Rybka i słońce

Okładka książki Rybka i słońce
Przemysław Wechterowicz Wydawnictwo: Officyna literatura dziecięca
36 str. 36 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
36
Czas czytania
36 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62409-12-9
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rybka i słońce w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rybka i słońce

Średnia ocen
7,4 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
560
430

Na półkach: ,

nawet ryba mieszkająca w głębinach może czuć samotność i czekać na odrobinę ciepła i życzliwości.. a co dopiero człowiek.. przepięknie ilustrowana (Barbara Konczarek) ksiązeczka, która w przkazie może nie trafić do młodszych dzieci, starszym na pewno warto ją pokazać i zachęcić do dyskusji o samotności, uczuciach, odtrąceniu. Zwłaszca w dobie izolacji w pandemii.

nawet ryba mieszkająca w głębinach może czuć samotność i czekać na odrobinę ciepła i życzliwości.. a co dopiero człowiek.. przepięknie ilustrowana (Barbara Konczarek) ksiązeczka, która w przkazie może nie trafić do młodszych dzieci, starszym na pewno warto ją pokazać i zachęcić do dyskusji o samotności, uczuciach, odtrąceniu. Zwłaszca w dobie izolacji w pandemii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

28 użytkowników ma tytuł Rybka i słońce na półkach głównych
  • 16
  • 12
14 użytkowników ma tytuł Rybka i słońce na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Przemysław Wechterowicz
Przemysław Wechterowicz
Przemysław Wechterowicz - pisarz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gabryś, nie kapryś! Wiktor Woroszylski
Gabryś, nie kapryś!
Wiktor Woroszylski
Ta książka spodoba się nawet kapryśnemu Gabrysiowi! „Gabryś, nie kapryś!” Wiktora Woroszylskiego rozśmieszał naszych rodziców i dziadków. Wspaniale jest trzymać w dłoni i później czytać teksty dzieciństwa przodków. Próbowaliście je znaleźć w bibliotece lub w antykwariacie? Gabrysia nie znalazłam. Nie ma go w żadnej z bibliotek w moim mieście. Potrzeba nam zatem takich wydawnictw, jak Dwie Siostry, które wydają dawne teksty dziecięce w nowej oprawie lub publikują ich reprinty. Tak stało się z wierszem Woroszylskiego z interesującymi ilustracjami jednego z najpopularniejszych plakacistów polskich – Henryka Tomaszewskiego. „Gabryś, nie kapryś!” to rymowana opowieść o chłopcu, któremu ciągle coś się nie podobało. Kiedy rodzice zaproponowali mu wycieczkę, ten owszem, pojechałby z nimi, ale w przeciwnym kierunku. Kiedy poprosili, by spojrzał na ślicznego kotka, ten wolałby patrzeć na psa z długim ogonem. Takich przykładów można byłoby mnożyć. A Gabryś? Jak to Gabryś, „Gabrysiowi się nic nie podoba”. Przewrotna historia została zobrazowana przez znanego plakacistę, Henryka Tomaszewskiego. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ dzięki niemu dzieci od najmłodszych lat mogą obcować ze sztuką najwyższych lotów. Mały czytelnik poznaje więc w tym przypadku styl polskiego plakacisty, co pozwoli mu kształtować pozytywną postawę wobec sztuki współczesnej. Ilustracje takie, w połączeniu z tekstem dawnym i istotnym dla polskiej literatury dziecięcej, sprawiają, że książka zyskuje ogromną wartość w edukacji czytelniczej dzieci. „Gabryś, nie kapryś!” Wiktora Woroszylskiego bawi i intryguje kolejne pokolenia polskich czytelników. Pozwala przy tym na obcowanie z grafikami mistrza plakatu – Henryka Tomaszewskiego. Czy potrzeba jeszcze czegoś, by książkę można było uznać za naprawdę wartościową? Magdalena Żerek www.czytamto.pl
Magdalena Żerek - awatar Magdalena Żerek
ocenił na 7 12 lat temu
Książę w cukierni Marek Bieńczyk
Książę w cukierni
Marek Bieńczyk Joanna Concejo
Nie co dzień nadaje się książce miano dzieła sztuki. Jednak w przypadku książki Marka Bieńczyka i Joanny Concejo pt. „Książę w cukierni” określenie to jest jak najbardziej na miejscu. Nietypowa forma, ciekawy tekst i interesujące ilustracje sprawiły, że książka ta jest edytorskim majstersztykiem. „Książę w cukierni” to druga, po „Nussi i coś więcej”, książka Marka Bieńczyka skierowana do dzieci. Tym razem tekstowi zdobywcy nagrody Nike towarzyszą ilustrację Joanny Concejo. Za pracę nad tą książką ilustratorka otrzymała główną nagrodę polskiej sekcji IBBY w kategorii grafika, a „Książę w cukierni” został uhonorowany tytułem Najlepszej książki roku 2013. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż trudno przejść obojętnie i nie zachwycić się szatą graficzną i nietypowym formatem tej książki. Forma Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest format. Książka ma kształt prostokąta o proporcjach 3:1: jest wysoka i jednocześnie wąska. Na tym nie koniec niespodzianek. W środku bowiem znajduje się ponad sześciometrowa harmonijka. Sprawia to, że „Księcia w cukierni” możemy czytać na dwa sposoby: w sposób „standardowy”, czyli kartkując podwójne strony albo rozkładając harmonijkę i oglądając jako całość. Początkowo taka forma budziła moje obawy. Bałam się, że w czasie rozkładania i składania książki, mogę ją w jakiś sposób zniszczyć. Jednak do wydania „Księcia w cukierni” użyto bardzo dobrej jakości, grubego papieru, dzięki czemu, każdy sposób czytania jest wygodny i komfortowy, a czytelnicy nie muszą się martwić, że rozkładając książkę, przez przypadek przedrą którąś stronę. Moją uwagę przykuło również to, że zarówno tekst, jak i ilustracje, znajdują się tylko po jednej stronie, druga natomiast jest pusta, jeśli nie liczyć rozsianych w nieregularnych odstępach czterolistnych koniczynek. Można tę przestrzeń pozostawić taką, jaka jest, ale równie dobrze możemy stworzyć tam coś swojego: na nowo zilustrować tekst Bieńczyka albo opatrzyć komentarzem ilustracje Concejo. Albo po prostu, tak jak ja, zapisać tam myśli, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Dzięki tym zapiskom całość przy kolejnym czytaniu zyskuje całkiem nowe, czasem zaskakujące znaczenia. Kłopoty Księcia Tekst Marka Bieńczyka to filozoficzna opowiastka o szczęściu, jego nieuchwytności i konsekwencjach. Ma on formę dialogu, w którym refleksje Dużego Księcia zostają skonfrontowana z myślami jego towarzyszki Kaktusicy. Zdaniem Dużego Księcia ze szczęściem są same kłopoty, a największy jest taki, że już było. Zauważamy je dopiero, gdy przeminie i nie myślimy o nim, gdy jest. Czy zatem kiedykolwiek jesteśmy naprawdę szczęśliwi? I jaką cenę musimy za to szczęście zapłacić? Między innymi z takimi wątpliwościami zmaga się Duży Książę w czasie wizyty w cukierni. Książę dzieli się swoimi przemyśleniami z Kaktusicą. Okazuje się jednak, że jego towarzyszka ma na temat szczęścia całkiem inne zdanie i woli skupić się na wyborze ciastka niż na filozoficznych rozmyślaniach o szczęściu. Wskazuje przy tym wyraźnie, że łatwiej osiągnąć szczęście bez ciągłego zastanawiania się, czy już się je osiągnęło. Wesołe psy i zamyślony niedźwiedź Ilustracje Joanny Concejo zdecydowanie zasługują na uwagę. Z jednej strony subtelne, z drugiej, niedające się zignorować, dodające nowych znaczeń tekstowi Bieńczyka. Artystka nie tylko w sposób graficzny przedstawiła to, co zostało zawarte w tekście, lecz także poszerzyła pole skojarzeń, do których czytelnik jest odsyłany. Jej prace nie są jedynie dodatkiem do tekstu, są drugą stroną tej opowieści, głosem, przedstawiającym nieco inną refleksję na temat szczęścia. Na ilustracjach dzieje się naprawdę wiele. Możemy na nich zobaczyć zamyślonego niedźwiedzia, rozbrykane psy, jazdę na rowerze czy zabawę pacynkami. Oczywiście nie zabrakło także Dużego Księcia i Kaktusicy. Duży Książę ma twarz dorosłego mężczyzny, jednak jego ciało i papierowa czapeczka w kształcie łódeczki, którą nosi, sprawia, że bardziej kojarzył mi się z dzieckiem. Z kolei Kaktusica wygląda bardzo figlarnie, zalotnie zerkając na księcia i delikatnie przygryzając jego duży palec u nogi. Kolejne obrazy idealnie się ze sobą łączą: na jednej stronie widzimy psy przygotowujące faworki, a na następnej ciasto zmienia się w szal Dużego Księcia. Mistrzowskie połączenie poszczególnych scen sprawia, że możemy tutaj mówić o jednym wielkim dziele sztuki, jednym obrazie, który ukazuje się nam po rozłożeniu książki. Sama nie wiem, czy ilustracje pani Joanny zachwyciły mnie bardziej w formie pojedynczych obrazków czy jako całość. Za każdym razem, gdy otwieram „Księcia w cukierni” odkrywam coś nowego, widzę jakąś małą grafikę, która wcześniej mi umknęła i na nowo zachwycam się całością. Czy i komu polecam? Wiele osób może mieć wątpliwości, czy powiastka filozoficzna o szczęściu będzie się dobrze komponować z pełnymi humoru ilustracjami. Jednak według mnie tekst Marka Bieńczyka i grafiki Joanny Concejo idealnie się dopełniają. Jednocześnie ze sobą współgrają i prowadzą dialog, pokazując dwie strony szczęścia: tę filozoficzną, wzniosłą i tę całkiem przyziemną. Bo jak inaczej można nazwać połączenie stwierdzenia, że ze szczęściem są same kłopoty z utożsamianiem tego stanu z jedzeniem pączka? Wydawca nie określił do jakiej grupy wiekowej „Książę w cukierni” jest skierowany, jednak zauważyłam, że wiele osób traktuje go jak książkę dla dzieci. W czasie lektury, zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno jest to pozycja dla najmłodszych i czy tylko dla nich? Pewnie najłatwiej tak ją zaklasyfikować ze względu na liczne ilustracje, jednak sposób, w jaki została wykonana i myśl, którą przekazuje, sprawia, że jak najbardziej polecam ją również starszym czytelnikom. W każdym wieku warto pomyśleć, czym jest szczęście i uświadomić sobie, że wbrew pozorom doświadczamy go całkiem często. Uważam, że to niesamowite połączenie tekstu i ilustracji, racjonalizmu i surrealizmu, filozoficznych przemyśleń i bardzo przyziemnej miłości do ciastek jest czymś, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę.
Jeżyk_tu_jest - awatar Jeżyk_tu_jest
ocenił na 8 4 lata temu
Jak dwie krople wody Vanessa Simon-Catelin
Jak dwie krople wody
Vanessa Simon-Catelin François Soutif
To początek niezwykłej pod względem treści i ilustracji książki wydawnictwa EneDueRabe. Akcja rozwija się szybko i niepostrzeżenie. Dorośli mieszkańcy krainy Tu i Tam żyli w konflikcie: kombinowali, obgadywali, paplali, kłócili się, zastraszali swoje dzieci. Ale Ninka z Julkiem jakoś tak mieli się ku sobie. Bo dla Julka obca Ninka "oczy miała takie... takie... Dość!" A Ninka chodziła i i całymi dniami zastanawiała się na ile stwór zza płotu jest groźny. W końcu podjęła de-cy-zję i cmoknęła mocno Julka. Nieskazitelne, zupełnie oddzielne kolory niebieski z żółtym zaczęły się w nich mieszać. Awantura wybuchła oczywiście wielka. To wstyd, hańba, bezczelność, skandal! Rodzice płakali, krzyczeli, radzili się specjalistów, co będzie dalej.W Wielkim Gabinecie ogłoszono w sekrecie: "Zazielenienie? To groźne szalenie! Zblednięcie? Będziemy walczyć z nim zawzięcie!" Dzieci poszły do więzienia, a dorośli walczyli nieporadnie aż do pierwszej krwi. Bo gdy krew się zmieszała, okazało się, że byli tacy sami, że ta sama krew płynęła w ich żyłach. Walczyć dłużej nie było więc sensu. "Dzień, w którym coś takiego się zdarza, trzeba zapisać w kalendarzach". Mieszkańcy zaczęli żyć ze sobą w zgodzie, barwy mieli już pomieszane zielono-niebiesko-żółte. Ale po pewnym czasie na plażę wpłynęła obca czerwona łódka... To książka o uprzedzeniach, które mają dorośli, o chowaniu urazy do innych, o strachu przed obcymi/innymi kulturami, o nietolerancji, zawziętości i uporze, o tym, że w telewizji mówią o blebleble, o urzędach i władaniu dorosłych, o tym jak rodzą się konflikty i jak łatwo zmieniają się w wojnę. To także książka o beztrosce dziecięcej i umiejętności przezwyciężania przez dzieci utartych sterotypów. O tym, że dzieci podejmują samodzielne decyzje. Przekład Michała Rusinka zna-ko-mi-ty. Ilustracje bardzo nietypowe, pełne ekspresji, świetnie oddają klimat całego wydarzenia, pomagają w zrozumieniu nie zawsze łatwych dla dziecka pojęć. Książka mądra, wartościowa, pobudza wyobraźnię, przekazuje mnóstwo znakomitej treści. A dzieci chwytają akcję, rymy, słowa dźwiękonaśladowcze, całe zdania w mig, i stosują je w zabawie. http://madebybibi.blogspot.com/2015/02/do-pioruna-co-grzmi-wszystko-miesza-sie.html
bibi - awatar bibi
ocenił na 9 11 lat temu

Cytaty z książki Rybka i słońce

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rybka i słońce