotycznej dwójki bohaterów, nie dają zbyt dużego pola do działania wyobraźni. Bez niedomówień, bez konwenansów, a jednak z niesamowitym ładunkiem elektryzującej cielesnej intymności. Jednak to nie tylko opisy seksu tworzą tę niesamowitą książkę. To, co najbardziej zapada w pamięć, to namacalne poczucie braku, przemijania, wystygania czegoś, co było wielką miłością między dwojgiem ludzi, wielką fascynacją, zagarnięciem nieba do ręki, które zamiast trwać, przelatuje między palcami niczym piasek, a my nie możemy z tym nic zrobić. Nie da się tego procesu zatrzymać, ani nie da się tego gestu powtórzyć. Jest tu świadomość końca, o którym wiemy, że nastąpi, ale ciągle nie chcemy się z tym pogodzić. Proza życia, mijające lata, które odzierają nas z urody, zastępują jędrność ciała wiotkością przemijania, namiętności istnienia pożądaniem pieniędzy i wygodnym trwaniem, ideały zamieniając w doraźne korzyści. Tego wszystkiego nie sposób zauważyć mając 17 lat. Dlatego Rachatłukum wydało mi się tak piękne, tak moje. (...)
więcej tu:
http://www.wiatremczytane.pl/pozadanie
(...) Rachatłukum jest powieścią, do której wróciłam po 15 latach. Na nowo wydana w audiobooku pozwoliła wrócić do emocji, które przeżywałam w wieku 17 lat. No i zachwyciła mnie chyba jeszcze bardziej niż w czasach licealnych, gdy po raz pierwszy miałam ją w rękach. Nie na darmo na Wikipedii ma ona status najchętniej czytanej książki przez licealistów. Dosadne, miejscami...
Sięgnęłam po tą książkę po obejrzeniu monodramu w teatrze. Swoją drogą polecam ((Teatr Studio). To nie jest `ładna` książka. Język, którym jest napisana chwilami jast wulgarny i na granicy dobrego smaku. Autor nazywa rzeczy po imieniu, nie ma miejsca na niedopowiedzenia. To może szokować i wzbudzać skrajne emocje. Jednak, gdy pominie się cały wulgaryzm przekazu, to pokazuje się obraz bardzo nieszczęśliwych bohaterów. Jak dla mnie, to studium nieszczęśliwej miłości. Miłości do samego końca, wręcz obsesji. Jedno jest pewne, po przeczytaniu, długo się o niej nie zapomina.
Sięgnęłam po tą książkę po obejrzeniu monodramu w teatrze. Swoją drogą polecam ((Teatr Studio). To nie jest `ładna` książka. Język, którym jest napisana chwilami jast wulgarny i na granicy dobrego smaku. Autor nazywa rzeczy po imieniu, nie ma miejsca na niedopowiedzenia. To może szokować i wzbudzać skrajne emocje. Jednak, gdy pominie się cały wulgaryzm przekazu, to...
Najczęściej o miłości pisze się patetycznie. Delikatnie, jakby autor trzymał w dłoni lekkie piórko, kttóre zaraz wypadnie z rąk. A jak już padają słowa cięższe, to od razu wydaje się czytelnikom, iż utwór jest po prostu prymitywny. Okazuje się, że o miłości najlepiej pisać naturalnie, bez przejaskrawienia. Przecież nikt z nas nie żyje wyłącznie w świecie myśli i duszy - ciało także odczuwa porywy uniesień. Miłość to głodne emocji żywioły toczące ze sobą wieczną walkę. Demony rozbudzające nie tylko czułość i motyle w brzuchu, ale również rozpalające pożądanie, które dąży do realizacji u człowieka biologicznych czynności. O tym wszystkim pamięta doskonale Jan Wolkers.
"Rachatłukum" to opowieść, która być może wywołuje odruchy wymiotne u osób wierzących w ograniczoną lokalizację miłości, czyli główkę i brzuszek. Zero innych cielesnych objawów. Bohaterem książki jest mężczyzna po przejściach - utracił ukochaną, zawalił mu się świat, a gruzy wbijały się w duszę. Rudowłosa piękność podniecała go do granic możliwości, wręcz po pierwszych kilku stronach można uznawać, iż facet żyje tylko dla seksu. Oczywiście, to mrzonka. Bohater kocha miłością absolutną, szaloną, a takie uczucia w kwestii cielesnej również posiadają swoje prawa. W takich sytuacjach niewidzialne pioruny przechodzą przez ciała i rzucają kochanków w ramiona, oblewają ich falą gorączki oraz żądzy.
Po tej lekturze dochodzę do wniosku, iż autor precyzyjnie pokazał, że różnice płciowe odbijają się od sekretnych drzwi. Miłość mężczyzny do kobiety również jest złożoną podróżą po emocjonalnych szlakach. Tak naprawdę, kochając nie różnimy się jakoś drastycznie. Wszyscy możemy przeżyć tę psychiczną chorobę zmysłów.
Najczęściej o miłości pisze się patetycznie. Delikatnie, jakby autor trzymał w dłoni lekkie piórko, kttóre zaraz wypadnie z rąk. A jak już padają słowa cięższe, to od razu wydaje się czytelnikom, iż utwór jest po prostu prymitywny. Okazuje się, że o miłości najlepiej pisać naturalnie, bez przejaskrawienia. Przecież nikt z nas nie żyje wyłącznie w świecie myśli i duszy -...
Tak, jest po prostu o miłości. Tak, jest żywo, dosadnie, prawdziwie, obsesyjnie, i brudno. Ale jest jednocześnie tak prosto, z delikatnością i głębią, jakiej nie spotkałam jeszcze nigdzie.
Chwytający za gardło, serce i jaja - majstersztyk.
Tak, jest po prostu o miłości. Tak, jest żywo, dosadnie, prawdziwie, obsesyjnie, i brudno. Ale jest jednocześnie tak prosto, z delikatnością i głębią, jakiej nie spotkałam jeszcze nigdzie.
Chwytający za gardło, serce i jaja - majstersztyk.
Miało kipieć seksem i namiętnością, a pierwsze moje odczucie to obrzydzenie i niesmak. Ale im dalej czytałam tym było lepiej... Na początku wydawało mi się, że to książka, która każdym wyrazem mnie do siebie zniechęca. Czytałam dalej, bo poleciła mi ją osoba o dość dobrym i wysublimowanym guście, więc postanowiłam się nie poddawać.
Kiedy już przebrnęłam przez pierwsze rozdziały opisujące seksualne przygody głównego bohatera - artysty zaczęła się dla mnie "prawdziwa książka" i powoli zaczęłam rozumieć naszego rzeźbiarza.
Otóż narrator przeżył rozstanie z piękną rudą Olgą. Przeżył je strasznie mocno i przez długi czas żył w szoku i bólu. Poznał ją zupełnie przypadkiem i pokochał bez granic poświęcając się i robiąc dla niej wiele. Najbardziej jednak wzruszał i jednocześnie smucił mnie sposób w jaki o niej mówił - z miłością i uwielbieniem w każdym słowie. Wspominał każdą chwilę spędzoną razem i przypominał sobie takie urocze szczegóły, które mogły mu się kojarzyć tylko i wyłącznie z nią. Sweter, w którym wyglądała jak pszczoła, jakiś drobiazg do którego była przywiązana, czy więdnące na parapecie kaktusy. Kochał w niej te wszystkie dziwności i natręctwa i potrafił z wdziękiem opowiedzieć o tym, co dla innych byłoby wielką wadą.
Racharłukum to nie jest książka dla każdego - początkowo czyta się ciężko i myśli - co to za gbur i prostak! Ale z biegiem kartek zaczynamy go rozumieć a nawet czuć sympatię.
Co się dzieje po rozstaniu? Warto się dowiedzieć, ale narrator dawkuje nam wiedzę o jego i jej losie przeplatając wszystko wspomnieniami dawnych, różowych lat, w których byli "bezczelnie szczęśliwi".
Krótko mówiąc książka opowiada:
- o kobiecie, która nie dostrzegła swojej wielkiej i jedynej miłości - była młoda i myślała, że znajdzie kogoś lepszego.
- o mężczyźnie, który stracił jedyną kobietę za którą szalał i którą kochał do granic możliwości, a stratę próbuje sobie zrekompensować rzeszą kochanek, u których widzi "jakąś cząstkę Olgi".
- o ogromnej tęsknocie.
- o miłości opowiedzianej w słowach, obrazach i wspomnieniach, ale rzeczy małych i przypisanych do konkretnych osób.
Życzę miłego czytania - po przebrnięciu przez pierwsze rozdziały czyta się jednym tchem.
Miało kipieć seksem i namiętnością, a pierwsze moje odczucie to obrzydzenie i niesmak. Ale im dalej czytałam tym było lepiej... Na początku wydawało mi się, że to książka, która każdym wyrazem mnie do siebie zniechęca. Czytałam dalej, bo poleciła mi ją osoba o dość dobrym i wysublimowanym guście, więc postanowiłam się nie poddawać.
Kiedy już przebrnęłam przez pierwsze...
Na okładce książki zareklamowano ją w taki sposób :
''Nieokiełznany żywioł seksu i bezlitosny żywioł rozkładu''
''Wstrząsająca prawda sztuki''
''Naga prawda samotności''.
Szczerze mówiąc nigdy bym po nią nie sięgnęła, może, jeśli miałabym 15 lat i nie znałabym jeszcze H. Millera. Na szczęście ktoś mi ją pożyczył, więc wypadało przeczytać choć kilka stron. Pierwszą i drugą jakoś przełknęłam, choć cały czas wydawały mi się tak pretensjonalne, jak przytoczony wyżej opis z okładki. W miarę czytania okazało się, że jest to jedna z bardziej wciągających lektur, jakie wpadły mi w ręce. Jan Wolkers ciekawie operuje językiem, i choć w książce brakuje akapitów, przebrnięcie przez każdą kolejną stronę jest czytelniczą przyjemnością. Smaku całej historii dodają niebanalne nawiązania do sztuki. To kolejny przykład na to, jak dzięki wulgaryzmowi i dosadnemu opisywaniu rzeczywistości można ukazać delikatność miłości i pustkę po rozstaniu. Polecam szczególnie fanom literatury Millera, choć to trochę inna bajka.
Na okładce książki zareklamowano ją w taki sposób :
''Nieokiełznany żywioł seksu i bezlitosny żywioł rozkładu''
''Wstrząsająca prawda sztuki''
''Naga prawda samotności''.
Szczerze mówiąc nigdy bym po nią nie sięgnęła, może, jeśli miałabym 15 lat i nie znałabym jeszcze H. Millera. Na szczęście ktoś mi ją pożyczył, więc wypadało przeczytać choć kilka stron. Pierwszą i drugą...
Najlepiej rozpocząć tę opinię słowami: Tę książkę napisał artysta i to widać.
Historia przedstawia nam dwójkę nieszczęśliwie zakochanych młodych osób, melancholię ich życia, wszystkie wzloty i upadki z jakże barwnej perspektywy głównego bohatera rozpaczającego nad swoją stratą.
Rachatłukum jest prawdziwą literacką eskapadą w świat odrealnionego, a jednak poniekąd trafnego światopoglądu Wolkersa i z pewnością jest to wyprawa, podczas której wielu polegnie.
I jeśli ktoś ma poddać się wobec niecodzienności tej książki, to oprócz braku akapitów i dialogów, oprócz dziwnych konstrukcji zdaniowych i niezrozumiałego przekazu, odrzucić go może w sposób szczególny jedna rzecz.
Seks.
Seks w Rachatłukum jest wszechobecny, można by powiedzieć, że występuje praktycznie co dwie strony. Powiedzieć, że jest go tu za dużo, to jak nie powiedzieć nic. Nie są to jednak poetyckie i barwne opisy aktu dającego życie z fizycznego połączenia dwóch ukochanych sobie istot.
O nie.
Seks u Wolkersa to czysto zwierzęce, upadlające, odrażająco pociągające w swojej naturze zachowanie. To zbiór określeń i opisów w pełni ekstatycznych, fantazyjnych, pornograficznych wręcz. Autor nie bawi się w półśrodki w nazewnictwie chociażby organów płciowych. Pełno tu wulgaryzmów, rynsztokowego podejścia do tematu, a pragnienia głównego bohatera są miejscami tak obrzydliwe, że co wrażliwsi mogliby zwymiotować. Ja sam często mogłem jedynie zbywać je śmiechem wobec poziomu głupoty i degeneractwa, jaki prezentowały.
Czy znaczy to jednak, że Rachatłukum to przeseksualizowane badziewie i czysta fantasmagoria niewyżytego autora?
O dziwo - nie.
Ostatecznie w tym szaleństwie jest metoda. I choć uważam, że Wolkers w wielu aspektach przesadził, książka jako tako się broni. Jest przekaz, który kryje się pod litrami płynów ustrojowych czy mięsistych krągłości. W Rachatłukum panuje pewien niewysłowiony klimat, pewna abnormalna narracja, która naprawdę potrafi wciągnąć, a jednocześnie jej treść boleśnie i trafnie oddaje prozę życia.
Postaci drugo- i trzecioplanowe często wydają się płaskie i jednowymiarowe, a jednak jest w nich jakaś głębia, jakieś ukryte znaczenie, którego jednak my, oczami protagonisty, nie chcemy zauważać. Zupełnie jak nie chcemy zauważać ich w ludziach, którzy stoją na naszej drodze. A jeżeli już chcemy, często nie jest to nam dane na zbyt długo.
Wreszcie główna dwójka zakochanych, tak bardzo absurdalnie pochłonięta przez własną przypadkową miłość, jest pewną alegorią naszych własnych myśli i pragnień, które kryją się gdzieś wewnątrz nas. Okrutnym ukazaniem bezmyślności i naiwności miłości młodych ludzi. Miłości, którą życie z całych sił stara się deptać.
Rachatłukum to wyjątkowo brutalna i obrzydliwa, choć wciąż poetycka opowieść o życiu. O tym, jak łatwo można wszystko zyskać, a potem to stracić. Jak mnogość opcji myślenia, inni ludzie i niepojęte siły rzeczywistości wpływają na nasze życie. Jak bardzo nie umiemy czasem odciąć się od przeszłości i przez to tracimy z oczu naszą przyszłość. I jak bardzo tragiczna może być koncentracja życia wokół jednej osoby.
Jeżeli więc miałbym powiedzieć, czy Rachatłukum jest obsceniczną wersją Romea i Julii, powiedziałbym, że absolutnie nie. Tu dzieje się o wiele więcej niż u Szekspira, bohaterów nie dzieli tylko rodzinna waśń. Tu dzieli ich całe spektrum nieszczęść i absurdu, w którym przychodzi im walczyć o własne szczęście.
Książka Wolkersa jest z pewnością jedną z ciekawszych, jakie miałem okazję przeczytać. I jeśli nie straszna wam wszechobecna ohyda, niepohamowany żadną moralnością seks, niestandardowa forma książki czy do bólu życiowe, prostolinijne i dziwne przedstawienie świata i jego mieszkańców to moim zdaniem warto ją przeczytać. Warto, by spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy. I wczytując się pomiędzy obleśnymi scenami w przykre historie i odkrywając niecodziennych bohaterów, odkryć czym dla was będzie Rachatłukum i jego tragikomiczne love story, którego orgastyczności z pewnością na długo nie zapomnę.
Najlepiej rozpocząć tę opinię słowami: Tę książkę napisał artysta i to widać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria przedstawia nam dwójkę nieszczęśliwie zakochanych młodych osób, melancholię ich życia, wszystkie wzloty i upadki z jakże barwnej perspektywy głównego bohatera rozpaczającego nad swoją stratą.
Rachatłukum jest prawdziwą literacką eskapadą w świat odrealnionego, a jednak poniekąd trafnego...
Przeczytałam dobrze ponad trzydzieści lat temu. Niektóre zdania, fragmenty zdań wbiły mi się w pamięć na stałe. Kilku z tych zapamiętanych wolałabym nigdy nie przeczytać.
Mimo że cały czas mam ten dawno temu przeczytany egzemplarz Rachatłukum, nikomu go nie pożyczam i hołubię niemalże jak relikwię, to nie zdecydowałabym się (nie odważyła) teraz przeczytać go ponownie. Bałabym się, że może ona się zestarzała, może ja i straciłabym wspomnienie tej najpiękniejszej historii miłosnej jaka kiedykolwiek została napisana.
Przeczytałam dobrze ponad trzydzieści lat temu. Niektóre zdania, fragmenty zdań wbiły mi się w pamięć na stałe. Kilku z tych zapamiętanych wolałabym nigdy nie przeczytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo że cały czas mam ten dawno temu przeczytany egzemplarz Rachatłukum, nikomu go nie pożyczam i hołubię niemalże jak relikwię, to nie zdecydowałabym się (nie odważyła) teraz przeczytać go ponownie....
Wow
Cóż to była za podróż. Historia miłosna w pełnym przekroju. Od pierwszego spotkania kierując się oczyma, poprzez pełny namiętności i fantazji okres cielesnej fascynacji, aż po... po żal, smutek, złość, i bezwzględną miłość zakorzenioną w najgłębszych czeluściach serca.
Cóż to była za podróż... Początek szokujący. Mogłoby się wydawać, że jest to książka bazująca na wulgarnej sensacji. Nic bardziej mylnego. Ta książka nie jest wulgarna w bezpośrednim tego słowa znaczeniu. Jest po prostu szczera. Opisy zbliżeń, można powiedzieć eksperymentów, spontaniczności w seksualności są po prostu szczere. Narrator nie jest wulgarny - on to opisuje tak jak widzi, takim językiem jaki stosuje na co dzień. Nie jest ordynarny - widać to szczególnie w opisach zbliżeń z Olgą. Zdrobnienia jakie stosuje wobec słów, uznanych powszechnie za wulgarne, pokazują jego szczere, autentyczne uczucie do umiłowanej kobiety - pojawiają się w tej formie tylko w odniesieniu właśnie do niej.
Tempo akcji także jest wybitnym odzwierciedleniem jego przejść. Z początku wszystko zdaje się dziać szybko. Mimo nieco wymieszanej chronologii, daje się odczuć to bębniące w żyłach staccato. Później wszystko to gdzieś spowalnia, wkrada się powtarzalna codzienność, rutyna. Później przychodzi złość, wszystko znów nagle przyspiesza. By później zwolnić poprzez depresyjny stan zobojętnienia, rezygnacji, pogodzenia się. I w końcu, po ostatni dryg serca w końcowych chwilach... Ahh. Cóż to była za podróż...
Krótka książka a tyle wartości. Przy końcu świeczki w oczach. Część Pań będzie być może zgorszona stylem, jednakże w odniesieniu do Panów - polecam każdemu. Kawał znakomitej, zrozumiałej dla płci męskiej literatury.
Wow
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż to była za podróż. Historia miłosna w pełnym przekroju. Od pierwszego spotkania kierując się oczyma, poprzez pełny namiętności i fantazji okres cielesnej fascynacji, aż po... po żal, smutek, złość, i bezwzględną miłość zakorzenioną w najgłębszych czeluściach serca.
Cóż to była za podróż... Początek szokujący. Mogłoby się wydawać, że jest to książka bazująca na...
Autentyczna, magnetyczna, mocna i dobra.
Autentyczna, magnetyczna, mocna i dobra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topowieść obrzydliwie romantyczna
powieść obrzydliwie romantyczna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedziwna to była pozycja.
Przedziwna to była pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z lepszych książek o uczuciu zwanym miłością. W stylu Bukowskiego i Hłaski. Warto.
Jedna z lepszych książek o uczuciu zwanym miłością. W stylu Bukowskiego i Hłaski. Warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPocisk!
Pocisk!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak po prostu. 10 gwiazdek. Nie za sceny erotyczne. Nie za kwieciste opisy. I nie za ekranizację, która swoją drogą była bardzo dobra. Ale za to autentyczność, prawdziwe uczucie, losy życiowe które powodują że dwoje ludzi przeznaczonych sobie całkowicie się gubi. I zakończenie które całkowicie odwraca i zgniata butem całą tą lekką erotyczną frywolność z pierwszej połowy. Przepiękne. Dla mnie to książka ponadczasowa.
Tak po prostu. 10 gwiazdek. Nie za sceny erotyczne. Nie za kwieciste opisy. I nie za ekranizację, która swoją drogą była bardzo dobra. Ale za to autentyczność, prawdziwe uczucie, losy życiowe które powodują że dwoje ludzi przeznaczonych sobie całkowicie się gubi. I zakończenie które całkowicie odwraca i zgniata butem całą tą lekką erotyczną frywolność z pierwszej połowy....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieści erotyczne w ostatnim czasie ścigają się i wygryzają wzajemnie z kryminałami o uwagę tych, którzy nie uciekają na widok drukowanego tekstu. Co prowadzi do przedziwnej sytuacji, że trzeba brać poprawkę na tzw. „bestsellery”, ponieważ oba gatunki bardzo mocno deprecjonują słowo pisane w ostatnim czasie. Więc postanowiłem cofnąć się i zajrzeć do książki skandalicznej, ale napisanej już jakiś czas temu. Wybór padł na „Rachatłukum” Jana Wolkersa.
Naturalnie cała „kontrowersja” związana jest ze scenami seksu oraz językiem opisu tychże. Mamy do czynienia z historią mocnego uczucia początkującego rzeźbiarza do rudowłosej Olgi. Temperatura ich związku jest wysoka, a erotyczne igraszki dalekie od powściągliwych. Również jeśli chodzi o język ich opisu, który ochoczo korzysta z wulgarności, a jest to działanie planowe. Dodajmy, że rzecz dzieje się latach 60. w Holandii, a więc pewna obrazoburczość i kontestacja drobnomieszczaństwa jest w ten kontekst wpisana.
Dodatkowo autor swoją opowieść komplikuje dając nam obraz związku, który nagle się rozpada, a potem przeradza w uczuciową tragedię. No i ja tego nie kupuję. Nie chodzi o sam język, ale o miałkość i powszedniość tej historii. Mam nieodparte wrażenie, że jeśli byśmy obdarli „Rachatłukum” z pikanterii scen erotycznych to w środku niewiele by już zostało. Jeśli ktoś chce poszukać bohatera, który twarzą wyciera trotuar, ale robi to w sposób dalece głębszy niż bohater tej książki, niech sięgnie po Michela Houellebecqa.
Inne: http://www.nowamuzyka.pl/author/jaroslawszczesny/
Powieści erotyczne w ostatnim czasie ścigają się i wygryzają wzajemnie z kryminałami o uwagę tych, którzy nie uciekają na widok drukowanego tekstu. Co prowadzi do przedziwnej sytuacji, że trzeba brać poprawkę na tzw. „bestsellery”, ponieważ oba gatunki bardzo mocno deprecjonują słowo pisane w ostatnim czasie. Więc postanowiłem cofnąć się i zajrzeć do książki skandalicznej,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam po obejrzeniu filmu na kanale na YT "bukbuk" z K.Bosakiem.
Książka jest specyficzna. Warto przed lekturą przeczytać krótką biografię autora, ponieważ książka zawiera elementy biograficzne. To z czym mi się ta książka kojarzy po przeczytaniu jej kilka tygodni temu, to seks i przemijanie.
"Rachatłukum" to zbiór opowiadań. Jak wspomniałam wcześniej w dużej mierze są to opowiadania dotyczące seksu, język jakim operuje autor jest brutalny, szczery, wulgarny, codzienny. Bohater wspomina utwory muzyczne, konkretne kawałki, które mogą towarzyszyć lekturze.
Nie da się jednak ukryć, że dość długo czytałam książkę Wolkersa. Czym to było spowodowane? Nie wiem. Styl książki jest specyficzny: ani zły ani zachwycający. Nie da się jednak ukryć, że książka zapada w pamięć. Warto zaryzykować.
Książkę przeczytałam po obejrzeniu filmu na kanale na YT "bukbuk" z K.Bosakiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest specyficzna. Warto przed lekturą przeczytać krótką biografię autora, ponieważ książka zawiera elementy biograficzne. To z czym mi się ta książka kojarzy po przeczytaniu jej kilka tygodni temu, to seks i przemijanie.
"Rachatłukum" to zbiór opowiadań. Jak wspomniałam wcześniej w...
"Absolutnie genialny harlequin dla facetów, pełen łez, spermy, potu, krwi, bluzgów, pasji i niedokończonej miłości." - napisał pewien mężczyzna, i tą krótką, a konkretną polecajką sprawił, jak widzicie, że sięgnęłam po wspomnianą książkę.
Teraz mogę napisać swoją polecajkę tej męskiej historii, która jest jedną z lepszych historii miłosnych jakie czytałam. Jej największą zaletą jest ten bezimienny rzeźbiarz, główny bohater, żywy i realny w swoich emocjach i przeżyciach opisywanych bez patosu i nadęcia. Ta miłość odnaleziona tak nagle i cały ból i szczęście z nią związane.
Książka obchodzi w tym roku okrągłe, 50 urodziny, mogę się jedynie domyślać, jakie emocje wzbudzały jej pierwsze wydania, myślę, że nawet dziś, to, jak otwarcie Autor pisze w niej o seksie, będzie u wielu siało zgorszenie...
Jeżeli ktoś sięgając po nią odnajdzie tutaj tylko obsceniczny język i pornografię, to z tego miejsca bardzo mu współczuję, ponieważ zamknięty umysł to straszna, przerażająca rzecz...
"Absolutnie genialny harlequin dla facetów, pełen łez, spermy, potu, krwi, bluzgów, pasji i niedokończonej miłości." - napisał pewien mężczyzna, i tą krótką, a konkretną polecajką sprawił, jak widzicie, że sięgnęłam po wspomnianą książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeraz mogę napisać swoją polecajkę tej męskiej historii, która jest jedną z lepszych historii miłosnych jakie czytałam. Jej największą...
W Rachatłukum narratorem jest bezimienny, główny bohater, który snuje wspomnienia, miesza przeszłość z teraźniejszością, ubiega fakty, a cały swój monolog poświęca miłości swojego życia, rudowłosej Oldze. Historia ich miłości jest pełna wulgaryzmów, wyuzdanych scen, ale też pełna opisów trywialnej codzienności, błogości chwil, tkliwego i prostego szczęścia.
Rachatłukum, fabularnie, ma wszystkie cechy, by stać się zwykłym rozdzierającym romansidłem, które zakończeniem wyciska nam łzy w oczach. Jednak świetna, bezpośrednia, wulgarna, dosadna i dosłowna narracja, sprawiają, że opowieść ta jest czymś więcej niż wyciskaczem łez. Prostota i nazywanie rzeczy po imieniu, tak jak człowiek mówi, tak jak wszystko w rzeczywistości wygląda sprawiają, że nie znajdziemy w niej wzniosłego patosu, ale historię, z którą bardzo łatwo się zjednoczymy. Jest ona na wskroś prawdziwa, niewymuszona, choć czasem takie wydają się metafory jakich używa narrator do jej przedstawienia i zobrazowania. Jest to też jedna z piękniejszych książek o miłości jaką dane było mi czytać. O tym wszystkim, co z miłością i jej ogromem się wiążę. Wspólnym spędzaniem chwil, namiętnością, porozumieniem bez słów, ale i też rozstanie, poczuciem straty, uczuciem poza zdradą, poza byciem razem.
Cudownie czyta się też anegdoty, które przytacza bohater. Zarówno te dotyczące jego wspólnego życia z Olgą, jak i te dotyczące jego teścia, które są wyjątkowo zabawne. Historie o wszystkich przygarniętych przez nich zwierzakach od kota zaczynając na mewie kończąc, są zachwycające w swej prostocie. Zobrazowany przez niego lęk Olgi do posiadania dzieci, zarówno budzi zrozumienie, jak i jego brak, przyczyny tego lęku wydają się irracjonalne, a z drugiej strony są bardzo ludzkie. Wolkers w moim odczuciu jednocześnie zna kobiety bardzo dobrze, świetnie interpretuje ich zachowanie, i zupełnie nic o nich nie wie. Ta dwoistość wydaje się naturalna i wywołała u mnie coś na kształt zaufania do autora.
Jan Wolkers w tej krótkiej powieści zmieścił historię dużego kalibru. I można przyczepić się, że język zbyt dosadny, że narracja pierwszoosobowa, że brak dialogów, że przedstawienie teściowej zbyt stereotypowe. Tylko czy bez tej pierwszoosobowej relacji tak bym odczuła siłę tęsknoty i uczucia żywionych przez bohatera do Olgi? Czy bez tej dosadności dalej tak by mnie ta historia poruszała? Myślę, że nie. Gorąco polecam
W Rachatłukum narratorem jest bezimienny, główny bohater, który snuje wspomnienia, miesza przeszłość z teraźniejszością, ubiega fakty, a cały swój monolog poświęca miłości swojego życia, rudowłosej Oldze. Historia ich miłości jest pełna wulgaryzmów, wyuzdanych scen, ale też pełna opisów trywialnej codzienności, błogości chwil, tkliwego i prostego szczęścia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRachatłukum,...
REMBRANDT TO NAJWIĘKSZY PARTACZ XVII WIEKU
REMBRANDT TO NAJWIĘKSZY PARTACZ XVII WIEKU
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem książkę pod wpływem filmu. Jedno i drugie bardzo dobre.
Przeczytałem książkę pod wpływem filmu. Jedno i drugie bardzo dobre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towarto doczekać do końca.
warto doczekać do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o miłości, o szczęściu bycia razem. I nagle ona, miłość jego życia odchodzi do innego, świat się wali... . Autor pokazuje to wszystko bardzo wyraźnie, nie przebierając w słowach, opisy seksu są bardzo dosadne, niczym nie upiększone, czasami wulgarne... Czytając, czasami czułam niesmak...
Książka o miłości, o szczęściu bycia razem. I nagle ona, miłość jego życia odchodzi do innego, świat się wali... . Autor pokazuje to wszystko bardzo wyraźnie, nie przebierając w słowach, opisy seksu są bardzo dosadne, niczym nie upiększone, czasami wulgarne... Czytając, czasami czułam niesmak...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(...) Rachatłukum jest powieścią, do której wróciłam po 15 latach. Na nowo wydana w audiobooku pozwoliła wrócić do emocji, które przeżywałam w wieku 17 lat. No i zachwyciła mnie chyba jeszcze bardziej niż w czasach licealnych, gdy po raz pierwszy miałam ją w rękach. Nie na darmo na Wikipedii ma ona status najchętniej czytanej książki przez licealistów. Dosadne, miejscami brutalne opisy fascynacji erotycznej dwójki bohaterów, nie dają zbyt dużego pola do działania wyobraźni. Bez niedomówień, bez konwenansów, a jednak z niesamowitym ładunkiem elektryzującej cielesnej intymności. Jednak to nie tylko opisy seksu tworzą tę niesamowitą książkę. To, co najbardziej zapada w pamięć, to namacalne poczucie braku, przemijania, wystygania czegoś, co było wielką miłością między dwojgiem ludzi, wielką fascynacją, zagarnięciem nieba do ręki, które zamiast trwać, przelatuje między palcami niczym piasek, a my nie możemy z tym nic zrobić. Nie da się tego procesu zatrzymać, ani nie da się tego gestu powtórzyć. Jest tu świadomość końca, o którym wiemy, że nastąpi, ale ciągle nie chcemy się z tym pogodzić. Proza życia, mijające lata, które odzierają nas z urody, zastępują jędrność ciała wiotkością przemijania, namiętności istnienia pożądaniem pieniędzy i wygodnym trwaniem, ideały zamieniając w doraźne korzyści. Tego wszystkiego nie sposób zauważyć mając 17 lat. Dlatego Rachatłukum wydało mi się tak piękne, tak moje. (...)
więcej tu:
http://www.wiatremczytane.pl/pozadanie
(...) Rachatłukum jest powieścią, do której wróciłam po 15 latach. Na nowo wydana w audiobooku pozwoliła wrócić do emocji, które przeżywałam w wieku 17 lat. No i zachwyciła mnie chyba jeszcze bardziej niż w czasach licealnych, gdy po raz pierwszy miałam ją w rękach. Nie na darmo na Wikipedii ma ona status najchętniej czytanej książki przez licealistów. Dosadne, miejscami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tą książkę po obejrzeniu monodramu w teatrze. Swoją drogą polecam ((Teatr Studio). To nie jest `ładna` książka. Język, którym jest napisana chwilami jast wulgarny i na granicy dobrego smaku. Autor nazywa rzeczy po imieniu, nie ma miejsca na niedopowiedzenia. To może szokować i wzbudzać skrajne emocje. Jednak, gdy pominie się cały wulgaryzm przekazu, to pokazuje się obraz bardzo nieszczęśliwych bohaterów. Jak dla mnie, to studium nieszczęśliwej miłości. Miłości do samego końca, wręcz obsesji. Jedno jest pewne, po przeczytaniu, długo się o niej nie zapomina.
Sięgnęłam po tą książkę po obejrzeniu monodramu w teatrze. Swoją drogą polecam ((Teatr Studio). To nie jest `ładna` książka. Język, którym jest napisana chwilami jast wulgarny i na granicy dobrego smaku. Autor nazywa rzeczy po imieniu, nie ma miejsca na niedopowiedzenia. To może szokować i wzbudzać skrajne emocje. Jednak, gdy pominie się cały wulgaryzm przekazu, to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRaczej aż tak dosadnych opisów nie lubię ;) Książka o miłości, rozstaniu. Jest erotycznie i wulgarnie.
Raczej aż tak dosadnych opisów nie lubię ;) Książka o miłości, rozstaniu. Jest erotycznie i wulgarnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajczęściej o miłości pisze się patetycznie. Delikatnie, jakby autor trzymał w dłoni lekkie piórko, kttóre zaraz wypadnie z rąk. A jak już padają słowa cięższe, to od razu wydaje się czytelnikom, iż utwór jest po prostu prymitywny. Okazuje się, że o miłości najlepiej pisać naturalnie, bez przejaskrawienia. Przecież nikt z nas nie żyje wyłącznie w świecie myśli i duszy - ciało także odczuwa porywy uniesień. Miłość to głodne emocji żywioły toczące ze sobą wieczną walkę. Demony rozbudzające nie tylko czułość i motyle w brzuchu, ale również rozpalające pożądanie, które dąży do realizacji u człowieka biologicznych czynności. O tym wszystkim pamięta doskonale Jan Wolkers.
"Rachatłukum" to opowieść, która być może wywołuje odruchy wymiotne u osób wierzących w ograniczoną lokalizację miłości, czyli główkę i brzuszek. Zero innych cielesnych objawów. Bohaterem książki jest mężczyzna po przejściach - utracił ukochaną, zawalił mu się świat, a gruzy wbijały się w duszę. Rudowłosa piękność podniecała go do granic możliwości, wręcz po pierwszych kilku stronach można uznawać, iż facet żyje tylko dla seksu. Oczywiście, to mrzonka. Bohater kocha miłością absolutną, szaloną, a takie uczucia w kwestii cielesnej również posiadają swoje prawa. W takich sytuacjach niewidzialne pioruny przechodzą przez ciała i rzucają kochanków w ramiona, oblewają ich falą gorączki oraz żądzy.
Po tej lekturze dochodzę do wniosku, iż autor precyzyjnie pokazał, że różnice płciowe odbijają się od sekretnych drzwi. Miłość mężczyzny do kobiety również jest złożoną podróżą po emocjonalnych szlakach. Tak naprawdę, kochając nie różnimy się jakoś drastycznie. Wszyscy możemy przeżyć tę psychiczną chorobę zmysłów.
Najczęściej o miłości pisze się patetycznie. Delikatnie, jakby autor trzymał w dłoni lekkie piórko, kttóre zaraz wypadnie z rąk. A jak już padają słowa cięższe, to od razu wydaje się czytelnikom, iż utwór jest po prostu prymitywny. Okazuje się, że o miłości najlepiej pisać naturalnie, bez przejaskrawienia. Przecież nikt z nas nie żyje wyłącznie w świecie myśli i duszy -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRomansidło dla facetów. Chyba tylko, choc wulgarny język albo sie cywilizuje, albo przestaje razić, pod naciskiem dramatyzmu. TOP 5
Romansidło dla facetów. Chyba tylko, choc wulgarny język albo sie cywilizuje, albo przestaje razić, pod naciskiem dramatyzmu. TOP 5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemożliwym wydaje się pozbieranie kawałków, na które gwałtem rozbija człowieka Wolkers.
Niemożliwym wydaje się pozbieranie kawałków, na które gwałtem rozbija człowieka Wolkers.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak, jest po prostu o miłości. Tak, jest żywo, dosadnie, prawdziwie, obsesyjnie, i brudno. Ale jest jednocześnie tak prosto, z delikatnością i głębią, jakiej nie spotkałam jeszcze nigdzie.
Chwytający za gardło, serce i jaja - majstersztyk.
Tak, jest po prostu o miłości. Tak, jest żywo, dosadnie, prawdziwie, obsesyjnie, i brudno. Ale jest jednocześnie tak prosto, z delikatnością i głębią, jakiej nie spotkałam jeszcze nigdzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChwytający za gardło, serce i jaja - majstersztyk.
Miało kipieć seksem i namiętnością, a pierwsze moje odczucie to obrzydzenie i niesmak. Ale im dalej czytałam tym było lepiej... Na początku wydawało mi się, że to książka, która każdym wyrazem mnie do siebie zniechęca. Czytałam dalej, bo poleciła mi ją osoba o dość dobrym i wysublimowanym guście, więc postanowiłam się nie poddawać.
Kiedy już przebrnęłam przez pierwsze rozdziały opisujące seksualne przygody głównego bohatera - artysty zaczęła się dla mnie "prawdziwa książka" i powoli zaczęłam rozumieć naszego rzeźbiarza.
Otóż narrator przeżył rozstanie z piękną rudą Olgą. Przeżył je strasznie mocno i przez długi czas żył w szoku i bólu. Poznał ją zupełnie przypadkiem i pokochał bez granic poświęcając się i robiąc dla niej wiele. Najbardziej jednak wzruszał i jednocześnie smucił mnie sposób w jaki o niej mówił - z miłością i uwielbieniem w każdym słowie. Wspominał każdą chwilę spędzoną razem i przypominał sobie takie urocze szczegóły, które mogły mu się kojarzyć tylko i wyłącznie z nią. Sweter, w którym wyglądała jak pszczoła, jakiś drobiazg do którego była przywiązana, czy więdnące na parapecie kaktusy. Kochał w niej te wszystkie dziwności i natręctwa i potrafił z wdziękiem opowiedzieć o tym, co dla innych byłoby wielką wadą.
Racharłukum to nie jest książka dla każdego - początkowo czyta się ciężko i myśli - co to za gbur i prostak! Ale z biegiem kartek zaczynamy go rozumieć a nawet czuć sympatię.
Co się dzieje po rozstaniu? Warto się dowiedzieć, ale narrator dawkuje nam wiedzę o jego i jej losie przeplatając wszystko wspomnieniami dawnych, różowych lat, w których byli "bezczelnie szczęśliwi".
Krótko mówiąc książka opowiada:
- o kobiecie, która nie dostrzegła swojej wielkiej i jedynej miłości - była młoda i myślała, że znajdzie kogoś lepszego.
- o mężczyźnie, który stracił jedyną kobietę za którą szalał i którą kochał do granic możliwości, a stratę próbuje sobie zrekompensować rzeszą kochanek, u których widzi "jakąś cząstkę Olgi".
- o ogromnej tęsknocie.
- o miłości opowiedzianej w słowach, obrazach i wspomnieniach, ale rzeczy małych i przypisanych do konkretnych osób.
Życzę miłego czytania - po przebrnięciu przez pierwsze rozdziały czyta się jednym tchem.
Miało kipieć seksem i namiętnością, a pierwsze moje odczucie to obrzydzenie i niesmak. Ale im dalej czytałam tym było lepiej... Na początku wydawało mi się, że to książka, która każdym wyrazem mnie do siebie zniechęca. Czytałam dalej, bo poleciła mi ją osoba o dość dobrym i wysublimowanym guście, więc postanowiłam się nie poddawać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy już przebrnęłam przez pierwsze...
Na okładce książki zareklamowano ją w taki sposób :
''Nieokiełznany żywioł seksu i bezlitosny żywioł rozkładu''
''Wstrząsająca prawda sztuki''
''Naga prawda samotności''.
Szczerze mówiąc nigdy bym po nią nie sięgnęła, może, jeśli miałabym 15 lat i nie znałabym jeszcze H. Millera. Na szczęście ktoś mi ją pożyczył, więc wypadało przeczytać choć kilka stron. Pierwszą i drugą jakoś przełknęłam, choć cały czas wydawały mi się tak pretensjonalne, jak przytoczony wyżej opis z okładki. W miarę czytania okazało się, że jest to jedna z bardziej wciągających lektur, jakie wpadły mi w ręce. Jan Wolkers ciekawie operuje językiem, i choć w książce brakuje akapitów, przebrnięcie przez każdą kolejną stronę jest czytelniczą przyjemnością. Smaku całej historii dodają niebanalne nawiązania do sztuki. To kolejny przykład na to, jak dzięki wulgaryzmowi i dosadnemu opisywaniu rzeczywistości można ukazać delikatność miłości i pustkę po rozstaniu. Polecam szczególnie fanom literatury Millera, choć to trochę inna bajka.
Na okładce książki zareklamowano ją w taki sposób :
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to''Nieokiełznany żywioł seksu i bezlitosny żywioł rozkładu''
''Wstrząsająca prawda sztuki''
''Naga prawda samotności''.
Szczerze mówiąc nigdy bym po nią nie sięgnęła, może, jeśli miałabym 15 lat i nie znałabym jeszcze H. Millera. Na szczęście ktoś mi ją pożyczył, więc wypadało przeczytać choć kilka stron. Pierwszą i drugą...
http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/rachatukum-czyli-ruda-olga.html
http://czytankianki.blogspot.com/2012/02/rachatukum-czyli-ruda-olga.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to