Wezwanie

Okładka książki Wezwanie autorstwa John Grisham
John Grisham Wydawnictwo: Albatros kryminał, sensacja, thriller
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Summons
Data wydania:
2019-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381254793
Tłumacz:
Andrzej Leszczyński
Dwa miliony dolarów to dużo, zwłaszcza dla sędziego, który podobno nie brał łapówek.

Ray Atlee, wykładowca prawa, i jego brat nieudacznik zostają wezwani przez ojca do rodzinnego miasteczka, Clanton. Nieuleczalnie chory emerytowany sędzia chce im przedstawić swą ostatnią wolę. Zanim jednak Ray dociera na miejsce, staruszek umiera, pozostawiając po sobie – poza testamentem, który nikogo nie zaskakuje – ukrytą w pudłach fortunę. Nikomu o tym nie mówiąc, zwłaszcza bratu, Ray postanawia odkryć tajemnicę źródła pieniędzy. Kiedy okazuje się, że nie tylko on wie o ich istnieniu, robi się naprawdę gorąco.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wezwanie w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wezwanie



1083 1083

Oceny książki Wezwanie

Średnia ocen
6,3 / 10
1148 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
813
775

Na półkach: ,

„Wezwanie” Johna Grishama to ta książka, w której od pierwszych stron czujesz, że autor ma wszystko pod kontrolą, konstrukcję scen, dawkę dialogu, proporcje między rozmową przy biurku a krótką ucieczką samochodem, a jednocześnie coraz wyraźniej widzisz, że ta kontrola jest tak szczelna, że nie zostaje miejsce na ryzyko, na błąd, na ten drobny literacki potknięty krok, po którym nagle robi się ciekawiej. Historia startuje z obietnicą, jest spadek, są pieniądze, jest tajemniczy sejf, jest pytanie skąd to się wzięło i co z tym zrobić, są dylematy lojalności wobec zmarłego ojca i wobec prawa, wszystko bardzo grishamowskie, znajome, ustawione jak trzeba, tylko im dalej, tym bardziej widać, że to raczej powtórzenie dobrze znanego ruchu niż nowa kombinacja.
Bohater jest rozsądny, ułożony, zrównoważony, ani zbyt bohaterski, ani przesadnie tchórzliwy, po prostu porządny facet wplątany w sytuację, w której nagle musi decydować, czy wziąć pieniądze, jak je wziąć, czy można je w ogóle tknąć, a jeśli nie, to komu wolno. Wszystko to prowadzone jest logicznie, krok po kroku, bez gwałtownych przeskoków, bez fabularnych szaleństw, które wywracają poprzednie rozdziały, i właśnie ta logika zaczyna po pewnym czasie ciążyć. Sprawa sejfu, przeszłości ojca, domniemanej fortuny, to temat, który mógł być emocjonalną miną, mógł rozedrzeć rodzinę, wystawić bohatera na naprawdę brudną grę, a tymczasem dostajemy serię racjonalnych rozważań, rozmów, kalkulacji, w których mocniej pracuje głowa niż serce. Analizujemy, co byłoby rozsądne, zamiast naprawdę bać się konsekwencji.
Styl Grishama robi swoje, zdania są krótkie, klarowne, sceny wchodzą jedna po drugiej, tempo jest idealnie ustawione pod czytelnika, który po prostu chce przeczytać coś sprawnego, bez zacięć, z wyraźnym początkiem i równie wyraźnym końcem, i to dokładnie dostaje. Czyta się płynnie, szybko, bez bólu, ale w pewnym momencie ten brak oporu przekłada się na brak śladu, tekst spływa, zamiast zostawać. Postaci są przyzwoicie zarysowane, nikt nie irytuje, nikt nie robi nic kompletnie głupiego, tylko że nie ma tu ani bohatera, którego losy wciągają tak, że odruchowo przerzucasz strony, ani przeciwnika, który wywołuje prawdziwy niepokój. To świat poprawnych decyzji, ostrożnych konfliktów i wygładzonych emocji, gdzie nawet kiedy ktoś postępuje nieetycznie, pozostaje w bezpiecznym zakresie szarości.
„Wezwanie” działa jak przyzwoity serial obejrzany z doskoku, w którym wszystko jest na swoim miejscu, fabuła domknięta, dialogi nieskompromitowane, a jednak po kilku dniach próbujesz sobie przypomnieć konkretne sceny i zostaje najwyżej jeden kadr, jedno imię, reszta rozmywa się jak tło. To nie jest książka nieudana, przeciwnie, jako rzetelna, warsztatowo pewna opowieść do pociągu spełnia swoją rolę bardzo dobrze, tylko że nie przekracza tej cienkiej granicy, za którą zaczyna się literatura pamiętana, taka, przy której po zamknięciu okładki robi się na moment cicho. Tutaj po ostatniej stronie zamiast tej ciszy jest zwykłe wzruszenie ramion, krótkie mentalne dobrze było i poszukanie następnego tytułu.

„Wezwanie” Johna Grishama to ta książka, w której od pierwszych stron czujesz, że autor ma wszystko pod kontrolą, konstrukcję scen, dawkę dialogu, proporcje między rozmową przy biurku a krótką ucieczką samochodem, a jednocześnie coraz wyraźniej widzisz, że ta kontrola jest tak szczelna, że nie zostaje miejsce na ryzyko, na błąd, na ten drobny literacki potknięty krok, po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2169 użytkowników ma tytuł Wezwanie na półkach głównych
  • 1 667
  • 485
  • 17
504 użytkowników ma tytuł Wezwanie na półkach dodatkowych
  • 419
  • 34
  • 16
  • 13
  • 8
  • 7
  • 7

Inne książki autora

John Grisham
John Grisham
Współczesny amerykański pisarz, autor 37 powieści (w tym 6 dla młodzieży), fabularyzowanego reportażu oraz zbioru opowiadań. Jego książki ukazują się w 50 językach, a ich łączny nakład przekroczył 300 milionów egzemplarzy. W 2011 roku otrzymał prestiżową nagrodę literacką Harper Lee. Po twórczość Grishama chętnie sięgają filmowcy takiej miary jak Sydney Pollack, Francis Ford Coppola, Robert Altman czy Alan J. Pakula, a ekranizacje jego powieści, m.in. Raport Pelikana z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem, Firma z Tomem Cruise’em, Czas zabijania z Matthew McConaugheyem, Sandrą Bullock i Kevinem Spacey czy Zaklinacz deszczu z Mattem Damonem, stały się megahitami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wezwanie przeczytali również

Człowiek firmy Joseph Finder
Człowiek firmy
Joseph Finder
Joseph Finder to ekspert od thrillera „korporacyjnego”, opisującego sposób funkcjonowania wielkich firm. Fabuła dzieli się na dwie drogi: kryminalną i firmową. Pierwsza przeprowadza nas przez interesujące wątki, a druga to takie trochę lanie wody. Przez tą drugą książka jest sztucznie wydłużona i spokojnie mogłaby być dużo krótsza. W “Instynkcie zabójcy” wątki firmowe były ściśle powiązane z fabułą, a tutaj mogłyby zejść na dalszy plan i nie być tak bardzo eksponowane. Za to pierwsza droga trochę przypomina motyw ze “Zbrodni i kary” Dostojewskiego. Nick jako główny bohater zachowuje się nijako. Nie jest panikarzem, ani też zbyt pewny siebie jeżeli chodzi o sytuację stresowe. Lepiej wychodzi to Eddiemu Rinaldiemu, który trzyma rękę na pulsie. Początkująca śledcza Audrey ma wiele do zaoferowania, ale cały czas jest pomijana w męskim świecie policji. Gdy dostaje sprawę zabójstwa może w końcu pokazać swoje umiejętności. Historia ma jeden wielki zwrot akcji zawarty w zakończeniu. Według mnie trochę zbyt przekombinowany, ale nie zmienia to faktu, że samo zakończenie jest oryginalne. Reasumując książka byłaby lepsza gdyby nie pewne wątki, które wydają się tu być zbędne. Nick to dyrektor finansowy wielkiej firmy, który jest nękany przez włamywacza wandalistę. Zbiega się to z redukcją zatrudnienia w jego firmie. Policja jednak lekceważy incydenty w jego domu. Dlatego Nick postanawia wziąć sprawy we własne ręce, przez co doprowadza do tragedi. Ten problem zmieni całkowicie jego życie.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na 6 2 lata temu
Król odszkodowań John Grisham
Król odszkodowań
John Grisham
Byłem wkurzony, kiedy nagle wyrzucono mnie z tej historii na ostatnich stronach, jak z samochodu, który dopiero co wjechał na autostradę i zamiast przycisnąć gaz, skręca w pierwszą lepszą boczną drogę i hamuje w kurzu, bo do tego momentu szło to naprawdę równo, gładko i z tym charakterystycznym dla Grishama wciągnięciem w świat, o którym teoretycznie coś tam wiemy z mediów, ale dopiero tu czujemy na skórze, jak działa od środka. Pierwsze wrażenie po paru rozdziałach było takie, że autor wrócił na swój ulubiony teren: ludzie w garniturach handlują cudzym nieszczęściem jak towarem, a rosnące kwoty zaczynają wypalać dziury w sumieniach szybciej niż w kontach bankowych. Nie ma tu fajerwerków na sali, tylko kulisy: biura, gabinety, telefony, spotkania w korytarzu, żargon ugód i procentów tłumaczony bez zadęcia, tak że można spokojnie śledzić, gdzie kończy się zwykła praca, a zaczyna cyrk nakręcony na chciwość. Podobało mi się to, jak dokładnie rozpisano mechanikę działania: jak zdobywa się klienta, jak tworzy się narrację pod odszkodowanie, jak z czyjejś tragedii robi się biznesplan, i jak prawnicy, którzy z zewnątrz wyglądają na obrońców uciśnionych, w środku funkcjonują bardziej jak agresywna sieć sprzedaży. Widać, że autor zna ten świat od podszewki i potrafi go objaśnić bez wykładu, przez sceny, drobne gesty, dialogi, które niby są o liczbach, a w tle cały czas dotykają kwestii moralnych. Najciekawsze jest to stopniowe osuwanie się bohatera: na początku wydaje się jeszcze w miarę poukładany, z jakimś własnym kompasem, potem kolejne okazje, kolejne czeki i kolejne pochwały zaczynają mu rozmiękczać kręgosłup, a czytelnik ani przez chwilę nie może się łudzić, że obserwuje wyjątkowy przypadek, bo wszystko jest podane tak, że łatwo pomyśleć „w sumie ja też mógłbym się na to złapać”. Przy tym wszystkim obraz środowiska wychodzi bardzo nieprzyjemnie: mało tu kogoś, kogo da się lubić bez zastrzeżeń, ludzie pojawiają się w kadrze głównie po to, żeby coś ugrać, zabezpieczyć, przepchnąć, a jeśli już zaczynasz komuś kibicować, szybko dostajesz przypomnienie, że to miejsce nie premiuje przyzwoitości, tylko skuteczność. Czytało mi się to bardzo płynnie, bez zgrzytów w środku: dialogi są zwarte, opisy funkcjonują jak potrzebne tło, nie jako ozdobnik, tempo trzyma wysoki poziom, fabuła składa się jak dobrze policzony wzór, aż do momentu, w którym wszystko nagle przyspiesza i kończy się, zanim emocjonalna krzywa zdąży dojść tam, gdzie ją przez kilkaset stron prowadziłem w głowie. Miałem realne poczucie, że brakuje jeszcze jednego etapu, jednego mocniejszego rozliczenia, kilku scen, w których to, co narosło, zostaje doprowadzone do konsekwencji; zamiast tego dostałem finał sprawny, ale zbyt szybki, przez co cała konstrukcja trochę się rozłazi w pamięci, jakby ktoś uciął ostatni akapit w niewłaściwym miejscu. Zostało ze mną przede wszystkim niechętne wrażenie po lekturze: po takim tekście trudniej patrzeć na ludzi w togach jak na stronę dobra, łatwiej zobaczyć w nich ludzi, którzy po prostu nauczyli się lepiej zarządzać cudzym dramatem. Jeśli coś tu naprawdę boli, to właśnie to, że historia mogła wejść jeszcze głębiej, a zamiast tego zamyka drzwi w momencie, kiedy najbardziej chciałoby się je jeszcze na chwilę zatrzymać.
Bob - awatar Bob
ocenił na 7 3 miesiące temu
Pojutrze Allan Folsom
Pojutrze
Allan Folsom
Nie mogę powiedzieć, że spotkało mnie rozczarowanie, bo niczego błyskotliwego się nie spodziewałem. Książkę ściągnąłem z półki, opisanej jako "Sensacyjne", chcąc sobie zapewnić lekką lekturę na majówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść była całkiem niezła, znacznie lepsza niż się spodziewałem. Atutem jest dobrze przygotowane tło, dokładne opisy miejsc i sytuacji, co sprawia, że czytelnik "widzi" te miejsca w wyobraźni i sprawia to wrażenie solidnie wykonanej roboty. Akcja przeprowadzona jest dobrze - nie błyskotliwie, ale dobrze. Zwalnia, gdy bohater jest zmęczony i targają nim niepewności, przyspiesza, gdy trzeba działać szybko. Postaci są wyraziste, przynajmniej te najważniejsze - poboczne mogą się czytelnikowi mylić, ale nic to nie szkodzi, bo wkrótce i tak będą martwe. To właśnie jest słaby punkt książki - trupów więcej niż w Hiroszimie. Autor tak szafuje tu ludzkim życiem, że po pewnym czasie gdy tylko pojawia się nowa postać, możemy być pewni, że końcowej strony nie dożyje. Niepotrzebnie też wpleciono tu wątek miłosny, który spłyca powieść i czyni ją przewidywalną. Prawa fizyki traktowane są tu dość dowolnie. Wspomnę tylko o cięciu skalpelem w temperaturach bliskich zeru bezwzględnemu. Tak, jakby w takich temperaturach cokolwiek można było uciąć. Urąbać, ukruszyć, rozbić - jak najbardziej - ale uciąć? I to jeszcze tak precyzyjnie? Już w minus 70 st. Celsjusza większość przedmiotów robi się krucha jak szkło. Akcja rozwija się dość długo. Niepotrzebnie długo. Gdy dochodzi do kulminacji, czytelnik zaczyna się trochę gubić, ale to uwaga na plus - bowiem podobnie gubią się śledczy. Zakończenie trudne do przewidzenia, co też jest zaletą, ale co znajduje się w tajemniczym pakunku, średnio inteligentny czytelnik domyśli się od razu - nie trzeba było zwlekać z tym do ostatniego słowa. Ostatniego - dosłownie! W sumie, nie była to lektura na dwa wieczory, jak się spodziewałem. Trochę wysiłku jednak kosztowało przebrnięcie przez zagmatwaną akcję. Jeśli ktoś to lubi - polecam. Ale moim zdaniem, to po prostu niedoskonałość formy. Treść na czwórkę, forma na trójkę. Wychodzi ocena przeciętna. Dodatkowa gwiazdka za oryginalny pomysł.
Nitager - awatar Nitager
ocenił na 6 7 lat temu

Cytaty z książki Wezwanie

Więcej

Miałem trzy miliony dolców w moich małych, lepkich rączkach. To cudowne uczucie. Lepsze niż seks, lepsze niż wszystko inne.

Miałem trzy miliony dolców w moich małych, lepkich rączkach. To cudowne uczucie. Lepsze niż seks, lepsze niż wszystko inne.

John Grisham Wezwanie Zobacz więcej
Więcej