-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać325 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać24 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać131
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Ahoj przygodo! - wygraj książkę "Na krawędzi nigdy"
Codzienność może męczyć, może nudzić. Może sprawiać, że czujemy się nieszczęśliwi. Jednak mało kto ma na tyle odwagi i determinacji, aby zupełnie odmienić swoje życie. Czy bylibyście gotowi zostawić wszystko za sobą i udać się w podróż w nieznane? Czekamy na teksty o objętości do 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najlepszych tekstów otrzymają po egzemplarzu książki.
Na krawędzi nigdy
Autor : J.A. Redmerski
Regulamin
- Konkurs trwa od 10 do 16 lutego włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [141]
Książka właśnie do mnie dotarła. Dziękuję bardzo! :)
Książka właśnie do mnie dotarła. Dziękuję bardzo! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamgratuluję :)
gratuluję :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSerdecznie dziękuję i gratuluję pozostałym zwycięzcom :)
Serdecznie dziękuję i gratuluję pozostałym zwycięzcom :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamgratulacje :)
gratulacje :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratulacje dla zwycięzców ;)
Gratulacje dla zwycięzców ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratuluję wszystkim! :)
Gratuluję wszystkim! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOjej, bardzo dziękuję i jednocześnie gratuluję pozostałym zwycięzcom!:)
Ojej, bardzo dziękuję i jednocześnie gratuluję pozostałym zwycięzcom!:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Serdecznie dziękuję! :)
I jednocześnie gratuluję pozostałym zwycięzcom!
Serdecznie dziękuję! :)
I jednocześnie gratuluję pozostałym zwycięzcom!
Gratuluję i też trzymam kciuki!
Gratuluję i też trzymam kciuki!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGratuluję!
Gratuluję!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dzięki wielkie za wyróżnienie! :)
Choć Ukraina - kiedy pisałem tekst - była jako wielka przygoda, tak teraz podróż tam nabrała gorzkiego smaku.
I przy okazji zachęcam do podróży w tamtą stronę. Właśnie na Ukrainie poznałem wspaniałych ludzi, za których trzymam teraz mocno kciuki!
Dzięki wielkie za wyróżnienie! :)
Choć Ukraina - kiedy pisałem tekst - była jako wielka przygoda, tak teraz podróż tam nabrała gorzkiego smaku.
I przy okazji zachęcam do podróży w tamtą stronę. Właśnie na Ukrainie poznałem wspaniałych ludzi, za których trzymam teraz mocno kciuki!
Gratuluję! :)
Gratuluję! :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dziękujemy za wszystkie teksty. Nagrody otrzymują:
Nocny
Yael
dreamer08
Daria
agatrzes
Serdecznie gratulujemy. Skontaktujemy się z Wami poprzez PW.
Dziękujemy za wszystkie teksty. Nagrody otrzymują:
Nocny
Yael
dreamer08
Daria
agatrzes
Serdecznie gratulujemy. Skontaktujemy się z Wami poprzez PW.
Konkurs zakończony. Laureatów ogłosimy w czwartek.
Konkurs zakończony. Laureatów ogłosimy w czwartek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czy bylibyście gotowi zostawić wszystko za sobą i udać się w podróż w nieznane?
Czasem gdy mam wszystkiego i wszystkich dość. TAK, mogłabym spakować się i wyjechać. Tylko gdzie i po co?
Tu gdzie jestem jest mój dom, moi bliscy, sens mojego życie: ukochany Mąż i dzieci. Tu jest moje miejsce na ziemi.
Gdy chcę udać się w podróż z nieznane to parzę wielki kubek herbaty, biorę czekoladę i książkę ... i ruszam w drogę w nieznane. Codziennie mogę być gdzie indziej, nie muszę martwić się o spanie i jedzenie. To jest podróż w nieznane, to magia literatury.
Najfajniejsze w tym "podróżowaniu" jest to, że w każdej chwili mogę przytulić swoje dzieci lub pocałować męża, ale wiem, że nigdy nie przestanę podróżować dzięki książkom. :)
Czy bylibyście gotowi zostawić wszystko za sobą i udać się w podróż w nieznane?
Czasem gdy mam wszystkiego i wszystkich dość. TAK, mogłabym spakować się i wyjechać. Tylko gdzie i po co?
Tu gdzie jestem jest mój dom, moi bliscy, sens mojego życie: ukochany Mąż i dzieci. Tu jest moje miejsce na ziemi.
Gdy chcę udać się w podróż z nieznane to parzę wielki kubek herbaty,...
Ilu z nas nie myślało o tym by ruszyć w nieznane? Myślę,że na 10 osób, 9 miało wizję takiej przygody. Co innego, jeśli mówimy o realizacji tego celu...
Dla mnie wędrówka to sposób życia, nie musi to być dzika Amazonia, czy też Arktyka,dla mnie przygodą jest codzienność, ludzie których spotykam w pracy i ich losy czasem dramatyczne, czasem zabawne. To jest piękny wschód kiedy wracam nad ranem z pracy czy też możliwość pobiegania wieczorem albo uśmiech mojej córki,kiedy się bawimy razem. Być może, a raczej na pewno nie jest to przemierzanie dzikiej Amazonii, czy też samotny marsz przez Arktykę, ale według mnie nasze życie jest przygodą i liczą się w nim każde chwile.
Dziś i mam nadzieję przez resztę mojego życia będę szczęśliwym mężem i ojcem, który choć uwielbia podróże i kilka ciekawych ma już za sobą, to niemal codziennie rusza w nieznane choćby przez 20 minut, kiedy przewraca strony książki, dzięki którym możemy przeżyć nie jedno ciekawe życie.
Ilu z nas nie myślało o tym by ruszyć w nieznane? Myślę,że na 10 osób, 9 miało wizję takiej przygody. Co innego, jeśli mówimy o realizacji tego celu...
Dla mnie wędrówka to sposób życia, nie musi to być dzika Amazonia, czy też Arktyka,dla mnie przygodą jest codzienność, ludzie których spotykam w pracy i ich losy czasem dramatyczne, czasem zabawne. To jest piękny wschód...
Nie mogłabym zostawić wszystkiego i wyjechać... Nie mogłabym, nie potrafiłabym, a jednak bywają chwile, gdy o niczym innym nie marzę. W tych chwilach moja głowa jest pełna myśli wśród których króluje jedna: nie dam rady dłużej tego wszystkiego ciągnąć, pchać, nieść... Uciec od świata i zrobić sobie urlop od życia. Tylko tak naprawdę do kogo napisać taki wniosek urlopowy? A potem w razie czego pakowanie? Nienawidzę pakowania walizek, plecaków i toreb. W tym zdecydowanie lepszy jest mój mąż, ale w tym przypadku raczej nie mogłabym na niego liczyć...
Czy to oznacza, że moje marzenia o podróży w nieznane legły w gruzach zanim się na dobre zaczęły? Pakowania nie lubię, zostawić wszystkiego nie potrafię i nie chcę, więc cóż mi pozostaje? Samo życie jest już podróżą, co chwilę ktoś wsiada do mojego przedziału lub wysiada… Niektórych jeszcze zobaczę przelotnie, inni znowu będą chcieli przysiąść i pogawędzić. Nie chcę zmieniać pociągu i przedziału, bo zatęskniłabym za tym, co miałam… Jednak podróż marzeń odbędę: zamknę się na chwilę zupełnie sama, albo chociaż przykryję się po czubek głowy, zamknę oczy i pozwolę wyobraźni, by mnie zabrała daleko… Albo wezmę książkę – ona nigdy nie zawodzi i zawsze zabiera mnie daleko… Z tą różnicą, że w każdej chwili – gdy tylko zechcę – mogę wrócić jakby nigdy nic, jakbym nigdzie nie wyjeżdżała…
Nie mogłabym zostawić wszystkiego i wyjechać... Nie mogłabym, nie potrafiłabym, a jednak bywają chwile, gdy o niczym innym nie marzę. W tych chwilach moja głowa jest pełna myśli wśród których króluje jedna: nie dam rady dłużej tego wszystkiego ciągnąć, pchać, nieść... Uciec od świata i zrobić sobie urlop od życia. Tylko tak naprawdę do kogo napisać taki wniosek urlopowy? A...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMam marzenie - uciec. Mam marzenie - podróżować. Budząc się każdego dnia wyobrażam sobie miejsca w które mogłabym się udać, wyobrażam sobie ludzi których mogłabym poznać, wrażenia które mogłabym przeżyć. Codziennie proszę świat by pozwolił mi żyć, by pozwolił mi być wolnym człowiekiem, by nie krępował mnie poczuciem winy,że zostawiam ludzi których kocham, miejsca które mnie wychowały, chwile które mnie ukształtowały. Odpowiadając na pytanie, tak mogłabym zostawić wszystko i ruszyć w niezaznane, jednak jest na to jeszcze za wcześnie. Na razie pozostają mi marzenia. Jednak kto zabroni mi marzyć?
Mam marzenie - uciec. Mam marzenie - podróżować. Budząc się każdego dnia wyobrażam sobie miejsca w które mogłabym się udać, wyobrażam sobie ludzi których mogłabym poznać, wrażenia które mogłabym przeżyć. Codziennie proszę świat by pozwolił mi żyć, by pozwolił mi być wolnym człowiekiem, by nie krępował mnie poczuciem winy,że zostawiam ludzi których kocham, miejsca które mnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejByłbym gotowy na taki krok gdybym nie miał nic do stracenia, a nieznane jawiłoby mi się jako odmiana od złego losu jaki w danej chwili przeżywałbym. Jaki sens miałaby podróż w nieznane, w poszukiwaniu szczęścia, gdybym takowe miał w miejscu w jakim aktualnie egzystuję? Możliwe, że byłoby to nawet jedno szczęście w ogromie nieszczęścia, lecz tak jasne i warte poświęcenia, iże nie podjąłbym się opuszczenia go. Gdybym jednak stracił ostatnią iskierkę, nic porządnego, co kochałbym i bez tego nie mógłbym żyć nie zatrzymywałoby mnie, to podjąłbym ryzyko, lecz cóż wtedy to byłoby za ryzyko, gdybym nie miał nic do stracenia? Może jednak nie jestem tak szaloną istotą, jak o sobie myślałem…
Byłbym gotowy na taki krok gdybym nie miał nic do stracenia, a nieznane jawiłoby mi się jako odmiana od złego losu jaki w danej chwili przeżywałbym. Jaki sens miałaby podróż w nieznane, w poszukiwaniu szczęścia, gdybym takowe miał w miejscu w jakim aktualnie egzystuję? Możliwe, że byłoby to nawet jedno szczęście w ogromie nieszczęścia, lecz tak jasne i warte poświęcenia,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWyjść po bułki i nigdy nie wrócić. Kusząca alternatywa w trudnych chwilach, szybka ucieczka od rzeczywistości, lecz bezbolesna tylko dla nas. Co z rodziną, bliskimi, ludźmi, którzy mają cię za autorytet. Gdybym palił i ruszył w nieznane, rodzina byłaby zdrowsza. Gdybym pił i poszedł w wieczne tango, dzieci by mniej płakały. Ale jestem sam. Palec. Pan swojego świata. Zakładam buty, narzucam kurtkę, torba ląduje na ramieniu i jestem gotowy na podbój przestworzy. Bo w przeciwieństwie do wilków, nam ludziom działającym w pojedynkę czasem jest lżej. Brak stada wiąże się z brakiem zobowiązań. Naszym jedynym celem jest przetrwanie. Któż jednak za dzieciaka nie marzył o byciu piratem, przeżyciu emocjonującej przygody czy nauki medytacji wprost od tybetańskich mnichów. Życie jest przygodą. Jednakże odpowiedzialną i jedyną tego formatu. Można bawić się na małych wypadach, a można żyć ciągle na walizkach. Miliardy gwiazd, tysiące ludzi, setki miejsc, dziesiątki niezapomnianych widoków. Jedno Słońce. Jedna droga. Jedni my. Myśląc o tym wydaje się to fascynującym pomysłem, rozważając to pojawiają się wątpliwości. Strach zaczyna znajdować swoje miejsce, obawy przed nieznanym doczekują się atencji i nagle ogarnia mnie kokon rezygnacji. Walczę z tym, trzymam gardę. Odpuszczam. Zostaję. U siebie. Wraz z przyszłą rodziną. Z kroczącym w moją stronę szczęściem. To nie jest fikcja literacka, by mogło być tak prosto. To realny świat.
Wyjść po bułki i nigdy nie wrócić. Kusząca alternatywa w trudnych chwilach, szybka ucieczka od rzeczywistości, lecz bezbolesna tylko dla nas. Co z rodziną, bliskimi, ludźmi, którzy mają cię za autorytet. Gdybym palił i ruszył w nieznane, rodzina byłaby zdrowsza. Gdybym pił i poszedł w wieczne tango, dzieci by mniej płakały. Ale jestem sam. Palec. Pan swojego świata....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czy mogłabym zostawić wszystko, gdyby wymagała tego sytuacja? Pewnie tak. Czy chciałabym? Nie.
Otóż, ciężko byłoby mi zostawić swoją rodzinę, przyjaciół i dwa kudłate koty, by ruszyć na obcą ziemię lub gdzieś w podróż. Gdyby sytuacja tego wymagała, np. musiałabym wyjechać w poszukiwaniu pracy, to co innego. Natomiast póki co cieszę się, że nie ma takiej potrzeby. Kocham każdy dzień z moim 3 miesięcznym synkiem, w końcu z nim każda chwila to podróż w nieznane. Dla niego odkrywanie czegoś nowego, a dla mnie odkrywanie krain dzieciństwa od nowa. Z drugiej strony zastanówmy się czy codziennie nie odbywamy takiej podróży w nieznane? Przecież nie wiemy co przyniesie nowy dzień, a jeżeli ktoś nie odczuwa tego jako przygody, to zawsze może się przenieść w nieznane krainy, choćby we śnie.
Czy mogłabym zostawić wszystko, gdyby wymagała tego sytuacja? Pewnie tak. Czy chciałabym? Nie.
Otóż, ciężko byłoby mi zostawić swoją rodzinę, przyjaciół i dwa kudłate koty, by ruszyć na obcą ziemię lub gdzieś w podróż. Gdyby sytuacja tego wymagała, np. musiałabym wyjechać w poszukiwaniu pracy, to co innego. Natomiast póki co cieszę się, że nie ma takiej potrzeby. Kocham...
Odpowiedź brzmi „nie”. Nieważne, co by się stało, jakie nieszczęścia by mnie tutaj spotkały, nie potrafiłabym pożegnać się z moim dotychczasowym życiem i wyruszyć w siną dal. Łatwo przywiązuję się do rzeczy i nie lubię zmian, przyjmuję je jak zło konieczne. W nowym miejscu czułabym się nieswojo, nie na miejscu. W głowie ciągle kołatałaby mi się myśl: „To nie moje życie, nie pasuję tutaj”.
Zawsze bywają lepsze lub gorsze momenty, ale czy rzeczywiście lepszym pomysłem jest ucieczka? Wątpię. Mogę być tchórzem czy osobą nieśmiałą, bojącą się wielkiego świata. Trudno. Mogłabym dokonywać wyborów na przekór sobie, aby coś innym udowodnić, ale nie widzę w tym sensu.
Miałabym zostawić wszystko, co posiadam, moją rodzinę, a nawet wspomnienia w zamian za… chwilowe szczęście, niepewną przyszłość i nieznane „coś”? Nie, dziękuję.
Odpowiedź brzmi „nie”. Nieważne, co by się stało, jakie nieszczęścia by mnie tutaj spotkały, nie potrafiłabym pożegnać się z moim dotychczasowym życiem i wyruszyć w siną dal. Łatwo przywiązuję się do rzeczy i nie lubię zmian, przyjmuję je jak zło konieczne. W nowym miejscu czułabym się nieswojo, nie na miejscu. W głowie ciągle kołatałaby mi się myśl: „To nie moje życie, nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie lubię podejmować radykalnych kroków. Dążę do tego by nie decydować pod wpływem emocji, by później nie żałować, że coś zrobiłam lub też że czegoś nie zrobiłam, choć z biegiem czasu okazałoby się, że być może powinnam.
Gdy czegoś się podejmuję staram się nie myśleć tylko o sobie. Rozważam warianty a i b, myśląc, co jest najlepsze dla mnie, a jednocześnie dla moich najbliższych, jak to wpłynie na nasze życie, jakie będą konsekwencje. Muszę analizować, sprawdzać, dociekać i myślami wybiegać w przyszłość.
Choć zdarzają się chwile, w których mam wszystkiego dość, w których wydaje mi się, że mogłabym zostawić wszystko za sobą, oddzielić swoje dotychczasowe życie grubą kreską od na nowo zaczynanego albo też zacząć pisać nowy rozdział mojego życia – są to tylko słowa wypowiedziane pod wpływem emocji, natłoku zajęć, obowiązków. Nie mogłabym zostawić wszystkiego dla jakiegoś impulsu i spalić za sobą mostów. Nie mam na tyle odwagi, by pobiec w nieznane i dać się ponieść niewiadomej. To nie w moim stylu.
Ale jest drugi wariant tej opowieści...
Bo gdybym miała mapę i przewodnik, poinformowała bliskich mi ludzi, że zamierzam wyjechać, załatwiła sobie urlop i rozplanowała całą podróż – to czemu nie? Nie widzę przeszkód, by krzyknąć „Ahoj przygodo!” i szaleć na nie odkrytych do tej pory terenach, poznawać kulturę, architekturę, napawać się widokiem prawdziwych dzieł sztuki – krajobrazów Matki Natury.
To kiedy jedziemy?
Nie lubię podejmować radykalnych kroków. Dążę do tego by nie decydować pod wpływem emocji, by później nie żałować, że coś zrobiłam lub też że czegoś nie zrobiłam, choć z biegiem czasu okazałoby się, że być może powinnam.
Gdy czegoś się podejmuję staram się nie myśleć tylko o sobie. Rozważam warianty a i b, myśląc, co jest najlepsze dla mnie, a jednocześnie dla moich...
Podróż w nieznane to kusząca propozycja. Po przeczytaniu powieści „Pamiętam jak biegłem” zrozumiałam, że dotkniętym tragedią ludziom, takim jak główny bohater Smithy, wyprawa może odmienić kartę losu. W obliczu traumatycznego zdarzenia nie kierujemy się rozsądkiem, zarazem instynktownie podjęta decyzja o podjęciu podróży nie przysparza lęku, obawy, niechęci, uczuć jakie odczuwalibyśmy w normalnych warunkach. Mimo zachęcającej wizji przygody, miałabym trudność z pozostawieniem rodzinnego domu przez dłuższy czas. Rodzina jest moją ostoją, dającą poczucie miłości i bezpieczeństwa. Większość ludzi, podobnie jak ja, zadowala się cząstką szczęścia w kręgu codziennego życia, nawet jeśli nie jest ono w pełni zadowalające. W znacznej mierze wynika to z naszej natury, a mianowicie z obawy przed nieznanym. Nawet wszechogarniająca nuda, poczucie bezsensu i nieszczęścia nie determinuje nas do poszukiwania szczęścia z dala od domu. Zrozumiałam to, gdy przeczytałam „Weronika postanawia umrzeć”. Tytułowa dziewczyna postanowiła zakończyć swą podróż przez życie, nim ta na dobre się rozpoczęła. Nie potrafiła wyzwolić się od rutyny, przewidywalności i monotonii dnia, poszukać radości w świecie. Najprościej jest poddać się narastającej depresji. Ja wybieram życie w każdej postaci, dlatego jeśli w przyszłości sytuacja skłoni mnie do wyruszenia w podróż, to podejmę takie wyzwanie.
Podróż w nieznane to kusząca propozycja. Po przeczytaniu powieści „Pamiętam jak biegłem” zrozumiałam, że dotkniętym tragedią ludziom, takim jak główny bohater Smithy, wyprawa może odmienić kartę losu. W obliczu traumatycznego zdarzenia nie kierujemy się rozsądkiem, zarazem instynktownie podjęta decyzja o podjęciu podróży nie przysparza lęku, obawy, niechęci, uczuć jakie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzy byłabym gotowa zostawić wszystko i uciec, gdyby życie mnie do tego zmusiło? Moja odwaga jednak jest za słaba, dlatego nie miałabym siły uciec, czy w znanym kierunku, czy w nieznanym kierunku. Nawet najpoważniejsze problemy czy kłopoty trzeba rozwiązywać, ucieczka niczego nie zmieni, a wręcz spotęguje myśli i wyobrażenia,co by było gdyby ... gdybym została. Odejście, ucieczka jest ewentualnością, na którą nie każdy z nas może sobie pozwolić.
Czy byłabym gotowa zostawić wszystko i uciec, gdyby życie mnie do tego zmusiło? Moja odwaga jednak jest za słaba, dlatego nie miałabym siły uciec, czy w znanym kierunku, czy w nieznanym kierunku. Nawet najpoważniejsze problemy czy kłopoty trzeba rozwiązywać, ucieczka niczego nie zmieni, a wręcz spotęguje myśli i wyobrażenia,co by było gdyby ... gdybym została. Odejście,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Na fali modnych ucieczek od wielkomiejskich cywilizacji pakuję się i ruszam przed siebie. Tak zdecydowałam. Bohaterce "rozlewisk" się udało, to może i ja spróbuję. Czyli co? Mazury? No nie, tak bardzo to ja się z nią nie będę identyfikować.
Ruszam w nieznane. A. zaopiekuje się mieszkaniem. M. wyślę smsa, gdy już będę daleko. Chyba nie zmartwi się za bardzo, zawsze bardziej interesował go komputer, no i ostatnio P. Nie będę zabiegać o niego. "Zostawić Ciebie, łóżko, szafę... niczego mi nie będzie szkoda". Łatwo było tak śpiewać Rodowiczce. Mam wsiąść do pociągu byle jakiego i nie dbać o bilet". No bo bagaż w końcu jakiś niewielki mam. A może stopem?
Powoli ruszam na skraj miasta, słońce wschodzi - witaj przygodo! O czymś zapomniałam? Za tydzień mam się zgłosić do C. w sprawie pracy. E tam, pomyślę i tym jutro". Czyli "ahoj przygodo"!
Na fali modnych ucieczek od wielkomiejskich cywilizacji pakuję się i ruszam przed siebie. Tak zdecydowałam. Bohaterce "rozlewisk" się udało, to może i ja spróbuję. Czyli co? Mazury? No nie, tak bardzo to ja się z nią nie będę identyfikować.
Ruszam w nieznane. A. zaopiekuje się mieszkaniem. M. wyślę smsa, gdy już będę daleko. Chyba nie zmartwi się za bardzo, zawsze bardziej...
Rzucić wszystko? Jak dla mnie to zbyt wiele. Nie lubię diametralnych zmian w moim życiu, zwłaszcza tych nie koniecznie na lepsze. Poza tym czuję się mocno związany z ludźmi, którzy mnie otaczają, okolicą w której żyję, a nawet z otaczającymi mnie przedmiotami i sprawia to, iż nie potrafię wszystkiego tak po prostu rzucić i co najważniejsze obecny stan rzeczy sprawia, że jestem szczęśliwy i byłoby wielką niewdzięcznością wobec losu z tego rezygnować. Pierwsza odpowiedź jak przychodzi na myśl brzmi- nie. Przyglądając się jednak swojej dotychczasowej wypowiedzi zaczyna mnie nurtować pewne pytanie. Czy jestem pierwszym, który tak myśli? Z pewnością nie, takich było już wielu, a jednak liczni decydowali się ruszyć w nieznane. Dlaczego? Przecież niczego im nie brakowało. Zamyślony spoglądam na stojący obok regał, jakby próbując znaleźć odpowiedź w leżących na nim książkach. Mój wzrok zatrzymuje się kolejno na trzech pozycjach „Mity Greków i Rzymian”, „Lalka” i krótkie opowiadanie „Gloria Victis”.Ich bohaterowie Edyp, Wokulski i zbiorowy- Powstańcy, czyż nie byli w takiej sytuacji jak ja? Czy nie mieli spokojnego, ustatkowanego życia, a jednak zdecydowali się wszystko to zostawić? Powody były różne: obawa o życie bliskich, miłość, obowiązek wobec ojczyzny, czyli to co było jest i będzie człowiekowi najbliższe, w imię dobra czego gotowy jest na wszystko bez chwili zastanowienia.
Czy więc byłbym gotów zostawić wszystko i ruszyć w nieznane? Nie… co nie znaczy, że bym tego nie zrobił.
Rzucić wszystko? Jak dla mnie to zbyt wiele. Nie lubię diametralnych zmian w moim życiu, zwłaszcza tych nie koniecznie na lepsze. Poza tym czuję się mocno związany z ludźmi, którzy mnie otaczają, okolicą w której żyję, a nawet z otaczającymi mnie przedmiotami i sprawia to, iż nie potrafię wszystkiego tak po prostu rzucić i co najważniejsze obecny stan rzeczy sprawia, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChyba każdy raz w swoim życiu jest bliski spakowania wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy i ruszenia w nieznane. Przyczyny są różne: złamane serce, wyjazd za chlebem, czy pogoń za "miłością swojego życia". Większość z nas poprzestaje jednak na spakowaniu rzeczy i ostatecznym włożeniem ich z powrotem do szafy. Tylko nieliczni decydują się pozostawić rodzinę, przyjaciół, prace, by spełnić swoje marzenia, zmienić swoje życie. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Wiele razy byłam już spakowana, ale ani razu nie starczyło mi odwagi, by wreszcie wyjechać. Zawsze coś mnie zatrzymywało i przypuszczam, że tak już zostanie. Wiadomo, nigdy nie mów nigdy, ale ja chyb nie potrafiłabym zerwać kontaktów z rodziną i zacząć życie od nowa. Bo jakby nie było, oni zawsze mi pomogą, choćbym nie wiem co przeskrobała.
Chyba każdy raz w swoim życiu jest bliski spakowania wszystkich najpotrzebniejszych rzeczy i ruszenia w nieznane. Przyczyny są różne: złamane serce, wyjazd za chlebem, czy pogoń za "miłością swojego życia". Większość z nas poprzestaje jednak na spakowaniu rzeczy i ostatecznym włożeniem ich z powrotem do szafy. Tylko nieliczni decydują się pozostawić rodzinę, przyjaciół,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSą chwile kiedy mam tyle do zrobienia, że nie wiem od czego zacząć. Jestem zła, niewyspana i mam ochotę rzucić to wszystko. Wtedy zagłębiam się w lekturę ulubionej książki. Co jeśliby jednak przytrafiła mi się okazja żeby naprawdę ze wszystkim zerwać i wyjechać daleko stąd? Od zawsze marzyłam o niezwykłych przygodach, dalekich krajach i niebezpiecznych wyprawach. Chęć poznania czegoś nowego jest we mnie tak wielka, że bez wahania zostawiłabym wszystko i ruszyła w nieznane. Ekspedycja w niezbadane dotąd zakątki ziemi? Długi rejs po oceanie? Z przyjemnością. Jakakolwiek zapowiedź obiecującej wyprawy, czegoś nowego, co może mi się już nigdy nie przytrafić jest w stanie sprawić,że zerwę się na nogi, zaraz spakuję i z uśmiechem na twarzy wyruszę naprzeciw przygodzie . Myśl o tym, ze mogę przeżyć coś niezwykłego, poznać nowe miejsca i ludzi jest silniejsza od lęku i niepewności. Moje serce marzycielki tylko czeka na taką okazję. A ja na pewno jej nie zmarnuję. :)
Są chwile kiedy mam tyle do zrobienia, że nie wiem od czego zacząć. Jestem zła, niewyspana i mam ochotę rzucić to wszystko. Wtedy zagłębiam się w lekturę ulubionej książki. Co jeśliby jednak przytrafiła mi się okazja żeby naprawdę ze wszystkim zerwać i wyjechać daleko stąd? Od zawsze marzyłam o niezwykłych przygodach, dalekich krajach i niebezpiecznych wyprawach. Chęć...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Myślę, że każdy chciał kiedyś wyjechać gdzieś w nieznane. Przeżyć niesamowitą przygodę, która na zawsze odmieni jego życie. Przeżyć coś, co potem będziemy wspominać z kubkiem herbaty w ręce. Ale marzenia marzeniami, a rzeczywistość wszystko rewiduje. W gruncie rzeczy mało osób decyduje się na tak odważne kroki. Dlaczego? Myślę, że tak naprawdę niewielu ludzi czegoś takiego potrzebuje. Tylko niektórych rzeczywistość przytłacza tak mocno, że chcą zostawić wszystko za sobą.
Prawdę mówiąc… nie sądzę, żebym się kiedykolwiek zdecydowała na taką podróż. U mnie przygnębienie codziennością jest zazwyczaj jedynie chwilowe i umiem sobie z nim poradzić bez takich rozwiązań.
Można się też zastanawiać, czy to naprawdę odwaga, czy bardziej strach, ucieczka przed rzeczywistością i codziennością. Większą odwagą jest – według mnie – zostanie i walka z wszelkimi trudami, które przecież nikogo nie omijają. Gdyby każdy tak sobie uciekał, mielibyśmy tutaj niezły eksodus.
Wiem, że moje podejście jest bardzo pragmatyczne, ale przecież nikt nie zabrania podróży. Co nam szkodzi spontanicznie spakować plecak, wsiąść w pierwszy lepszy pociąg i pojechać w nieznane? A czy naprawdę trzeba w takim wypadku porzucać całe swoje dotychczasowe życie?
Wszystko w umiarze, moi drodzy, wszystko w umiarze.
Myślę, że każdy chciał kiedyś wyjechać gdzieś w nieznane. Przeżyć niesamowitą przygodę, która na zawsze odmieni jego życie. Przeżyć coś, co potem będziemy wspominać z kubkiem herbaty w ręce. Ale marzenia marzeniami, a rzeczywistość wszystko rewiduje. W gruncie rzeczy mało osób decyduje się na tak odważne kroki. Dlaczego? Myślę, że tak naprawdę niewielu ludzi czegoś takiego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej