Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony

Okładka książki Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony
Renata Czarnecka Wydawnictwo: Książnica Cykl: Bona. Królowa z rodu Sforzów (tom 1) powieść historyczna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Bona. Królowa z rodu Sforzów (tom 1)
Data wydania:
2015-03-25
Data 1. wyd. pol.:
2015-03-25
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324581702
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony



książek na półce przeczytane 4890 napisanych opinii 1342

Oceny książki Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony

Średnia ocen
7,1 / 10
248 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1390
923

Na półkach: , , , ,

Niewiele kobiet renesansu zdołało zapisać się w zbiorowej świadomości; nieprzypadkowo żadna z wybitnych przedstawicielek płci pięknej tamtej epoki nie pochodziła z niskiej lub średniej warstwy społecznej, a były to w większości władczynie lub co najmniej żony władców. Elżbieta I, Katarzyna Medycejska, Izabela Burgundzka, Izabela d'Este czy nieznana poza Polską (a u nas ciesząca się niezasłużenie nie najlepszą sławą) Bona Sforza, to najbardziej bezdyskusyjne przykłady kobiet przebojowych, o nieprzeciętnych talentach dyplomatycznych i politycznych, doskonale radzące sobie w szowinistycznym, męskim świecie.
Aby zapisać się na kartach historii nie wystarczyło jednak być wysoko urodzoną, wszechstronnie wykształconą, inteligentną i utalentowaną, o niezłomnym i twardym charakterze kobietą. Jakże często była to jeszcze kwestia odrobiny szczęścia czy sprzyjających okoliczności, które cienką linią oddzielały tryumf od klęski. Jedną z niezwykłych, renesansowych dam, która musiała stoczyć wiele ciężkich bitew z przeciwnościami losu, a o której historycy mówią niewiele i nieczęsto, jest kobieta wspominana w naszym kraju może tylko w kontekście jej sławnej - niesławnej córki, polskiej królowej Bony: księżna Mediolanu, Izabela Aragońska.

Renata Czarnecka w swojej opowieści o losach księżnej przenosi nas do 1489 roku, do wydarzeń bezpośrednio poprzedzających pierwsze spotkanie świeżo poślubionych per procura małżonków: wywodzącej się z hiszpańskiego, panującego w Aragonii, Sycylii i Neapolu, rodu Trastamara, Izabeli Aragońskiej i księcia Mediolanu Giana Galeazza Sforzy, bratanka potężnego Ludwika Sforzy, sprawującego rzeczywistą władzę w jego imieniu. Izabela jest pełna nadziei na szczęśliwe życie u boku męża, którego zdążyła już pokochać całym sercem, jednak bardzo szybko pryskają one jak bańka mydlana. Okazuje się, że Gian Galeazzo ma wyjątkowo chwiejny i słaby charakter, jest bez reszty podporządkowany i ślepo posłuszny stryjowi, a nad towarzystwo młodej żony przedkłada swoich faworytów, co sprawia, że związek pozostaje długo nieskonsumowany. Nieszczęśliwa i upokarzana przez męża Izabela popada w konflikt z Ludwikiem, który ani myśli scedować władzy na prawowitych władców Mediolanu i odsyła ich z dala od dworu, do Pawii. Kiedy wreszcie księżna rodzi upragnionego syna, z jeszcze większą determinacją dąży do odzyskania tronu i zapewnienia potomkowi należnego mu dziedzictwa. Niestety, nie ma wsparcia w zapatrzonym w stryja mężu, zaś przemyślne polityczne intrygi Il Moro wiążą ręce potencjalnym zwolennikom Izabeli. Nieustannie zdradzana i poniżana, raz za razem ciężko doświadczana przez los księżna walczy o miłość Gian Galeazza i dziedzictwo dla swych dzieci – czy jednak słaba, pozbawiona znaczących sojuszników kobieta ma jakąkolwiek szansę na przeprowadzenie swej woli, nawet, jeśli racje leżą po jej stronie?

Zupełnie mnie nie dziwi fascynacja autorki postacią Izabeli Aragońskiej. Spośród kobiet swej epoki i sfery nie wyróżniała się niczym szczególnym – była co prawda wykształcona, świadoma swej roli i znaczenia swego rodu zgodnie z panującymi ówcześnie standardami, jednak nie mogła poszczycić się olśniewającą urodą ani słodkim charakterem – a jednak miała w sobie dość siły, odwagi i determinacji, by przeciwstawić się samemu potężnemu Il Moro – czyli uczyniła coś, na co nie było stać nie tylko jej własnego męża, ale i wielu innych możnych.
Niewiarygodne, ilu przeciwnościom musiała stawić czoła i ile wycierpiała: jako niekochana i zdradzana żona, księżna bez własnego księstwa; choć stała na straconej pozycji, chwytała się wszelkich sposobów, by odzyskać dziedzictwo swych dzieci. Ludwik Sforza nie przebierał w środkach, by zdyskredytować Izabelę w oczach jej męża i reszty świata; nie ograniczał się do złośliwości i afrontów, lecz uciekał się do gróźb, trzymania jej pod strażą, wypędzenia z Mediolanu czy też pozbawienia jej sojuszników i wsparcia w rodzinnym Neapolu, a nawet do odebrania pierworodnego syna. Jakby tego było mało, także los nie szczędził Izabeli tragedii, jednak po każdym upadku ona podnosiła się jeszcze silniejsza i bardziej zdeterminowana w dążeniu do celu; kolejne nieszczęścia nie były w stanie jej złamać, a hartowały ją coraz bardziej.

Renacie Czarneckiej udało się oddać całą złożoność i bogactwo osobowości bohaterki, cudownie niejednoznaczny charakter i wszystkie odcienie jej południowego temperamentu. Zapomniana przez historię księżna Mediolanu ożywa na kartach książki i jawi się jako prawdziwa kobieta z krwi i kości: dumna, przekonana o własnym znaczeniu arystokratka, nieszczęśliwie zakochana kobieta, czuła matka targana poczuciem krzywdy, targana wielkimi namiętnościami, niszczona przez zazdrość, rozpacz, pragnienie zemsty, odradzające się nadzieje i dotkliwe rozczarowania. W każdej ze swoich emocji jest autentyczna, wiarygodna i wspaniała. Portret Izabeli Aragońskiej udał się autorce wyśmienicie – jest wielowymiarowy, barwny i porywający, na pierwszy rzut oka widać w nim nie tylko doskonałą znajomość postaci i losów bohaterki, ale i fascynację, którą Czarnecka z pasją potrafiła przelać na karty powieści.

To nie jedyny atut niniejszej książki. Z równą starannością i dbałością o historyczną wiarygodność autorka nakreśliła realia epoki i tło obyczajowe renesansowych Włoch. Odnalezienie się w gąszczu krzyżujących się interesów, sojuszów i mariaży, meandrach ówczesnej polityki prowadzonej przez najznaczniejsze włoskie rody, z pewnością było prawdziwym wyzwaniem, jednak autorka poradziła sobie z nim znakomicie. Piękny, wysmakowany styl, którym Czarnecka wyczarowuje wizje żywcem wyjęte z renesansowych dzieł malarskich, działają na wyobraźnię i tworzą klimat powieści, który otacza czytelnika długo po zakończeniu lektury. „Księżna Mediolanu” to zwyczajnie kawał doskonałej beletrystyki historycznej i poruszająca opowieść o niezwykłej kobiecie, która miała odwagę (i pecha) zawalczyć o swoje w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Z niecierpliwością czekam na kontynuację losów Izabeli Aragońskiej, a Wam w międzyczasie gorąco polecam tę oto powieść.

Niewiele kobiet renesansu zdołało zapisać się w zbiorowej świadomości; nieprzypadkowo żadna z wybitnych przedstawicielek płci pięknej tamtej epoki nie pochodziła z niskiej lub średniej warstwy społecznej, a były to w większości władczynie lub co najmniej żony władców. Elżbieta I, Katarzyna Medycejska, Izabela Burgundzka, Izabela d'Este czy nieznana poza Polską (a u nas...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

881 użytkowników ma tytuł Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony na półkach głównych
  • 453
  • 410
  • 18
147 użytkowników ma tytuł Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony na półkach dodatkowych
  • 75
  • 18
  • 15
  • 12
  • 10
  • 9
  • 8

Tagi i tematy do książki Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony

Inne książki autora

Renata Czarnecka
Renata Czarnecka
Polska pisarka, autorka powieści historycznych. "Piszę powieści historyczne, bo akurat historia mnie najbardziej pociąga. Bardzo lubię kostium, całą oprawę dawnych epok, i uważam, że fajnie jest pokazywać historię z perspektywy człowieka współczesnego, a w tej historii właśnie jednostkę."
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lady Jane. Niewinna zdrajczyni Alison Weir
Lady Jane. Niewinna zdrajczyni
Alison Weir
Po kilku powieściach Gregory postanowiłam zmienić autora, żeby przekonać się czy inna narracja potwierdzi Jej obserwacje i odczucia na temat epoki Tudorów. Nie jestem historykiem, ale obie panie piszą tak, jakby w XVI wiecznej Anglii w ogóle ludzie nie doznawali pozytywnych uczuć, jakby nie było wdzięczności, miłości, dobra. Całe otoczenie króla i wszyscy jego krewni potrafią jedynie nienawidzić, spiskować, zdradzać, oskarżać -najczęściej fałszywie, kopać pod innymi dołki etc. I tu, w "Niewinnej zdrajczyni "nie brakuje prawdziwie czarnych charakterów: Krwawa Mary, która (brzmi dziwnie znajomo:( gotowa jest ratować nieistniejące dziecko w łonie Jane, ale nie ją samą -i choć zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyna jest niewinna wydaje wyrok bo...narzeczony nie przyjedzie !Nie, nie dlatego, że boi się ofensywy protestantów czy dalszych spisków tylko dlatego, że Filip jej nie poślubi jeśli nie utrzyma swojego pierwotnego postanowienia(moja niezawodna pod względem życiowej mądrości Babcia rzekłaby: "nie wszystko złoto co się świeci" czyli zastanów się dziecko co on ci jeszcze zrobi i powie czy czego odmówi bo tak mu będzie wygodniej); Jan Dudley planujący jak zastąpić prawowite spadkobierczynie królewskiej korony własnym synem oraz Frances Brandon -cioteczna wnuczka Henryka VIII, nimfomanka i sadystka nie wahająca się poświęcić własnej córki, jej szczęścia, spokoju i w efekcie życia dla ambicji, paru zamków i skrzyń z klejnotami więcej. Smutne co z ludźmi robi chęć zysku, tytułów i bycia "pamiętanym", nieważne jak. Na plus pod kątem człowieczeństwa chyba tylko pani Ellen, wychowawczyni Jane, dozorcy więzienni oraz kat (!). Lektura wymaga dużej koncentracji uwagi, bowiem narracja rozpisana jest na wiele głosów, jest też sporo szczegółów wskazujących, w którym kierunku potoczą się wydarzenia. Oddaje mroczny klimat epoki, ale też pozbawia złudzeń na temat motywów ludzkiego działania. Odrębnie od wydarzeń na dworze królewskim i okolicach, rozpatrywać należy przejawy fanatyzmu religijnego i to zarówno w wersji katolickiej jak i protestanckiej. Tu pozwolę sobie na drobny przytyk w kierunku Autorki -skoro obie kobiety, zarówno Maria jak i Jane, młode królowe były tak świetnie wykształcone w dziedzinie nie tylko języków, ale literatury i teologii, odbyły dziesiątki rozmów ze swoimi nauczycielami, trudno zrozumieć jak mogły nie pojmować prawdy oczywistej dla każdego wierzącego człowieka, prawdy takiej, że Bóg jest jeden i nie ma żadnego znaczenia w jakim kościele ktoś się modli ani czy czyni to podczas mszy i w jakim języku czyta Biblię... Taki solidny warsztat i takie stereotypy, droga pani Weir:)
Amalia - awatar Amalia
oceniła na 6 2 lata temu
Druga cesarzowa Michelle Moran
Druga cesarzowa
Michelle Moran
To powieść historyczna. Polecam ją wszystkim miłośnikom gatunku. Czyta się ją z wielką przyjemnością i zaciekawieniem, bo to perełka. Autorka przenosi nas w czasy napoleońskie, a dokładnie w ostatnie lata panowania Napoleona I. Wydarzenia przedstawiane są oczami Marii Ludwiki (Luizy) drugiej żony Napoleona, Pauliny jego siostry i jej szambelana. Michelle Moran ma niezwykły dar subtelnej narracji, prowadzi czytelnika po zakamarkach historii w sposób tak spokojny, że nawet awantury między rodzeństwem Bonapartów nie budzą niesmaku. To zasługa kultury wypowiedzi. W swojej powieści autorka porusza także ważne kwestie, takie jak zdobycze rewolucji francuskiej, problem zniesienia niewolnictwa, skutki zaborczych wojen Napoleona i jego tyranię. Podoba mi przedstawienie osoby cesarza i jego rodziny - ludzi przesadnie ambitnych, zachłannych i samolubnych, którzy zdobywając władzę, zaszczyty i pieniądze zatracili szacunek dla drugiego człowieka. To ważny przekaz tej powieści. Niestety autorka nie uniknęła błędów merytorycznych. Po pierwsze to poród Marii Ludwiki był tak ciężki i skomplikowany, że lekarz poprosił Napoleona o decyzję koga ratować - matkę czy dziecko. Tymczasem w powieści rzecz idzie jak po maśle. Dwa Maria Ludwika nie miała romansu z hrabią Adamem Neippergerem przed zawarciem małżeństwa z Napoleonem. Hrabia otrzymał zadanie uwiedzenia cesarzowej, która chciała trwać przy mężu. I jeszcze jedno, Napoleon miał zaufanego sługę, który miał na imię Constant. Przekazał on w swoich pamiętnikach wiele cennych informacji o życiu cesarza. Nie ma go w powieści. Uważam, że autorzy tego gatunku powinni zwracać wielką uwagę na rzetelność historyczną, ponieważ są przekazicielami i popularyzatorami wiedzy o przeszłości. Mimo to polecam.
KotBazyli - awatar KotBazyli
ocenił na 7 3 lata temu
Żona oficera Philippa Gregory
Żona oficera
Philippa Gregory
Anglia, rok 1920. Stephen Winters dwa lata po zakończeniu wojny wciąż zmaga się z koszmarnymi wspomnieniami i nie potrafi normalnie funkcjonować, chociaż ze wszystkich sił odrzuca myśl, że mógł zostać dotknięty ,,chorobą wojenną”. Kiedy poznaje młodziutką Lily Valance, początkującą śpiewaczkę, która nie chce myśleć o przeszłości i pragnie czerpać z życia garściami, wierzy, że taka kobieta mogłaby go uleczyć. Lily nie odpowiada na jego fascynację, jest zakochana w kimś innym (wbrew sugestii opisu), ale gdy znajduje się w trudnej sytuacji osobistej, zostaje zmuszona do przyjęcia oświadczyn Stephena. Jak wiecie, lubię pisarstwo Philippy Gregory. Zdaję sobie sprawę, że ta pisarka jest dość kontrowersyjna, głównie przez to jak ukazuje pewne postacie historyczne, czasem w sprzeczności z narracją, która jest o nich powszechnie przyjęta. Sama nie jestem fanką jej ukazania chociażby Henryka VII czy Elżbiety York, ale jednak jest to jedna z tych autorek, której książki zazwyczaj co najmniej mnie zadowalają. Tutaj mamy do czynienia z mniej znanym wymiarem twórczości Gregory, powieścią historyczną z fikcyjnymi bohaterami. I mój główny zarzut jest taki, że jej styl chyba średnio pasuje do takiej tematyki. Książki Gregory zazwyczaj są dość długie i szczegółowe, szczególnie wydania z Książnicy są bardzo obszerne, ta tutaj niespecjalnie odstaje, ale mam wrażenie, że za mało się w niej działo, pewne sceny i szczegóły były zbędne, natomiast końcówka z wątkiem tajemnicy jednocześnie trzymała w napięciu i gryzła się z powolnością wcześniejszych tomów. Jednak sam zamysł i myśl przewodnia tej powieści są bardzo dobre i ważne. ,,Żona oficera” to przede wszystkim opowieść o toksycznym związku oraz o spustoszeniach, jakie w ludzkim umyśle czyni wojna. Chociaż teoretycznie Lily jest protagonistką, to fabuła krąży głównie wokół tego, co dzieje się w głowie Stephena – mężczyzny całkowicie złamanego, dręczonego przez PTSD, które wypiera, naznaczonego też dzieciństwem w cieniu brata. Stephen przekracza kolejne granice, popada w coraz większe szaleństwo, ale jednocześnie w jego głowie wszystko wydaje się logiczne i oczywiste. Jak zazwyczaj Gregory, mamy tu dużą rolę konwenansów i zaznaczony motyw dyskryminacji kobiet, przez co z przerażeniem można się zastanowić, jak zachowania, które przez lata uchodziły za normalne i oczywiste, mogły prowadzić do niesłychanych patologii. I bardzo ciekawe jest to, że autorka ukazuje relację małżonków w sposób, który dziś znajduje się w wielu romansach i erotykach – Stephen twierdzi, że tak pragnie Lily, że nie musi przejmować się jej zgodą na zbliżenie, traktuje ją jak dziecko, które trzeba ,,wychować”, podkreśla jej niedoświadczenie i uległość. I o ile w innych książkach może być to pokazywane jako dowód wielkiej miłości, coś fajnego, mającego wywołać ekscytację i fantazje o silnym macho, tak tutaj jest ukazywane z całą obrzydliwością i potwornością, a w zachowaniu Stephena nie ma nic pociągającego. Nieco mniej ciekawił mnie wątek Lily, ale jej początkowa niewinność i naiwność, późniejsze zgorzknienie, a w końcu walka o siebie i ogromna potrzeba bycia kochaną i szanowaną także były na plus. Bardzo podobał mi się też wątek z Charliem. Chociaż nie przepadam za trójkątami i motywami grania na dwa fronty, tak tutaj bardzo dobrze rozumiałam uczucia bohaterów. To nie jest idealna powieść pod względem bycia fikcją literacką. Akcja przez większość czasu nie porywa, bohaterowie jakoś bardzo mnie nie podbili, ich relacjom czasem czegoś brakowało (chociaż wątek romantyczny baaardzo mnie kupił). Ale jako książka mająca pokazać okrucieństwo wojny, analizująca toksyczne relacje i zniszczoną psychikę, wnikliwie, bez moralizowania, ale i bez usprawiedliwiania zła – jest bardzo warta uwagi. ,, Krzywda może nas spotkać wyłącznie ze strony osób, które kochamy.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 2 lata temu
Rywalka królowej Carolly Erickson
Rywalka królowej
Carolly Erickson
Przy okazji krótkiego wypadu do Szkocji wzięłam ze sobą książkę historyczną najbliższą tego rejonu, jaką posiadałam w swojej biblioteczce. To już moje drugie spotkanie czytelnicze z Carolly Erickson. Zakres tematyki podobny jak u mojej ulubionej Philippy Gregory. Jednak jest to jednak trochę inne spojrzenie na Elżbietę I. Poznajemy ją z perspektywy Letycji Knollys. Pisarka przedstawiła obraz Elżbiety i jej dworu tak od wewnątrz, trochę od kuchni. Te dwie kobiety połączyła namiętność do Roberta Dudleya - jednego z bardziej wpływowych i charyzmatycznych mężczyzn okresu Tudorów. Musiał być niezwykły, jeśli zainteresował sobą tak niezależną kobietę, jaką była Elżbieta. Nie zdecydowała się go poślubić, ale lubiła go zwodzić. Królowa przedstawiona jest jako kobieta wykształcona, silna, bardzo samodzielna, wręcz despotyczna, wyśmienita dyplomatka, ostrożna w polityce, ale odważna i niestrudzona podczas polowań, tańców i innych aktywności fizycznych. Jednocześnie jest bardzo wybuchowa, kapryśna, pamiętliwa i złośliwa oraz bardzo samotna. Powieść ta dobrze przybliża realia życia dworskiego tamtego okresu, a także społeczne i historyczne aspekty toczących się wojen. Książka jest dobra, ale według mnie brak jej szerszego spojrzenia. Za bardzo skupia się na kobiecej stronie. Gdyby dodać nieco więcej kontekstu historycznego byłaby to lepsza powieść.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na 7 1 rok temu
Maria Antonina. W Wersalu i Petit Trianon Juliet Grey
Maria Antonina. W Wersalu i Petit Trianon
Juliet Grey
Ta seria jest dla mnie bardzo "nierówna". Do pierwszej połowy części pierwszej trylogii szczerze się nudziłem. Następnie, wraz z przyjazdem Marii Antoniny do Francji akcja się rozkręciła i przeczytałem tę drugą połowę niemal jednym tchem. Tak się cieszyłem na drugi tom bo miałem nadzieję, że będzie równie ciekawy. Niestety, ledwo go "zmęczyłem". Maria Antonina w pierwszej części była do rany przyłóż, z jakiegoś powodu na samym początku drugiej części to już nie ta sama osoba, którą widzieliśmy w poprzednim tomie. Teraz naśmiewa się z dworaków, jest kapryśna i zepsuta, te jej eskapady do Paryża na bale i karty opowiedziane są w taki sposób, że nie przemawia to do mnie, brak tam wytłumaczenia skąd to zamiłowanie do rozrywek. Do tego całość pierwszej części była opowiedziana w pierwszej osobie, tutaj natomiast znajdują się ni stąd ni z owąd wstawki narratora w osobie trzeciej, który opowiada o aferze naszyjnikowej. Ok, oczywista, że to wszystko było nieznanym Antoninie ale właśnie dlatego powinny być to może osobne rozdziały, albo chociaż oddzielone jakimś wymyślnym przerywnikiem teksty, a nie że tekst po pierwszej osobie Antoniny kończy się nagle jedną pustą linijką bez tekstu i od nowego wiersza dostajemy opowiastkę w trzeciej osobie na temat spisku. Strasznie mnie to irytowało i wybijało z czytania, gryzło się to niemiłosiernie. Daję 6 za zgodność historyczną i wiele faktów wplecionych w całą opowieść, jednak wybielenie Marii Antoniny autorce w tej części się moim zdaniem, nie udało.
Meloman - awatar Meloman
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony

Więcej
Renata Czarnecka Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony Zobacz więcej
Renata Czarnecka Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony Zobacz więcej
Renata Czarnecka Księżna Mediolanu. Dzieje Izabeli Aragońskiej, matki królowej Bony Zobacz więcej
Więcej