-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Korespondencyjny przyjaciel – wygraj książkę „Punk 57”.
Była dla niego wszystkim. Myślał nawet, że się w niej zakochał. Dziewczyna z listów, jego Ryen. Obiecali sobie, że nigdy się nie spotkają i nie będą siebie szukać w mediach społecznościowych. Żadnych zdjęć, żadnych spotkań. Tylko listy i oni. Jednak Misha spotkał ją zupełnie przypadkiem, na imprezie zorganizowanej po to, żeby zebrać fundusze na trasę jego nowo powstałej kapeli. Była tam jego Ryen. I Misha zrozumiał, że dziewczyna z listów go okłamała. Nie była wcale taka, jak to sobie wyobrażał. Była… gorąca. Postanowił, że nie zdradzi jej, kim jest. Jeszcze nie teraz. I wydarzyła się tragedia. Tragedia, do której być może by nie doszło… gdyby tamtego wieczoru Ryen nie zawróciła mu w głowie. Teraz Misha już nie chce jej znać. Jedyne, czego chce, to ją znienawidzić i zapomnieć, że kiedyś była jego.
Kiedyś listy, a teraz liczne media społecznościowe. Aktualnie coraz łatwiej nawiązać znajomość nie tylko z człowiekiem z drugiego końca kraju, ale nawet świata. Czy udało wam się znaleźć korespondencyjnego przyjaciela? Jeśli tak, to w jaki sposób rozwijała się wasza relacja i czy wciąż macie ze sobą kontakt?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Punk 57
Autor : Penelope Douglas
Regulamin
- Konkurs trwa 20 - 26 sierpnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu NieZwykłe. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [55]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Mystery
Walkiria98
Sylvv
oivonka
Cyntia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Mystery
Walkiria98
Sylvv
oivonka
Cyntia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Witam,
niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymałam nagrody :(
Czekam z niecierpliwością.
Pozdrawiam
oivonka
Witam,
niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymałam nagrody :(
Czekam z niecierpliwością.
Pozdrawiam
oivonka
Już się nie mogę doczekać ogłoszenia wyników
Już się nie mogę doczekać ogłoszenia wyników
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z niecierpliwością czekamy na ogłoszenie wyników :)
Pozdrawiam!
Z niecierpliwością czekamy na ogłoszenie wyników :)
Pozdrawiam!
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Kiedy byłam nastolatką, bardzo interesowała mnie Finlandia i wszystko, co z tym krajem związane. Zaczęło się od muzyki – fińskich zespołów rockowych, których piosenki współgrały z moim sercem i towarzyszyły każdego dnia przez długie lata. Z czasem zaczęłam zgłębiać historię tych zespołów i odkryłam, z jak pięknego kraju pochodzą. Postanowiłam, że kiedyś tam pojadę. To było jedno z moich największych marzeń tamtych czasów. Zaczęłam nawet uczyć się fińskiego! Tak właśnie poznałam Veikko.
Veikko miał 56 lat i na co dzień pracował jako barman na statku kursującym po Morzu Bałtyckim. Co jakiś czas wracał do domu, gdzieś w środkowej Finlandii. Co kilka dni pisaliśmy ze sobą na Skypie o całkiem zwyczajnych sprawach – co tam u mnie, co u niego. Ćwiczyłam swój angielski, a z czasem zaczęłam używać coraz więcej zwrotów po fińsku. Veikko był moim mentorem – w wolnych chwilach tłumaczył mi zawiłości językowe (a wierzcie mi, fiński do łatwych nie należy), czasami też wysyłał nagrania z wymową. Pamiętam, że szczególny problem miałam z ö i ä.
Bardzo lubiłam te nasze rozmówki i jestem bardzo wdzięczna za cierpliwość jaką Veikko okazał mi jako nastolatce. Nasza znajomość skończyła się z przyczyn naturalnych – z czasem coraz mniej wchodziłam na Skype, aż w końcu całkowicie przestałam. Mam jednak nadzieję, że u niego wszystko w porządku. Gdybym tylko miała okazję, chciałabym powiedzieć mu: kiitos kaikesta!
Kiedy byłam nastolatką, bardzo interesowała mnie Finlandia i wszystko, co z tym krajem związane. Zaczęło się od muzyki – fińskich zespołów rockowych, których piosenki współgrały z moim sercem i towarzyszyły każdego dnia przez długie lata. Z czasem zaczęłam zgłębiać historię tych zespołów i odkryłam, z jak pięknego kraju pochodzą. Postanowiłam, że kiedyś tam pojadę. To było...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMam kilka korespondencyjnych przyjaciółek, które poznałam na stronie społecznościowej poświęconej modzie i kosmetykom. Zaczęło się od wymiany grzecznościowych komentarzy pod zdjęciami, potem udział w akcjach typu "urodzinowa paczka" lub wymiana kosmetyczna, a skończyło na tym, że pisuję z niektórymi niemal codziennie. Znacznie częściej niż z moimi "realnymi" znajomymi. Często się siebie nawajem radzimy, powierzamy swoje troski, sekrety, dzielimy radościami i sukcesami. A to, że nie mamy wspólnych znajomych w rzeczywistości jeszcze ułatwia nasz kontakt i eliminuje "ploteczki". Bardzo jestem zadowolona z tych zawartych przez internet przyjaźni. Właśnie szykuję się do pierwszego spotkania na żywo z jedną z nich, a z drugą znowu organizujemy sobie wymianę dóbr wszelakich. ;)
Mam kilka korespondencyjnych przyjaciółek, które poznałam na stronie społecznościowej poświęconej modzie i kosmetykom. Zaczęło się od wymiany grzecznościowych komentarzy pod zdjęciami, potem udział w akcjach typu "urodzinowa paczka" lub wymiana kosmetyczna, a skończyło na tym, że pisuję z niektórymi niemal codziennie. Znacznie częściej niż z moimi "realnymi" znajomymi....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMyślę, że w najmniej oczekiwanych momentach swojego życia nawiązujemy prawdziwe przyjaźnie. Internet i social media stały się prekursorem i możliwością poznania ciekawych ludzi. Moja historia zaskoczyła mnie samą, ponieważ mam dystans do osób, których nie znam, szczególnie jak siedzą po drugiej stronie ekranu. Sprzedaje ubrania na vinted i pewnego dnia pewna kobieta kupiła ode mnie bluzkę, jak później się dowiedziałam pochodziła ona z Kambodży, ale mieszkała w Polsce. Owa dziewczyna zaczęła dopytywać się mnie o moje konto na vinted, ubrania, styl i z każdą kolejną korespondencją poznawałyśmy się coraz bliżej, później rozmawiałyśmy przez skype, aż w końcu spotkałyśmy się na kawę w Poznaniu. Dzięki nawiązaniu tej relacji miałam okazję poznać kulturę wschodu oraz przełamałam barierę językową, bo zrozumiałam, że w rozmowie chodzi o komunikację, a nie kombinację czasu present perfect. Aktualnie Dao poleciała do rodziny na wakacje, ale nasz kontakt nie urwał się, bo co kilka dni piszemy ze sobą na what's up-ie.
Myślę, że w najmniej oczekiwanych momentach swojego życia nawiązujemy prawdziwe przyjaźnie. Internet i social media stały się prekursorem i możliwością poznania ciekawych ludzi. Moja historia zaskoczyła mnie samą, ponieważ mam dystans do osób, których nie znam, szczególnie jak siedzą po drugiej stronie ekranu. Sprzedaje ubrania na vinted i pewnego dnia pewna kobieta kupiła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Listy, antykwariat maili, z jakąś magiczną otoczką, bo do dziś pamiętam moją rozmówczynię, do dziś również używam jej imienia jako swojego alterego.
Dziewczęce, naiwne i odważne wnioski na temat życia, dorosłości, obowiązków, planów, marzeń. Zawsze zazdrościłam jej porządku, pianina, pięknego listownego papieru w kwiaty lub motyle, jasnej pasji - pisarstwa.
Teraz skończyła studia, ma męża, wymarzoną pracę jako naukowiec. Nie rozmawiamy już całe lata, ale nadal nie czuję dystansu, nowe zdjęcia czy statusy w mediach społecznościowych cieszą mnie, nadal ja znam.
W domu te listy nadal są, niedbale pismo, piękny papier, rozbudowane opisy, nazwy galaktyk i marzeń, żadna awaria serwerów ich nie ruszy.
Listy, antykwariat maili, z jakąś magiczną otoczką, bo do dziś pamiętam moją rozmówczynię, do dziś również używam jej imienia jako swojego alterego.
Dziewczęce, naiwne i odważne wnioski na temat życia, dorosłości, obowiązków, planów, marzeń. Zawsze zazdrościłam jej porządku, pianina, pięknego listownego papieru w kwiaty lub motyle, jasnej pasji - pisarstwa.
Teraz skończyła...
W sumie mam taką znajomość, co prawda to nie to samo co kiedyś, ale miło jest myśleć o tym, że gdzieś w innym miejscu na świecie istnieje osoba, która nadal o Tobie pamięta. Kilka lat temu, a chyba już nawet mija 8 rok, wybrałam się na wakacje z rodzicami na Dominikanę. Piękna wyspa, cudowni ludzie , klimat no i te wspomnienia... Poznałam tam pewnego Brazylijczyka, był żołnierzem. W trakcie misji pokojowej na Haiti, gdy pomagali ludziom po huraganie, zrobił sobie przerwę tygodniową, która spędzał w tym samym hotelu co ja. Ja jako nastolatka zachwycona Karaibskim klimatem, zauroczyłam się także nim..Starszy chłopak o dobre 7 lat ode mnie, żołnierz a jeszcze z Brazylii! Okazało się , że też wpadłam mu w oko, lecz niestety on nie znał dobrze Angielskiego, a ja nie znałam Portugalskiego i Hiszpańskiego, by dobrze się porozumieć, ale to nie stało na przeszkodzie by się zaprzyjaźnić. Było naprawdę miło, jednak to co dobre szybko się kończy... W ostatni dzień wymieniliśmy się kontaktem na fb i mejlem. Pisaliśmy ze sobą intensywnie przez rok, każdy obiecał sobie , że się na pewno odwiedzimy, on mnie w Polsce, ja jego w Brazylii.. Niestety życie pisze własne scenariusze i jeszcze nigdy się nie spotkaliśmy gdyż teraz każdy żyje już zupełnie inaczej, własnym życiem z partnerem u boku. Jednak czasami staram się napisać do niego mejla by wspomnieć tamte wakacje, okazuje się ,że on też nadal mile je wspomina...
W sumie mam taką znajomość, co prawda to nie to samo co kiedyś, ale miło jest myśleć o tym, że gdzieś w innym miejscu na świecie istnieje osoba, która nadal o Tobie pamięta. Kilka lat temu, a chyba już nawet mija 8 rok, wybrałam się na wakacje z rodzicami na Dominikanę. Piękna wyspa, cudowni ludzie , klimat no i te wspomnienia... Poznałam tam pewnego Brazylijczyka, był...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Osobiście nie zawarłam żadnej przyjaźni w wirtualnej rzeczywistości. Nigdy mnie to za bardzo nie interesowało. Wolałam spotkania i rozmowy w realu. Jednak bardzo ciekawa historia przydarzyła się mojej znajomej ze studiów.
Maja fascynowała się Japonią i mangą. Lubiła również rysować i wychodziło jej to na prawdę pięknie. Podczas studiów na jednej z platform do nauki języka poznała Japończyka. Korenspondowali ze sobą, co raz lepiej się poznawali. Na trzecim roku studiów Maja w przerwie między semestralnej poleciała na dwa tygodnie do niego w odwiedziny. Wróciła, skończyła studia i znów pojechała do Japonii. Wróciła jeszcze po dwóch latach, tym razem z poznanym Japończykiem. Wzięli tu ślub, świetnie bawili się na weselu i wyjechali do Japinii. Obecnie są małżeństwem kilka lat. Majka nauczyła się języka, skończyła tamtejszą szkołę mangi i robi co co kocha, czyli rysuje i mieszka w miejscu które od zawsze ją fascynowało i które tak pokochała.
Osobiście nie zawarłam żadnej przyjaźni w wirtualnej rzeczywistości. Nigdy mnie to za bardzo nie interesowało. Wolałam spotkania i rozmowy w realu. Jednak bardzo ciekawa historia przydarzyła się mojej znajomej ze studiów.
Maja fascynowała się Japonią i mangą. Lubiła również rysować i wychodziło jej to na prawdę pięknie. Podczas studiów na jednej z platform do nauki języka...
Kiedy byłam małą dziewczynką co jakiś czas odwiedzaliśmy rodzinę babci na Mazurach. Siostra babci miała bliską sąsiadkę, która miała córkę Monikę niewiele starszą ode mnie. Od poznania Moniki minęło blisko 20 lat więc nie pamiętam jak to się dokładnie stało, ale z racji tego, że byłam dzieckiem nieśmiałym pewnie stało się to przypadkowo przy okazji jakiegoś "sąsiedzkiego" spotkania. Jednakże tak się z Moniką zżyłyśmy, że przez długi długi czas wysyłałyśmy sobie listy i kartki świąteczne, co raz prześcigając się by były one bardziej atrakcyjne i wymyślne od poprzednich. Ozdobne kartki na których przekazywałyśmy sobie aktualne wiadomości, upiększone naklejkami czy rysunkami swojego autorstwa. Na zakończenie absolutnie każdej korespondencji pojawiał się dopisek: "mam nadzieję, że wreszcie się zobaczymy" albo "kiedy mnie znowu odwiedzisz?". Widywałyśmy się bardzo rzadko, ale ciągle wypatrywałyśmy tych spotkań w przyszłości. Często dodatkiem do listu były również zdjęcia. Teraz nie mamy już kontaktu, urywał się stopniowo wraz z naszym stopniowym wchodzeniem w dorosłe życie, a także ze względu na całkowity brak okazji do sporadycznych spotkań. Szkoda. Ale z perspektywy czasu i rozwiniętej maksymalnie dobie internetu uważam, że była to piękna przyjaźń. Cudowne napięcie towarzyszące wyczekiwaniu na kolejny list jest nieporównywalne do kontaktu telefonicznego czy internetowego. Cieszę się, że miałam okazję dorastać bez internetu i przeżyć taką przygodę!!!
Kiedy byłam małą dziewczynką co jakiś czas odwiedzaliśmy rodzinę babci na Mazurach. Siostra babci miała bliską sąsiadkę, która miała córkę Monikę niewiele starszą ode mnie. Od poznania Moniki minęło blisko 20 lat więc nie pamiętam jak to się dokładnie stało, ale z racji tego, że byłam dzieckiem nieśmiałym pewnie stało się to przypadkowo przy okazji jakiegoś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMiałam kiedyś korespondencyjną przyjaciółkę. Poznałyśmy się na forum fanów Harrego Pottera. Nasza znajomość trwała dość długo: początkowo e-mail i sms, potem zaś facebook. Ona pochodziła z jednego końca Polski, ja z drugiego. Wiedziałyśmy o sobie wiele, zwierzałyśmy. Dziś kontaktu nie mamy, ale dalej jesteśmy znajomymi na facebooku obserwującymi co się u której dzieje.
Miałam kiedyś korespondencyjną przyjaciółkę. Poznałyśmy się na forum fanów Harrego Pottera. Nasza znajomość trwała dość długo: początkowo e-mail i sms, potem zaś facebook. Ona pochodziła z jednego końca Polski, ja z drugiego. Wiedziałyśmy o sobie wiele, zwierzałyśmy. Dziś kontaktu nie mamy, ale dalej jesteśmy znajomymi na facebooku obserwującymi co się u której dzieje.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Grając kiedyś w grę internetową nawiązałam kontakt z pewną dziewczyną. Na początku dużo pisałyśmy ze sobą po czym jakoś weszłyśmy na temat tradycjonalnych listów. Wyszło na to, że żadna z nas nigdy takich do nikogo nie pisała i postanowiłyśmy spróbować.
Na początku listy były krótkie, ale z czasem miały po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron. Opisywałyśmy wszystko co działo się w naszym życiu i oczekiwanie na te listy było wielką przyjemnością.
Niestety po jakiś 2-3 latach kontakt się urwał, jednak listy pozostały do dziś.
Grając kiedyś w grę internetową nawiązałam kontakt z pewną dziewczyną. Na początku dużo pisałyśmy ze sobą po czym jakoś weszłyśmy na temat tradycjonalnych listów. Wyszło na to, że żadna z nas nigdy takich do nikogo nie pisała i postanowiłyśmy spróbować.
Na początku listy były krótkie, ale z czasem miały po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron. Opisywałyśmy wszystko co...
Trzy lata temu założyłam Tindera. Tak dla spróbowania, nie wiązałam z tym zbyt dużych nadziei. Okazało się jednak, że dzięki aplikacji poznałam nie tylko wspaniałego chłopaka, ale również najlepszego przyjaciela. I nie mówię tu o jednej osobie. Znajomość z moim chłopakiem już po 2 dniach pisanie przeniosła się do realnego świata, lecz internetowa przyjaźń z Adamem trwa już przez 3 lata. Rozumiemy się, wspieramy się i prowadzimy wielogodzinne rozmowy – a to wszystko tylko w sieci!!
Trzy lata temu założyłam Tindera. Tak dla spróbowania, nie wiązałam z tym zbyt dużych nadziei. Okazało się jednak, że dzięki aplikacji poznałam nie tylko wspaniałego chłopaka, ale również najlepszego przyjaciela. I nie mówię tu o jednej osobie. Znajomość z moim chłopakiem już po 2 dniach pisanie przeniosła się do realnego świata, lecz internetowa przyjaźń z Adamem trwa już...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Cóż za temat cudowny konkursu! Przeglądam sobie, przeglądam, aż tu łapie mnie za oczy wirtualna korespondencja. Serce od razu przespieszyło, bo oto nadarzyła się okazja do opowiedzenia mojej historii.
Ukrywać nie będę, że opowiadanie to romantyczne jest. Roku pańskiego 2018 przeżywałam głęboko miłość do poety Boba Dylana. Zaczytywałam się w wierszach, to jest piosenkach, oglądałam wywiady przeróżne. Informacji szukałam również tu, na LC. W ten niewinny sposób dotarłam do dyskusji o ulubionych autorach, gdzie jeden z użytkowników wymienia właśnie Boba! Bez wahania poczyniłam pierwsze kroki do nawiązania znajomości. Relacja ta okazała się niezwykle interesująca i dość dynamiczna. Już w pierwszych wiadomościach wywiązała się między nami nić zrozumienia. Odkrywaliśmy dziesiątki łączących nas rzeczy i dzieliliśmy nieznanymi. Z żadną osobą wcześniej nie rozmawiało mi się tak dobrze. Czułam, że tworzy się wyjątkową więź.
Po okresie pół roku zmieniliśmy komunikator z LC na znacznie łatwiejszy do wymiany wiadomości. Już po miesiącu od tej zmiany umówiliśmy się na pierwsze spotkanie. Przeniesienie wirtualnej relacji do rzeczywistości to wyzwanie, ale chyba nam to wyszło. Dziś, mimo że wciąż dzieli nas 180 km, piszemy dalej, spotykając się regularnie, połączeni miłością i nadzieją na rychłą poprawę naszego losu oraz możliwość bycia bliską.
Zatem wiwat Bob Dylan, wiwat literatura i dzięki Ci LubimyCzytać!
Cóż za temat cudowny konkursu! Przeglądam sobie, przeglądam, aż tu łapie mnie za oczy wirtualna korespondencja. Serce od razu przespieszyło, bo oto nadarzyła się okazja do opowiedzenia mojej historii.
Ukrywać nie będę, że opowiadanie to romantyczne jest. Roku pańskiego 2018 przeżywałam głęboko miłość do poety Boba Dylana. Zaczytywałam się w wierszach, to jest piosenkach,...
Miałam takiego internetowego "przyjaciela" z tego co pamiętam był on z Elbląga. W sumie poznaliśmy się przez wspólnego znajomego. Zaczęliśmy pisać o wszystkim i o niczym i tak codziennie. Im więcej pisaliśmy tym bardziej się do siebie zbliżaliśmy. Nie wyszło mi to na dobre ponieważ stał się bardzo natarczywy. Musiał wiedzieć gdzie wychodzę, z kim, o której wrócę, po co idę itd. Na początku było to przyjemne bo ktoś się tobą interesuje ale później to było już nieznośne. Pokuciliśmy się i już od chyba dwóch nie piszemy że sobą. Niestety nie wyszło, ale z drugiej strony to nawet lepiej bo jaką miałam pewność że jest tym za kogo się podaje?
Miałam takiego internetowego "przyjaciela" z tego co pamiętam był on z Elbląga. W sumie poznaliśmy się przez wspólnego znajomego. Zaczęliśmy pisać o wszystkim i o niczym i tak codziennie. Im więcej pisaliśmy tym bardziej się do siebie zbliżaliśmy. Nie wyszło mi to na dobre ponieważ stał się bardzo natarczywy. Musiał wiedzieć gdzie wychodzę, z kim, o której wrócę, po co idę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo był rok 2010, czułam się sama czułam że brakuje mi kogoś z kim będę mogła rozmawiać o wszystkim i niczym. A że przed monitorem komputera spedzalam długie godziny pewnego dnia weszłam na portal jakich wiele, zarejestrowalam się i po kilku dni zaczęła się wspaniała znajomość, rozmowy, wymieniane poglądów okazało się że mieszkamy niedaleko że łączy nas wiele tematów a dziś mamy 2019 rok i portalowi chłopak jest moim mężem. I tak oto internet zmienił życie dwojga nieznajomych.
To był rok 2010, czułam się sama czułam że brakuje mi kogoś z kim będę mogła rozmawiać o wszystkim i niczym. A że przed monitorem komputera spedzalam długie godziny pewnego dnia weszłam na portal jakich wiele, zarejestrowalam się i po kilku dni zaczęła się wspaniała znajomość, rozmowy, wymieniane poglądów okazało się że mieszkamy niedaleko że łączy nas wiele tematów a dziś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNawiązałam wirtualną przyjaźń z osobą dwa lata młodszą ode mnie. Mamy do siebie ponad 200km. Choć nie raz zastanawiałam się i obawiałam, czy po drugiej stronie nie siedzi ktoś, kto się pod nią podszywa, bardzo szybko te wątpliwości zniknęły. Mamy ze sobą kontakt od 5 lat. Szczerze? Nie sądziłam, że taka przyjaźń może przetrwać tak długo. Poznałyśmy się na jednym z portali internetowych. Połączył nas chłopak, który wtedy bardzo nam się podobał. Dziewczyna, o której mowa, napisała do mnie, nawiązując temat o danym chłopaku. Choć lata mijały, a wraz z nimi miłość, nasza przyjaźń trwa do teraz. Mam nadzieję, że nastanie czas, w którym będziemy mogły się w końcu spotkać.
Nawiązałam wirtualną przyjaźń z osobą dwa lata młodszą ode mnie. Mamy do siebie ponad 200km. Choć nie raz zastanawiałam się i obawiałam, czy po drugiej stronie nie siedzi ktoś, kto się pod nią podszywa, bardzo szybko te wątpliwości zniknęły. Mamy ze sobą kontakt od 5 lat. Szczerze? Nie sądziłam, że taka przyjaźń może przetrwać tak długo. Poznałyśmy się na jednym z portali...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTak. Mam korespondencyjnego przyjaciela. Za którym tęsknię, gdy nie odzywa się przez pół dnia. To taka przyjaźń przez wielkie P. Znaliśmy się od lat, nasze drogi często się spotykały ale to była tylko znajomość od spotkania do spotkania. Kiedyś zdarzyło się tak, że czegoś poszukiwałam i dostałam informację, że to właśnie on może mi pomóc, napisałam, krótką wiadomość. Pomógł. Po kilku dniach odezwał się z pytaniem, co słychać i tak to trwa. Wymieniamy się spostrzeżeniami na wiele interesujących tematów. Podsyłam mu często cytaty z książek i to staje się tematem kolejnych długich rozmów. Ale oczywiście nie tylko książki, także podróże, muzyka, gotowanie (okazało się to naszą wspólną pasją). Nasza korespondencja trwa od ok. 4 lat, gdybym miała policzyć strony….hmmmm…..? Nie przesadzę gdy powiem, że tysiące. Spotykamy się codziennie, bo teraz pracujemy razem! Kto by pomyślał!? Jednak korespondencja nas połączyła i przetrwała.
Tak. Mam korespondencyjnego przyjaciela. Za którym tęsknię, gdy nie odzywa się przez pół dnia. To taka przyjaźń przez wielkie P. Znaliśmy się od lat, nasze drogi często się spotykały ale to była tylko znajomość od spotkania do spotkania. Kiedyś zdarzyło się tak, że czegoś poszukiwałam i dostałam informację, że to właśnie on może mi pomóc, napisałam, krótką wiadomość....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa koresponduję bardzo dużo przez Internet. Ostatnio coraz więcej po angielsku za pomocą uniwersalnego języka jakim jest angielski. Teraz jest nawet tak, że nawet jakby więcej niż po polsku. Amerykanie są bardzo wylewni i sama nie wiem ile jest do końca prawdy w tym co piszą i jakie naprawdę są ich intencje. Momentami czuję się zażenowana takim stopniem otwartości. Ja zachowuję umiar w tym co piszę, czy nawet w doborze zdjęć jakie pokazuję. Sama co do tego podjęłam decyzję dawno temu i jestem asertywna, a więc odporna na daleko idące prośby i w zasadzie wyjaśniam powody swoich takich a nie innych decyzji, także na tej płaszczyźnie. Przy czym jestem takim trochę narcyzem i lubię fotografować samą siebie i wklejać swoje zdjęcia, zwłaszcza na Facebooka. Ja nie mogę powiedzieć, że z kimś się szczególnie zaprzyjaźniłam przez sieć, ale zdecydowanie wirtualnie poznałam wiele ludzi z całego świata i ja poruszam się między branżami. Tak bym to określiła, a pisanie sprawia mi ogromną frajdę.
Ja koresponduję bardzo dużo przez Internet. Ostatnio coraz więcej po angielsku za pomocą uniwersalnego języka jakim jest angielski. Teraz jest nawet tak, że nawet jakby więcej niż po polsku. Amerykanie są bardzo wylewni i sama nie wiem ile jest do końca prawdy w tym co piszą i jakie naprawdę są ich intencje. Momentami czuję się zażenowana takim stopniem otwartości. Ja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW 2007 roku założyłam sobie konto na portalu Myspace gdzie utrzymywałam kontakt z wieloma osobami z różnych krajów,ale poznałam też tam korespondencyjną koleżankę. Jesteśmy rówieśnicami,nawet urodziny mamy w tym samym miesiącu tylko Paulina obchodzi wcześniej. Miałyśmy wiele wspólnych tematów. Obie lubimy muzykę dyskotekową, wakacje w ciepłych zakątkach, lubimy też mocne kryminały. Dzieli nas sporo kilometrów,ostatnio kontakt też jest sporadyczny,ale mam nadzieję,że kiedyś uda nam się spotkać na żywo.
W 2007 roku założyłam sobie konto na portalu Myspace gdzie utrzymywałam kontakt z wieloma osobami z różnych krajów,ale poznałam też tam korespondencyjną koleżankę. Jesteśmy rówieśnicami,nawet urodziny mamy w tym samym miesiącu tylko Paulina obchodzi wcześniej. Miałyśmy wiele wspólnych tematów. Obie lubimy muzykę dyskotekową, wakacje w ciepłych zakątkach, lubimy też mocne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie do wiary, przypomnieliście mi o Arturze. Poznaliśmy się w 2005r. na sympozjum naukowym, zorganizowanym na Kaszubach. Pochodzę z woj. lubelskiego, więc on mógłby równie dobrze pochodzić z Marsa – taka to była dla mnie skala odległości. Polubiliśmy się, więc postanowiliśmy pisać do siebie listy, a przede wszystkim pamiętać o sobie i nigdy nie kończyć tej znajomości! Podczas sympozjum mój nauczyciel zrobił mi i Arturowi zdjęcie, więc dokładnie pamiętam jak w moim pierwszym liście do niego wysłałam mu odbitkę tej fotografii. I chociaż byłam zdruzgotana, że miałam na tym zdjęciu zamknięte oczy, to moje serce było przepełnione radością, że wysyłam mu taką pamiątkę.
Korespondowaliśmy często. Przez Polskę szły w tę i z powrotem grube listy, bo oboje snuliśmy opowieści bez umiaru. Słaliśmy też do siebie nawzajem pocztówki z podróży w hurtowej ilości, do tego życzenia urodzinowe i imieninowe oraz kartki świąteczne na pięknych (czasem grających) kartkach. Do tej pory wykwitają mi rumieńce na twarzy, gdy sobie przypomnę, jak wysłał mi Walentynkę na pocztówce w kształcie serca.
Dokładnie też pamiętam jego ostatni list, w którym podał mi nr swojej komórki i prosił byśmy przerzucili się na SMSy…. To było na 2 lata przed tym, nim sama nabyłam telefon, więc nie mogłam spełnić jego prośby.
Na mój kolejny list już nie odpisał, widocznie pochłonięty pisaniem krótkich wiadomości do innej dziewczyny, która szybciej poszła z technologicznym duchem czasu.
Nie do wiary, przypomnieliście mi o Arturze. Poznaliśmy się w 2005r. na sympozjum naukowym, zorganizowanym na Kaszubach. Pochodzę z woj. lubelskiego, więc on mógłby równie dobrze pochodzić z Marsa – taka to była dla mnie skala odległości. Polubiliśmy się, więc postanowiliśmy pisać do siebie listy, a przede wszystkim pamiętać o sobie i nigdy nie kończyć tej znajomości!...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSwojego korespondencyjnego przyjaciela znalazłam na pewnym portalu poświęconym grom w karty. Każdego dnia graliśmy w makao, aż nasza znajomość przeniosła się poza tę stronę. Okazało się, że mamy wiele wspólnego: niezmierzona miłość do książek, ten sam gust filmowy i zamiłowanie do sportów ekstremalnych. Pierwszy raz czułam, że odnalazłam wspólny język. Niestety dzieliła nas odległość 600 km i tak to trwało, aż do niedawna. Życie tak mną pokierowało, że przeprowadziłam się bliżej w jego strony, a my po tych 6 latach wciąż mamy kontakt. Nasza przyjaźń stała się przez ten czas jeszcze silniejsza. Mój przyjaciel okazał się osobą, na którą zawsze mogę liczyć. A teraz w końcu przyszedł ten czas, kiedy mamy się spotkać. I to już w ten weekend. Dla mnie osobiście to najpiękniejsza historia jaką mogłam sobie wymarzyć:)
Swojego korespondencyjnego przyjaciela znalazłam na pewnym portalu poświęconym grom w karty. Każdego dnia graliśmy w makao, aż nasza znajomość przeniosła się poza tę stronę. Okazało się, że mamy wiele wspólnego: niezmierzona miłość do książek, ten sam gust filmowy i zamiłowanie do sportów ekstremalnych. Pierwszy raz czułam, że odnalazłam wspólny język. Niestety dzieliła nas...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKiedyś przez przypadek natrafiłam na ciekawy wpis na jednym z portali społecznościowych. Pewna dziewczyna zaproponowała korespondencję mailową w postaci listów. Miało być anonimowo. Bez imion, nazwisk, wieku i innych, jak uważała, zbędnych danych. Zaintrygowała mnie. Długo patrzyłam na biały ekran, którego nie potrafiłam zapełnić żadnymi sensownymi słowami. W końcu co można pisać do obcych ludzi? O to również zapytałam i ją. Długo nie czekałam na odpowiedź. To była długa wiadomość pełna wrażliwości. Podobało mi się to. Po roku i paru miesiącach spotkałyśmy się. Co prawda nie mieszkamy najbliżej siebie i trudno jest mam się regularnie widywać, ale bez żadnego zahamowania mogę nazwać ją swoją najlepszą przyjaciółką.
Kiedyś przez przypadek natrafiłam na ciekawy wpis na jednym z portali społecznościowych. Pewna dziewczyna zaproponowała korespondencję mailową w postaci listów. Miało być anonimowo. Bez imion, nazwisk, wieku i innych, jak uważała, zbędnych danych. Zaintrygowała mnie. Długo patrzyłam na biały ekran, którego nie potrafiłam zapełnić żadnymi sensownymi słowami. W końcu co można...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejObóz matematyczny w 6 klasie podstawówki. To było wiele, wiele lat temu, lecz już wtedy listy wychodziły z obiegu wśród młodych ludzi. Poznałam tam wtedy kilka osób, była też jedna dziewczyna, z którą nie porozmawiałam ani razu. Dziwne, bo po tym jak wymieniłam numery gadu-gadu z innymi osobami, nagle zaczęła do mnie pisać właśnie ona-Justyna. Jakoś się jednak zdarzyło, że napisała akurat do mnie, mimo że w czasie obozu nie nawiązałyśmy kontaktu. Okazało się, że obydwie mamy potrzebę zwierzeń- najpierw przez internet, następnie przeszło do listów. Jak to się stało? Sama nie wiem, chyba obydwie miałyśmy w sobie ten pierwiastek "niepasowania do naszych rówieśników". Czułyśmy, że dopiero wtedy, gdy przelewamy nasze myśli na papier, tak naprawdę możemy się porozumieć. Wydaje mi się też, że wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, że lubię pisać i że w przyszłości będę pisać.
Obóz matematyczny w 6 klasie podstawówki. To było wiele, wiele lat temu, lecz już wtedy listy wychodziły z obiegu wśród młodych ludzi. Poznałam tam wtedy kilka osób, była też jedna dziewczyna, z którą nie porozmawiałam ani razu. Dziwne, bo po tym jak wymieniłam numery gadu-gadu z innymi osobami, nagle zaczęła do mnie pisać właśnie ona-Justyna. Jakoś się jednak zdarzyło, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Odkąd tylko internet stał się popularnym środkiem komunikacji, ciągnęło mnie w ten świat. Gdy byłam nastolatką, moim światem był pewien mały, kameralny czat. Pisaliśmy ze sobą przez kilka lat, każdy z każdym, bez względu na płeć, wiek i zainteresowania. Byliśmy całkiem zgraną ekipą kilkunastu osób. Chociaż czat rozpadł się wiele lat temu, do tej pory ciepło wspominam znajomości, które wtedy zawarłam. Niektóre pozostały tylko (albo aż) internetowymi znajomościami, niektóre jednak zostały przeniesione w świat tradycyjnych listów a nawet przyjaźni w realnym świecie.
Moim korespondencyjnym przyjacielem stał się wtedy pewien chłopak, z którym z czasem połączyła mnie pierwsza nastoletnia miłość. Spotykaliśmy się tak często, jak tylko mogliśmy ponieważ mieszkaliśmy daleko od siebie. Pisaliśmy do siebie prawdziwe listy, rozmawialiśmy na wspomnianym czacie. Uczucie jednak nie przetrwało, być może z powodu odległości, być może z innych powodów, jednak od tamtych czasów minęło już ponad 15 lat a my nadal utrzymujemy kontakt. Dzielimy się ze sobą sukcesami, ale i porażkami. Motywujemy się wzajemnie w osiąganiu celów i spełnianiu marzeń. Wiem, że gdyby cokolwiek się działo, zawsze mogę na nim polegać, a on może polegać na mnie.
Mimo nagonki na internet, czaty, komunikatory, poznałam w sieci wiele wspaniałych osób a mój przyjaciel, do tej pory jest najlepszym przykładem na to, że przyjaźń może istnieć też na odległość. W listach, mailach czy telefonach...
Odkąd tylko internet stał się popularnym środkiem komunikacji, ciągnęło mnie w ten świat. Gdy byłam nastolatką, moim światem był pewien mały, kameralny czat. Pisaliśmy ze sobą przez kilka lat, każdy z każdym, bez względu na płeć, wiek i zainteresowania. Byliśmy całkiem zgraną ekipą kilkunastu osób. Chociaż czat rozpadł się wiele lat temu, do tej pory ciepło wspominam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Korespondencyjny przyjaciel to coś idealnego dla mnie :D
Od pierwszej klasy podstawówki mam przyjaciółkę której nie zamieniłabym na nikogo innego. Niestety jakieś 20 lat temu Justyna wyprowadziła się wraz z rodzicami do innego miasta. Od tamtej pory ciągle piszemy do siebie ale nie są to meile czy sms y. Nawet rzadko do siebie dzwonimy i nie przesadzę jak powiem że praktycznie wogóle. My piszemy do siebie listy !!! Tradycyjnie na czystym papierze bądź papeterii. Jest w tym coś tak niesamowicie magicznego że na samą myśl się uśmiecham i ciepło się robi na sercu :D
Polecam każdemu to zupełnie inne przeżycie niż dzisiejsze powszechnie używane komunikatory.
Korespondencyjny przyjaciel to coś idealnego dla mnie :D
Od pierwszej klasy podstawówki mam przyjaciółkę której nie zamieniłabym na nikogo innego. Niestety jakieś 20 lat temu Justyna wyprowadziła się wraz z rodzicami do innego miasta. Od tamtej pory ciągle piszemy do siebie ale nie są to meile czy sms y. Nawet rzadko do siebie dzwonimy i nie przesadzę jak powiem że...
Byłam zdołowana w dniu swoich 16-tych urodzin, ponieważ zapomniała o nich moja najlepsza przyjaciółka.
Chciałam trochę oderwać się od rzeczywistości i spróbować czegoś nowego, więc poszłam do kawiarenki internetowej poczatować.
Na początku nie bardzo orientowałam się o co chodzi, ale już po paru minutach ogarnęłam czat.
Napisała do mnie dziewczyna o nicku Agnes z Częstochowy. Nadawałyśmy na tych samych falach. Po dwugodzinnej wymianie zdań okazało się, że obie mamy dzisiaj urodziny. Byłam zaskoczona tym faktem.
Czas wykupiony w kafejce zaraz mijał, więc żeby utrzymać ze sobą kontakt, wymieniłyśmy się adresami.
Zaczęłyśmy pisać do siebie listy a rok później spotkałyśmy się osobiście i dałyśmy prezenty urodzinowe. Gdy na 18-te urodziny dostałam od rodziców laptopa, pisałyśmy na komunikatorze gadu gadu. Pocztą dostawałam już tylko kartki świąteczne. Z biegiem czasu i one przestały przychodzić.
Dziś mam już ponad 30-ści wiosen i jesteśmy tylko znajomymi na facebooku. Szkoda...
Byłam zdołowana w dniu swoich 16-tych urodzin, ponieważ zapomniała o nich moja najlepsza przyjaciółka.
Chciałam trochę oderwać się od rzeczywistości i spróbować czegoś nowego, więc poszłam do kawiarenki internetowej poczatować.
Na początku nie bardzo orientowałam się o co chodzi, ale już po paru minutach ogarnęłam czat.
Napisała do mnie dziewczyna o nicku Agnes z...
Bardzo często zdarza mi się zaglądać na różnego rodzaju blogi, najczęściej są to blogi z tematyką książek. Właśnie na takim blogu spotkałam dziewczynę, która okazała się moją bratnią duszą, z którą zawsze mogę pogadać i o wszystkim. Nasze rozmowy początkowo były jedynie mailowe, po tym jak udało mi się na jej blogu wygrać książkę w której dosłownie się zakochałam „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona. Wysyłałam jej adres mailem, a później zaczęłyśmy wymieniać wiadomości. Nasza znajomość trwa po dziś dzień, często piszemy o wszystkim, o życiu, o codziennych problemach no i oczywiście o książkach. Z tą jedynie różnicą, że teraz nasza znajomość przeniosła się na Messengera, bo to zdecydowanie wygodniejsza forma pisania.
Bardzo często zdarza mi się zaglądać na różnego rodzaju blogi, najczęściej są to blogi z tematyką książek. Właśnie na takim blogu spotkałam dziewczynę, która okazała się moją bratnią duszą, z którą zawsze mogę pogadać i o wszystkim. Nasze rozmowy początkowo były jedynie mailowe, po tym jak udało mi się na jej blogu wygrać książkę w której dosłownie się zakochałam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Moja opowieść zacznie się jakby mogło zacząć się wiele podobnych opowieści...
Po odejściu męża czułam się samotna, smutna i miałam poczucie niższej wartości. Na jednym z portali założyłam profil i nawiązywałam (korespondencyjne) znajomości. Przez dłuższy czas nikt jednak nie wydał mi się na tyle wiarygodny lub ciekawy, by przenieść tą znajomość do reala. Któregoś dnia zagadnął mnie mężczyzna, który z urody kompletnie nie był w moim typie, jednak Jego pisanie sprawiło, że poczułam do Niego sympatię - nie chwalił się, nie robił w moim kierunku "seksualnych wycieczek słownych". Pokrótce zwierzyliśmy się sobie ze swoich problemów i ujawniliśmy powody obecności na tym portalu. Postanowiliśmy spotkać się na kawie w przytulnej kawiarence i dowiedzieć się o sobie trochę więcej. Od tego pamiętnego zimowego popołudnia zaczęliśmy widywać się regularnie. Od ponad 5 lat, co tydzień przemierzamy do siebie 50 km, żeby się spotkać. Od 5 lat spędzamy wspólnie wakacje, poznając nie tylko polskie kurorty, ale także zwiedziliśmy razem Grecję i Tunezję. W tym roku planujemy podróż do Turcji. Na palcu nawet noszę rodowy 100-letni pierścionek po Jego Babci. Można by więc powiedzieć, że przyjaźń kwitnie. Planujemy nawet ślub na moje 70 urodziny. Musimy jeszcze jednak trochę poczekać z tą imprezą, bo mam DOPIERO 50 lat :)
Moja opowieść zacznie się jakby mogło zacząć się wiele podobnych opowieści...
Po odejściu męża czułam się samotna, smutna i miałam poczucie niższej wartości. Na jednym z portali założyłam profil i nawiązywałam (korespondencyjne) znajomości. Przez dłuższy czas nikt jednak nie wydał mi się na tyle wiarygodny lub ciekawy, by przenieść tą znajomość do reala. Któregoś dnia...