"Pisklak" Zuzanny Orlińskiej to bardzo przyjemna i otulajaca książka. Bardzo podobna do lektury "Ten Obcy", którą zaczytywałam się będąc nastolatką i nie ukrywam, że byłam zakochana w tajemniczym bohaterze Zenku, który wywoływał we mnie dreszczyk emocji. Po latach widzę, że ciągle taki dreszczyk może wywołać wiele książek i miłych dla serca postaci.
Taką postacią okazał się Cyryl, piętnastoletni bohater tej książki, który przykuł moją uwagę swoim dobrym, opiekuńczym sercem w stosunku do młodszego siedmioletniego brata, którym się opiekował po ucieczce z domu, ponieważ dwójka rodzeństwa została porzucona przez rodziców. Znaleźli schronienie w ruinach starego opuszczonego domu, nie było im lekko, ale wówczas na ich drodze pojawiła się Klara, główna bohaterka tej książki.
Klara ma bardzo trudny moment w życiu, ponieważ wraz z rodzicami Anną i Kubą borykają się z chorobą nowo narodzonego Piotrusia. Jest wcześniakiem zupełnie bezbronnym jak wyklute pisklę. Nie wiadomo nawet czy przeżyje. Mama Klary cały czas przebywa z dzieckiem w szpitalu, a ojciec odchodzi od zmysłów w domu. Klara próbuje jakoś sobie poradzić z tą smutną sytuacją i nieoczekiwanie napotyka Cyryla i jego brata Nikodema. Skupia na nich swoją uwagę, co odciąża ją od myśli nad chorym braciszkiem, bo i tak niewiele mu teraz może pomóc. Może natomiast pomóc i robi to. Pomaga dwojgu głodnym i brudnym uciekinierom, których przy okazji jest bardzo ciekawa, przejmuje się ich losem.
Razem z Klarą, do spółki pomocy dołącza jej "krzykliwa" koleżanka Hanka, która świdruje wzrokiem Cyryla, kokietuje, traktuje jak zdobycz. Lubi wodzić chłopaków za nos, jest kompletnym przeciwieństwem wrażliwej, delikatnej i spokojnej Klary, która tylko przygląda się wyczynom koleżanki, sama nigdy nie odważyłaby się, by zrobić krok w stronę chłopaka. Klara ma swój wlasny świat, folguje swojej bogatej wyobraźni snując wizje o dzielnym Szymonie Asterlingu i jego przygodach. W tym wykreowanym uniwersum czuje się bezpieczna. Z Cyrylem poczuła delikatną więź, zależy jej na nim. Nawiązuje się między nimi nić porozumienia, kiedy w noc spędzoną w domu Klary chłopak tak pięknie opowiada o odwadze, o sztuce, o przeczytanej książce "Zabić drozda".
Obie dziewczyny choć dogadują się i przyjaźnią to Klara nie potrafiłaby stanąc między Cyrylem, a wpatrzoną w niego Hanką. Bo ta co prawda jest odważna i pewna siebie tu i teraz, ale w najbardziej trudnej i wymagającej odwagi, odpowiedzialności i dojrzałości sytuacji - to Klara stanie na wysokości zadania.
Jak potoczą się losy wszystkich bohaterów? Jaki skarb ukryty leży w zakamarkach, podziemiach starego domu należącego niegdyś do zdolnego inżyniera? Czy chłopcy będą bezpieczni? Odnajdą drogę do matki w Irlandii, która była celem ich podróży? Czy Damian, chłopak któremu podoba się Hanka odpuści, czy zawalczy o dziewczynę? Młodzieżowe problemy, aczkolwiek wszystkie do rozwiązania.
Książka podobała mi się, jest napisana w takim, w mojej ocenie, dawnym fajnym stylu. Jakbym cofnęła się w czasie. Czuję, że nie często spotykam taki literacki styl we współczesnych powieściach. Może to też zasługa, że autorka Zuzanna Orlińska, jest córką Wandy Orlińskiej - jednej z najbardziej znanych polskich ilustratorek. To zapewne miało wpływ na moje odczucia, emocje. Ogromna nostalgia. Polecam do przeczytania.
Miłej lektury :)
Opinia
Wyobraźcie sobie wakacje spędzane na oddalonej od cywilizacji działce, w starym domu, który aż piszczy o remont. Dwie mamy - najlepsze przyjaciółki, dojeżdżający na weekendy tatusiowie, szóstka dzieci różnej płci i w różnym wieku i tajemniczy „ktoś” mieszkający ( albo i nie mieszkający) za płotem.
A do tego wyobraźcie sobie jeszcze książkę pisaną w formie pamiętnika, gdzie każde dziecko popełnia swój własny wpis…
Czyta się jednym tchem!
Mamy tam Karolinę, nastolatkę, dla której wyjazd na odludzie jest totalnym obciachem. Marzą jej się piękne greckie krajobrazy albo obóz z przyjaciółkami albo coś wypasionego, czym mogłaby się pochwalić przed rówieśnikami. Jest rozzłoszczona, zirytowana ilością dzieciaków wokół siebie
i przede wszystkim – porządnie znudzona, czemu dobitnie daje wyraz w pisanych przez siebie tekstach.
Jest Michał, prawie nastolatek o bujnej wyobraźni.
Bardzo tęskni za swoim tatą i aby uciec od młodszych dzieci przeistacza się w coraz to inne fantastyczne postaci: raz jest indiańskim tropicielem, innym razem marzy o byciu chochlikiem, a jeszcze innym – nowojorskim detektywem.
Joasia jest sześcioletnią badaczką. Z nieodłącznym plecakiem, mikroskopem i lupą – dla niej działka, dom i ogród nie mają już tajemnic.
Jula natomiast większość czasu spędza w krzakach ze swoim pluszowym, fioletowym królikiem Ryśkiem i wymyślonymi tygrysami, które karmi trawą, opowiada im historie i świetnie spędzają czas.
Mała Aga natomiast znajduje swojego Owadka na szczęście
i święcie wierzy, że za płotem w opuszczonym garażu mieszka najprawdziwsza Baba Jaga.
Nie brakuje także wpisów malutkiego Lola; są rozbrajające
i tak słodkie, że buzia sama się uśmiecha.
Ta sama historia opisana z różnego punktu widzenia nadaje książce wyjątkowości i niesamowitości.
Podczas gdy młodsze dzieciaki świetnie organizują sobie zabawy – starsze nudzą i marudzą. Do czasu, kiedy któreś
z nich na płocie znajduje torbę z ulubionymi słodyczami…
Wtedy nagle okazuje się, że przy odrobinie wyobraźni zwyczajna działka porośnięta chaszczami może być miejscem lepszym i ciekawszym niż najpiękniejsze zagraniczne plaże.
To naprawdę pouczająca książka, za którą Autorka w 2005 roku otrzymała Nagrodę im. Kornela Makuszyńskiego. Znajdziecie tam mnóstwo przykładów dotyczących relacji
z rówieśnikami i rodzeństwem, tolerancji, wzajemnego szacunku. I tego, że nie zawsze w życiu układa się tak, jakbyśmy sobie życzyli; są sytuacje, w których trzeba zacząć wszystko od nowa nie tracąc jednocześnie dobrego ducha
i wiary w ludzką dobroć. Mimo wszystko.
Twarda okładka z interesującą stroną tytułową. Przeznaczona dla czytelników od ośmiu lat, ale czcionka jest duża i odstępy między wierszami też, więc uważam, że nawet młodsze dzieci dadzą radę. A kiedy wciągnie ich historia, to już na pewno.
W środku różnej wielkości kolorowe ilustracje: intrygują i zaciekawiają.
I ten tytuł, który nam się wszystkim ogromnie spodobał…ale jego znaczenie to już odkryjcie sami.
Wyobraźcie sobie wakacje spędzane na oddalonej od cywilizacji działce, w starym domu, który aż piszczy o remont. Dwie mamy - najlepsze przyjaciółki, dojeżdżający na weekendy tatusiowie, szóstka dzieci różnej płci i w różnym wieku i tajemniczy „ktoś” mieszkający ( albo i nie mieszkający) za płotem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA do tego wyobraźcie sobie jeszcze książkę pisaną w formie pamiętnika, gdzie...