Prusy. Pięć wieków

Okładka książki Prusy. Pięć wieków
Grzegorz Kucharczyk Wydawnictwo: Bellona historia
832 str. 13 godz. 52 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2025-09-05
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-05
Liczba stron:
832
Czas czytania
13 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311182059
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prusy. Pięć wieków w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prusy. Pięć wieków



książek na półce przeczytane 4942 napisanych opinii 1558

Oceny książki Prusy. Pięć wieków

Średnia ocen
7,5 / 10
6 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
461
251

Na półkach:

I dotarłam do końca tej dość obszernej księgi, ale trzeba przyznać, że napisana w sposób przystępny i ciekawy. Autor opisuje nie tylko pięć wieków istnienia państwa pruskiego, ale też genezę jego powstania, nawiązując do Marchii Brandenburskiej i państwa zakonu krzyżackiego.
Przedstawiając sytuację geopolityczną Prus w XVI I XVII wieku autor nawiązuje do stosunków tego państwa z Polską, która w tamtych czasach liczyła się na scenie politycznej Europy; autor charakteryzuje ówczesne elity panujące w naszym kraju, które nie potrafiły wykorzystać nadarzających się sytuacji, brak z ich strony dobrych decyzji stwarzających pozytywne skutki.
Z upływem czasu państwo polskie upadało, Prusy – będące wcześniej lennem Królestwa Polskiego – wykorzystując krytyczną sytuację Polski, będącej w stanie wojny, uniezależniają się od naszego państwa, a kolejni ich władcy przeprowadzają reformy militarne, gospodarcze, społeczne, a następstwem tego jest wzrost znaczenia Prus na scenie Europy.
Pięć wieków Prus to wiele wybitnych osób u steru tego państwa, władcy z dynastii Hohenzollernów, czy taka postać, jak kanclerz Otto von Bismarck, który odegrał dużą rolę w procesie zjednoczenia Niemiec, a więc połączenia Prus z południowymi państwami niemieckimi, i utworzenie Cesarstwa Niemieckiego.
Warto zwrócić uwagę na rozżalenie Niemców traktatem wersalskim kończącym I wojnę światową, ustanawiającym nowy porządek w Europie, przyczyniającym się w pewnym stopniu do wzrostu popularności partii nazistowskiej i ich dojścia do władzy w latach 30-tych XX w. , którego następstwem było zlikwidowanie autonomii Prus.

„Prusy” to obszerna książka, ale interesująca, przedstawia dzieje państwa pruskiego w sposób chronologiczny, poukładany, co dla mnie jest dużym plusem.
Książka bardzo dobrze napisana, warto przeczytać, bo dotyczy mocarstwa, które miało duży wpływ na naszą sytuację geopolityczną.

I dotarłam do końca tej dość obszernej księgi, ale trzeba przyznać, że napisana w sposób przystępny i ciekawy. Autor opisuje nie tylko pięć wieków istnienia państwa pruskiego, ale też genezę jego powstania, nawiązując do Marchii Brandenburskiej i państwa zakonu krzyżackiego.
Przedstawiając sytuację geopolityczną Prus w XVI I XVII wieku autor nawiązuje do stosunków tego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

595 użytkowników ma tytuł Prusy. Pięć wieków na półkach głównych
  • 452
  • 126
  • 17
112 użytkowników ma tytuł Prusy. Pięć wieków na półkach dodatkowych
  • 76
  • 21
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Obecność Korony. Raport o wielkiej tradycji państwowej Jacek Bartyzel, Michał Gołębiowski, Aleksander Hall, Andrzej Horubała, Łukasz Jasina, Marek Jurek, Bogusław Kiernicki, Kacper Kita, Krzysztof Koehler, Janusz Kotański, Jacek Kowalski, Grzegorz Kucharczyk, Marta Kwaśnicka, Paweł Lisicki, Jan Maciejewski, Filip Memches, Józef Michalik, Paweł Milcarek, Andrzej Nowak (historyk), Tomasz Rowiński, Wojciech Turek, Maciej Zachara MIC
Ocena 9,0
Obecność Korony. Raport o wielkiej tradycji państwowej Jacek Bartyzel, Michał Gołębiowski, Aleksander Hall, Andrzej Horubała, Łukasz Jasina, Marek Jurek, Bogusław Kiernicki, Kacper Kita, Krzysztof Koehler, Janusz Kotański, Jacek Kowalski, Grzegorz Kucharczyk, Marta Kwaśnicka, Paweł Lisicki, Jan Maciejewski, Filip Memches, Józef Michalik, Paweł Milcarek, Andrzej Nowak (historyk), Tomasz Rowiński, Wojciech Turek, Maciej Zachara MIC
Okładka książki Zamach na polskość Adam Bujak, Przemysław Czarnek, Janusz Królikowski, Szczucki Krzysztof, Grzegorz Kucharczyk, Paweł Lisicki, Jakub Maciejewski, Andrzej Nowak (historyk), Barbara Nowak, Wojciech Polak, Wojciech Reszczyński, Wojciech Roszkowski, Robert Skrzypczak, Artur Śliwiński, Leszek Sosnowski, Rafał Ziemkiewicz
Ocena 5,9
Zamach na polskość Adam Bujak, Przemysław Czarnek, Janusz Królikowski, Szczucki Krzysztof, Grzegorz Kucharczyk, Paweł Lisicki, Jakub Maciejewski, Andrzej Nowak (historyk), Barbara Nowak, Wojciech Polak, Wojciech Reszczyński, Wojciech Roszkowski, Robert Skrzypczak, Artur Śliwiński, Leszek Sosnowski, Rafał Ziemkiewicz
Grzegorz Kucharczyk
Grzegorz Kucharczyk
Grzegorz Kucharczyk – historyk i publicysta, profesor nauk humanistycznych, pracownik Instytutu Historii PAN oraz Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół dziejów Niemiec i Prus, relacji polsko-niemieckich, myśli politycznej i przemian kulturowych w Europie i USA w XIX i XX wieku. Autor kilkudziesięciu książek naukowych dotyczących tych zagadnień. Jest członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. Stały współpracownik prasy katolickiej i konserwatywnej („Do Rzeczy”, „Polonia Christiana”, „Nasz Dziennik”, „Miłujcie się”, „Christianitas”, miesięcznik „Wpis”). Opublikował m.in.: „Chrystofobia. 500 lat nienawiści do Chrystusa i Kościoła” (Warszawa 2020), „Długi Kulturkampf. Niemieckie i pruskie wojny kulturowe przeciw Polsce 1795–1918” (Warszawa 2020), „Prusy. Pięć wieków” (Warszawa 2020). Doktorat obronił w 199 w Instytucie Historii UAM na podstawie rozprawy „Prusy, Rosja i kwestia polska w myśli politycznej Constantina Frantza (1817–1891)”, a pięć lat później habilitował się w Instytucie Historii PAN na podstawie rozprawy „Cenzura pruska w Wielkopolsce w czasie zaborów 1815–1914”. Tytuł profesora nauk humanistycznych otrzymał w 2014.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy Peter H. Wilson
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy
Peter H. Wilson
Po czterokrotnym przeczytaniu tej pozycji w ciągu ostatnich 5 lat, w końcu czuję się na siłach by wystawić jej ocenę. Obszerna tematycznie - dająca znakomite podstawy. Należy podkreślić, że mimo wszystko pozostaje to dziełem absolutnie bazowym i w p r o w a d z a j ą c y m do tematu wojny trzydziestoletniej. Brak rozwinięcia wielu tematów nadrabia naprawdę mistrzowskimi wskazówkami bibliograficznymi zamieszczonymi w przypisach. Podnoszono kilkukrotnie, że Wilson zdaje się faworyzować stronę habsburską i bawarską. W kilku miejscach jest to rzeczywiście widoczne, ale autor zdaje się raczej po prostu zlikwidować istniejące w historiografii mity stworzone przez hagiografów czy to Gustawa Adolfa (demitologizacja bitwy pod Lutzen jako wielkiej wygranej szwedzkiej) czy d'Enghiena (Rocroi w wydaniu Wilsona nie jest wcale jakieś bardzo zatrważające). Wykorzystuje też okazje by podnieść z błota zapomnienia kilku wybitnych dowódców wojny (e.g. Mercy czy Guebriant), dotychczas ocenianych jako średnich lub niewspominanych. Nie boi się krytykować spostrzeżeń wcześniejszych autorów (lady Wedgewood czy też samego wielkiego Parkera) - plus za odwagę. Wilson również bardzo bezkompromisowo rozlicza czarną legendę Wallensteina jako rzekomego zdrajcy. Pod względem sposobu napisania, rozmiaru i doboru treści - dzieło doskonałe. Ma oczywiście również (co prawda nieliczne) błędy merytoryczne - te drobne, niewielkie literówki (e.g. pomyłka przy dacie ordynacji Reichskammergericht wprowadzającej procedurę wizytacji), ale również nieco większe - co prawda obecne właściwie we wszystkich większych opracowaniach dotyczących omawianego tematu (S. Murdoch parę lat temu już wykazał, że opis bitwy pod Lemgo, który znajdujemy m.in. u Wilsona to absolutna bzdura, niemająca pokrycia w źródłach). Mimo wszystko jest to absolutnie najlepsza dostępna na rynku pozycja wprowadzająca do tematyki wojny trzydziestoletniej - przez wiele lat będzie najpewniej stanowić podstawową literaturę w temacie największego konfliktu nowożytnej Europy.
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na 9 1 rok temu
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 Robert Forczyk
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939
Robert Forczyk
Są błędy. Np. Autor myli dwupłatowce obserwacyjne z górnopłatami albo nie zna losów i ilości polskich trałowców. Gdybologię "co by było" należało sobie darować bo wymaga uwzględnienia zbyt wielu danych. Ocena polityczna działań Francji i Wlk. Brytanii jest powierzchowna i emocjonalna, krzywdząca. Autor też nie powinien nazywać wiceprezydenta Wallaca "przygłupem". Ignorancja Kołymska 1944 była konsekwencją planów Roosevelta względem Stalina, magadańskiego złota i powojennego ONZ. Wallace miał nie widzieć "nic złego". Tak samo jak nikt nie dopytywał się o losy amerykańskich lotników, którzy wyskoczyli nad ZSRR i trafili do łagrów. Poza tym książka jest przydatna. Opisuje przygotowania Polski i Niemiec do wojny, rozwój ich przemysłów, koncepcję na armie... oraz polskie braki. Autor nie skupia się na skali taktycznej co od dekad robią polscy mitomani. Nie interesują go dokonania batalionów lecz grup armii, armii, korpusów i grup operacyjnych. Skala taktyczna pozwala Polakom kamuflować skalę porażki i amatorszczyzny Wojska Polskiego gdyż historycy skupiają się na tych wygranych potyczkach. W skali operacyjnej i strategicznej widzimy to jak bardzo było źle. Bez planu, bez talentu i umiejętności, bez wyszkolenia. Bez jakiejś koncepcji, gdy nie tylko armie ale same dywizje ulegały rozpadowi podczas odwrotu. Doceniam zwłaszcza podział na Północ, Centrum i Południe. Nic tak nie ukazuje dobrze porażki jak skupienie się w jednym rozdziale na niezsynchronizowanych działaniach armii "Łódź", "Poznań", "Kraków" i "Prusy", którymi nieudolnie próbował sterować Naczelny Wódz. Polacy mieli problemy nawet ze sterowaniem dywizjami, synchronizowaniem działań rodzajów broni. Co zresztą jest opisane w sekcji poświęconej BOS - Systemowi Bojowemu Wehrmachtu i Wojska Polskiego. Gdzieś tam jest też ZSRR ale w tej książce jego działania są epizodyczne, nieco mniej niż armii słowackiej. Ogólnie warto przeczytać jako sensowną odskocznię od krajowej "wrześniowej" literatury.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na 7 24 dni temu
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795) Richard Butterwick
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795)
Richard Butterwick
Czy była szansa na uniknięcie 123. lat? Z upadku można się sporo nauczyć, jeśli chociażby zobaczyć w Stanisławie Auguście Poniatowskim człowieka. Można tę lekcję przejść z Brytyjczykiem, który robił doktorat z Poniatowskiego w Cambridge. Profesor Richard Butterwick momentami ożywczą interpretacją opisuje polsko-litewskie państwo późno-nowożytne akcentując polityczno-społeczne uwarunkowania. „Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733-1795)” w dużym stopniu jest oparte o osobowości wpływające na losy milionów. Lekturę akurat tej wersji zdarzeń, które Polacy znają w swoim mniemaniu świetnie, bardzo dobrze uwypukla kontekst najnowszej historii (posłowie do polskiego wydania powstało latem 2022). Wszelkie problemy wewnętrzne, które z ekspansjonistycznej wizji jutra tworzą niepewność, najlepiej eksternalizować. Rzeczpospolita była świetnym poligonem i buforem dla militaryzacji sąsiadów, bo nie potrafiła (i nie mogła) własnej anarchii wyplenić. Książka nie jest w treści nowatorska, poza kilkoma odcieniami interpretacji, przywołanymi relacjami obywateli brytyjskich z epoki i grupą materialnych odkryć z ostatnich lat. Wyszła interesująca alternatywa dla ‘narodowej autobiografii’ i przede wszystkim dla ‘swojskich kolein’, które nam utrudniają grupowanie przyczyn i okoliczności czy proces separacji detali od punktów zwrotnych w dziejach. Książka podtytułem trochę wprowadza w błąd. Okres panowania Augusta III stanowi jakieś 10% objętości tekstu głównego. Stąd jest skupiona na świetle (oświeceniowych reformach za rządów ostatniego króla) i płomieniu (konfliktach, przemocy zbrojnej i rozbiorach). Historyk z takiej periodyzacji uczciwie i sensownie tłumaczy się w posłowiu. Sama praca ma sporo atutów. Dzięki specyficznemu autorstwu, wprowadza oczywistą świeżość. Rodzime historie okresu upadku (chociażby słynna synteza Rostworowskiego przywołana przez Brytyjczyka wielokrotnie) referują dzieje z perspektywy emocjonalnej, którą uformowała kultura, chociażby romantyzm. Kościuszko, Kiliński, Virtuti Militari, obiady czwartkowe,… - tu wszystko zostało pozbawione bagażu mitotwórczego. W jakimś stopniu nasze kompleksy można podleczyć, gdy chwali ktoś z zewnątrz czy prostuje nieuzasadnioną dumę. Przez całą książkę powraca motyw wpisania polskiego trudu reform w kontekst otoczenia. Niesamodzielność rządów Wettinów, gdy imperialna Rosja pilnowała bez skrupułów interesów, a jeszcze bardziej rola swoistego kondominium epoki rozbiorów, wzmacnia unikatowość zrywu reformatorskiego. Butterwick na tym kontraście utkał główną narrację. Rozbudowane analizy reakcji różnych koterii i prądów schyłkowej magnaterii na ogólnym poziomie to odtworzenie ‘typowego szkolnego dyskursu’ z areną w postaci Sejmu. W skali bliższej jednostkom, Butterwick bardzo dobrze opisał nastroje reformatorów i magnaterii. Przywołał sporo z ich korespondencji publicznej i prywatnej. Budując napięcie ostatnich dekad istnienia kraju, odtworzył zagubienie, strach i niedowierzanie (chociażby emocje roztrzęsionego Potockiego i innych Targowiczan na wieść o II rozbiorze) upadających rodów. Warto chyba sobie jeszcze raz zrekapitulować postawy, pośród których były takie, gdzie ważniejsze od tego w jakim kraju się budowało klientelę, było to, ile wiosek oddawało hetmanowi/wojewodzie pańszczyznę. Warto jeszcze wspomnieć o kilku nowościach w historiografii europejskiej. Profesor sporo miejsca poświęcił na dyskusje polskiego republikanizmu, w szczególności wpisując go w europejską myśl nowożytną filozofii politycznej. Nie zapomniał również o przywołaniu kilku badań dotyczących percepcji konfederacji targowickiej w kręgach imperialnych, gdy na kilka lat otwarto archiwa rosyjskie. Interesujące spostrzeżenia czy dobrze dobrane zestawienia politycznych zjawisk nie zastąpią jednak kilku poziomów istnienia I RP, których jest zbyt mało. Obyczajowość jest nieco zdawkowa, nawet jeśli pojawia się nieco zdań o życiu biedoty na warszawskiej Pradze. Perełki w postaci opisu zaczątków policji państwowej czy pierwsze pra-partie typu nowoczesnego – to raczej wyjątki. Istotne różnice historyczne między Koroną i Litwą nie doczekały się wzmiankowania. Historyk książkę napisał jakby była kontynuacją wcześniejszej historii szlacheckiej. Jeśli tekst miał trafić na rynek brytyjski jako zamknięte dzieło, to pozostawia sporo zagadek. Ponieważ dużo miejsca zajmują opisy reform i kolejne etapy ustawodawstwa Rzeczypospolitej, to przemilczenia o wielu mechanizmach mogą dezorientować. Sejmiki, ich relacje z sejmem, rodzaje konfederacji, typy sejmów i proces elekcji – to wszystko jest nieusystematyzowane i pojawia się wprost, jeśli akurat jest potrzebne w wywodzie. W przypadku gospodarki, również wprowadzanej tylko wtedy, gdy stanowiła element próby konkretnych reform, jest tylko nieco lepiej. Na szczęście przy odrobinie wyobraźni, można sobie dopowiedzieć niewolnicze konsekwencje stwierdzenia: „Gospodarczy wpływ reform na majątki szlacheckie średniej wielkości, z których wiele nie mogłoby funkcjonować bez darmowej pracy, mógł okazać się zabójczy.” Wciąż jednak brakowało mi danych liczbowych, które urealniałyby opisy. System walutowy kraju i dodatkowo trzech państw zaborców komplikują ocenę wartości kroplówek uzyskiwanych przez Skarb w wyniku reform i zawieszają w próżni imperialistyczne wydatki Prus, Rosji czy ich poziomu pasożytowania na I RP. Nieco zawiodłem się na wątku mieszczańskim. W książce ‘czarna procesja’ formalnie się nie pojawia, a postulaty najmłodszej warstwy społecznej rozpłynęły się w uniwersałach, napomnieniach czy kolejnych artykułach Konstytucji. Być może Brytyjczyk obiektywnie ocenił ‘mizerię’ tego zrywu Dekerta i innych i jako detale po prostu zignorował? „Światło i płomień” nie jest przełomem. To raczej ‘powtórka z historii’. W kilku jednak punktach bardzo przydatna naszej martyrologii, być może słusznym poglądom wielu Polaków, które w wielości alternatyw sami w sobie czasem deprecjonujemy. Butterwick nie słodzi historii, nie jest też ‘po angielsku zdystansowany’. Szeroką wiedzą o epoce, sumiennie relacjonuje fakty. Sam Poniatowski w ostatecznej ocenie pozostaje nowoczesnym władcą, pracowitym monarchą świadomie korzystającym z prerogatyw. Warsztat pisarski profesora zaowocował ciekawym dynamizmem opowieści, więc lektura nie jest monotonna. Okres 1772-1795 jest w zasadzie jednorodnie (bez wyczuwalnych momentów szczególnie wyróżnionych, poza Sejmem Wielkim) prowadzonym dyskursem nad polską polityką wewnętrzną i zagraniczną. Z elementów technicznych, zabrakło indeksów i być może słowniczka kluczowych pojęć (głównie w związku z mechanizmami parlamentaryzmu szlacheckiego, o czym wspomniałem wyżej). W zasadzie to dobry podręcznik licealny, jako lektura przed maturą. Może nieco karmić nasze ego piękne wpisanie historii XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w poetykę greckiego dramatu w podsumowaniu: „Publiczne spory między reformatorami a tradycjonalistami stały się katalizatorem ożywienia kulturalnego, ale też rozbudziły naiwny optymizm co do przyszłych perspektyw Rzeczypospolitej, nieznajdujący bynajmniej uzasadnienia w sytuacji międzynarodowej. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki wyborowi umiarkowanego kursu między Scyllą absolutnej monarchii a Charybdą rewolucyjnego terroru. W 1792 roku Rzeczpospolita budziła obawy sąsiadów, gdyż była statkiem dobrze przygotowanym do wypłynięcia na globalne wody XIX wieku. Statek ten został więc wielokrotnie ostrzelany z dział i zatopiony.” Zapewne z kolejnymi wiekami ta epoka będzie zyskiwać nowe warstwy nieuchronnego odrealnienia. Wciąż jednak musimy przepracowywać te kilka dekad upadku, jako lekcję dla zbiorowości; przynajmniej w czasie, gdy dane nam żyć akurat w środkowoeuropejskich nizinach z dość krótkimi i labilnymi tradycjami demokratycznymi. 7.0 - DOBRE z mini plusem
Carmel - awatar Carmel
ocenił na 7 3 miesiące temu
Wschodzące Słońce. Schyłek i upadek Cesarstwa Japonii 1936-1945. Tom I John Toland
Wschodzące Słońce. Schyłek i upadek Cesarstwa Japonii 1936-1945. Tom I
John Toland
Sięgający po tą książkę powinni mieć na uwadze dość ważną kwestię. Owa publikacja została wydana (wersja angielska) na początku lat 70-tych. Co to oznacza? Choćby to, że szereg źródeł dotyczących rozmaitych spraw odkryto i upubliczniono wiele lat później. Nie zostały one uwzględnione w tekście głównym. O np. negocjacjach japońsko-amerykańskich napisano tutaj prawie 100 stron. Poruszono np. sprawę nieporozumień językowych i to właśnie niezrozumienie ma być wg. autora decydującym czynnikiem, który doprowadził do wojny. W tamtym czasie opinia publiczna w USA nie wiedziała jak bardzo administracja prezydenta F.D. Roosevelta została spenetrowana przez sowiecką agenturę. Dzisiaj autorzy raczej zdają sobie sprawę z tego iż owa agentura mogła oddziaływać na decyzje polityczne i dążyć do konfliktu USA-Japonia poprzez pośrednie wpłynięcie na negocjacje. Praktycznie cały rozdział owej książki musiałby zostać przebudowany gdy tymczasem ZSRR w tej pozycji nie odgrywa większej roli. Nie licząc oczywiście kwestii mandżurskiej, pomocy dla Nacjonalistycznych Chin oraz ewentualnego marszu Japonii w kierunku Syberii. Najważniejszym atutem tej książki było i jest: 1. Próba wytłumaczenia zachodniemu czytelnikowi czym jest dialektyczna mentalność japońska, pełna sprzeczności. 2. Przekrojowe ukazanie konfliktu. Część pierwsza zaczyna się od Incydentu Mandżurskiego, a kończy się masakrą na Saipanie. Opisami umierających cywilów. 3. Mnoga ilość relacji Japończyków i ogólnie ukazywanie ich stanowiska oraz punktu widzenia. Nawet na poziomie osobistym. Od Cesarza, Premiera na zwykłych szeregowych i cywilach kończąc. Ale ta książka jest napisana przez Amerykanina (i czasami się on myli np. odnośnie Bitwy na Morzu Jawajskim, która nawet wówczas nie była tą największą do tamtego etapu wojny). Zatem starcie to przede wszystkim konflikt amerykańsko-japoński, z mikrym dodatkiem brytyjskim. Czasami nawet autor bierze stronę Japończyków jak choćby w incydencie na moście Marco Polo w Pekinie. Zrzuca winę na "stronę trzecią" (komunistów) podczas gdy od początku była to inicjatywa armii mandżurskiej, która wykorzystała pretekst ("zaginięcie" japońskiego żołnierza) do rozpoczęcia wojny z Chinami. Same Chiny są tutaj raczej marginesem. Po rzezi w Nankinie stają się tłem w tym Pierwszym Tomie. Zaletą tej książki jest też bardzo płynny styl. Dobrze się to czyta.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Dyplomacja Henry Kissinger
Dyplomacja
Henry Kissinger
Z Kissingerem jest taki problem, że trzeba oddzielić wiedzę historyczną, uwikłania polityczne i wartościowanie w jego wypowiedziach. Dla przykładu jego zrozumienie naszej części Europy bywa mizerne. Twierdzi na przykład, że Wrocław był niemieckim miastem. Tymczasem nie jest tajemnicą, że był polskim miastem już przed 10 wiekiem a okupowany przez Prusy był od 1741 do 1918 (177 lat, a w międzyczasie bywał jeszcze pod panowaniem czeskim). Taka to jego wiedza o regionie, według której kraje Europy Środkowo-Wschodniej istnieją tylko jako karty przetargowe dla zachodnich mocarstw i Rosji. Nie wie Kissinger zapewne, że wojna trzydziestoletnia do naszego regionu nie sięgała i była przez nas traktowana marginalnie, a dyplomacja dla niego istniała jedynie we Francji i Wielkiej Brytanii, a od Bismarcka również w Prusach. Ten sentyment i ignorancja przebijają się zresztą w jego dzisiejszych wypowiedziach (mimo stu lat na karku!). Ciekawie zaczyna się dopiero kiedy przechodzi do historii najnowszej, a szczególnie zimnej wojny. Tutaj zaczyna się pasjonująca lektura, chociaż znowu zarzucić mu należy podwójne standardy. Otóż omawiając dzieje Europy Kissinger jest "realistą", czyli przedstawicielem tej szkoły politologów, którzy samozwańczo ogłaszają się jako bardziej merytoryczni i racjonalni, tylko dlatego że są cyniczni i mają wąskie horyzonty. Kiedy jednak przechodzi do historii USA, jak za dotknięciem magicznej różdżki staje się idealistą doszukującym się wszędzie altruizmu. Mając powyższe na uwadze można bezpiecznie zabrać się do lektury, bo spojrzenie Kissingera na historię jest fascynujące i wiele nas uczy, nawet jeśli nie ma on monopolu na nieomylność.
Cuz - awatar Cuz
ocenił na 8 2 lata temu
Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników Dan Jones
Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników
Dan Jones
Historia templariuszy – od powstania do upadku "W książce tej zamierzam przedstawić dzieje templariuszy, a nie legendy, które dotrwały do naszych czasów. Nie jest moim celem demaskowanie ani nawet komentowanie absurdalnych mitów na temat zakonu. Pragnę dowieść, że prawdziwe wydarzenia były bardziej niezwykłe niż wszelkie opowieści przygodowe, półprawdy i sensacje. Uważam ponadto, że historia templariuszy ma ważne współczesne paralele. Dotyczy globalnej organizacji, która nie płaciła podatków i stała się potężniejsza niż niejeden rząd. Dotyczy powiązań międzynarodowej finansjery z geopolityką, potęgi propagandy i mitu, dotyczy przemocy, zdrady i chciwości." Historia świata pełna jest organizacji, które wywarły niebagatelny wpływ na los dziejów. Co więcej – chociaż wiele z nich już nie istnieje – nadal rozpalają one wyobraźnię i raz po raz wywołują gorące dyskusje. Ich legenda żyje niejako własnym życiem, będąc pożywką dla wszelkiego rodzaju mitów, legend i zwyczajnych kłamstw. Bez wątpienia jedną z takich organizacji jest Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, zwanych popularnie templariuszami. Wrócili oni do kultury masowej dzięki książce „Kod Leonarda da Vinci” oraz innym publikacjom poświęconym legendzie Świętego Graala. Ludzie łakną teorii spiskowych, szukają ukrytych znaczeń, dają wiarę pogłoskom. Tymczasem – jak mówi powiedzenie – prawda jest znacznie ciekawsza niż kłamstwo. Przekonujemy się o tym raz jeszcze, sięgając po książkę pod tytułem „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników”. Jej autorem jest Dan Jones, brytyjski pisarz i historyk. Ta niezwykle interesująca publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont. Pomimo dość sporej objętości – książka liczy prawie pięćset stron – czyta się ją zaskakująco szybko, niczym najlepszą powieść. Autor podzielił swoją pracę na cztery części. Już same ich tytuły zachęcają do lektury i zapewniają czytelnika, że dostarczy mu ona prawdziwej przyjemności. Wszystko zaczyna się roku 1119, kiedy pielgrzymi postanawiają założyć nowy zakon, mający chronić innych pielgrzymów udających się do Ziemi Świętej. Oczywiście templariusze nie byli ani pierwszym, ani jedynym zakonem rycerskim. Jak to się więc stało, że to właśnie oni zdobyli wyjątkową pozycję i niezrównane wpływy? Jones fascynująco opisuje proces, dzięki któremu z pielgrzymów przekształcili się oni w wojowników. Odegrali arcyważną rolę podczas drugiej krucjaty. Uważny czytelnik odkryje, że w książce zostały opisane wydarzenia znane mu choćby z filmu „Królestwo niebieskie”. Szczyt potęgi zakonu przypadł na przełom XII i XIII wieku. Ten okres w książce nosi wymowny tytuł „Bankierzy”. Zakon zdobył wielkie wpływy. Stał się prawdziwą potęgą, z którą liczyli się królowie i papieże. Paradoksalnie to przyczyniło się do jego upadku. Kiedy królowi Francji Filipowi IV zaczęło brakować pieniędzy, zwrócił się najpierw przeciwko Żydom. Jednak akcja ta nie przyniosła spodziewanych efektów. Stąd też decyzja o rozprawie z templariuszami. Dnia 13 października 1307 roku w całej Francji przeprowadzono aresztowania członków zakonu. Był to początek jego definitywnego końca. Jako ciekawostkę przypomnę, że stąd właśnie wywodzi się geneza pechowego „piątku trzynastego”. „Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników” to bardzo dobrze napisana książka. Opowieść o rycerzach świątyni pochłania bez reszty. Zanurzamy się w fascynujący świat średniowiecza, krucjat, walk z niewiernymi. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych krucjatami i tych, którzy chcą poznać historię templariuszy. Historię, nie krążące o nich legendy. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 7 2 dni temu
Pax Romana Adrian Goldsworthy
Pax Romana
Adrian Goldsworthy
Adrian Goldsworthy w „Pax Romana” podejmuje temat jednego z najczęściej idealizowanych okresów w dziejach Europy – rzekomego „złotego pokoju” w cesarstwie rzymskim. Autor od początku podważa popularne wyobrażenie, że panowanie Rzymu było łagodne i sprawiedliwe. Zamiast tego pokazuje, że pokój rzymski był w dużej mierze wynikiem brutalnej siły, przemyślanej polityki i nieustannej gotowości do stosowania przemocy. Goldsworthy pisze przystępnie, ale nie upraszcza historii. Potrafi łączyć wojskową precyzję z analizą polityczną i społeczną, dzięki czemu czytelnik widzi, jak funkcjonował mechanizm władzy w imperium. Dużą wartością książki jest obalenie mitu o „humanitarności” Rzymian – zamiast tego dowiadujemy się, że ich pokój oznaczał dominację zwycięzców, a nie harmonię między narodami. Mimo ciężkiego tematu lektura jest zajmująca, bo autor ma talent narracyjny i umie przywoływać liczne przykłady – od podboju Brytanii po bunt w Judei. Nie ma tu suchego wykładu, ale raczej dynamiczna opowieść o tym, jak imperium utrzymywało swoje granice i dlaczego tak wielu ludzi godziło się na panowanie Rzymu. Podsumowując: „Pax Romana” to książka, która zdejmuje złoty pył z obrazu starożytności. Pokazuje Rzym realistycznie – jako państwo bezwzględne, ale też niezwykle skuteczne w budowaniu stabilności. Dla osób zainteresowanych starożytnością to lektura obowiązkowa, bo pozwala krytycznie spojrzeć na hasło, które w podręcznikach brzmi często zbyt idealistycznie.
TerroR - awatar TerroR
ocenił na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Prusy. Pięć wieków

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prusy. Pięć wieków


Ciekawostki historyczne