Strach

Okładka książki Strach
Zbigniew Safjan Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry Seria: Klub Srebrnego Klucza kryminał, sensacja, thriller
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Klub Srebrnego Klucza
Data wydania:
1973-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Strach

Średnia ocen
6,5 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3674
714

Na półkach: ,

W miejscu, gdzie jeszcze kilka lat temu był jeden sklep rzeźniczy i pusta księgarnia, stoi teraz SAM i jest rynek, a na dawnych nieużytkach stoi osiedle, kolejne się budują. Miasteczko rozkwita, to miasteczko to Dębniki. Mieszka w nim Agnieszka Pawełczyk – kobieta, która zabiła dla pieniędzy, dla domku, z zazdrości. Zabiła młodego inżyniera Kujawskiego. Co do jej winy nie ma żadnych wątpliwości – tak zdecydowali mieszkańcy, tak zdecydowali włodarze, tak zdecydował młody porucznik milicji prowadzący śledztwo. To, że Agnieszka jeszcze „cieszy się” wolnością, stało się przez prokuratora Grzybina, który niczego nie rozumie, bo jest Obcy. Sierżant Swidor też ma wątpliwości, ale to tylko sierżant. Do „Winnych” dołącza Wojciech Wilak – były skazaniec, który ratuje Agnieszkę z opresji. Ale on też za swoje winy odpowie, bo tak zdecydowali mieszkańcy, tak zdecydowali włodarze, tak zdecydował młody porucznik milicji prowadzący śledztwo...
Starsi Czytelnicy zauważą, że to kryminał „odwilży”, cenzura pozwalała pisać o „słabostkach ludu” - złodziejstwie, pijaństwie, pod warunkiem, że te słabostki wskazywały personalnie jedną osobę – Element Niepożądany. Sajfan przedstawia rzeczywistość w szerszej – prawdziwej perspektywie. Są ludzie, którzy chcą mieć władzę, są ludzie, którzy chcą się dorobić. Są też tacy jak Kujawski – idealiści gotowi walczyć ze wszystkim i wszystkimi. Tacy, podpowiada logika – Nieżyciowi – muszą przegrać, ale chyba nie u autora. Kluczowe są tutaj słowa Waty: „Najważniejsze to żyć w zgodzie z ludźmi, a nie z zasadami”. Bo ludzie chcą spokoju, chcą zapomnieć o swoich grzechach za wszelką cenę, nawet za cenę kogoś wolności czy nawet życia. Bo ludzie się boją tego co zrobili, co robią i co może ich spotkać. Ale Strach według Sajfana to coś więcej. Strach potrafi popchnąć do podłości, strach zadusza sumienie, ale nie pozwala o sobie zapomnieć. Bohaterów Sajfana Strach popycha do swoistej dezynwoltury, ten Strach ostatecznie uwalnia i na swój sposób rozgrzesza. Jak mówi Grzybin: „to wcale nie jest takie złe miasteczko...”. I ma rację, Dębniki to nie jest złe miasteczko, to miasteczko ludzi, którzy jedynie chcą żyć lepiej. A że potrafią zazdrościć, potrafią być zawistni, niezbyt uczciwi, potrafią ulec temu co jest najprostsze, najłatwiejsze? Ci jednak, skaz nie pozbawieni. nie zabijają, zabijają zwykli bandyci.

W miejscu, gdzie jeszcze kilka lat temu był jeden sklep rzeźniczy i pusta księgarnia, stoi teraz SAM i jest rynek, a na dawnych nieużytkach stoi osiedle, kolejne się budują. Miasteczko rozkwita, to miasteczko to Dębniki. Mieszka w nim Agnieszka Pawełczyk – kobieta, która zabiła dla pieniędzy, dla domku, z zazdrości. Zabiła młodego inżyniera Kujawskiego. Co do jej winy nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Strach na półkach głównych
  • 22
  • 10
16 użytkowników ma tytuł Strach na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 1 Zbigniew Bryczkowski, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Krzysztof Pol, Jan Rocki, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Safjan, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Romuald Tejszerski, Janusz Tomaszewski, Mieczysław Wiśniewski
Ocena 7,3
Kapitan Żbik - wydanie zbiorcze. Tom 1 Zbigniew Bryczkowski, Anna Kłodzińska, Władysław Krupka, Krzysztof Pol, Jan Rocki, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Safjan, Zbigniew Sobala, Stanisław Szczepaniak, Romuald Tejszerski, Janusz Tomaszewski, Mieczysław Wiśniewski
Okładka książki Dziękuję, kapitanie Władysław Krupka, Jan Rocki, Zbigniew Safjan
Ocena 6,2
Dziękuję, kapitanie Władysław Krupka, Jan Rocki, Zbigniew Safjan
Zbigniew Safjan
Zbigniew Safjan
Polski pisarz, dziennikarz i scenarzysta filmowy żydowskiego pochodzenia. W czasie II wojny światowej walczył w szeregach Ludowego Wojska Polskiego (LWP). Komunista. Pracował w wielu wydawnictwach prasowych. Publikował m.in. w: "Kulturze", "Nowinach Literackich i Wydawniczych", "Polsce", "Skandalach", "Bez Pardonu" i "Słowie Żydowskim". Był jednym ze scenarzystów kultowego dziś serialu "Stawka większa niż życie". Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wg danych IPN był tajnym współpracownikiem służb wojskowych PRL. Jego pseudonimem było słowo "Żerań". Cztery książki Zbigniewa Safjana zostały zekranizowane. Były to: Zanim przemówią" (Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1963) oraz "Potem nastapi cisza" (Czytelnik, 1964; zekranizowane rok póżniej przez Janusza Morgensterna jako "Potem nastąpi cisza", z Danielem Olbrychskim i Barbarą Brylską w rolach głównych), "Strach" (Iskry, 1975, przeniesiona w tym samym roku na ekran przez Antoniego Krauzego), "Kanclerz" (Wydawnictwo Radia i Telewizji, 1987; zekranizowana dwa lata później przez Ryszarda Bera jako pięcioodcinkowy serial TV, z Marcinem Trońskim, Krzysztofem Kolbergerem i Zdzisławem Wardejnem w rolach głównych), Syn: Marek Safjan (ur. 28.08.1949).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Walizka z milionami Jerzy Edigey
Walizka z milionami
Jerzy Edigey
Łowicki Ludowy Bank Spółdzielczy spodziewa się kontroli z Centrali. Jeszcze przed planową godziną otwarcia do budynku wkracza trzech zapowiedzianych mężczyzn. Ani personel, ani ochrona takiej „kontroli” nie mogli się spodziewać. Mężczyźni – terroryzując obsługę bronią - zabierają ze skarbca ponad cztery miliony złotych. Perfekcyjnie przeprowadzony napad stawia łowicką milicję na przegranej pozycji, a sama sprawa pewnie zostałaby umorzona, gdyby nie pewien trup znaleziony nad Wisłą. Doświadczenie śledczych, ale i łut szczęścia pozwala im na ustalenie, że znaleziony mężczyzna był jednym z przestępców. Można zakładać, że był on tym, który ukrył zrabowane pieniądze. Teraz rozpoczyna się wyścig między milicją, a pozostałymi opryszkami, na którego mecie czeka tytułowa walizka z milionami. Póki co śledczy Kaczanowski jest zawsze krok „za”, ale ma tę przewagę nad sprawcami, że jego grupa działa solidarnie, o solidarności między pozostałymi przestępcami nie może być mowy. Pewnie z wrodzonej, bezinteresownej zawiści zaczynają mnie męczyć zachwyty nad twórczością Edigeya, ale cóż zrobić, kiedy to kryminał wybitny. Klasyczny napad, perfekcyjnie zaplanowany i zrealizowany, byłby wielką porażką organów ścigania, gdyby nie pazerność i pech, a właściwie „peszek” ledwie. Burzliwa sprzeczka wszystko przekreśla, a kiedy plan zaczyna się walić przyjaźń między przestępcami umiera pierwsza. I tę oczywistą oczywistość autor ubrał w doskonałą fabułę z wyrazistymi postaciami. Napięcie w tej powieści jest liniowe – po prostu – od początku jest bardzo wysoko i do końca, ani na chwilę, nie słabnie. Stawkę podbija wprowadzenie przez autora tajemniczą „trzecią stronę”, która mnie całkowicie położyła. A przecież prawie zawsze autor buduje fabułę w taki sposób, żeby czytelnik mógł poczuć się niezwykle mądry i przebiegły. Tutaj Edigey w tę grę nie zagrał. I jeszcze jedna konstatacja, która się nasuwa – choć pewnie autor o tym nie myślał. Ten kryminał jest klasycznym przykładem, że myślenie o tym, że kara musi być bardzo sroga jest idiotyczne, a KK z 67. roku taki właśnie był. Kiedy za kradzież czy przestępstwo gospodarcze można otrzymać karę śmierci to co zmienia pozbawienie kogoś życia? Z takiego założenia wychodzą sprawcy napadu i trup ściele się gęsto.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 9 3 miesiące temu
Prawdziwy mężczyzna Albert Wojt
Prawdziwy mężczyzna
Albert Wojt
Z pociągu na warszawskim dworcu wysiada Jerzy Sumiński, pensjonariusz ZK Strzelce Opolskie. Zbliżającą się noc spędzi w areszcie, po awanturze w pewnej spelunie, ale też nawiąże nowe znajomości. Śledczy Mazurek, na nocnym dyżurze, odbierze telefon od byłego pracownika – Borkowskiego, ale nie będzie mu umiał pomóc. Dla Borkowskiego będzie to ostatnia rozmowa z kolegą po fachu. Gdzieś w Hamburgu pewien Niemiec będzie miotał przekleństwa na to, że dał się oszukać. Niedługo w Białymstoku dojdzie do gwałtownej wymiany zdań między szemranym towarzystwem, a ze spotkania nie wszyscy wrócą o własnych siłach, wkrótce pewien kościołek straci na wyposażeniu, a wszystko wyjaśni się w Sopocie... Wbrew rozsądkowi to nadal nie jest spojler. Albert Wojt rzuca czytelnika w wir wydarzeń, które dzieją się na wielu, wielu płaszczyznach, karząc skupić uwagę na (znów) wielu, wielu postaciach. „Prawdziwy mężczyzna” to jeden z bardziej złożonych fabularnie kryminałów spod znaku „kluczyka”, który aż prosił się o sfilmowanie. Cały czas zachowuje ciąg logiczny, każdy kolejny pojawiający się wątek pcha akcję do przodu dodając jej atrakcyjności. Niespiesznie ujawnia kto gra pierwsze skrzypce, kto nie jest tym za kogo się podaje, a zagadka nadal zagadką pozostaje. Postacie nie są przerysowane: milicjanci nie zachowują się jak siostry miłosierdzia, przestępcy nie czytują poezji. Dialogi są wyważone, tak jak sceny seksu. Oczywiście „podwórko” na którym działają przestępcy jest powielane po raz tysięczny, ale trudno mieć o to pretensje, skoro każda epoka ma swoje przestępstwo.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 7 1 rok temu
Testament królowej Nefertite Jerzy Głowacki
Testament królowej Nefertite
Jerzy Głowacki
W warszawskiej willi znalezione zostaje ciało profesora Sulimy - znanego odkrywcy i egiptologa. Ciało leży obok marmurowego sarkofagu, który 3 miesiące wcześniej sprowadzono do Polski z Egiptu celem dokładnych badań (zainteresowanie naukowców wzbudziła przede wszystkim ukryta w sarkofagu tulejka zawierająca informacje na temat miejsca ukrycia skarbu królowej Nefertite - zaszyfrowana, rzecz jasna). W sprawę wydaje się zamieszany asystent profesora, który zarazem jest narzeczonym jego pięknej córki (która z kolei wpada w oko prowadzącemu sprawę kapitanowi...). W celu rozwiązania sprawy kapitan rusza do Egiptu, gdzie udając dziennikarza instaluje się wśród współpracowników zamordowanego profesora. Książka zawiera wszystko co niezbędne dla klasycznego kryminału: zagadkowe zabójstwo, tajemniczy manuskrypt, kiełkujące uczucie, odrobinę egzotyki, szczyptę historii Egiptu i klimat archeologicznego obozu z różnorodnymi typami naukowców (a ponad tym wszystkim wieje doprowadzający do szaleństwa pustynny wicher Chamsin...). Czyta się więc ją miło i przyjemnie przez całe 180-kilka stron. Ostatnie 40 stron jest zdumiewająco słabe. Akcja nagle przyspiesza, dialogi zaczynają brzmieć sztucznie, a wszystko zaczyna trącać jakimś średnio udanym kinem akcji. Ogólnie odnieść można wrażenie, że autorowi znudziło się pisanie książki i jak najszybciej starał się domknąć wszystkie wątki. Reasumując - byłam gotowa dać 8 gwiazdek, ale końcówka zjechała na maksymalnie 4, a więc powiedzmy, że średnio 6
filak - awatar filak
ocenił na 6 9 lat temu
Kuzyneczki Albert Wojt
Kuzyneczki
Albert Wojt
Trzej młodzi ludzie wyjeżdżają na Mazury. Pewnego dnia postanawiają wypłynąć łódką na jezioro. Pogoda się zmienia, idzie burza a poczciwa Omega nie jest przystosowana do pływania w takich warunkach. Trzeba uciekać jak najszybciej. Ale nie można przecież przepłynąć obojętnie, gdy obok podobna łódź się przewraca i cztery osoby wpadają do wody. Trzeba ich ratować. W dramatycznych okolicznościach udaje się wyłowić trzech chłopaków i dziewczynę. Wszystko kończy się pomyślnie, a następnego dnia obie grupy umawiają się na wspólne picie wódki, które kończy rzyganiem, leżeniem pod stołem, awanturą, zerwaniem, nowym związkiem, a w końcu mordobiciem. Dramat na wodzie i dramat na campingu to jednak dopiero początek wydarzeń, w które wplątują się wszyscy uczestnicy wakacyjnego wyjazdu nad jezioro. „Porucznik Roman Gilewicz sennym wzrokiem wpatrywał się w okno. Na dworze lało jak z cebra. Prawde powiedziawszy ostatnie dni listopada zdążyły już przyzwyczaić go do tego widoku. Niewiele brakowało, by zapomniał, jak wygląda prawdziwe słońce.” W ten pochmurny dzień poznajemy oficera śledczego który musi rozwiązać dość trudną zagadkę śmierci dwóch kuzynek, otrutych we własnym mieszkaniu. Jedna z nich Halina Kaczyńska, ta wyłowioną z wody dziewczyna okazuje się iskrą wrzuconą do beczki z prochem. W sprawę są zaangażowane wszystkie osoby, które uczestniczyły w mazurskich wakacjach. Akcja poprowadzona jest wartko, porucznik jeździ polonezem od jednego podejrzanego do drugiego, rozmawia z kim się da wiec poznajemy sąsiadów sąsiadki, dozorcę, czyli ludzi, którzy mogą mieć ze sprawą coś wspólnego i sprawnie zasnuć mgła tajemnicy obraz wydarzeń. Akcja toczy się dwutorowa, bo w czasie rzeczywistym obserwujemy śledztwo i działania milicji, a retrospekcja pozwalają czytelnikowi spojrzeć na wydarzenia okiem uczestników dramatu. Miejsce akcji to Warszawa drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Niestety mało jest tu szczegółów, które wyraźnie określałyby epokę. Blok, gdzie mieszkały zamordowane Kuzynki na ulicy Wery Kostrzewy, knajpa o wdzięcznej nazwie Antałek i kilka innych ulic, przez które przejeżdża milicyjny polonez, nie tworzą obrazu miasta. Wiemy za to co piją bohaterowie, wódkę żytnią na Mazurach a w domu podczas imprez wermuty Istrę, Varnę winiak i zwykłe piwo. Powieść nie jest więc dokumentem tamtych czasów, bo lata osiemdziesiąte stanowią tylko lekko zarysowane tło dla kryminalnego śledztwa. Niedostatki opisów rekompensuje szybka akcja z wieloma zwrotami co sprawia, że książkę czyta się całkiem dobrze. Albert Wojt ma na swoim koncie kilkanaście kryminałów i powieści sensacyjnych. O samum autorze trudno się czegoś dowiedzieć, bo jego sylwetka nie istnieje w Internecie. Pewną wskazówkę co do tożsamości można znaleźć w nocie wydawniczej, gdzie prawa autorskie książki posiada Wojciech Sadrakuła. Nie znalazłem nigdzie pisarza o tym nazwisku, a jedyny człowiek noszący identyczne to prokurator w stanie spoczynku. Być może to właściwy trop? I jeszcze jedna ciekawostka. Książka została napisana w styczniu 1989 roku a wydana roku 1990, chyba jako jedna z ostatnich pozycji w serii KAW i kto wie czy nie była to ostatnia powieść milicyjna.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Strach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Strach