-
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4
Margaret Atwood i 8 tysięcy pisarzy przeciwko wykorzystywaniu ich prac przez AI
Gildia Autorów, największa amerykańska organizacja zawodowa pisarzy, wezwała firmy zajmujące się sztuczną inteligencją do zaprzestania wykorzystywania pracy autorów bez zgody lub rekompensaty. List otwarty podpisali między innymi Margaret Atwood i Jonathan Franzen.
Ministerio de Cultura de la Nación Argentina/Wikimedia Commons
Osiem tysięcy amerykańskich autorów, w tym Margaret Atwood, Viet Thanh Nguyen, Philip Pullman czy Jonathan Franzen, podpisało petycję wzywającą firmy zajmujące się sztuczną inteligencją do zaprzestania wykorzystywania pracy pisarzy bez zgody lub uznania wkładu autora.
List otwarty utworzony przez Gildię Autorów został skierowany do dyrektorów generalnych firm OpenAI (twórca ChatGPT), Alphabet, Meta, Stability AI i IBM.
Pisarze przeciw AI, czyli rekompensata za „karmienie” sztucznej inteligencji
Pisarze postawili liderom na polu generatywnej sztucznej inteligencji trzy żądania, wzywając do: „Uzyskania zgody na wykorzystanie naszych materiałów chronionych prawem autorskim”, „Uczciwej rekompensaty dla autorów za przeszłe i bieżące wykorzystanie naszych utworów” oraz „Uczciwej rekompensaty dla autorów za wykorzystanie naszych utworów w wynikach AI, niezależnie od tego, czy wyniki te naruszają obowiązujące prawo”.
Maya Shanbhag Lang, prezes Gildii Autorów, której wypowiedź przytacza brytyjski „The Guardian”, powiedziała: – Produkcja AI zawsze będzie miała charakter pochodny. Sztuczna inteligencja odzyskuje to, co przyjmuje, czyli pracę ludzkich pisarzy. To sprawiedliwe, że autorzy otrzymują rekompensatę za „karmienie” sztucznej inteligencji i dalsze informowanie o jej ewolucji.
W oświadczeniu Gildii Autorów zwrócono uwagę, że wraz z pojawieniem się sztucznej inteligencji pisarzom i pisarkom „będzie coraz trudniej, o ile nie stanie się to niemożliwe, zarabiać na życie z rzemiosła, na doskonalenie którego większość poświęciła lata, jeśli nie dekady”.
As writers, we know the profound impact our work has had on the development of AI models. We are calling on AI leaders to stop using our works without our consent, compensation, or credit.
— The Authors Guild (@AuthorsGuild) July 14, 2023
Please join us in signing our open letter. https://t.co/sVF42eZGJt pic.twitter.com/EigVsGRafn
Jonathan Franzen: Wzmocnienie praw wszystkich Amerykanów
Wspomniany już Jonathan Franzen, który znalazł się wśród blisko ośmiu tysięcy sygnatariuszy, ocenił z kolei: – Gildia Autorów podejmuje ważny krok w celu wzmocnienia praw wszystkich Amerykanów, których dane, słowa i obrazy są wykorzystywane dla ogromnego zysku bez ich zgody.
I dodał: – Innymi słowy, prawie wszystkich Amerykanów w wieku powyżej sześciu lat.
Pisarze pozywają twórców ChatGPT
O podobnej próbie okiełznania prac sztucznej inteligencji pisaliśmy już w artykule Pisarze pozywają twórców ChatGPT. Bot łamie prawa autorskie?
Kanadyjska pisarka Mona Awad i amerykański pisarz Paul Tremblay złożyli pozwy w sądzie federalnym w San Francisco przeciwko twórcy ChatGPT – firmie Open AI. Powodowie twierdzą, że przedsiębiorstwo bezprawnie użyło ich dzieł, by wytrenować bota.
Według Awad i Tremblaya ich książki – chronione prawami autorskimi – zostały bezprawnie „wchłonięte” i „wykorzystane do szkolenia” ChatGPT, a chatbot wygenerował „bardzo dokładne streszczenia” powieści. Przykładowe streszczenia zostały dołączone jako materiał dowodowy.
komentarze [19]
Ktoś się machnął w tym artykule, bo Atwood jest Kanadyjką, a Pullman Brytyjczykiem. Żadne z nich nie jest Amerykaninem
Ktoś się machnął w tym artykule, bo Atwood jest Kanadyjką, a Pullman Brytyjczykiem. Żadne z nich nie jest Amerykaninem
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moim zdaniem urojone roszczenia ludzi o bardzo nadętym ego. Autorzy prezentują tu mentalność w stylu "Jeśli ktoś myśli inaczej niż ja, to jest głupi. Jeśli ktoś myśli podobnie jak ja i napisze coś przedstawiającego podobny pogląd na jakieś sprawy, to musi mi płacić. Z jakiej racji? No bo ja jestem taki mądry i kreatywny.".
Zauważcie, że tutaj nie chodzi o to, jak sztuczna inteligencja jest obecnie używana, jak używana będzie, w którą stronę powinna się rozwijać, jakie z tego wynikają szanse i zagrożenia dla ludzkości. To obecnie najważniejsza rzecz dla przyszłości ludzkości i być może największa zmiana cywilizacyjna w dziejach. Ale autorów to nie obchodzi. Ich obchodzi tylko money, money, money.
Moim zdaniem urojone roszczenia ludzi o bardzo nadętym ego. Autorzy prezentują tu mentalność w stylu "Jeśli ktoś myśli inaczej niż ja, to jest głupi. Jeśli ktoś myśli podobnie jak ja i napisze coś przedstawiającego podobny pogląd na jakieś sprawy, to musi mi płacić. Z jakiej racji? No bo ja jestem taki mądry i kreatywny.".
Zauważcie, że tutaj nie chodzi o to, jak sztuczna...
...a tak jeszcze a propos tematu, pozwolę sobie na małą prywatę i polecę moją najświeższą opinię - tylko koniecznie trzeba otworzyć ją całą, bo dopiero wówczas będziecie mieli okazję zapoznać się z cytatami z niezwykłej zaiste poezji... takiej z jaką przez parędziesiąt lat żywota nie miałem jeszcze okazji się zetknąć...
poczytajcie i sami oceńcie - przypuszczam, że prawie dla każdego będzie to oryginalna nowość...
CIEKAWE, czy AI potrafiłaby lepiej ująć to, co wyraziła połetka... ;)
moim zdaniem, w życiu never - Sztuczna nie dałaby rady... xD
oto link:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/na-miedzy/opinia/78039348
...a tak jeszcze a propos tematu, pozwolę sobie na małą prywatę i polecę moją najświeższą opinię - tylko koniecznie trzeba otworzyć ją całą, bo dopiero wówczas będziecie mieli okazję zapoznać się z cytatami z niezwykłej zaiste poezji... takiej z jaką przez parędziesiąt lat żywota nie miałem jeszcze okazji się zetknąć...
poczytajcie i sami oceńcie - przypuszczam, że prawie...
Popieram ich, mam te same odczucia, które opisali słowami "Produkcja AI zawsze będzie miała charakter pochodny. Sztuczna inteligencja odzyskuje to, co przyjmuje, czyli pracę ludzkich pisarzy. To sprawiedliwe, że autorzy otrzymują rekompensatę za „karmienie” sztucznej inteligencji i dalsze informowanie o jej ewolucji." Nie wiem czemu, może dlatego, że prawie codziennie korzystam z Internetu od 1995 roku, a z komputerów korzystam jeszcze dłużej i do tego naczytałem się futurologów i wypaliło mi mózg.
Popieram ich, mam te same odczucia, które opisali słowami "Produkcja AI zawsze będzie miała charakter pochodny. Sztuczna inteligencja odzyskuje to, co przyjmuje, czyli pracę ludzkich pisarzy. To sprawiedliwe, że autorzy otrzymują rekompensatę za „karmienie” sztucznej inteligencji i dalsze informowanie o jej ewolucji." Nie wiem czemu, może dlatego, że prawie codziennie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To może opodatkować też ludzi, czytelników, za to, że czytając ich książki, czegoś się uczą, czymś inspirują, coś przeżywają.
Poza tym trudno mi uwierzyć, żeby pani Atwood urodzona 18 listopada 1939, tak dobrze znała się na SI, że wie, jak jej własne dzieła i do czego konkretnie wykorzystuje owa SI.
Moim zdaniem to (postawa pisarzy) jest po prostu żałosne.
To może opodatkować też ludzi, czytelników, za to, że czytając ich książki, czegoś się uczą, czymś inspirują, coś przeżywają.
Poza tym trudno mi uwierzyć, żeby pani Atwood urodzona 18 listopada 1939, tak dobrze znała się na SI, że wie, jak jej własne dzieła i do czego konkretnie wykorzystuje owa SI.
Moim zdaniem to (postawa pisarzy) jest po prostu żałosne.
Atwood to zdemenciała komuszka, psychotyczna histeryczka oderwana od rzeczywistości
Atwood to zdemenciała komuszka, psychotyczna histeryczka oderwana od rzeczywistości
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamStraszne, co tutaj wypisujecie. Jakie poczucie wyższości. Wszystko dlatego ,że macie te 50 lat mniej. Jaka pogarda dla talentu, wysiłku twórczego.
Straszne, co tutaj wypisujecie. Jakie poczucie wyższości. Wszystko dlatego ,że macie te 50 lat mniej. Jaka pogarda dla talentu, wysiłku twórczego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMyślę, że wszyscy pracownicy powinni wystąpić o odszkodowania. AI może przecież pozbawić ich pracy ucząc się od nich. Jestem za tym, by na świecie prócz AI pozostali tylko aktywiści, influenserzy, celebryci i politycy.
Myślę, że wszyscy pracownicy powinni wystąpić o odszkodowania. AI może przecież pozbawić ich pracy ucząc się od nich. Jestem za tym, by na świecie prócz AI pozostali tylko aktywiści, influenserzy, celebryci i politycy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA to pisarze żyją w bańce i niczym się nie inspirują? I żadna lektura ich nie rozwija? ;)
A to pisarze żyją w bańce i niczym się nie inspirują? I żadna lektura ich nie rozwija? ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
przecież to jest jasne jak słońce... po prostu gniototłuki i producenci plastikowych wyrobów literaturopodobnych boją się, że jak się za ten proceder weźmie maszyna, to natłucze 1000 takich bzdetów w przeciągu 15 minut... xD i to nawet jeszcze bardziej podkręconych niż ich wypociny, bo się na tysiącach takich głupot nauczy wypluwać z siebie SUPERgłupoty lepsze niż te wymyślone przez człowieka...
no i wtedy... w jednej chwili kaska przestanie płynąć, bo już żaden wydawca nikomu nie zapłaci za produkcję tych różnych sensacyjnych idiotyzmów, czy poronionych romansideł, bowiem maszyna będzie z siebie wyrzygiwać setkami i tysiącami takie "dzieła" i to na lepszym poziomie, bo wyuczy się takich bzdetów do perfekcji! :D
gdybym ja był pisarzem, to nie miałbym nic przeciwko temu, żeby AI uczyła się na moich książkach - nie zgodziłbym się tylko, rzecz jasna, na plagiaty, ale przecież, to dosyć łatwe do wyłapania, jeżeli pojawiają się te same ciągi zdań, nazwy miejsc i bohaterów, bardzo podobny przebieg całej fabuły, itp... w takim przypadku, po prostu podałbym ich do sądu i tyle - w czym problem? :)
przecież to jest jasne jak słońce... po prostu gniototłuki i producenci plastikowych wyrobów literaturopodobnych boją się, że jak się za ten proceder weźmie maszyna, to natłucze 1000 takich bzdetów w przeciągu 15 minut... xD i to nawet jeszcze bardziej podkręconych niż ich wypociny, bo się na tysiącach takich głupot nauczy wypluwać z siebie SUPERgłupoty lepsze niż te...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejXIX-wieczne zabobony w pewnych kręgach nie znikają. (Neo)luddyzm to szuria.
XIX-wieczne zabobony w pewnych kręgach nie znikają. (Neo)luddyzm to szuria.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGeneratory tekstu to nic innego, jak kradzież, która jest poniekąd "dozwolona", bo tradycyjne prawo nie zna jeszcze takiego zjawiska, jak generatory AI.
Generatory tekstu to nic innego, jak kradzież, która jest poniekąd "dozwolona", bo tradycyjne prawo nie zna jeszcze takiego zjawiska, jak generatory AI.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czyli jak? Nie ma w prawie, ale jest przestępstwo? A wystarczy dopisać drobną aktualizację do udzielanych licencji wykluczającą z dozwolonych pól eksploatacji trening uczenia maszynowego i wyszukiwania wzorców (chatboty). Tyle tylko, że to będzie działać dopiero od tego dopisania, a nie wstecz.
A może zróbmy konkurs na nich polską nazwę. Autogadacz?
Na tym przykładzie widać, jak za tzw. "życiem" nie nadążają ci, którzy chcą nam to życie regulować.
Czyli jak? Nie ma w prawie, ale jest przestępstwo? A wystarczy dopisać drobną aktualizację do udzielanych licencji wykluczającą z dozwolonych pól eksploatacji trening uczenia maszynowego i wyszukiwania wzorców (chatboty). Tyle tylko, że to będzie działać dopiero od tego dopisania, a nie wstecz.
A może zróbmy konkurs na nich polską nazwę. Autogadacz?
Na tym przykładzie...
Luddyści się znaleźli 😂
Luddyści się znaleźli 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Diabeł tkwi w szczegółach ochrony własności intelektualnej. Ściślej mówiąc w tym, co wykłada się, jako:
a) wykonywanie praw zależnych tj. czyją własnością są utwory powstałe z eksploatacji tego-czegoś (nie piszę utworu, żeby nie zagmatwać) do, czego nabyliśmy odpowiednie prawo np. licencję (np. niewyłączną);
b) dozwolone pola eksploatacji wskazane w umowie nabycia tego-czegoś.
Idę o dolary na orzechy, że do medialnej eksplozji popularności pioniera chatbotowania w szatkach SI, czyli ChatGPT nikt z spoza subkultury informatycznych nerdów nawet nie pomyślał o jakości wytrenowania chatbota, jako o utworze zależnym. Rzecz jednak w tym, że takie roszczenie oznaczałoby roszczenie do praw już nabytych.
Protest twórców może też ożywić stary spór o granice praw autorskich. Przypomnę tylko, że lat temu kilka w kręgach twórców Fabryki snów pojawił się iście diaboliczny koncept rozszerzenia licencji na oglądanie "ruchomych obrazów" o ich cyfrowe postaci wczytywane tymczasowo do pamięci podręcznej odtwarzaczy cyfrowych. Przenosząc to na grunt sporu twórców utworów pisanych analogią byłoby kupowanie książek jako egzemplarzy i praw do ich otwierania.
Chatboty "rozmawiają" z nami językiem naturalnym (ludzkim), a udaje się im to dzięki temu, że potrafią takie naturalne języki przetwarzać (analizować struktury, gramatyki, konstruować poprawne językowo wypowiedzi, rozpoznawać kontekstowość, dialekty, i inne językowe cuda, które ludzie mówić wytworzyć potrafią). Przetwarzanie języka naturalnego umożliwia wyposażenie chatbotów w sieć neuronową (technicznie mówiąc to oprogramowanie, które implementuje funkcjonowanie takiej struktury przetwarzania danych). Sieci neuronowe w uproszczeniu potrafią się uczyć maszynowo (automatycznie) wykorzystując techniki SI - m.in. rozpoznawanie wzorców. Jakość tego uczenia zależy od wytrenowania sieci neuronowej, a do tego potrzebny nam tzw. zbiór treningowy. Im większy, tym lepszy. Jaki zbiór treningowy jest zatem najlepszy? Dostępny za darmo, publicznie, anonimowo, bogaty rodzajami i wariantami danych. Słowem wszystkie dostępne w ten utwory pisane. Na przykład e-booki w domenie publicznej lub te kupowane.
I tak wracamy do istoty sporu, czyli do tego, czy kupienie książki i "wchłonięcie" umieszczonej w niej treści (w ogólności utworu pisanego, ale też muzycznego, graficznego - każdego) ulepszające naszą wiedzę i zdolności do jej wykorzystania wymaga dodatkowego prawa.
Diabeł tkwi w szczegółach ochrony własności intelektualnej. Ściślej mówiąc w tym, co wykłada się, jako:
a) wykonywanie praw zależnych tj. czyją własnością są utwory powstałe z eksploatacji tego-czegoś (nie piszę utworu, żeby nie zagmatwać) do, czego nabyliśmy odpowiednie prawo np. licencję (np. niewyłączną);
b) dozwolone pola eksploatacji wskazane w umowie nabycia...
Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam