Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/7842/pisanie-traktuje-jak-przyjemnosc-wywiad-z-katarzyna-majgier

Pisanie traktuję jak przyjemność – wywiad z Katarzyną Majgier

3 wartościowy tekst

Jako pisarka zadebiutowała w 2006 roku. Szybko zdobyła popularność jako autorka książek dla dorosłych oraz dla dzieci i młodzieży. Teraz debiutuje jako autorka wielotomowej sagi, której wątki łączą się z jej rodzinnym Krakowem. Katarzyna Majgier opowiada w wywiadzie o powieści „Kuchennymi drzwiami”.

Nie weszła Pani do świata osób piszących kuchennymi drzwiami, jak sugerowałby tytuł Pani ostatniej książki, lecz od frontu. Nagrody, zaproszenia na spotkania z czytelnikami. Takiego uznania nie zdobywa się łatwo Psycholożka z wykształcenia, pisarka z zamiłowania? Czy tak powinno się Panią przedstawiać? A może pisarka z konieczności, z pasji? Bez kokieterii i górnolotnych sformułowań, prosimy o prawdziwą, szczerą odpowiedź.

Katarzyna Majgier: Zawsze chciałam pisać książki, ale początkowo nie wierzyłam, że mogłyby zostać wydane. Wychowano mnie w przekonaniu, że pisarz musi być kimś wybitnym, geniuszem. I że pisanie to nie jest zawód ani praca. Skończyłam więc psychologię, żeby mieć jakiś zawód i przez pewien czas pracowałam w tym zawodzie i w innych branżach, ale nadal ciągnęło mnie do pisania. Zajęłam się dziennikarstwem, ale wolałam beletrystykę. W końcu postanowiłam spróbować coś wydać i udało się.

Z literatury dla młodzieży do literatury dla dorosłych. To świadomy wybór czy rozwój, chęć eksplorowania nowego rynku?

Przede wszystkim chęć spróbowania czegoś nowego. Nie zrezygnowałam z pisania dla młodych czytelników, ale nie chcę się ograniczać tylko do literatury młodzieżowej.

Trzyma Pani niektóre swoje książki przez jakiś czas w szufladzie, niejednokrotnie odsuwając ich publikację. To nietypowy tryb postępowania. Czemu tak się dzieje?

Czasem nie jestem pewna, czy tekst jest wart wydania, a myślę, że lepiej nie wydawać słabej książki, bo to coś w rodzaju kroku wstecz. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że „dobry pisarz nie dąży do tego, by wydać wszystko, co napisze, ale potrafi ocenić, co jest warte wydania i sam wyrzuci to, co nie jest”.

Nigdy nie mam pewności, co jest warte wydania, więc nie wyrzucam tekstów, tylko odkładam i wracam do nich po pewnym czasie.

Nigdy nie mam pewności, co jest warte wydania, więc nie wyrzucam tekstów, tylko odkładam i wracam do nich po pewnym czasie. Wtedy zastanawiam się, czy warto je dopracować i wydać albo czy nie można wykorzystać starych pomysłów w nowy sposób. Bywa, że wyciągam książki z tej „szuflady” po latach. Tak było ze Stuletnią gospodą, która długo czekała na dysku mojego komputera. Do jej wydania przekonała mnie Ania Garbal z Naszej Księgarni, której w końcu pokazałam tekst.

Podobnie stało się w przypadku Niedokończonego eliksiru nieśmiertelności. Zaczęłam pisać tę książkę siedem lat temu, ale przerwałam pracę, by napisać kolejną część serii dla nastolatków, na którą oczekiwano. W ubiegłym roku znalazłam tekst, postanowiłam go dokończyć, dopracować i wysłać na konkurs im. Astrid Lindgren, gdzie książki wysyła się anonimowo. Do końca nie byłam pewna, czy ta historia nie jest zbyt zwariowana, ale dostała pierwszą nagrodę, więc warto było zaryzykować.

Po długiej przerwie łatwiej mi było spojrzeć na tekst świeżym okiem i dostrzec, co wymaga zmian czy poprawek. Coraz częściej myślę, że ideałem byłoby napisanie książki, odłożenie jej co najmniej na rok i dopracowanie po upływie tego czasu.

Trylogia „Kuchennymi drzwiami” nie jest jednak projektem „z szuflady”. Właśnie teraz pisze Pani kontynuację pierwszego tomu. Nie pytamy, co się dalej wydarzy. Zapytamy: czemu Kraków? Mieszka Pani w Warszawie, a te krakowskie ścieżki...? Skąd?

Pochodzę z Krakowa i tam mieszkałam przez większość życia. Kilkanaście lat temu przeniosłam się do Warszawy, ale nadal często bywam w Krakowie, gdzie mam rodzinę i przyjaciół. Znam to miasto i wiele historii o nim, które opowiedzieli mi ludzie ze starszych pokoleń. Mam też kogo pytać o wydarzenia z przeszłości i o to, jak kiedyś wyglądało tam życie codzienne czy jak odbierano szczególne wydarzenia.

To wspomnienia o dawnym Krakowie i okolicach zainspirowały mnie do napisania „Kuchennymi drzwiami”. Od dawna chciałam napisać coś takiego.

Poza tym zauważyłam, że nie tylko krakowianie lubią czytać o Krakowie. Czasem czytelnicy twierdzą, że sięgnęli po tę książkę czy po „Stuletnią gospodę”, bo lubią Kraków. To stare miasto, które ma niepowtarzalny klimat i w którym miało miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Odkąd mieszkam w Warszawie, wielu warszawiaków pyta mnie, dlaczego opuściłam to miasto.

W Pani powieści pojawiają się bohaterowie o nieco kontrowersyjnej postawie, może nawet – zwłaszcza w czasach, w których rozgrywa się akcja powieści – skandalicznie się prowadzą. Miały one jedynie ubarwiać powieść czy też są dowodem na to, że nic co ludzkie, nie jest Pani obce?

Myślę, że powieści obyczajowe powinny przedstawiać świat takim, jakim jest, jak najbardziej realistycznie. A w prawdziwym świecie żyją bardzo różni ludzie, którzy mają różne charaktery, upodobania czy sposób myślenia.

Nie chciałam tworzyć schematycznego czy zbyt „polukrowanego” świata. Ludzie są różni, skomplikowani i zmieniają się w ciągu życia.

Czy wzorem innych pisarzy (zwłaszcza że ma Pani ku temu podstawy teoretyczne) tworzy Pani najpierw rys psychologiczny swojej postaci, potem trzymając się go konsekwentnie czy też „luzuje” Pani tę „autorską smycz” i pozwala pohulać swojej wyobraźni?

Nie pracuję nad książkami według reguł z poradników i nie tworzę takich szkiców, za to dużo myślę o bohaterach i o fabule, jeszcze na długo zanim zacznę pisać.

Nie pracuję nad książkami według reguł z poradników i nie tworzę takich szkiców, za to dużo myślę o bohaterach i o fabule, jeszcze na długo zanim zacznę pisać. Pozwalam wyobraźni pracować, zmieniać i rozwijać pomysły. Muszę najpierw dobrze poznać bohaterów, wiedzieć, co czują, w jaki sposób postrzegają świat, jak wyglądają, dopiero wtedy siadam do pisania. Zaczynając pracę nad „Kuchennymi drzwiami”, dobrze znałam postacie i ich przygody, bo myślałam o nich długo wcześniej.

Kiedy piszę, nie ma mowy o „smyczy”. Traktuję to jako przyjemność, nie jako obowiązek czy ciężką pracę. Oczywiście jest to praca, ale przede wszystkim to pasja i chciałabym, żeby tak pozostało.

Co według Pani cechuje dobrą powieść?

Przyjemnie się ją czyta! Dobra książka to ciekawa fabuła i bohaterowie oraz dopracowany tekst. Jak powiedział Oscar Wilde: Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej.

Podobno bardzo wcześnie założyła Pani swoje wydawnictwo? To historia z dzieciństwa. Czy jest prawdziwa?

Tak. Jeszcze w podstawówce z koleżanką pisałyśmy małe książeczki, które miały na okładkach logo naszego wydawnictwa. Niestety nie przetrwało.

Wyobraźmy sobie, że może Pani mieć swoje wydawnictwo – teraz. Ma Pani środki, zespół. Na który profil by Pani postawiła? Książki psychologiczne – z racji wykształcenia, albumy – z racji pasji do fotografii, przewodniki turystyczne, książki dla dzieci, młodzieży czy dla dorosłych? Prosimy o wybór i uzasadnienie.

Chyba jednak przede wszystkim na beletrystykę. Dobrą, niekoniecznie „modną”, ale taką, którą warto przybliżyć czytelnikom poszukującym czegoś ciekawego. Wielu świetnych książek nie wydano w Polsce, a szkoda. Są też takie, które warto byłoby wznowić...

Ale chciałabym też wydawać książki dla dzieci i młodzieży, a w swoim własnym wydawnictwie miałabym serię książek psychologicznych. Takich, które przybliżałyby czytelnikom psychologię, funkcjonowanie umysłu.

Czy zatem życzyć Pani, żeby mogła Pani wydawać takie książki, jakie chciałaby Pani czytać czy też weny do pisania własnych, aby inni mogli je wydawać?

Własnego wydawnictwa raczej nie otworzę, ale mam nadzieję, że będę mogła jeszcze pisać książki. A wtedy przyda się „wena”. I czas, bo ciągle mi go brakuje. Pisanie pochłania mnóstwo czasu. Szczególnie w przypadku książek, które poza samym napisaniem wymagają zgłębienia tematu, poszukiwania informacji i przeczytania wielu innych książek czy materiałów źródłowych. Powieści historyczne, takie jak saga „Kuchennymi drzwiami”, właśnie do takich należą.

(Materiały wydawnictwa Zwierciadło).


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 1  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2105
LubimyCzytać
24-10-2016 15:30
Zapraszamy do dyskusji.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Ciudad Trujillo

Przeczytałem tę książkę wiele lat temu. Od tak znalazłem na półce ojca. Pamiętam, że byłem wręcz przerażony treścią opisywanych wydarzeń. Miałem wraże...

zgłoś błąd zgłoś błąd