Zagrać Marię

Okładka książki Zagrać Marię
Joanna Szczepkowska Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2011-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-16
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7799-408-5
Średnia ocen

                5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Zagrać Marię w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zagrać Marię

Średnia ocen
5,6 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
544
207

Na półkach:

To bardzo dziwna, a jednocześnie... niezwykle intrygująca książka, w której niby wszystko jest normalne, a jednak przez długi czas nie wiemy, kto do nas przemawia. Marta czy... Maria.

Polska aktorka - Marta, otrzymuje propozycję wcielenia się w postać Marii Skłodowskiej-Curie, w filmie reżyserowanym przez francusko-polską ekipę. Pierwsze zdjęcia wychodzą rewelacyjnie, a Marta wydaje się być wprost stworzona do tej roli. Dość szybko jednak okazuje się, że wizja producentów znacznie różni się od tego, co chce zagrać aktorka. Oni chcą skupić się wyłącznie na życiu uczuciowym noblistki, a ona... chce pokazać, jak wielką i mądrą kobietą była Skłodowska-Curie.

Marta zbyt mocno angażuje się w swoją rolę. Przekracza granice aktorstwa i gdzieś po drodze zatraca siebie. Ona chce być Marią. Doświadczać tego samego i żyć, jak ona. Próbuje nawet samodzielnie odtworzyć drogę Skłodowskiej-Curie, jako uczonej. W tym celu nawiązuje kontakt ze zbieraczami minerałów zawierających pierwiastki promieniotwórcze, które zresztą sama gromadzi i przerabia w wynajętym, gdzieś na peryferiach, baraku - nomen omen, przerobionym na wzór laboratorium noblistki.

Jej szaleństwa, bo inaczej nazwać tego nie można, nie powstrzymuje ani utrata zdrowia, ani wycofanie się Francuzów z projektu. Słaba i wyczerpana błaga producenta, by nakręcić ten film... chociażby telefonem komórkowym.

Książka Joanny Szczepkowskiej jest bardzo dobrze udokumentowana, jednak nie wnosi nic nowego ponadto, co większość z nas i tak wie. Mimo że nie do końca wiem, co mam o niej myśleć, uważam, że warto było ją przeczytać.

Na koniec mała ciekawostka :)
Okazuje się bowiem, że książka "Zagrać Marię" nie powstała ot tak sobie. Szczepkowska wylała na papier swoje żale i gorycz po tym, jak jej samej odebrano możliwość zagrania Marii Skłodowskiej-Curie. Miała to być wielka produkcja, kręcona z niespotykanym, jak na polskie realia, rozmachem. Co prawda zdjęcia do filmu się rozpoczęły (z dużym opóźnieniem), ale reżyserka - Marta Meszaros, zdecydowała ostatecznie, że noblistę zagra Krystyna Janda. Pomiędzy Jandą i Szepkowską wybuchł konflikt, nazywany przez wielu nawet wojną, ale... o tym chyba większość z nas słyszała.

To bardzo dziwna, a jednocześnie... niezwykle intrygująca książka, w której niby wszystko jest normalne, a jednak przez długi czas nie wiemy, kto do nas przemawia. Marta czy... Maria.

Polska aktorka - Marta, otrzymuje propozycję wcielenia się w postać Marii Skłodowskiej-Curie, w filmie reżyserowanym przez francusko-polską ekipę. Pierwsze zdjęcia wychodzą rewelacyjnie, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

87 użytkowników ma tytuł Zagrać Marię na półkach głównych
  • 53
  • 34
22 użytkowników ma tytuł Zagrać Marię na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zagrać Marię

Inne książki autora

Okładka książki Warszawa lata 20-80 - komplet w etui Justyna Czerniakowska, Jan Łoziński, Jerzy S. Majewski, Anna Seniuk, Krystyna Sienkiewicz, Danuta Szaflarska, Joanna Szczepkowska, Beata Tyszkiewicz
Ocena 8,0
Warszawa lata 20-80 - komplet w etui Justyna Czerniakowska, Jan Łoziński, Jerzy S. Majewski, Anna Seniuk, Krystyna Sienkiewicz, Danuta Szaflarska, Joanna Szczepkowska, Beata Tyszkiewicz
Okładka książki Warszawa lata 80. Justyna Czerniakowska, Joanna Szczepkowska
Ocena 7,5
Warszawa lata 80. Justyna Czerniakowska, Joanna Szczepkowska
Okładka książki Cudowne lata. Opowieści o miejscach i czasach, w których dorastaliśmy. Artur Andrus, Zofia Fabjanowska-Micyk, Krzysztof Globisz, Andrzej Grabowski, Hanna Halek, Sławomir Shuty, Stanisław Sojka, Muniek Staszczyk, Joanna Szczepkowska
Ocena 6,5
Cudowne lata. Opowieści o miejscach i czasach, w których dorastaliśmy. Artur Andrus, Zofia Fabjanowska-Micyk, Krzysztof Globisz, Andrzej Grabowski, Hanna Halek, Sławomir Shuty, Stanisław Sojka, Muniek Staszczyk, Joanna Szczepkowska
Joanna Szczepkowska
Joanna Szczepkowska
Joanna Szczepkowska (ur. 1 maja 1953 w Warszawie) - polska aktorka teatralna i telewizyjna, pisarka i felietonistka, pedagog; córka Andrzeja, wnuczka Jana Parandowskiego. Zadebiutowała w czasie studiów w spektaklu "Trzy siostry" w Teatrze Telewizji. Pierwszy raz na małym ekranie wystąpiła w serialu telewizyjnym "Czterdziestolatek" (w odc. 1, reż. Jerzy Gruza). W 1975 ukończyła studia w PWST w Warszawie i zagrała w filmie "Con amore" (reż. Jan Batory). Za tę rolę dostała nagrodę w 1976 za najciekawszy debiut.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym Grażyna Jagielska
Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym
Grażyna Jagielska
Miłość z kamienia Inna, wyjątkowa, wywierająca wrażenie… - to książka, której długo się nie zapomina, zwłaszcza jak człowiek dużo czyta. Czasami nawet niezłe książki zlewają się w jedną, są podobne i stanowią głównie wypełniacz czasu. Do nich na pewno nie należy utwór Grażyny Jagielskiej „Miłość z kamienia”. Narracja w pierwszej osobie zawsze sugeruje, iż autor to narrator. Czytelnicy przerzucają strony internetowe, by dowiedzieć się, czy to prawda, czy tylko zabieg literacki. Oczywiście sprzyja to tzw. promocji tekstu i wywołuje zainteresowanie wśród czytających. Jeśli chodzi o mnie, akurat w przypadku tej opowieści nie ma to znaczenia. Jest ona po prostu inna, wyjątkowa i robi wrażenie. Jeśli najbliższą osobą jest mąż, który jeździ na wszelkie toczące się na planecie wojny… jeśli przeżywa się wraz z nim zabójstwa, bitwy i ogląda jego oczyma śmierć… jeśli jego życie zdaje się być podporządkowane konfliktom zbrojnym… to samemu można zapaść na zespół stresu bojowego, takiego typowego dla żołnierzy… I co wtedy? Pozostaje klinika psychiatryczna, bo samemu nie da rady zwalczyć się psychicznych kłopotów. Jedna walka wyklucza drugą. Narratorka jest żoną dziennikarza, korespondenta wojennego, którego zawodowe życie polega na sporządzaniu relacji z pola bitew, by świat o nich wiedział. Taka rola takiego człowieka. Ktoś musi pojechać. Ktoś musi zobaczyć. Ktoś musi powiedzieć. Napisać. Przekazać, że gdzieś tak ktoś kogoś w imię czegoś zabija. Jeśli kogoś się kocha, to myśli się o nim, jednoczy w jego doznaniach i wspiera. Wspiera kosztem rozwoju własnej osobowości i własnego spokoju. Nie można go opuścić. Trzeba przy nim trwać, poświęcając samego siebie. Taka jest właśnie miłość z kamienia. O sile uczucia świadczy własny strach przed czymś, w czym się nie uczestniczy cieleśnie, ale czuje się wewnętrznie, to samo, co ten, który widzi. Życie z korespondentem wojennym to balansowanie na linie i odpoczynek na kamieniu, który jest tuż pod liną. Jeśli spadnę, to właśnie w ten kamień mogę uderzyć, a to może się tragicznie skończyć. Książka Jagielskiej nie jest opowieścią o poszukiwaniu wyjścia z traumy, czy terapii psychiatrycznej. Mówi o tragizmie wojny widzianej oczami tej, która w niej nie uczestniczy. Stąd też wyjątkowa siła rażenie tekstu. Czułość nie objawia się trzymaniem za rękę. To proste słowa „No to jestem!” wypowiadane przez ukochanego po powrocie do tzw. normalnego świata. I liczba – pięćdziesiąt trzy wojny, z których relacje wysyła się w świat. Ta sama liczba to licznik czasu oczekiwania, okaleczanie psychiki, szoku, urazy na duszy i w sercu. W tym czasie też toczy się wojnę. Ze sobą, o siebie... Czytelniku, jeśli szukasz lektury, niełatwej i mądrej, sięgnij po tę pozycję. Wczytaj się w każde jej słowo, przeanalizuj budowę każdego zdań, a poczujesz, że świat z czołgami, karabinami i wozami opancerzonymi, jest obok ciebie...
gks - awatar gks
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Szara godzina Zofia Kucówna
Szara godzina
Zofia Kucówna
„Szara godzina”. Tytuł dobrze oddaje, o czym jest ta książka. „Szara godzina dnia. Szara godzina życia. Esencja raczej i jakaś mądrość, zatrzymana i obejrzana. Mój czas obecny. Dojrzały. Bez złudzeń. Z innymi już obowiązkami i pragnieniami. To jest dobra godzina, mimo wszystko…” (str.365) Mnie również zaczęła szara godzina nachodzić, więc przeczytałam tę książkę z premedytacją, choć wiedziałam, że wesoła nie będzie. Wzruszyła mnie i poruszyła. Autorka pisze o starzeniu się, przemijaniu, pożegnaniu z zawodem, bliskimi, którzy coraz liczniej odchodzą… Wspomina ludzi, którzy byli dla niej ważni. Odbywa nostalgiczne podróże do miejsc dzieciństwa i młodości. Komentuje również bieżące wydarzenia (książka była pisana w latach 2001-ok.2007). Zofia Kucówna pięknie pisze. Niezwykle obrazowo maluje miejsca, wydarzenia, opisuje ludzi. Ma wielką wrażliwość, kulturę i klasę właściwą chyba tylko artystom „przedwojennym”. Do nich chce się zaliczać, bo nie pasuje do czasów współczesnych, z wszechobecnym chamstwem, prymitywizmem i agresją. Szkoda, że tak mało grała w filmach. Była aktorką głównie teatralną, także Teatru TV, więc jej role żyją jedynie w pamięci coraz mniej licznej grupy widzów, którzy je oglądali. Zachowały się tylko nieliczne, wyblakłe taśmy telerecordingu ze starych programów i przedstawień TV. Dla mnie na zawsze pozostanie Żoną z „Opowieści mojej żony” Żuławskiego i niedoścignioną wykonawczynią piosenki „Kaziu, zakochaj się” z Kabaretu Starszych Panów. I autorką pięknych „memuarów”. Muszę jeszcze jakąś jej książkę przeczytać.
betsy - awatar betsy
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Zagrać Marię

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zagrać Marię