rozwiń zwiń

Patria

Okładka książki Patria autorstwa Toni Fejzula
Toni Fejzula Wydawnictwo: Non Stop Comics komiksy
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-16
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382300017
Tłumacz:
Karolina Jaszecka
Komiks jest adaptacją książki Fernando Aramburu, określanej mianem jednej z najważniejszych powieści ostatniej dekady w Hiszpanii. Przez 70 tygodni utrzymywała się na listach bestsellerów i ukazała się w ponad 30 krajach (w Polsce dzięki wydawnictwu Sonia Draga). To także Książka Roku 2018 według Magazynu Literackiego Książki! Z kolei już 27 września na HBO GO trafią dwa pierwsze odcinki adaptacji telewizyjnej.

Porażający obraz kilkudziesięciu ostatnich lat historii Kraju Basków – od połowy lat 80. do 2011 roku – stworzony z opowieści o losach członków dwóch baskijskich rodzin. Książka o ludzkim strachu, zniszczonych przyjaźniach i związkach, bezsilności wobec niekontrolowanej spirali terroryzmu, a w końcu także o wybaczeniu.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Patria w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Patria



8819 7049

Oceny książki Patria

Średnia ocen
6,8 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
319
6

Na półkach:

Poruszająca historia, przedstawiona w pięknej formie. Ilustracje bardzo ekspresyjne, potęgują emocje, które ma budzić opowieść. Temat, choć tak głęboko osadzony w hiszpańsko-baskijskich tarciach i polityce, jest zaskakująco ponadczasowy - to historia o miłości do narodu i do rodziny, o obowiązku, o przyzwoitości, o prawie do kierowania własnym życiem.
Niestety, książka jest przeznaczona raczej dla osób, które znają literacki pierwowzór. Jest tu wielu bohaterów (i niewiele ekspozycji) oraz liczne przeskoki w czasie, trudno się połapać. W posłowiu autor pisze, że celowo zdecydował się nie dzielić swojej powieści graficznej na rozdziały (żeby bardziej zbliżyć się do sposobu narracji pierwowzoru), jednak szkoda, że tego nie zrobił. W powieści graficznej jest to mało czytelne, rozszyfrowanie chronologii wydarzeń i powiązań między bohaterami to spora praca.

Poruszająca historia, przedstawiona w pięknej formie. Ilustracje bardzo ekspresyjne, potęgują emocje, które ma budzić opowieść. Temat, choć tak głęboko osadzony w hiszpańsko-baskijskich tarciach i polityce, jest zaskakująco ponadczasowy - to historia o miłości do narodu i do rodziny, o obowiązku, o przyzwoitości, o prawie do kierowania własnym życiem.
Niestety, książka jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

94 użytkowników ma tytuł Patria na półkach głównych
  • 55
  • 39
40 użytkowników ma tytuł Patria na półkach dodatkowych
  • 14
  • 11
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Upadek Mikael Ross
Upadek
Mikael Ross
Niemiecki komiks, wydany na 150-lecie powstania pozarządowej, chrześcijańskiej organizacji opiekującej się osobami z zaburzeniami – intelektualnymi i ze spektrum autyzmu; czy to w ogóle może być dobre? Moja pierwsza odpowiedź na tak zadane pytanie była mocno wątpiąca. Mało tego – początkowo uznałem, że takie dziełko jest idealnym sposobem na wyciągnięcie paru dofinansowań czy grantów. Czy tak było, nie wiem. Wiem za to, że „Upadek” Mikaela Rossa jest o wiele lepszy, niż w moim odczuciu miał prawo być. I jeżeli jakieś granty wpadły do kieszeni autora, to przynajmniej napisał za te pieniądze naprawdę przyzwoitą książkę. W ogromnym skrócie: matka Noela, głównego bohatera, ma udar. Jako że chłopak cierpi na zaburzenie rozwojowe – prawdopodobnie coś ze spektrum, być może dodatkowo lekką niepełnosprawność intelektualną – trafia do ośrodka opiekuńczego. I większa część komiksu jest historią Noela w tym ośrodku. Historią krótką, bo do przeczytania na jeden wieczór. Ale za to wartościową. Bez romantyzowania zaburzeń ze spektrum, tak często spotykanego w popkulturze. Bez epatowania brutalnością czy beznadzieją, ale też bez pudrowania niełatwej rzeczywistości ludzi, którzy jednak mogą mieć problemy z codziennym funkcjonowaniem w społeczeństwie. Chociażby ze względu na fakt, że potrafią być nie tylko nieodpowiedzialni, lecz także przemocowi – tak wobec siebie, jak i dla otoczenia. W „Upadku” nie znajdziemy również fałszywego współczucia czy miłosiernego zrozumienia w duchu oświeconego, dobrze odkarmionego, zachodniego chrześcijaństwa. Pojawi się za to kilka zabawnych scen, parę gagów, jakaś mocna, historyczna reminiscencja. I generalne poczucie, że może nie wszystko skończy się źle. I że są na tym świecie ludzie, którym rzeczywiście zależy. Co do warstwy graficznej – chyba jest dobrze. Charakterystyczna, lekko niedbała kreska, tworząca zaskakująco czytelne, dynamiczne kadry, doskonale się tutaj sprawdza. Nie przytłacza, za to nadaje opowiadanej historii zdecydowanie lżejszego tonu. Świetny zabieg, przy czym to wciąż nie jest w moim odczuciu komiks dla dzieci. Tu i ówdzie pojawia się mimo wszystko kilka dość sugestywnych kadrów. Podsumowując: „Upadek” to komiks zdecydowanie warty przeczytania. Polecam wszystkim.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wilk Jean-Marc Rochette
Wilk
Jean-Marc Rochette
Komiksem zainteresowałam się po recenzji Wilety (https://lubimyczytac.pl/profil/1891501/wileta), której to recenzje czytam regularnie i zdziwiłam się, bo nie widziałam tam komiksów do tej pory, przynajmniej nie rzuciły mi się w oczy. Ładna recenzja, zachęciła mnie do zakupu i absolutnie nie żałuję. "Wilk" jest wspaniały. Pięknie wydany, tak jak lubię, matowy papier, bardzo kolorowy, twarda oprawka (to już co kto woli, mnie chyba obojętne), duża czcionka w chmurkach, bo bardzo różnie to bywa, czasem muszę się nieźle namęczyć.. Historia piękna, ten tekst objaśniający na końcu też bardzo przypadł mi do gustu. Trochę momentami było zbyt bajkowo i denerwowało mnie to, ale wtedy studziłam samą siebie, że to przecież nie jest dokument, że to w zasadzie jest "bajka" właśnie. Bo z jednej strony mamy tutaj piękne pokazane stadne zachowania zwierząt, głównie wilków. Zwierzęta nie mają "ludzkich" odruchów, więc niektóre zachowania z komiksu nie mogły się po prostu wydarzyć w rzeczywistości. Ale jak czytam o smokach to też się nie czepiam, także ten. Odejmuję jednak jedną gwiazdeczkę za to, bo cała otoczka tego komiksu jest taka, że pokazuje relację człowiek-wilk w naturze, że to niby tak jest, większość faktycznie się zgadza (te stadia odmrożenia też fajne, tak przy okazji), ale z wyjątkami, natomiast część czytelników, wiedziona tym, że większość się zgadza, mogłaby pomyśleć, że to wszystko prawdopodobne i tak się zachowują dzikie zwierzęta. Autor ponosi odpowiedzialność za swoje dzieło, takie jest moje zdanie. Historia z serii tych wzruszających, Król Lew vibe, piękno gór, samotnika w górach (dla mnie w tym żadnego piękna nie ma, ale rozumiem, że wiele osób się w tym odnajduje), piękne rysunki zwierząt, także zwierząt w ruchu (plansze z liskiem są śliczne). Bardzo bardzo polecam.
Mylengrave - awatar Mylengrave
ocenił na 8 5 dni temu
Sniff Fulvio Risuleo
Sniff
Fulvio Risuleo Antonio Pronostico
Kocham dziwne komiksy, a Sniff należy do tej kategorii. Może nie jest pięknie narysowany ani nie opowiada niesamowitej historii, ale ma to coś. Autorzy opowiadają o życiu i to raczej jego smutnej odsłonie. Konkretnie o rozstaniu dwóch ludzi. Banał niby. Dziwność komiksu polega na tym, że wydarzenia, choć same w sobie nie są niezwykłe, to poznajemy je z nietypowego punktu widzenia. Para jedzie do kurortu na narty. Wydaje się, że jest to wyjazd ostatniej szansy, żeby coś naprawić w tym związku. Jednak narracja od początku nie pasuje. Pierwsze strony Sniffu wprowadziły mnie w totalny mindfuck. Nie wiedziałam kto tu do kogo gada, dlaczego tak, co tam się dzieje? 👃 Istotą jest punkt widzenia Wszystko wyjaśnia się odrobinę później, właściwie w połowie komiksu, bo nie jest on specjalnie długi. Ale też nie musi być. Jego istotą i największą wartością jest zaskoczenie czytelnika, opowiedzenie mimo wszystko banalnej historii w niebanalny sposób. Doceniam to, bo wydaje mi się, że trudno wpaść na świeży pomysł w tak oklepanym temacie. Jednocześnie jest on w sumie dość prosty. Tyle że z własnego doświadczenia wiem, że najprostsze rzeczy najtrudniej wymyślić. Ludzie się schodzą i rozstają, dają szanse i je marnują. Zdradzają, znajdują innych. To po prostu ludzkie dramaty, smutki, “sniffy”. Teoretycznie nie ma tu nic, co by specjalnie poruszało, no chyba że ktoś jest akurat po rozstaniu, to wtedy boli podwójnie. Ale nawet jeśli czujemy się szczęśliwi w związku, to jednak zakończenie tej historii wywołuje emocje i smutek. Każdy był kiedyś perfidnie okłamany czy osamotniony więc łatwo się utożsamić z uczuciami bohaterów. Każdy też kiedyś doświadczył próby manipulacji, żeby niby to nie tak jak myślisz, a decyzja o rozstaniu jest twoja, bo ja tego nie chcę. To nie moja wina. Mhm. Hehe. Dlatego warto było sięgnąć po Sniff, nawet jeśli rysunki nie należą do mojego ulubionego stylu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 2 miesiące temu
Dom Paco Roca
Dom
Paco Roca
Ciepła, pełna nostalgii graficzna opowieść o pewnej hiszpańskiej rodzinie; o czasie, przemijaniu i pamięci. Rok po śmierci seniora rodu trójka dorosłych już dzieci, ustabilizowanych życiowo, Vincente, Jose i Carla, odwiedza dom na wsi i musi podjąć decyzję co z nim zrobić. Pierwszym pomysłem jest sprzedaż. Ale odżywają wspomnienia o rodzicach, wspólnej pracy przy budowie i urządzaniu domu. Młodzi przywołują w pamięci weekendowe wyjazdy, pobyty wakacyjne, letnie zabawy. Także niekoniecznie lubiane zajęcia. Ich ojciec kochał wiejską siedzibę, nie umiał żyć bezczynnie, pracował bez wytchnienia, angażując do pomocy żonę i dzieci. Majsterkował, uprawiał ogród, pucował samochód. „Praca to było jego jedyne hobby”. Odwiedzając teraz dom na wsi rodzina widzi jak ważne jest dla nich to miejsce. Oczywiście, nie obywa się bez sporów między rodzeństwem, ale stopniowo czują się razem coraz lepiej, miło spędzają czas, pracując i biesiadując. Od sąsiada dowiadują się także o ostatnich latach ojca, który na emeryturze zamieszkał tam na stałe. Zanosi się na to, że dom jednak zostanie w rodzinie; będzie służył jako miejsce spotkań i wspomnień. To wzruszająca książka autobiograficzna. O normalnym życiu i awansie społecznym. Czyta się dobrze: grafika jest przyjemna, bogata w detale, kolorystyka stonowana, postaci dobrze zróżnicowane, plany czasowe także. Fajna, ciepła lektura
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Miotacz śmierci Daniel Clowes
Miotacz śmierci
Daniel Clowes
Szczególny przypadek. Nie chcę polecać wszystkim "Miotacza śmierci", a jednocześnie chciałbym poznać ludzi którym komiks się podobał. To muszą być dziwni ludzie. Sam do nich należę. Pamiętacie taki komediowy serial (komediowy, dobre sobie) "Flight of the Conchords"? Z tym humorem, w którym nie są jasno wskazywane pointy dowcipów (dowcipów, dobre sobie). Kluczę, ale chciałbym wyjaśnić precyzyjnie, jak bardzo specyficzny jest nastrój w "Miotaczu śmierci", komiksie który pachnie undergroundem, alternatywą, starą piwnicą, kwaśnym superbohaterstwem. "Miotacz śmierci" napisał i narysował Daniel Clowes. To spod jego ręki wyszedł nietuzinkowy "Wilson", o którym już na blogu pisałem. To on, Daniel Clowes, jest odpowiedzialny za "Ghost World". Nie czytałem, ale widziałem świetną filmową adaptację w reżyserii Terry'ego Zwigoffa. Zwigoff współpracował raz jeszcze z Clowesem przy okazji filmu "Akademia tajemniczych sztuk pięknych" (film również polecam), ale to już zupełnie inna historia. Zatem "Miotacz śmierci" to pewnego rodzaju dekonstrukcja mitów. Tak, mitów, bo na warsztat autor nie bierze tylko superbohaterów. Motyw dojrzewania, przyjaźni, wieku średniego, wszystko jest tu przedstawiane szczerze i uczciwie. Więc dlaczego wciąż piszę o osobliwej atmosferze? Wydaje mi się, że Clowes pisze w sposób, o którym wielu myśli że tak nie przystoi. Wyciąga na wierzch rzeczy wstydliwe i takie, o których niektórzy oczywiście myślą, ale z wieloma pragnieniami czy spostrzeżeniami się nie uzewnętrzniają. A Clowes właśnie to robi. Dlatego jego w teorii cichy i spokojny komiks zawieszony w jakimś niezależnym stylu, bez akcji, wybuchów, jest tak naprawdę komiksem wywrotowym, punkowym. To tutaj tkwi cała siła Miotacza śmierci, w podejściu autora do życia. Ten rodzaj maniery artystycznej poznałem w "Wilsonie". I podejrzewam, że tak samo jest i przy innych utworach Clowesa. "Miotacz śmierci" to w dużym skrócie pewnego rodzaju urealnianie fantazji nastolatka. Takiego nastolatka, co ważne, w którym buzują wszystkie emocje związane z przekraczaniem progów. Chłopak rośnie, w środku panuje szaleńczy rajd hormonów, ciało zachowuje się dziwnie. Jest na marginesie, tak się nastolatkowi wydaje. Clowes dał temu swojemu chłopakowi pełną wolność i nastolatek z tego korzysta. Dostaje ogromną moc, w momencie gdy zaciąga się papierosem. Czyli źródłem siły jest nikotyna, jak bardzo jest to wywrotowe? Trzeba dodać do tego tytułowy miotacz śmierci, spadek po ojcu. Ta broń może zmienić obraz wszechświata, ale zmienia tylko obraz najbliższego otoczenia. Jest tu więc zestawiona banalna codzienność z fantazjami wieku dojrzewania. W efekcie dostajemy specyficzny rodzaj humoru, tak zabawny jak i ponury. Niecodzienna mieszanka. Ilustracyjnie to pastisz, retro stylistyka i prosta kreska. Barwy są niejako wyblakłe, przygaszone. Dodaje to atmosfery nostalgii, całość "udaje" materiał zakorzeniony w latach 70. Cały album zresztą przypomina coś, co zostało odnalezione w kapsule czasu. Nieco szmatławy, na pewno niezależny, przy pobieżnym wertowaniu nie prezentuje nic ciekawego. To efekt zamierzony. Polecam bardzo.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 4 miesiące temu
Jest Zabawa Brecht Evens
Jest Zabawa
Brecht Evens
Przedstawiam państwu Historię Tysiąca i Jednej Nocy Minus Tysiąc Nocy. A więc historię jednej nocy. Ale za to jakiej. Mamy gościa, który lada dzień (ba, nazajutrz) wyprowadza się z Brukseli do Berlina - chyba mamy tu fana miast na literę „b”. Ale zanim to zrobi, wiadomo, postanawia uderzyć w melanż. Znajomi go wystawiają, więc rusza sam. A miasto przyjmuje go z otwartymi ramionami. No, głównie jego dawny przyjaciel-kryminalista. A reszta, reszta to szaleństwo barw, kształtów, zgiełku i ludzkich ciał. A to tylko jedna z trzech przeplatających się historii. Spodziewałem się komiksu eksperymentalnego, nieznośnie alternatywnego, gdzie z lupą szuka się treści. I kurde, poniekąd tak jest - ale jest to absolutnie przecudowne. To nie jest jakaś postmodernistyczna opowieść o niczym, to komiks, który mimo wszystko wciąż opowiada cholernie immersyjną historię, wciąga w to miasto, w te przypadkowo zasłyszane rozmowy, w ten kompletny chaos, hedonistyczny klimat miejskiej bohemy. To komiks sensorycznie przytłaczający, zmieniający co chwilę wątek, wymagający uwagi i interpretacji. Jaskrawy, narkotyczny, dziki. Wizualnie olśniewający, a tematycznie wcale nieoczywisty. Uwielbiam historie imprezowe. Ich nieprzewidywalność, ich miejskie pejzaże, rosnący chaos, mieszankę skrajnych emocji. Ale „Jest zabawa” to znacznie więcej. To też dramaty, meltdowny, rozważania na temat zdrowia psychicznego i przestępczości. No i taksówkarz zmyślający coraz to kolejne historie ze swojego życia. To komiks z gatunku Doświadczenie. Wsiąka się w niego, i na pewno w zależności od czytelnika inne rzeczy się z niego wyciągnie. Brzmi jak pretensjonalne dziwactwo, ale nie obawiajcie się, dajcie szansę. Komiks wypożyczony z @bibliotekakomiksowo. Ale planuję nabycie własnego egzemplarza. O czymś to świadczy. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 2 miesiące temu
Giant Mikaël Suivre
Giant
Mikaël Suivre
Kojarzycie to zdjęcie z grupą mężczyzn siedzących na metalowej belce gdzieś ponad rozrastającym się miastem? To jeden z tych obrazów, który żyje już własnym życiem, stał się popkulturową ikoną wyjętą poza rzeczywisty kontekst. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, kim są ci ludzie, jak się tam znaleźli, powinniście przeczytać rewelacyjną powieść graficzną Giant, w której za scenariusz i rysunki odpowiada Mikaël Suivre. To rewelacyjna historia osadzona w czasach wielkiego kryzysu, kiedy do Nowego Jorku wciąż napływały fale imigrantów, a jednocześnie o pracę było coraz trudniej. W tym świecie załapanie się do pracy na budowie drapacza chmur, bez kwalifikacji, było jak manna z nieba. Mikael wciąga w tę historię, zaczynając od mocnego akcentu, jakim jest śmierć jednego z robotników. Motyw ten jest nie tylko próbą uchwycenia uwagi czytelnika, ale i punktem wyjścia do całej opowieści. Autor świetnie buduje klimat swojej opowieści. Po pierwsze - graficznie, decydując się na utrzymanie całej opowieści w palecie barw kojarzonych ze starymi zdjęciami w sepii, ale też kreską nieco przypominającą szkice rysowników z gazet. Mikaelowi udaje się też w oszczędny sposób ożywić całe tło fabularne, pojedynczymi scenami oddając atmosferę czasów - nędzne mieszkania robotników, często zbiorowe, proste przyjemności, popijawy i inne "uciechy" w kontaktach towarzyskich. Wystarczy kilka kadrów, by odwołać się do tego, co czytelnik już wie, widział, o czym czytał, a dzięki temu sama historia pozostaje nieprzegadana. To opowieść, która paradoksalnie mocno wybrzmiewa właśnie teraz, kiedy obserwujemy wszystko, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ opowieść Mikaela przypomina, że Ameryka to kraj budowany rękami imigrantów, zasilany ich marzeniami i pracą. Choćby dla tak banalnego przypomnienia warto po tę historię sięgnąć. Ale nie tylko. Obok obrazu codzienności najniżej w hierarchii stojących robotników budowlanych, pracujących bez zabezpieczeń, za marne stawki, ale wdzięcznych za jakąkolwiek pracę, mamy też historię samotnego mężczyzny, który izoluje się od wszystkich. Nieprzystępny, wzbudzający ciekawość wielkolud, skrywa wrażliwe wnętrze i z czasem objawia się jako człowiek zamknięty we własnym bólu. Jego historia osobista jest przypomnieniem też o bolesnych kartach historii Irlandii i ranach, które zmęczeni walką imigranci zabrali ze sobą do nowego świata. Mikael zdaje się operować na znanych schematach fabularnych, ale operuje nimi z takim rozmysłem, że udaje mu się stworzyć opowieść emocjonalnie angażującą i wciągającą. To opowieść, która jest przypomnieniem przeszłości, uniwersalnym odbiciem historii, a jednocześnie pozostaje jednostkowa. Przepięknie wybrzmiewa w niej ludzka niedoskonałość, samotność, która staje się skorupą odgradzającą od bólu, ale też potrzeba relacji z drugim człowiekiem, nawet jeśli ze świadomością, że jest ona złudna. W strukturze opowieści ujawnia się scenariuszowy talent autora, który zamyka historię robotników w klamrze radiowego głosu komentującego rzeczywistość. Jednocześnie autor nie napędza biegu wypadków przesadnym nagromadzeniem twistów. W tej historii rozwija się społeczno-obyczajowe tło, jak i tajemnica skrywana przez tytułowego bohatera. Oba te plany ze sobą współgrają, przeplatają się i rozwijają w nieco gawędziarskim rytmie, podkręconym choćby przez pojawienie się dociekliwej dziennikarki. Mikael postawił na proste emocje, na historię, która wyda się znajoma nam wszystkim, jednocześnie oddając autentyzm zamknięty w fikcji. Wizualnie komiks również przemawia prosto, ale dobitnie. Kolorem, kreską, ale też kadrami. Udaje się w nich zamknąć zarówno codzienną rutynę, jak i dynamiczne, zaskakujące zdarzenia. Starannie rozłożone akcenty i pomniejsze sceny budują autentyczne tło dla fikcyjnych zdarzeń i nie ma tu miejsca na przypadkowe, zbędne sceny. Kadry wizualnie osadzają czytelnika w strukturze opowieści i jej atmosferze. Niemal filmowo zderzają ze sobą metaforyczną przyziemność życia budowniczych Nowego Jorku z rozpasaną, sięgającą nieba ambicją możnych. To komiks przypominający czytelnikowi o tym, że ambicje jednych okupione były często ciężką pracą innych. O zderzeniu nadziei z rzeczywistością. O jednostkowych tragediach, które wpływały na wielu ludzi. Świetnie opowiedziana obrazem i słowem historia.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Patria

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Patria