„Guzik. O Janie Brzechwie dla dzieci“ – rozmowa z Michałem Rusinkiem
Kim był Jan Brzechwa, poeta, którego znają wszystkie dzieci? Michał Rusinek w książce „Guzik. O Janie Brzechwie dla dzieci” zabiera młodych czytelników w podróż przez życie autora „Kaczki dziwaczki”. Z humorem i lekkością opowiada o tym, jak Brzechwa pisał, marzył, błądził i… czasem się spóźniał. To opowieść o prawdziwym człowieku ukrytym za rymowanymi wersami.
Materiały wydawnictwa
[Opis: Wydawnictwo Zygzaki] Pamiętacie osobliwe pomysły kaczki-dziwaczki? Spryt i kłamstewka lisa Witalisa czy uczuciowe perypetie żurawia oraz czapli? Wielu z was na pewno odbyło niezapomnianą podróż do magicznej Akademii Pana Kleksa.
Nie byłoby tych wszystkich utworów, gdyby nie Jan Brzechwa – prawnik, którego bardziej niż do paragrafów i kodeksów ciągnęło do pisania. W dzieciństwie fascynowały go magiczne miejsca takie jak teatr czy parowozownie. Kolekcjonował też… guziki. Wszystko to niewątpliwie wpłynęło na jego twórczość.
Psoty i żarty towarzyszyły mu przez całe życie, nierzadko sprowadzając na niego kłopoty. Zawsze jednak, gdy rzeczywistość go przytłaczała, uciekał w świat wyobraźni.
Michał Rusinek z właściwym sobie humorem i językową finezją pokazuje, jak młody Janek, mimo wielu przeciwności i gorzkich słów krytyki, stał się uwielbianym przez wszystkich Panem Janem – przyjacielem dzieci.
Wywiad z Michałem Rusinkiem, autorem książki „Guzik. O Janie Brzechwie dla dzieci”
Michał Rusinek: Książki dla dzieci mają to do siebie, że często są czytane dzieciom przez dorosłych – czemu zresztą należy przyklasnąć, bo w tej roli dorośli występować powinni. A jeśli przy okazji dowiedzą się czegoś o Brzechwie, zastanowią nad tym, czym powinno być nowoczesne rodzicielstwo i dlaczego dobrze jest rozwijać w dzieciach ich zainteresowania – to będzie wspaniale.

Dlaczego właśnie Jan Brzechwa? Co pana w nim zaintrygowało jako postaci literackiej i człowieku?
Cóż, kiedy byłem mały, interesowało mnie, kim byli – lub są – autorzy książek, które czytałem. To zdrowa ciekawość. W podręcznikach, zwłaszcza do nauczania początkowego, informacji biograficznych jest bardzo mało, więc tego typu książki mają szansę zaspokoić ciekawość młodych czytelników. Sam pisuję wierszyki dla dzieci, Brzechwę i Tuwima traktuję jako mistrzów i niedoścignione wzory, więc miałem ochotę przyjrzeć się ich biografiom. A nuż uda się w nich znaleźć coś, co spowodowało, że tymi mistrzami i wzorami zostali?
Brzechwa był prawnikiem, który zamiast kodeksów wolał psoty, teatr i… guziki. Jak udało się panu połączyć te wszystkie wątki w opowieści dla dzieci?
Opowieść jest głównie o Janie Brzechwie, ale wspominam w niej też o Janie Lesmanie – bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Brzechwy i takim nazwiskiem podpisywał się on jako prawnik. Jako autor tekstów kabaretowych podpisywał się natomiast pseudonimami. Myślę, że to nie tylko kontekst biograficzny, ale i wiedza potrzebna do zrozumienia, kim był właściwie jeden z najpopularniejszych pisarzy dla dzieci i dlaczego pisał tak, jak pisał. Wszystkie role życiowe Brzechwy miały część wspólną – i była nią literatura.
Co najbardziej pana zaskoczyło podczas pracy nad tą książką? Czy odkrył pan coś, czego wcześniej o Brzechwie pan nie wiedział?
Najwięcej dowiedziałem się ze znakomitej biografii autorstwa Mariusza Urbanka „Brzechwa nie dla dzieci”. Wielu wątków życiorysu Brzechwy nie znałem, a kilka znałem w postaci legend czy anegdot, które Urbanek weryfikuje. Zawsze wzrusza mnie anegdota o torciku, po który wrócił na gestapo. Okazała się prawdziwa i dzięki temu – jeszcze bardziej przejmująca.
W książce znajdziemy wiele anegdot i humoru – czy łatwo jest pisać o prawdziwych postaciach w sposób lekki i przystępny dla najmłodszych?
O postaciach mających poczucie humoru – a Brzechwa do takowych należał – pisze się łatwo, choć nie wszystkie anegdoty byłyby zrozumiałe dla dzieci. Musiałem wybrać te, które rzucały jakieś światło na jego twórczość dla dzieci. Najtrudniej jest pisać o dramatycznych epizodach z czyjegoś życia, np. życiu Żydów w czasie okupacji. Trzeba nakreślić kontekst i spróbować połączyć go z motywami z twórczości dla dzieci. W przypadku Brzechwy – było to możliwe.

„Guzik” to kolejna po „Szaliku” i „Słowiku” literacka biografia – tym razem o Brzechwie. Czy te książki tworzą pewien cykl? A jeśli tak – co je łączy?
Myślę, że łączy je chęć zaspokojenia ciekawości młodych czytelników, którzy znają Szymborską, Tuwima i Brzechwę głównie, a może nawet wyłącznie, z ich twórczości. Kim byli naprawdę? Co lubili robić, kiedy byli mali? Co spowodowało, że zajęli się pisaniem i dlaczego właśnie oni są do dziś znani i lubiani? Czy była to tylko chęć zabawy słowem, czy może jeszcze coś więcej? Poza tym, w każdej z tych książek staram się zawrzeć jakąś wskazówkę dla dorosłych; coś, co może im pomóc rozstrzygnąć jakieś pedagogiczne dylematy.
Czy Brzechwa, według pana, byłby dziś zrozumiany i doceniony przez dzieci wychowane na zupełnie innych bajkach i języku?
Nie tylko byłby, ale – jest! Przecież twórczość Brzechwy w ogóle się nie zestarzała. I choć wydaje się, że pokolenie współczesnych dzieci jest zupełnie inne niż poprzednie pokolenia, to Brzechwa wciąż jest chętnie czytany. Być może inne wiersze, być może inne wątki w tych wierszach rezonują ze współczesnością. Ale wierzę, że będą rezonować jeszcze długo.
Jakie znaczenie mają dla pana bajki, poezja i dziecięca wyobraźnia we współczesnym świecie?
Fundamentalne. Od nich zależy, czy w dorosłym życiu będziemy w ogóle chcieli czytać książki, a jeśli będziemy, to jak je będziemy rozumieli. Ba, nie tylko książki! Zależy też, jakimi uczestnikami kultury będziemy i jak będziemy rozumieli świat oraz samych siebie w tym świecie. Nie ma ważniejszej literatury niż literatura dziecięca.
I na koniec – czy ma pan swoją ulubioną bajkę, wiersz jana Brzechwy, którym chciałby się pan podzielić?
Chyba najbardziej lubię wiersz „Na straganie”. Niełatwo jest opisać dzieciom współczesną sytuację polityczną. Ale z pomocą tego wiersza – jakoś łatwiej.
Książka „Guzik. O Brzechwie dla dzieci” jest już dostępna w sprzedaży.
Artykuł powstał we współpracy z wydawcą.
Tagi i tematy
komentarze [4]
Kochani rodzice, jeśli kiedykolwiek w Waszych umysłach zrodził się pomysł na to, aby Waszym dzieciom opisać współczesną sytuację polityczną (!) i nie wiecie jak to zrobić, to pamiętajcie o tym, że Michał Rusinek poleca wiersz "Na straganie". A jeśli do Waszych głów trafi jeszcze głupszy pomysł na przedwczesne wypaczanie Waszych pociech, to pamiętajcie o tym, że większą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej