List do C.
Drogi Czytelniku,
Postanowiłem napisać do Ciebie, gdyż po lekturze listów Allena Ginsberga naszła mnie pewna refleksja – mianowicie zadawałem sobie pytanie, ileż to listów napisałem w ciągu swojego życia. Jak się pewnie domyślasz, nie było tego za wiele… A jak jest w Twoim przypadku? Dużo zdołałeś naskrobać? Piszę do Ciebie, choć wiem, jak nikłe mam szanse, żeby zająć Cię tym tematem. Nie liczę też, że w jakikolwiek sposób odpowiesz mi na mój list, chciałbym tylko, abyś przeczytał go – chociaż pobieżnie. Mam także nadzieję, że jesteś w dobrym zdrowiu, gdyż jest to szczególnie ważne względem wcześniej wspomnianej książki. Stąd też moje pytanie o Twoje samopoczucie, bo ja, gdy pierwszy raz zobaczyłem to opasłe tomiszcze – zasłabłem.
Muszę przyznać, że na lekturze „Listów” spędziłem długie godziny. I powiem więcej. Nie czytało mi się ich tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Rzecz jednak nie leży w treści, bądź co bądź ciekawej, czy nawet w luzackim stylu listów, z których aż się przelewa od ilości seksu i narkotyków, ale w jej rozmiarze. Jak wiemy, listy stają się gatunkiem wymarłym, więc zaskakuje, a także przytłacza fakt, że na ponad ośmiuset stronach zebrano najważniejsze listy tylko JEDNEGO człowieka. A to tylko 167 listów z niespełna czterech tysięcy, które Ginsberg napisał! Dlatego też niezwykle ciężko było mi przebrnąć przez tę epistolarną bestię, zamkniętą w twardej obwolucie.
O Allenie Ginsbergu można pisać wiele, a i pewnie można nie napisać nic prawdziwego lub nic, co zapewne poeta uznałby za prawdziwe. Przez te wszystkie lata, co w „Listach” widać doskonale, przylgnęły do niego określenia przywódcy nieformalnego ruchu Pokolenia Beatu (z ang. beat – zmęczony, przegrany, nie myl proszę z bitem w muzyce techno), duchowego ojca hipisów, cenzurowanego poety, intelektualisty o bujnym życiu towarzyskim i erotycznym, a także… świra. Ten obraz przeobrażał się jednak, gdy czytałem jego listy, bo przebijał przez nie portret Allena niezwykle wrażliwego, oczytanego, zainteresowanego polityką i sztuką, a także aktywnie działającego i komentującego bieżące wydarzenia. A także człowieka mającego problemy z ortografią.
W „Listach” możemy zobaczyć jednak o wiele więcej aniżeli tylko samego Ginsberga. To malowniczy pejzaż literackiej bohemy z San Francisco, zamknięty w korespondencyjnej kapsule czasu. W soczystych listach poety czytamy o artystach biednych, niezrozumianych i krytykowanych przez konsumpcyjną Amerykę lat 50. pogrążoną w głębokim kryzysie, paranoi i „masowej hipnozie”. Wśród adresatów przetaczają się nie tylko przyjaciele, tacy jak Orlovsky, Kerouac, Burroughs, Cassidy, ale także i wrogowie, znani koledzy po fachu, a nawet… prezydenci Stanów Zjednoczonych.
Pomimo przytłaczającej liczby listów, sam ich odbiór był niezwykle przyjemny. Wiele w tym wkładu Ginsberga, który z listu na list zaskakuje teoriami, poglądami, niebywałymi historiami, ale także i niewybrednym stylem, grami literackimi, albo narracją pod wpływem przeróżnych… narkotyków. Allen pisze poważnie wtedy kiedy trzeba, potrafi też rzucić soczystym przekleństwem w odpowiednim momencie – tym samym listy potrafią niejednokrotnie zaskoczyć, rozbawić, oburzyć albo przytłoczyć. Pozwolę sobie przytoczyć chociaż fragment (więcej pewnie Cię tylko zanudzi) jego obłędnych rozważań:
Ze zdziwieniem odkryłem, że Blake, Wordsworth, Coleridge, Dante itd. są w większym lub mniejszym stopniu dosłowni. A czy ktoś czyta ich dosłownie? Czy ktoś sam rdzeń Biblii czyta dosłownie? Czy ktoś świat czyta dosłownie?
Nie mogę się jeszcze oprzeć (za co wybacz), aby zacytować jeszcze jeden fragment:
Tajemnice. Miejmy odtąd przed światem jakieś tajemnice. Oto początek bezosobowej mądrości.
Muszę też przyznać, że dużą rolę odegrała redakcja tekstu. Korespondencję poety uporządkował chronologicznie Bill Morgan, który dodatkowo wzbogacił większość listów niezbędnymi opisami wzbogacającymi o kontekst. Tym samym możemy precyzyjnie śledzić losy Ginsberga, a także jego zmieniające się poglądy i wizje. Dodatkowo zarówno tłumaczenie, jak i polskie wydanie są schludne i przyjemne w odbiorze.
Niestety ubolewam ogromnie, że w „Listach” Ginsberga są tylko listy Ginsberga. Możesz uznać, że bredzę, ale zauważ, jak ciekawiej czytałoby się furiackie krytyki i tyrady Allena, gdyby wzbogacone były także o, chociażby zdawkowe, odpowiedzi jego adresatów! Tak, czytamy tylko Ginsbergowskie odpowiedzi, w których często musimy się domyślać czy dopowiadać, o ile nie zrobił tego za nas wcześniej wspomniany Bill Morgan. Jednakże jednostronność korespondencji to problem zdecydowanie bardziej złożony, gdyż nie chodzi tylko konkretną pozycję, ale cały gatunek epistolarny.
Kończąc już mój nudny wywód, mam nadzieję, że zwrócisz uwagę na „Listy” Ginsberga, gdyż jest to pozycja nietuzinkowa. Nie przeczę, że trudna i żmudna, bo listów jest co nie miara, lecz każdy z nich czyta się ze sporą dawką satysfakcji. Zapewne, jeśli sięgniesz po nią, w trakcie zapewne się znudzisz i rzucisz w kąt (o ile w ogóle zdołasz ją podnieść), jednak ja Cię będę do niej zachęcał. Ta książka to swoisty skarbiec historii i myśli traktujących o sztuce i sytuacji społecznej Ameryki z poprzedniego wieku. Ewentualnie spójrz chociaż na „Listy” jako jeden z ostatnich przejawów tak mistrzowskiej fascynacji komunikacją epistolarną. Niebywałej sztuki, która umiera na naszych oczach. Sztuki, którą w takiej formie sami używamy od święta, a nasze dzieci mogą już jej nie pamiętać.
Twój oddany recenzent,
Krzysztof Szatkowski
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.